niedziela, 26 lipca 2026 13:41, aktualizacja 2 godziny temu

Weekend dwóch Konfederacji. A co robili pozostali kandydaci?

💬Komentarze
Bartosz Bocheńczak na festynie w Parku Aleksandry
Bartosz Bocheńczak na festynie w Parku Aleksandry / Fb. Bartosz Bocheńczak

Rodzinne festyny w dwóch krakowskich parkach, duży piknik środowiska Grzegorza Brauna pod Wieliczką, rozmowy z mieszkańcami i kolejne programowe zapowiedzi. Kampania przed przedterminowymi wyborami prezydenta Krakowa wyraźnie przyspiesza. W ten weekend najbardziej widoczne są dwa konkurujące ze sobą środowiska wywodzące się z Konfederacji. Pozostali kandydaci również nie próżnują, choć wybierają mniej widowiskowe formy.

W skrócie:

  • Bartosz Bocheńczak zaplanował dwa rodzinne festyny w krakowskich parkach.
  • Kandydat Korony Michał Klimek jest promowany przy okazji pikniku środowiska Grzegorza Brauna pod Wieliczką.
  • Daria Gosek-Popiołek przedstawiła nowe zasady dotyczące inwestycji.
  • Aleksandra Owca rozpoczęła cykl o swojej wizji rozwoju Krakowa.

Bocheńczak postawił na rodzinne festyny

Najbardziej rozbudowany plan na weekend przygotował Bartosz Bocheńczak, kandydat Konfederacji na prezydenta Krakowa. Zamiast klasycznych konferencji prasowych jego sztab przygotował rodzinne spotkania w dzielnicach.

Pierwszy festyn rozpoczął się w sobotę, 25 lipca, w Parku Aleksandry na terenie Bieżanowa-Prokocimia. Na niedzielę o godz. 15 zaplanowano kolejne wydarzenie – tym razem w Parku Krowoderskim. W programie znalazły się dmuchane zjeżdżalnie, wata cukrowa, popcorn, lemoniada, grill i miejsce do rozmów z kandydatem.

To kontynuacja przyjętego przez Bocheńczaka modelu kampanii. Kandydat Konfederacji chce być obecny w kolejnych częściach miasta, a polityczne wystąpienia łączyć z mniej formalnymi spotkaniami całych rodzin. Taki format pozwala rozmawiać nie tylko z najbardziej zaangażowanymi wyborcami, ale również z mieszkańcami, którzy przyszli do parku odpocząć lub spędzić czas z dziećmi.

Bocheńczak, przedsiębiorca i sekretarz Nowej Nadziei, w 2025 roku kierował kampanią prezydencką Sławomira Mentzena. W krakowskich wyborach startuje jako kandydat Konfederacji Wolność i Niepodległość.

Druga Konfederacja urządza piknik pod Wieliczką

Drugim dużym wydarzeniem prawej strony kampanii jest niedzielny „Piknik Rodzinny Wolności” w Winnicy Wieliczka w Pawlikowicach. Choć impreza odbywa się poza granicami Krakowa, ma wyraźny związek z krakowskimi wyborami.

Organizatorzy zapowiedzieli debaty, koncert, kiermasz książek, występ Jana Pospieszalskiego, strefę gastronomiczną oraz atrakcje dla dzieci. Jedną z głównych postaci wydarzenia jest Grzegorz Braun.

Przy okazji pikniku mocno promowany jest Michał Klimek – kandydat Konfederacji Korony Polskiej na prezydenta Krakowa. Sam Braun przedstawiał go w mediach społecznościowych jako swojego kandydata dla Krakowian. Oznacza to, że wydarzenie pod Wieliczką, mimo regionalnego i rodzinnego charakteru, jest również elementem kampanii wyborczej Korony.

Konkurencyjne imprezy w weekend pokazują rywalizację dwóch formacji używających w nazwie słowa „Konfederacja”. Bocheńczak prowadzi kampanię wewnątrz Krakowa i stawia na wydarzenia w dzielnicach. Klimek korzysta natomiast z politycznego zaplecza Grzegorza Brauna oraz mobilizacji jego zwolenników z całej Małopolski.

Gosek-Popiołek o inwestycjach. Owca pyta o przyszłość miasta

Druga mocna rywalizacja dotyczy kandydatek lewicowych. Daria Gosek-Popiołek postawiła na konkretny temat programowy. W sobotę przy ul. Kordylewskiego zapowiedziała wprowadzenie czterech nowych standardów dotyczących planowania inwestycji. Jej hasło brzmi: „Najpierw rozmowa, potem budowa”. Zaprosiła też na sobotni mobilny dyżur poselski w Parku Decjusza w Woli Justowskiej.

Kandydatka Nowej Lewicy chce wcześniejszego informowania mieszkańców o planowanych inwestycjach, większej przejrzystości procedur oraz szerszego wykorzystywania rozpraw administracyjnych w kontrowersyjnych sprawach. Ulicę Kordylewskiego przedstawiła jako przykład miejsca, w którym brak odpowiednio wczesnego dialogu doprowadził do konfliktu wokół nowej zabudowy.

Inny sposób prowadzenia kampanii wybrała Aleksandra Owca. Kandydatka Partii Razem kontynuuje bezpośrednie rozmowy na ulicach i w parkach. W ostatnich dniach spotykała się z mieszkańcami między innymi w Parku Lotników Polskich i na rondzie Mogilskim, pytając, jakiego Krakowa oczekują. W odpowiedziach powtarzały się określenia: zielony, przyjazny i wygodny. "Hala budowana zaledwie parę metrów od okien czy kolejny ogromny apartamentowiec, to symbole szerszego problemu z planowaniem przestrzeni w naszym mieście. Mieszkańcy nie mogą być stawiani przed faktem dokonanym." - napisała publikując film ze spotkania z mieszkańcami.

Owca rozpoczęła również nowy cykl wypowiedzi w mediach społecznościowych poświęcony swojej wizji miasta. Pyta w nim, czy Kraków ma być miastem ambitnych inwestycji i wykorzystywania możliwości rozwojowych, czy – jak ocenia – miastem „projektów-klap”, patodeweloperki i brakującej infrastruktury. Krytykę kieruje zarówno w stronę wieloletnich rządów Jacka Majchrowskiego, jak i krótkiej prezydentury Aleksandra Miszalskiego.

Jednocześnie lokalne materiały przeplata promocją działań Adriana Zandberga i ogólnopolskiego przekazu Partii Razem. Jej kampania biegnie więc dwoma torami: z jednej strony przedstawia pomysły dotyczące Krakowa, z drugiej próbuje wykorzystać rosnącą rozpoznawalność swojego ugrupowania w polityce krajowej.

Piątkowska rozmawia, Poczobut odwiedza Kraków

Monika Piątkowska kontynuuje cykl „Piątki z Piątkowską”, w ramach którego spotyka się z mieszkańcami kolejnych części miasta. Kandydatka KO i PSL podkreśla, że chce budować program na podstawie rozmów o codziennych problemach Krakowa. Po ostatnim spotkaniu dziękowała za „szczere, konkretne i bardzo potrzebne” rozmowy.

Ważnym wydarzeniem niedzieli jest również wizyta Andrzeja Poczobuta. Uwolniony po wieloletnim uwięzieniu na Białorusi dziennikarz spotkał się z mieszkańcami o godz. 14 na statku „Wiślany Ogród” przy Bulwarze Czerwieńskim. Wydarzenie, które organizuje Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana Olszewskiego, nie jest formalnym elementem kampanii Piątkowskiej, ale zdjęcia ze znanym opozycjonistą mogą wzmocnić jej przekaz jako osoby stawiającej na demokrację.

Kampanię Drewnickiego przykryje rozłam w PiS?

Michał Drewnicki nie przygotował na weekend wydarzenia porównywalnego z festynami Bocheńczaka. Kandydat PiS koncentrował się w ostatnich dniach na krótkich nagraniach, lokalnych interwencjach i przekazie związanym z Nową Hutą. W materiale nagranym przy Pomniku Krzyża Nowohuckiego przekonywał, że moralnym obowiązkiem mieszkańców jest sprzeciwianie się władzy, gdy ta działa przeciwko ludziom.

W ostatnich dniach jego przekaz dotyczący Krakowa został jednak częściowo przykryty przez gwałtowny konflikt wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości.

Przypomnijmy, po tym, jak Mateusz Morawiecki nie zgodził się na rozwiązanie stowarzyszenia „Rozwój Plus”, władze PiS zażądały od związanych z nim polityków podpisania specjalnych oświadczeń. Łukasz Kmita potwierdził, że deklaracji nie złożył. W tej samej grupie znaleźli się m.in. Ryszard Terlecki, Elżbieta Duda, Wiesław Krajewski i senator Włodzimierz Bernacki. Jarosław Kaczyński uznał, że osoby, które nie podporządkowały się decyzji władz, faktycznie zrezygnowały z członkostwa w partii. Ich formalnym statusem mają zająć się władze PiS.

Senator z Małopolski poza PiS? Ważne nazwisko
Bernacki jest jedynym senatorem w grupie Morawieckiego. Kmita i Krajewski potwierdzili, że nie podpisali deklaracji.

Sytuacja jest szczególnie ważna dla krakowskiej kampanii. Kmita był wojewodą małopolskim, kandydatem PiS na prezydenta Krakowa oraz forsowanym przez centralę kandydatem na marszałka województwa. Kierował też okręgiem krakowskim partii. Jeszcze niedawno należał więc do polityków obdarzanych przez jej kierownictwo dużym zaufaniem.

Pytanie dotyczy teraz także Barbary Nowak. Była kurator, przez lata uważana za polityczkę blisko związaną z Ryszardem Terleckim, kieruje strukturami PiS w Krakowie. Objęła tę funkcję w lipcu 2024 roku, zastępując właśnie Drewnickiego. Decyzja wywołała wówczas protest Beaty Szydło, która publicznie stanęła w obronie obecnego kandydata na prezydenta. Nowak popierała natomiast Łukasza Kmitę podczas burzliwej walki o wybór marszałka Małopolski.

Na razie nie ma jednoznacznej, publicznej deklaracji Barbary Nowak, czy pozostanie po stronie obecnego kierownictwa PiS, czy poprze związanych z Morawieckim Kmitę i Terleckiego. Jej stanowisko może mieć jednak bezpośrednie znaczenie dla krakowskich struktur i kampanii Drewnickiego.

W PiS trwa więc liczenie szabel. Zamiast w pełni skoncentrować się na walce o prezydenturę Krakowa, część polityków i działaczy musi dziś odpowiedzieć na pytanie, po której stronie partyjnego konfliktu się znajduje. Dla Drewnickiego to niewygodny moment – formalnie jest kandydatem dużej partii, ale jej lokalne zaplecze może zostać osłabione lub podzielone właśnie wtedy, gdy kampania zaczyna przyspieszać.

Drewnicki w ostatnim poście zapowiedział jednak jasno, że pozostaje w PiS-i i zapewnił, że sytuacja w partii nie wpłynie na jego kampanię na prezydenta Krakowa.

Wantuch: kampania w sieci, weekend w Ukrainie

Łukasz Wantuch nie organizował w ten weekend dużych spotkań na ulicach Krakowa, ale pozostaje bardzo aktywny w internecie. Regularnie publikuje nagrania i komentarze, przedstawia kolejne elementy programu oraz ostro recenzuje pomysły konkurentów. W ostatnich dniach udzielił też obszernego wywiadu Kanałowi Krakowskiemu, w którym mówił między innymi o sposobie zarządzania miastem, swoich dotychczasowych działaniach oraz stosunku do innych kandydatów.

Kampanijny weekend Wantuch spędził jednak poza Krakowem. W piątek wyruszył z kolejnym transportem do Ukrainy, oferując również bezpłatne przewiezienie paczek. Jak podał, była to już jego 106. podróż pomocowa. Do Ukrainy regularnie jeździ od marca 2022 roku i zapowiada, że nie zrezygnuje z tej działalności także podczas kampanii wyborczej. W ostatnim poście podsumował tę wyprawę.

Wantuch nie jest więc w tej kampanii szczególnie widoczny na ulicach, ale intensywnie pracuje nad obecnością w mediach społecznościowych i prezentacją własnego programu. Weekendowy wyjazd pokazuje jednocześnie, że kampanii nie zamierza podporządkować całej swojej dotychczasowej aktywności.

Hoffman zbiera podpisy, Gibała pracuje nad swoją pozycją

Jan Hoffman też nie ogranicza kampanii do internetu. Jego środowisko rozpoczęło uliczną zbiórkę podpisów poparcia pod kandydaturą, a w akcję ponownie zaangażował się między innymi Piotr Kubiczek, jedna z najbardziej rozpoznawalnych osób podczas wcześniejszej zbiórki referendalnej. Na materiałach pojawia się już hasło „Jan Hoffman – obywatelski kandydat na prezydenta”.

Hoffman buduje swoją pozycję przede wszystkim na roli lidera inicjatywy, która doprowadziła do odwołania Aleksandra Miszalskiego. Komitet referendalny pod jego przewodnictwem zebrał w ciągu 44 dni niemal 134 tys. podpisów – ponad dwa razy więcej, niż wymagało prawo. To obecnie jego największy polityczny kapitał.

Jednym z głównych tematów jego przekazu stał się również brak terminu przedterminowych wyborów. Po oddaleniu protestu referendalnego Edward Nowak złożył zażalenie, przez co ostateczne rozstrzygnięcie ponownie się odsunęło. Hoffman nie ukrywa, że dopatruje się w tym politycznej kalkulacji.

– Pozorne niedopilnowanie własnej sprawy, ale moim zdaniem to świadoma strategia pana Edwarda Nowaka. Domyślają się już państwo, komu służy ta zwłoka? – napisał.

Do przeciągającej się procedury odnosi się także Łukasz Gibała. Lider Krakowa dla Mieszkańców podkreśla, że dalsze odkładanie głosowania działa na niekorzyść miasta i jego mieszkańców. W przeciwieństwie do Hoffmana nie stawia jednak wprost tezy, że protest i zażalenie są elementem świadomej strategii politycznej. Wskazuje przede wszystkim na ich praktyczny skutek: Kraków przez kolejne miesiące może pozostawać bez wybranego prezydenta.

Gibała nadal formalnie nie ogłosił startu, ale trudno uznać jego aktywność za polityczną przerwę. Wraz z radnymi i działaczami Krakowa dla Mieszkańców spotyka się z mieszkańcami, podejmuje lokalne interwencje i nagłaśnia konkretne problemy – od planowanej zabudowy i braku infrastruktury po sytuację mieszkańców zagrożonych skutkami inwestycji. W ostatnim wpisie poruszył problem połączeń ościennych gmin z Krakowem i linii aglomeracyjnych, których liczna w ostatnich latach malała. Podkreślił, że w interesie miasta jest rozwój takiej komunikacji i poinformował, że złożył interpelację w tej sprawie.

W mediach społecznościowych pokazuje też działania znacznie prostsze i bardziej osobiste: rozmowy z krakowianami, wizyty u lokalnych przedsiębiorców czy drobne gesty, takie jak kupowanie kwiatów od spotkanych sprzedawców. Całość tworzy konsekwentny wizerunek polityka obecnego blisko ludzi, zajmującego się nie tylko dużymi sporami w magistracie, ale również codziennymi sprawami konkretnych osób.

Choć Gibała wciąż nie powiedział oficjalnie, że ponownie wystartuje, wyraźnie pracuje nad pozycją osoby, która staje po stronie mieszkańców i zna problemy poszczególnych dzielnic. Hoffman natomiast próbuje przekuć sukces referendum w samodzielną kandydaturę. Obaj krytykują przedłużające się oczekiwanie na wybory, ale robią to z innych pozycji: Hoffman jako lider inicjatywy referendalnej i już ogłoszony kandydat, Gibała jako doświadczony samorządowiec, który nadal pozostawia sobie otwartą drogę do startu.

Pozostali potencjalni kandydaci są na razie znacznie mniej widoczni. Lista osób, które zapowiedziały lub rozważają start, jest długa i obejmuje między innymi Mariana Banasia, Łukasza Wantucha, Sławomira Pietrzyka, Grażynę Świat czy Rafała Komarewicza i Pawła Śliza. Nie wszyscy jednak prowadzą już regularną i zauważalną kampanię. do parków i na ulice.

Obserwuj nas w Google News

Wybory w Krakowie 2026 - najnowsze informacje

Rozrywka