środa, 17 czerwca 2026 12:12, aktualizacja godzinę temu

Referendum jednak ważne? Jest wyrok sądu

💬Komentarze
Skład sędziowski, pudło z podpisami
Skład sędziowski, pudło z podpisami/ referendumkrk.pl, Głos24

Sąd Okręgowy w Krakowie oddalił protest referendalny dotyczący głosowania, w którym mieszkańcy odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Orzeczenie nie jest jednak prawomocne, a strony mają 7 dni na odwołanie. W sprawie szczególnie ważny okazał się głos komisarz wyborczej, która od początku wnosiła o oddalenie protestu.

– Sąd oddalił protest referendalny Edwarda Nowaka.
– Orzeczenie nie jest prawomocne, możliwe jest odwołanie.
– Komisarz wyborcza przekonywała, że nie wykazano istotnego wpływu publikacji na wynik głosowania.
– Sąd uznał, że do części naruszeń ciszy mogło dojść, ale nie przesądzały one o wyniku referendum.

Sąd Okręgowy w Krakowie oddalił protest referendalny złożony po majowym głosowaniu w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. To ważna decyzja dla dalszego politycznego kalendarza miasta, bo referendum doprowadziło do odwołania prezydenta, a przed Krakowem są wybory przedterminowe.

Rozstrzygnięcie nie kończy jednak sprawy definitywnie. Orzeczenie jest nieprawomocne, a strony mają 7 dni na złożenie odwołania.

Naruszenia ciszy referendalnej

Protest złożył Edward Nowak, znany działacz opozycji demokratycznej z czasów PRL. Autorzy protestu przekonywali, że w czasie ciszy referendalnej dochodziło do licznych naruszeń prawa, przede wszystkim w mediach społecznościowych.

Wskazywali m.in. na publikacje zachęcające do udziału w głosowaniu, informacje o frekwencji, materiały krytyczne wobec Aleksandra Miszalskiego, oferty transportu do lokali referendalnych oraz treści tworzone lub rozpowszechniane w internecie, także z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Ich zdaniem skala tych działań mogła wpłynąć na frekwencję, a ta była w tym referendum kluczowa.

Pełnomocnicy Edwarda Nowaka argumentowali, że nie muszą udowadniać bezpośrednio, iż konkretna osoba poszła do urn po zobaczeniu konkretnego wpisu. Ich zdaniem wystarczyło wykazanie, że naruszenia mogły mieć istotny wpływ na wynik referendum. Podkreślali też, że celem protestu było nie tylko podważenie wyniku, ale również wyznaczenie granic na przyszłość — zwłaszcza w kampaniach prowadzonych w internecie.

Referendum w Krakowie nieważne? Sprawę bada sąd
Sąd oceni protest po referendum w Krakowie. W tle są miliony wyświetleń, płatne reklamy i pytanie o ciszę referendalną.

Komisarz wyborcza: nie wykazano istotnego wpływu

Jednym z najważniejszych głosów podczas rozprawy było stanowisko komisarz wyborczej Dagmary Daniec-Cisło. Wniosła ona o oddalenie protestu i przekonywała, że wnioskodawcy nie uprawdopodobnili, by wskazane publikacje miały istotny wpływ na wynik referendum.

Komisarz wyborcza podkreślała, że nie wykazano ani jednego przypadku, w którym konkretna publikacja spowodowałaby udział w głosowaniu choćby jednej osoby. Zwracała też uwagę, że część przedstawionych materiałów miała przede wszystkim charakter informacyjny, a udział w referendum był wolną decyzją mieszkańców.

W odpowiedzi na argumenty dotyczące zachęcania do udziału w głosowaniu komisarz wskazywała również, że nie można automatycznie zakładać, iż każda aktywność w internecie przełożyła się na realny wynik przy urnach. W argumantacji padło też mocne stwierdzenie, że „nikt nie był porywany z ulicy i doprowadzany do lokali referendalnych”.

Jednocześnie komisarz zauważała, że ustawa o referendum lokalnym pochodzi z czasów, w których media społecznościowe nie miały takiego znaczenia jak dziś. To ważny kontekst całej sprawy: przepisy nie zawsze nadążają za tym, jak wygląda współczesna kampania polityczna w internecie. Nie zmieniło to jednak jej stanowiska — protest powinien zostać oddalony.

Sąd: były naruszenia, ale nie przesądziły o wyniku

Sąd, oddalając protest, wskazał, że przeanalizował przedstawiony materiał dowodowy. Uznał, że część wskazanych publikacji nie miała charakteru agitacji referendalnej, a w przypadku części materiałów nie dało się jednoznacznie ustalić, czy zostały opublikowane już w czasie obowiązywania ciszy.

Jednocześnie sąd nie wykluczył, że doszło do naruszeń ciszy referendalnej. W uzasadnieniu wskazano, że materiał dowodowy pozwalał przyjąć, iż opublikowano szereg materiałów o charakterze agitacyjnym. Kluczowe było jednak co innego: sąd uznał, że nie wykazano ani nie uprawdopodobniono, by te naruszenia miały istotny wpływ na wynik referendum.

To oznacza, że na tym etapie referendum pozostaje ważne, a odwołanie Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta Krakowa nie zostało przez sąd podważone.

Sprawa może trafić wyżej

Środowe rozstrzygnięcie nie jest prawomocne. Strony mają 7 dni na złożenie odwołania, dlatego formalnie sprawa może jeszcze trafić do sądu wyższej instancji.

Dopiero prawomocne rozstrzygnięcie zamknie spór wokół protestu. Na razie jednak najważniejszy wniosek jest taki: Sąd Okręgowy w Krakowie oddalił protest, uznając, że choć część działań w czasie ciszy referendalnej mogła budzić zastrzeżenia, nie wykazano ich istotnego wpływu na wynik głosowania.

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka