Sklep jak pokój zagadek. Zmiana rozporządzenia mogłaby pomóc

Sklep spożywczy
Sklep spożywczy / Fot: Zdjęcie ilustracyjne

Praktyki niektórych sieci handlowych sprawiają, że klienci łatwo mogą się pomylić i przepłacić za zakupy. Często trzeba wydać sporo więcej, niż to wynika z dużego napisu na tabliczce z ceną, bo wypisana wielką czcionką korzystna kwota jest naliczana tylko, wtedy gdy kupi się co najmniej kilka sztuk. Natomiast bardzo małymi cyframi oznacza się dużo wyższą sumę, jaka obciąża portfel, kiedy w koszyku wyląduje tylko pojedynczy produkt. Dużo się mówi o prawach konsumentów, ale często się tylko kończy na słowach.

Zabawa w chowanego

Różne rodzaje metek z cenami często są wymieszane. Zdarza się, że na jednej półce część dużych oznaczeń odnosi się do pojedynczego produktu, a obok są towary, gdzie napisana wielką czcionką kwota dotyczy tylko opłaty za jedną sztukę, gdy bierze się ich więcej i trzeba doczytać mały napis, żeby się dowiedzieć, ile wyniesie rachunek. Czasem należy kupić ponad 10 artykułów, aby skorzystać z promocyjnej ceny, a regularna stawka jest nawet o prawie 100% wyższa. Łatwo można się w tym wszystkim pogubić. Osoby mające problemy ze wzrokiem mogą nawet nie dać rady się zorientować, ile muszą zapłacić. Poza tym zakupy często robi się w pośpiechu. Siłą rzeczy wiele osób nie analizuje  dokładnie napisów na metkach z cenami, a przy nabywaniu większej ilości rzeczy łatwo nie zauważyć, że się płaci za produkt, więcej niż by się chciało. Pewnie niejedna osoba nawet jak zda sobie sprawę z pomyłki, to przy kasie machnie na to ręką. Oznaczenia muszą być proste i czytelne, bo sklep to nie jest pokój zagadek. Szkoda, że wiele marketów określenie, że mają małe ceny, potraktowało bardzo dosłownie.

Problem dotyczy paru ogólnopolskich sieci

Na metkach wszystko jest napisane, więc nie można powiedzieć, że sklepy wprowadzają w błąd. Problem stanowi jednak sposób prezentacji informacji na cenach, który  dla wielu klientów może być mało klarowny i prowadzić do pomyłek. Sklepy jeszcze umieszczają dodatkowe napisy, wyjaśniające zasady naliczania kwoty. Pytanie, jak dużo osób jednak je czyta? Takie oznaczenia pojawiają się w wielu placówkach, więc zaczyna to być szerszy trend, który dotyczy raczej tylko niektórych ogólnopolskich sieci handlowych. Opinia, że łatwo można się pomylić, bazuje wyłącznie na mojej subiektywnej ocenie. Czytając jednak dużą ilość komentarzy w mediach społecznościowych, po tym, jak zwróciłem uwagę na problem, można odnieść wrażenie, że sporo ludzi ma podobną percepcję. Niektórych wypowiedzi nawet nie da się cytować, co pokazuje, że sprawa budzi duże emocje. W sieci pojawiły się także opinie pracowników sklepów, którzy muszą mierzyć się z pretensjami niezadowolonych klientów z powodu pomyłek wynikających z mało przejrzystych cenówek. Kasjerzy często obrywają za nieswoje winy, bo wzory metek są ustalane odgórnie. W dużych sieciach szeregowy pracownik nie ma wpływu na sposób oznaczania produktów. Wszystko jest regulowane odgórnie przez bardzo precyzyjne zasady, które korporacje tworzą z myślą o „optymalizacji sprzedaży”.

Zmiana rozporządzenia mogłaby pomóc

W ustawie o informowaniu o cenach towarów i usług jest mowa, że w miejscu sprzedaży detalicznej i świadczenia usług uwidacznia się cenę w sposób jednoznaczny. Przepis zostawia niestety spore pole do interpretacji. Ministerstwo Rozwoju i Technologii, które zajmuje się sprawami gospodarczymi ma jednak upoważnienie do określania w rozporządzeniu szczegółowych zasad oznaczeń. Tyle że obecnie obowiązujący dokument głównie reguluje tylko jakie informacje mają się znaleźć na metkach. Powinno się rozważyć wprowadzenie wymogu, aby regularna cena, musiała być co najmniej tej samej wielkości i identycznego koloru, co kwoty obowiązujące po spełnieniu dodatkowych wymagań. Wydaje się, że taki przepis mieściłby się w granicach ustawowego upoważnienia, jakie ma minister, więc propozycję  można by stosunkowo łatwo i szybko wdrożyć. Dlatego na początku lipca złożyłem do resortu petycję w imieniu Fundacji „Można Lepiej!”, której jestem prezesem. Pytanie, czy będzie wola, aby wprowadzić korzystne dla konsumentów rozwiązanie. Skierowałem również jednak pismo do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, aby urzędnicy przyjrzeli się także konkretnym sklepom.

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka