Z pytaniami dziennikarzy czy bez? Kandydaci spierają się o formę debaty

Łukasz Gibała
Łukasz Gibała / Marzena Gitler

Jeszcze dwa dni temu wydawało się, że Łukasz Gibała i Monika Piątkowska są już blisko porozumienia w sprawie jednej debaty przed drugą turą wyborów. Termin pasuje obojgu, miejsce również nie wydaje się problemem. Jest jednak jeden zasadniczy punkt sporny: kto ma zadawać pytania. I właśnie na tym rozmowy utknęły.

Bez zgody na pytania od mediów

Monika Piątkowska poinformowała w czwartek, że jej sztab rozmawiał ze sztabem Łukasza Gibały, ale porozumienia nie udało się osiągnąć.

„Niestety sztab radnego Gibały nie chce się zgodzić na formułę debaty z udziałem mediów” – napisała kandydatka.

Piątkowska podtrzymała propozycję, aby pytania mogli zadawać przedstawiciele różnych redakcji.

„Uważam, że wszystkie zainteresowane media – zarówno te z prawej, jak i z lewej strony – powinny mieć możliwość zadania pytań kandydatom na prezydenta Krakowa” – argumentowała.

Jej zdaniem taka formuła pozwoliłaby mieszkańcom poznać odpowiedzi udzielane z różnych perspektyw i samodzielnie ocenić kandydatów.

Gibała: „To byłaby konferencja prasowa”

Na odpowiedź Łukasza Gibały nie trzeba było długo czekać. Kandydat odniósł się do wpisu Piątkowskiej bezpośrednio w komentarzu.

Według niego propozycja sztabu rywalki zakładała udział dziesięciu mediów, które miały zmieścić swoje pytania i odpowiedzi kandydatów w około 25 minutach.

„Założenie, że dziesięć redakcji będzie w stanie zadać po jednym pytaniu i usłyszeć odpowiedzi w ciągu 25 minut, świadczy o braku wyobraźni lub o złej woli” – napisał Gibała.

Jego zdaniem taka formuła bardziej przypominałaby konferencję prasową niż debatę.

Gibała ponownie zaproponował spotkanie 8 października o godz. 18, trwające godzinę i realizowane przez Telewizję Polską w studiu na Rynku Głównym. TVP miałaby udostępnić sygnał wszystkim zainteresowanym mediom.

W jego wariancie pytania zadawaliby sobie wyłącznie kandydaci, a moderator pilnowałby czasu. Uczestnicy mieliby odpowiadać na stojąco, bez notatek, telefonów i dodatkowych materiałów.

Krakowianie chcą pytań czy pojedynku?

Dyskusja przeniosła się także do mediów społecznościowych. W komentarzach pojawia się argument, że po kilku tygodniach kampanii i licznych wywiadach odpowiedzi kandydatów na wiele standardowych pytań są już wyborcom dobrze znane. Część komentujących wskazuje więc, że ciekawsza byłaby możliwość bezpośredniego zadawania sobie pytań przez Gibałę i Piątkowską – bez wcześniejszego ustalania tematów i pośredników.

Nie byłaby to zresztą pierwsza debata tej kampanii. Już 2 września Łukasz Gibała i Monika Piątkowska spotkali się m.in. z Darią Gosek-Popiołek, Aleksandrą Owcą i Michałem Drewnickim w „Bitwie o Kraków” organizowanej przez „Super Express”.

Oboje uczestniczyli również 20 września w debacie w programie Bogdana Rymanowskiego, a 23 września w dużej debacie TVN24.

Monika Piątkowska ma też za sobą debatę jeden na jeden z Darią Gosek-Popiołek, zorganizowaną 14 września przez KOD Małopolska. I właśnie tam doszło do jednego z bardziej komentowanych spięć tej kampanii. Gdy Piątkowska nazwała Łukasza Gibałę swoim głównym konkurentem, jedna z kobiet na widowni zwróciła uwagę, że na scenie siedzi również Gosek-Popiołek. Piątkowska odpowiedziała jej: „Dobrze, żeby pani się uspokoiła”. Z sali padło wówczas: „Jest pani niegrzeczna i protekcjonalna”.

Po spotkaniu sama Gosek-Popiołek krytykowała sposób, w jaki Piątkowska odnosiła się do części publiczności, określając jej zachowanie jako lekceważące.

Nie wszystkie przedwyborcze debaty odbywały się jednak w pełnym składzie. Do debaty KOD z 14 września zaproszona była także Aleksandra Owca, ale jej sztab odmówił udziału z powodu innych planów kandydatki.

A obok debaty – spory w sądzie

Na kilka dni przed drugą turą kampania przenosi się nie tylko do studiów telewizyjnych, ale także do sądu.

Pełnomocnik komitetu Moniki Piątkowskiej złożył w trybie wyborczym pozew przeciwko Łukaszowi Gibale. Chodzi o jego wypowiedź w RMF FM, w której mówił, że zgłosiło się do niego sześcioro radnych Koalicji Obywatelskiej otwartych na rozmowy o współpracy po ewentualnym zwycięstwie.

Co ciekawe, o rozmowach z radnymi innych środowisk Gibała mówił już na początku kampanii. Podczas konferencji na Rynku Głównym 7 sierpnia przekonywał, że w Radzie Miasta są „racjonalnie myślący samorządowcy z różnych środowisk politycznych” i przyznał, że z częścią z nich już rozmawiał.

Według sztabu Moniki Piątkowskiej wszyscy z 19 radnych klubu KO zaprzeczyli, by prowadzili z Gibałą rozmowy o współpracy po jego ewentualnym zwycięstwie. Każdy z nich podpisał w tej sprawie oświadczenie, które może zostać wykorzystane jako dowód w sądzie. Sztab kandydatki domaga się sprostowania wypowiedzi Gibały i zaprzestania rozpowszechniania informacji sugerujących, że część radnych KO zadeklarowała wobec niego gotowość do współpracy.

Na tym jednak sprawa się nie kończy. Gibała poinformował z kolei, że jego pełnomocnik złożył pozew w trybie wyborczym przeciwko Monice Piątkowskiej. Chodzi o jej wypowiedzi, w których przekonywała, że jako radny podczas większości głosowań w Radzie Miasta wstrzymywał się od głosu, co miało świadczyć o braku decyzyjności. Gibała twierdzi, że jego sztab przeanalizował głosowania z całego okresu jego pracy w radzie i przypadki wstrzymania się od głosu stanowiły jedynie kilka procent. Domaga się więc sprostowania tych słów.

Nie są to zresztą pierwsze procesy wyborcze związane z kampanią Gibały. Pod koniec września sąd nakazał Krzysztofowi Chudziakowi, działaczowi młodzieżówki KO – Nowej Generacji – usunąć wpisy, sprostować nieprawdziwe informacje i przeprosić Gibałę za sugerowanie, że ponosi on odpowiedzialność za śmierć ludzi w tragicznym wypadku na ul. Solnej.

Kilka dni później podobne rozstrzygnięcie zapadło w sprawie Juliusza Dmochowskiego, społecznego współpracownika Moniki Piątkowskiej. Sąd nakazał mu sprostowanie i przeprosiny za twierdzenie, że to osobiście Gibała „uruchomił machinę sądową” przeciwko Chudziakowi. Dmochowski odwołał się od postanowienia, ale Sąd Apelacyjny oddalił jego zażalenie.

Do drugiej tury zostało niewiele ponad tydzień. Czy kandydaci zdążą jeszcze uzgodnić zasady wspólnej debaty? Na razie pewne jest tylko jedno: 8 października o godz. 18 odpowiada obojgu. Wszystko pozostałe wciąż jest przedmiotem sporu.

Wybory w Krakowie 2026 - najnowsze informacje

Rozrywka