To miała być zwykła górska wyprawa w sylwestrową noc, skończyło się na dramatycznej akcji ratunkowej. Ratownicy przypominają: w górach zima nie daje drugiej szansy.
24-letnia turystka z Polski zabłądziła i utknęła w bardzo trudnych warunkach po słowackiej stronie Babiej Góry. O wsparcie poprosili ratownicy GOPR, a do działań ruszyli słowaccy ratownicy z Horskiej záchrannej služby (HZS). Akcja zakończyła się dopiero około godziny 3.00 nad ranem.
Zgłoszenie wpłynęło 31 grudnia w nocy. Jak relacjonuje HZS, kobieta znalazła się po słowackiej stronie masywu w rejonie „Diablego Stołu”, kiedy pogoda zaczęła dyktować warunki. Silny wiatr, mróz, śnieg i ograniczona widoczność szybko zmieniły sytuację w coś znacznie poważniejszego niż „zgubiony szlak”.
Do poszkodowanej wyruszyło siedmiu ratowników górskich: czterech ochotników i trzech profesjonalistów z ośrodków HZS (m.in. Západné Tatry – Zverovka oraz Stredné Beskydy). Po dotarciu na miejsce turystka była wyczerpana, wychłodzona i przemarznięta. Ratownicy udzielili jej pierwszej pomocy, ogrzali i zabezpieczyli przed dalszym wychłodzeniem. W takich warunkach liczą się minuty — stawką jest nie tylko komfort, ale realne ryzyko pogłębiającej się hipotermii.
Zimą w górach nie ma „drobnych błędów” – o czym trzeba pamiętać
Ratownicy przetransportowali kobietę w dół przy użyciu quada oraz pojazdu terenowego HZS – do rejonu Slaná voda. Stamtąd, na własną prośbę, Polka miała kontynuować już samodzielnie drogę do miejsca zakwaterowania. Dla ratowników to była sylwestrowa noc spędzona w terenie – w warunkach, które same w sobie stanowią zagrożenie.
Po akcji HZS wystosowała mocny apel: zimą w górach łatwo o decyzje, które są wydają się tylko lekkim naginaniem zasad, a kończą się dramatycznym wzywaniem pomocy. Ratownicy wymieniają m.in. przecenianie własnych sił, zbyt skromny ekwipunek, ignorowanie prognoz i złe rozplanowanie czasu. Podkreślają, że taka lekkomyślność może narażać nie tylko turystów, ale też tych, którzy ruszają po nich w nocy, we mgle i zamieci.

Warto przypomnieć, że w środę wieczorem ogłoszono w rejonie Babiej Góry pierwszy – najniższy – stopień zagrożenia lawinowego. To nie brzmi groźnie, ale jest wyraźnym sygnałem, że sytuacja w górach nie jest stabilna i może się szybko zmieniać, zwłaszcza przy wietrze i opadach.
Groźnie nie tylko na Babiej
Warto przypomnieć, że trudne warunki występują teraz nie tylko w masywie Babiej Góry. Również ratownicy GOPR apelują o ostrożność w Beskidach – na przełomie roku na szlakach dokuczały mróz, wiatr i opady śniegu, a wyżej bywało naprawdę ciężko.
TOPR przypomina, że jeszcze przed sylwestrem ratował w podobnej sytuacji turystę spod Ornaku i apeluje, aby zachować zdrowy rozsądek i nie wychodzić w wysokie partie.
30 grudnia do północy trwała wyprawa ratunkowa po samotnego turystę, który utknął w fatalnych warunkach w rejonie Ornaku. Po odnalezieniu, mocno wychłodzony i z niewielkimi odmrożeniami został sprowadzony przez ratowników do schroniska na Hali Ornak i dalej przewieziony samochodem do Zakopanego. W wyprawie wzięło udział 6 ratowników i pies lawinowy. "Apelujemy o rezygnację z wyjść w wysokie partie Tatr podczas powitania Nowego Roku. Silny wiatr i niska temperatura stwarzają bezpośrednie ryzyko hipotermii, odmrożeń i zamarznięcia. W obecnych warunkach czas oczekiwania na pomoc może wynosić wiele godzin." - ostrzegają ratownicy.
Również Tatrzański Park Narodowy wydał komunikat, że powyżej górnej granicy lasu jest bardzo trudno i obowiązuje 2 stopień zagrożenia lawinowego: szlaki są pozawiewane i nieprzetarte, miejscami ślisko, a niski pułap chmur ogranicza widoczność i łatwo o pobłądzenie. "Warunki do uprawiania turystyki w wyższych partiach Tatr są bardzo trudne. Na szlakach pojawiła się warstwa świeżego śniegu - są one pozawiewane i nieprzetarte. Wiatr miejscami utworzył głębokie zaspy i odłożył większe ilości śniegu w zagłębieniach terenu. Gdzieniegdzie występują oblodzenia i jest ślisko. Dodatkowe utrudnienie stanowi niski pułap chmur - brak widzialności, możliwość utraty orientacji w terenie i pobłądzeń. W ciągu dnia ma się wzmagać wiatr - możliwe zamiecie śnieżne. Poruszanie się w wyższych partiach Tatr wymaga umiejętności oceny lokalnego zagrożenia lawinowego oraz właściwego doboru trasy. Niezbędne jest posiadanie odpowiedniego sprzętu zimowego (raki, czekan, kask, lawinowe ABC) oraz umiejętność posługiwania się nim.
Tatrzański Park Narodowy odradza wchodzenia na taflę stawów znajdujących się na obszarze Parku. Przypominamy, że TPN nie prowadzi badań grubości lodu na stawach, a wejście na zamarznięte zbiorniki wodne odbywa się na własną odpowiedzialność.
Na zielonym, głównym szlaku w Dolinie Kościeliskiej, trwają prace związane z budową kanalizacji. Należy zachować tam szczególną ostrożność." - przypomina TPN.
Do tego IMGW ostrzega przed silnym wiatrem i zamieciami, które w górach potrafią w kilka chwil zmienić „zimowy spacer” w walkę o bezpieczny powrót.
fot. HZS



















