wtorek, 19 maja 2026 06:09, aktualizacja 26 minut temu

Cisza referendalna i kampania z urzędu. Co mówi prawo?

Jan Hoffman, referendumKRK
Jan Hoffman, referendumKRK / Głos24

W czasie kampanii przed referendum granica między informowaniem a agitacją bywa cienka. Jeszcze większe znaczenie ma to przy referendum odwoławczym, gdzie frekwencja decyduje o ważności głosowania. Co grozi za złamanie ciszy referendalnej, czego nie wolno robić na miejskich kanałach i gdzie zgłaszać naruszenia?

Kiedy informacja staje się agitacją?

Samo podanie daty referendum, godzin głosowania czy adresów lokali jest informacją. Problem zaczyna się wtedy, gdy komunikat ma wpłynąć na decyzję mieszkańców: zachęcić ich do udziału, zniechęcić do głosowania, namówić do bojkotu albo wskazać, jak mają zagłosować.

W referendum odwoławczym ma to szczególne znaczenie. Niska frekwencja może sprawić, że referendum będzie nieważne. Dlatego hasła typu „zostań w domu”, „nie idź na referendum” albo „bojkotuj głosowanie” nie są neutralną informacją. To element kampanii referendalnej.

Ustawa o referendum lokalnym mówi, że kampania kończy się 24 godziny przed dniem głosowania. Od tego momentu aż do zamknięcia lokali nie wolno już prowadzić agitacji w związku z referendum. Zakaz obejmuje nie tylko ulotki, wiece i przemówienia, ale także prowadzenie agitacji „w inny sposób”, co w praktyce dotyczy również internetu.

To trzeba wiedzieć o kampanii referendalnej. Wyjaśniamy
Referendum w Krakowie: finansowanie kampanii, social media miasta, plakaty, internet i cisza referendalna w praktyce.

Co grozi za złamanie ciszy referendalnej?

Za prowadzenie kampanii w czasie ciszy referendalnej grozi grzywna. Przepisy karne ustawy o referendum lokalnym wskazują, że karze podlega ten, kto prowadzi kampanię z naruszeniem zakazów dotyczących miejsc prowadzenia kampanii albo właśnie ciszy referendalnej.

W praktyce dotyczy to między innymi:

  • publikowania nowych postów zachęcających do udziału lub bojkotu,
  • udostępniania grafik i filmów referendalnych,
  • roznoszenia ulotek,
  • organizowania akcji agitacyjnych,
  • namawiania mieszkańców pod lokalami,
  • włączania lub kontynuowania płatnych reklam,
  • masowego rozsyłania wiadomości z apelem referendalnym.

W sprawach o wykroczenia grzywna co do zasady wynosi od 20 do 5000 zł, chyba że konkretny przepis przewiduje inną wysokość.

A co z sondażami?

Osobny zakaz dotyczy sondaży. Na 24 godziny przed referendum aż do zakończenia głosowania nie wolno podawać do publicznej wiadomości wyników badań dotyczących przewidywanych zachowań mieszkańców i wyniku referendum. Chodzi także o sondaże prowadzone w dniu głosowania czy publikowanie informacji o frekwencji.

To oznacza, że w czasie ciszy nie powinno się publikować ani komentować danych typu: „tyle osób pójdzie do urn”, „tyle osób zagłosuje za odwołaniem”, „referendum będzie nieważne” albo „sondaż pokazuje przewagę jednej strony”.

Za złamanie tego zakazu również grozi grzywna.

Czy prezydent może namawiać do bojkotu?

Jako polityk lub osoba prywatna — przed ciszą referendalną — może przedstawiać swoje stanowisko. Może krytykować referendum, bronić swojej pracy i przekonywać mieszkańców do własnej oceny sytuacji.

Ale czym innym jest prywatny profil, konferencja partyjna albo materiał opłacony przez komitet czy partię, a czym innym oficjalna strona miasta, miejski Facebook, Instagram, newsletter, system powiadomień czy urząd.

Ustawa wprost zakazuje organom samorządu i członkom tych organów uczestniczenia na koszt jednostki samorządu w kampanii referendalnej dotyczącej odwołania organu przed końcem kadencji.

W prostych słowach: prezydent może komunikować swoje zdanie, ale urząd miasta nie powinien być narzędziem kampanii.

Czego nie wolno robić na oficjalnych kanałach miasta?

Na oficjalnej stronie miasta i miejskich profilach społecznościowych nie powinny pojawiać się treści, które podpowiadają mieszkańcom, co mają zrobić w referendum.

Nie powinno się tam publikować między innymi:

  • apeli o bojkot,
  • haseł „nie idź na referendum”,
  • haseł „idź na referendum”,
  • grafik sugerujących, jak głosować,
  • materiałów atakujących inicjatorów referendum jako elementu kampanii,
  • spotów lub rolek przekonujących do konkretnej postawy,
  • płatnych reklam dotyczących referendum,
  • udostępnień materiałów partii, komitetów lub stowarzyszeń,
  • wpisów, które zniechęcają do udziału pod pozorem „informowania”.

Miasto może natomiast publikować neutralne komunikaty: datę głosowania, godziny otwarcia lokali, adresy komisji, treść pytań, zasady głosowania i informacje dla osób z niepełnosprawnościami.

Granica jest prosta: „lokale będą czynne od 7.00 do 21.00” to informacja. „Zostań w domu” albo „weź udział, bo…” to już agitacja.

Czy użycie miejskich pieniędzy może oznaczać dodatkową odpowiedzialność?

Tak, ale nie zawsze jest to jedna prosta kara z ustawy referendalnej. Jeżeli do kampanii użyto pieniędzy, sprzętu, pracy urzędników, miejskich profili, newsletterów, reklam albo innych publicznych zasobów, sprawa może dotyczyć nie tylko przepisów referendalnych, ale też zasad wydatkowania środków publicznych.

Ustawa o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych przewiduje odpowiedzialność między innymi osób zarządzających środkami publicznymi, kierowników jednostek sektora finansów publicznych i pracowników, którym powierzono określone obowiązki.

Za naruszenie dyscypliny finansów publicznych grożą: upomnienie, nagana, kara pieniężna albo zakaz pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi. Kara pieniężna może wynosić od 0,25 do trzykrotności miesięcznego wynagrodzenia osoby odpowiedzialnej, a gdy nie da się go ustalić — od 0,25 do pięciokrotności przeciętnego wynagrodzenia.

A jeśli w kampanii pojawią się nieprawdziwe informacje?

Tu działa tak zwany tryb referendalny. Jeżeli plakaty, ulotki, wypowiedzi albo inne materiały kampanijne zawierają nieprawdziwe dane lub informacje, każdy zainteresowany może złożyć wniosek do sądu okręgowego.

Sąd może między innymi zakazać publikacji, nakazać sprostowanie, przeprosiny, konfiskatę materiałów, wpłatę do 10 tys. zł na cel charytatywny albo odszkodowanie do 10 tys. zł. Sprawa jest szybka: sąd okręgowy rozpoznaje wniosek w ciągu 24 godzin.

Co ważne, takie sprawy mogą toczyć się także wtedy, gdy kampania formalnie już się skończyła. Ustawa wskazuje, że w sprawach dotyczących nieprawdziwych informacji nie stosuje się ograniczenia wynikającego z końca kampanii.

Gdzie zgłaszać naruszenia ciszy?

Najpilniejsze przypadki, zwłaszcza w czasie ciszy referendalnej, należy zgłaszać policji. PKW przypomina, że to nie komisja wyborcza ocenia, czy doszło do złamania ciszy, ale organy ścigania i sądy.

W praktyce policji można zgłaszać na przykład:

  • rozdawanie ulotek w czasie ciszy,
  • agitację przy lokalu,
  • nowe posty lub reklamy w internecie,
  • nagrania i grafiki publikowane w czasie ciszy,
  • akcje namawiające do udziału, bojkotu lub konkretnego głosowania.

Jeżeli sprawa dotyczy oficjalnych kanałów miasta, warto równolegle zabezpieczyć dowody i przekazać informację także do komisarza wyborczego lub delegatury Krajowego Biura Wyborczego. Taki organ nie zastępuje policji ani sądu, ale jest właściwy dla organizacji referendum i może mieć znaczenie przy dalszej ocenie sprawy.

Gdzie zgłaszać użycie publicznych pieniędzy?

Jeżeli podejrzenie dotyczy wydawania publicznych pieniędzy na kampanię, sprawę można zgłosić do organów zajmujących się finansami publicznymi, w tym do właściwego rzecznika dyscypliny finansów publicznych. W sprawach samorządowych naturalnym adresem jest także Regionalna Izba Obrachunkowa.

Ministerstwo Finansów wyjaśnia, że po postępowaniu wyjaśniającym rzecznik może złożyć wniosek o ukaranie, umorzyć postępowanie albo je zawiesić. Sprawy są potem rozpoznawane przez komisje orzekające.

W przypadku Krakowa właściwą instytucją kontrolną dla finansów samorządowych jest Regionalna Izba Obrachunkowa w Krakowie.

Czy po referendum można jeszcze coś zrobić?

Tak. Jeżeli naruszenie przepisów mogło mieć istotny wpływ na wynik referendum, mieszkaniec uprawniony do głosowania może wnieść protest. Termin jest krótki: 7 dni od podania wyników referendum do wiadomości publicznej. Sąd okręgowy rozpatruje protest w ciągu 14 dni.

To ważne rozróżnienie. Zgłoszenie na policję dotyczy konkretnego wykroczenia, na przykład agitacji w czasie ciszy. Protest referendalny dotyczy już ważności referendum i wymaga pokazania, że naruszenie mogło realnie wpłynąć na wynik.

Jak zabezpieczyć dowody?

Przy naruszeniach w internecie liczy się czas. Post, reklama albo film mogą szybko zniknąć. Dlatego warto od razu zrobić zrzuty ekranu, zapisać link, datę i godzinę, nazwę profilu oraz informację, czy materiał był sponsorowany. Przy reklamach w mediach społecznościowych warto sprawdzić bibliotekę reklam.

Przy ulotkach, plakatach i banerach warto zrobić zdjęcie z widocznym miejscem, datą i kontekstem. Przy agitacji przy lokalu — zanotować godzinę, miejsce i osoby, które mogły być świadkami.

Najważniejsze jest jedno: naruszenia ciszy trzeba zgłaszać od razu, a nie dopiero po głosowaniu. Po referendum nadal można złożyć protest, ale wtedy trzeba już wykazać, że naruszenie mogło mieć wpływ na wynik.

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka