piątek, 22 maja 2026 16:04, aktualizacja godzinę temu

Tu też bedzie referendum. Wójt mówił, że jest za

Mirosław Cichorz, wójt Gminy Mszana Dolna
Mirosław Cichorz, wojt Gminy Mszana Dolna / Gmina Mszana Dolna

Mirosław Cichorz, wjót Gminy Mszana Dolna staje przed perspektywą odwołania. Co ciekawe, w rozmowie z Radiem Kraków mówił: „Jestem w stanie zaryzykować utratę stanowiska wójta”. Teraz ten scenariusz się sprawdza.

Rada Gminy Mszana Dolna podjęła w piątek, 22 maja, uchwałę w sprawie przeprowadzenia referendum dotyczącego odwołania wójta Mirosława Cichorza przed upływem kadencji. Za przyjęciem uchwały opowiedziało się 9 radnych, przy 14 osobach uczestniczących w głosowaniu. Decyzja zapadła w głosowaniu imiennym.

W uzasadnieniu uchwały radni przedstawili wobec wójta szereg zarzutów. Dotyczą one m.in. niegospodarności, przekroczenia uprawnień, działania na szkodę organu stanowiącego, rażącego łamania prawa, paraliżowania pracy rady przez zwoływanie sesji w trybie nadzwyczajnym oraz wchodzenia w kompetencje przewodniczącego rady.

Radni wskazali także na zastrzeżenia dotyczące sposobu komunikacji wójta z radą, opuszczania sali podczas obrad, publikacji materiałów wideo oraz polityki personalnej w urzędzie. W uzasadnieniu pojawił się również zarzut dotyczący „masowych zwolnień pracowników”, które — według autorów projektu — miały doprowadzić do sporów sądowych i ryzyka wypłaty odszkodowań.

O co poszło w Mszanie Dolnej?

Konflikt w gminie Mszana Dolna nie dotyczy jednego głosowania ani jednej decyzji. To narastający od miesięcy spór między wójtem a większością rady. W ostatnich miesiącach osiami sporu były m.in. plany dotyczące kompleksu rekreacyjnego w Lubomierzu-Rzekach, zakup przez gminę nieruchomości od GS, przejęcie działki w Łostówce oraz miejsce prowadzenia sesji rady. Liderzy obecnej opozycyjnej grupy radnych w wyborach samorządowych startowali z komitetu wójta, jednak ich relacje później szybko się pogorszyły.

Dlatego w Mszanie Dolnej coraz częściej mówi się już nie tylko o odwołaniu wójta, ale także o możliwym referendum w sprawie odwołania rady. W gminie działa bowiem komitet inicjatywy referendalnej „Mieszkańcy Gminy Mszana Dolna”, który rozpoczął procedurę zmierzającą do odwołania Rady Gminy przed upływem kadencji. 7 kwietnia dokumenty w tej sprawie trafiły do nowosądeckiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego oraz do wójta.

Wójt wcześniej sam mówił o referendum

Na początku kwietnia Radio Kraków opisało konfliktową sytuację w gminie w materiale zatytułowanym „Samorząd w rozsypce. Wójt Mszany Dolnej apeluje o referendum… przeciw sobie”. Rozgłośnia relacjonowała wtedy, że spór we władzach gminy paraliżuje pracę samorządu, a jedna z sesji rady nie doszła do skutku, bo skłócone strony zebrały się w różnych miejscach i nigdzie nie udało się osiągnąć kworum.

Wójt wtedy zwrócił się do mieszkańców, by ewentualne referendum w sprawie odwołania rady objęło również jego stanowisko. Jak cytowało Radio Kraków, Mirosław Cichorz mówił: „Jestem w stanie zaryzykować utratę stanowiska wójta”. Dodawał, że najważniejsi są mieszkańcy i gmina. Według Radia Kraków wójt argumentował też, że połączenie obu głosowań mogłoby zwiększyć frekwencję i dać mieszkańcom możliwość oceny obu stron konfliktu.

Inicjatywa pojawiła się pod koniec kwietnia

Dzisiejsze głosowanie było skutkiem wniosku, który pojawił się niespełna miesiąc wcześniej. 27 kwietnia grupa radnych z klubu „Wspólnie i Wiarygodnie” złożyła oficjalny wniosek o zorganizowanie referendum odwoławczego dotyczącego wójta gminy Mszana Dolna Mirosława Cichorza.

Dzień później, 28 kwietnia, o sprawie poinformował w mediach społecznościowych sam wójt. Mirosław Cichorz krytykował wówczas radnych za sposób procedowania wniosku. Zarzucał im, że nie zdecydowali się na zbieranie podpisów wśród mieszkańców, tylko skorzystali ze ścieżki, która pozwala radzie samej uruchomić procedurę referendum w sprawie odwołania wójta.

— „Radni grupy WiW kolejny raz nie pytają was o zdanie. Nie zadali sobie trudu, aby zebrać podpisy od mieszkańców ani nie chcieli zapytać was o zdanie na ten temat. Po prostu poszli na łatwiznę, uważając, że załatwią to w swoim gronie” — mówił wtedy Mirosław Cichorz.

Wójt określał też uzasadnienie wniosku jako „niezwykle lakoniczne”. Przekonywał, że jedynym elementem, z którym się zgadza, jest fakt, że nie dysponuje większością w radzie. Jednocześnie zapowiedział, że nie zamierza bojkotować ewentualnego referendum ani namawiać mieszkańców do pozostania w domach.

Po decyzji, która zapadła 22 maja, Cicharz jeszcze nie odniósł się do uchwały o referendum.

Jak powstało „Wspólnie i Wiarygodnie”?

W tle konfliktu jest także ukształtowanie się w radzie grupy „Wspólnie i Wiarygodnie”. Nie była to lista, z której Mirosław Cichorz wygrał wybory na wójta, ale klub radnych, który wyłonił się już w trakcie kadencji, po wyborach samorządowych z 2024 roku. Grupa ukonstytuowała się jesienią 2025 roku, w czasie gdy w radzie coraz wyraźniej rysował się podział na zwolenników i krytyków działań wójta.

Ważnym momentem były wybory uzupełniające w Lubomierzu. TV28 napisało wtedy, Piotr Doll, doświadczony samorządowiec i były kandydat na wójta, jest wspierany przez klub „Wspólnie i Wiarygodnie”. Portal zwracał uwagę, że wynik tych wyborów może mieć znaczenie dla układu sił w radzie, bo po ewentualnym objęciu mandatu Doll miał dołączyć do tej grupy.

Do rady wrócił 19 grudnia 2025 roku, po ośmiu latach przerwy. Podczas tej samej sesji głos w imieniu klubu „Wspólnie i Wiarygodnie” zabrał Krzysztof Niedojad, a wystąpienie dotyczyło konfliktu w radzie i oceny działań wójta. Od tego momentu grupa stała się jednym z głównych aktorów sporu z Mirosławem Cichorzem.

Z czasem klub coraz ostrzej recenzował działania wójta. W grudniu 2025 roku radni opublikowali krytyczne stanowisko wobec Cichorza, zarzucając mu m.in. konfliktowy styl sprawowania władzy i budowanie przekazu w mediach społecznościowych. Wiosną 2026 roku to właśnie radni „Wspólnie i Wiarygodnie” złożyli wniosek o referendum w sprawie odwołania wójta.

W skład grupy podpisującej późniejsze oświadczenia „Wspólnie i Wiarygodnie” wchodzili: Jan Chorągwicki, Piotr Doll, Adrian Grzędziak, Rafał Kubowicz, Krzysztof Nawara, Krzysztof Niedojad, Jan Wojciarczyk i Agnieszka Zawadzka, którzy też podpisali sie pod inicjatywą referendalną odwołania wójta Cichorza.

Czy decyzja rady wystarczy?

W Mszanie Dolnej sytuacja jest inna niż w Krakowie. Tam referendum było inicjatywą mieszkańców, więc konieczne było zebranie wymaganej liczby podpisów. Tutaj z inicjatywą referendum odwoławczego wyszli sami radni. Przepisy pozwalają radzie gminy uruchomić taką procedurę w sprawie odwołania wójta.

Nie oznacza to jednak, że dzień głosowania jest już wyznaczony. Uchwała rady uruchamia dalsze kroki: trafia do komisarza wyborczego, a wcześniej podlega jeszcze kontroli legalności. Jeżeli nie zostanie zakwestionowana, komisarz wyborczy wydaje postanowienie o przeprowadzeniu referendum i dopiero wtedy wskazuje termin głosowania oraz kalendarz czynności referendalnych.

Jeżeli równolegle skutecznie zakończy się inicjatywa dotycząca odwołania rady gminy, mieszkańcy Mszany Dolnej mogą dostać możliwość oceny obu stron samorządowego konfliktu. W praktyce mogliby zdecydować zarówno o przyszłości wójta, jak i rady. Podobnie jak w Krakowie.

Kim jest Mirosław Cichorz?

Mirosław Cichorz nie jest w gminie postacią anonimową, choć urząd wójta objął po raz pierwszy. To 42-letni mieszkaniec Kasiny Wielkiej, z wykształcenia i zawodu związany z informatyką, przedsiębiorca i społecznik. W kampanii przedstawiał się jako osoba zaangażowana w lokalne inicjatywy, działalność społeczną i sportową. Wskazywał m.in. na pracę w radzie sołeckiej oraz akcję „Śmieciołapy – śmieci do kosza, nie do lasu”.

Do urzędu wszedł po wyborach samorządowych w 2024 roku. Startował z KWW Aktywni Razem i w kampanii występował jako kandydat zmiany po wieloletnich rządach Bolesława Żaby.

Jego zwycięstwo miało mocny polityczny ciężar. W pierwszej turze o urząd wójta walczyło czterech kandydatów, a różnica między urzędującym wtedy Bolesławem Żabą a Mirosławem Cichorzem wyniosła zaledwie jeden głos. Żaba zdobył 2435 głosów, a Cichorz 2434. Ponieważ żaden z kandydatów nie przekroczył 50 proc. poparcia, konieczna była druga tura. 21 kwietnia 2024 roku Cichorz pokonał Bolesława Żabę zdecydowanie, zdobywając 4214 głosów, czyli 64,89 proc. poparcia.

Wyborcze zwycięstwo nie dało jednak nowemu wójtowi spokojnej większości w radzie. Po wyborach układ sił był mocno podzielony. Komitet Bolesława Żaby zdobył 6 mandatów, tyle samo uzyskał KWW Aktywni Razem, z którego startował Cichorz. Dwa mandaty przypadły KWW Czas na Zmiany, a jeden KWW Samorządowe Przymierze.

Taki wynik od początku zapowiadał trudną kadencję. Rada była rozbita, a żadna ze stron nie miała samodzielnej, stabilnej większości. Z czasem część radnych wybranych z komitetu obecnego wójta znalazła się po przeciwnej stronie politycznego sporu. Dziś przewodniczącym rady jest Jan Chorągwicki, a to właśnie on znalazł się wśród radnych podpisanych pod inicjatywą referendum w sprawie odwołania Mirosława Cichorza.

Obserwuj nas w Google News

Limanowa - najnowsze informacje

Rozrywka