poniedziałek, 6 lipca 2026 15:04, aktualizacja godzinę temu

Szkoły i przedszkola zarastają trawą. „Spartaczone” inwestycje w Wieliczce

💬Komentarze
Budynek szkoły w Śledziejowicach
Budynek szkoły w Śledziejowicach (faktycznie w Kokotowie) / Bartłomiej Krzych

Nowy budynek szkoły w Kokotowie, przedszkole w Zabawie i przedszkole w Koźmicach Wielkich miały być odpowiedzią na jeden z największych problemów szybko rozwijającej się gminy. Dziś część tych inwestycji stoi niedokończona, a podczas sesji rady miejskiej stała się jednym z głównych powodów politycznego sporu o wotum zaufania dla burmistrza Rafała Ślęczki. Faktycznie jednak błędy powstały już w poprzedniej kadencji.

– Gmina Wieliczka od lat zmaga się z przepełnionymi szkołami i rosnącą liczbą mieszkańców.
– W poprzedniej kadencji rozpoczęto szereg inwestycji oświatowych, ale część z nich utknęła.
– Problemy dotyczą m.in. szkoły w Śledziejowicach, przedszkola w Zabawie i przedszkola w Koźmicach Wielkich.
– Burmistrz Rafał Ślęczka politycznie zapłacił za opóźnienia brakiem wotum zaufania, choć część problemów ma źródło w decyzjach z poprzedniej kadencji.

W poprzedniej kadencji Gmina Wieliczka rozpoczęła szereg inwestycji oświatowych. Miały być odpowiedzią na realny problem: przepełnione szkoły, rosnącą liczbę mieszkańców i coraz większe potrzeby rodzin, które przeprowadzają się do nowych domów, bloków i osiedli.

W mieście największym problemem jest liczba uczniów i ograniczona przestrzeń w istniejących placówkach. W miejscowościach wiejskich dochodzi do tego także standard budynków, brak odpowiedniego zaplecza, sal gimnastycznych czy warunków do prowadzenia zajęć na poziomie, którego oczekują rodzice.

Dlatego poprzedni samorząd uruchomił cały pakiet zadań: od rozbudowy szkół, przez budowę sal gimnastycznych, po nowe przedszkola. Skala tych inwestycji była przedstawiana jako rekordowa. Tyle że dziś coraz wyraźniej widać, że sama liczba rozpoczętych budów nie rozwiązuje problemu, jeśli część z nich grzęźnie w procedurach, błędach projektowych, niedoszacowanych kosztach albo kontrowersyjnych decyzjach lokalizacyjnych.

Na ostatniej sesji burmistrzowi Rafałowi Ślęczce zarzucono, że wstrzymał budowy potrzebnych szkół i przedszkoli. Burzliwa dyskusja doprowadziła jednak do dużo bardziej skomplikowanego wniosku: część inwestycji, które dziś stoją w miejscu, została źle przygotowana jeszcze w poprzedniej kadencji.

Budynek stoi, szkoła nadal czeka

Najbardziej widocznym przykładem jest nowy budynek Szkoły Podstawowej w Śledziejowicach, formalnie zlokalizowany w Kokotowie. Od ponad roku stoi nieoddany do użytkowania, choć z zewnątrz i wewnątrz wygląda na praktycznie gotowy. Są wykończone sale, korytarze wyłożone płytkami i zamontowana stolarka okienna.

Teren wokół budynku wygląda jednak zupełnie inaczej. Wysoka trawa, zarośnięte dojście, brak utwardzonego dojazdu i parkingu pokazują, że inwestycja nie jest gotowa do przyjęcia uczniów. Problem nie leży wyłącznie w samym budynku, ale przede wszystkim w infrastrukturze wokół niego i dokumentacji projektowej.

Budynek szkoły w Śledziejowicach
Budynek szkoły w Śledziejowicach (faktycznie w Kokotowie) / Bartłomiej Krzych

Kluczowe przeszkody w uzyskaniu pozwolenia na użytkowanie to brak kanalizacji, brak drogi dojazdowej oraz wady projektowe, w tym niezgodności z przepisami przeciwpożarowymi. Doprowadzenie obiektu do zgodności z normami jest kosztowne i czasochłonne, co oddala realny termin otwarcia szkoły.

Frustracja mieszkańców narasta od miesięcy. 30 października 2025 roku mieszkańcy Śledziejowic złożyli do burmistrza i Rady Miejskiej w Wieliczce petycję w sprawie jak najszybszego otwarcia nowo wybudowanego budynku szkoły. Główny postulat był prosty: oddać do użytku pierwszy etap inwestycji w Kokotowie.

Gmina w oficjalnej odpowiedzi potwierdziła jednak, że budynek nie został jeszcze odebrany i oddany do użytkowania ze względu na wady projektowe oraz przeszkody techniczne, w tym problemy z infrastrukturą dojazdową.

Budynek szkoły w Śledziejowicach
Budynek szkoły w Śledziejowicach (faktycznie w Kokotowie) / Bartłomiej Krzych

Przedszkola też utknęły

Podobne problemy dotyczą sieci przedszkoli budowanych w gminie, choć sytuacja każdej inwestycji wygląda nieco inaczej.

Budynek przedszkola w Zabawie pozostaje w stanie surowym zamkniętym. Nieotynkowana cegła, niewykończone otwory okienne i wysoka, dziko rosnąca roślinność wokół działki kontrastują z zapowiedziami, które towarzyszyły inwestycji.

Budynek przedszkola w Zabawie
Budynek przedszkola w Zabawie / Bartłomiej Krzych

Anna Solecka, dyrektor ds. inwestycji, omawiając na sesji wady projektowe gminnych inwestycji oświatowych, wskazywała problemy, które uniemożliwiają dalsze prace także w przypadku tego obiektu. Chodzi m.in. o odwodnienie oraz niewystarczającą powierzchnię na miejsca postojowe. Na 175 dzieci zaplanowano tylko pięć miejsc parkingowych. Trudno sobie wyobrazić praktyczne funkcjonowanie takiej placówki, zwłaszcza przy wąskiej, 3,5-metrowej drodze bez chodnika.

Gmina Wieliczka pozyskała wcześniej dotację na przekształcenie budynku w żłobek, jednak okazało się to nierealne i z dotacji zrezygnowano.

Budynek przedszkola w Zabawie
Budynek przedszkola w Zabawie / Bartłomiej Krzych

Nieznana pozostaje również przyszłość przedszkola w Koźmicach Wielkich. Budynek powstał na podmokłym terenie i również ma wady projektowe, m.in. problemy z odwodnieniem oraz niewystarczającą liczbą miejsc postojowych.

Lepiej wygląda sytuacja przedszkola przy ul. Grottgera w Wieliczce. Gmina pozyskała na ten obiekt dotację z programu Maluch+, a w budynku ma powstać żłobek. W tym przypadku podpisano już umowę z wykonawcą na jego wykończenie.

Wątpliwości były już wcześniej

Szczególnie wymowny jest przykład Koźmic Wielkich, bo wątpliwości wokół tej inwestycji pojawiły się jeszcze zanim budowa ruszyła. Już w 2020 roku Głos24 opisywał kontrowersje związane z zakupem działki pod przedszkole. Radni zwracali wtedy uwagę m.in. na podmokły i zalewowy charakter terenu, sąsiedztwo cieku wodnego, strefę ekologiczną, osuwisko, linię energetyczną oraz ograniczoną realną powierzchnię możliwą do zabudowy.

Zauważano, że choć działka miała 1,42 ha, to budowlana część, na której realnie mogłoby powstać przedszkole, mogła mieć zaledwie 15–20 arów. Już wtedy wskazywano, że oprócz samego budynku potrzebne będą jeszcze plac zabaw i parking. Część radnych z Koźmic popierała budowę przedszkola w tej okolicy, ale kwestionowała wybraną lokalizację, wskazując m.in. na możliwość budowy bliżej szkoły albo w centrum miejscowości.

Po latach część tych obaw wraca w oficjalnych wyjaśnieniach dotyczących inwestycji. Problemy z odwodnieniem, dojazdem, miejscami postojowymi i dostosowaniem obiektów do realnego funkcjonowania są więc skutkiem już wcześniej podjętych nietrafionych decyzji.

Wotum zaufania i polityczny rachunek

Wstrzymane inwestycje oświatowe odegrały istotną rolę w dyskusji nad wotum zaufania dla burmistrza. Radni Tadeusz Luraniec i Julia Kubać wskazywali niedokończone budowy jako jeden z powodów, dla których nie udzielili Rafałowi Ślęczce wotum zaufania.

Radni KO z Wieliczki tłumaczą głosowanie nad wotum
Radni KO z Wieliczki wyjaśniają, dlaczego nie poparli wotum zaufania dla Rafała Ślęczki. Mówią o „żółtej kartce”.

Sytuacja jest co najmniej kuriozalna. Radny Luraniec w poprzedniej kadencji pozował do zdjęć na tle inwestycji prowadzonych za czasów burmistrza Artura Kozioła. Teraz, gdy wychodzą na jaw problemy z dokumentacją, odwodnieniem, dojazdem i miejscami postojowymi, odpowiedzialnością za ich niedokończenie obciąża Rafała Ślęczkę, który przejął je już jako rozpoczęte zadania po poprzedniku. Jednocześnie Luraniec stwierdził na sesji, że budynek szkoły przecież „został oddany”, choć formalnie nadal nie można go użytkować.

Burmistrz Rafał Ślęczka odpierał te zarzuty i bronił dotychczasowych działań urzędu. Wskazywał m.in., że gmina musiała wykupić działkę pod drogę za 1 mln zł, czego w poprzedniej kadencji nie zaplanowano w budżecie. Do wad technicznych budynku szkoły szczegółowo odniosła się Anna Solecka, wymieniając problemy projektowe uniemożliwiające kontynuację prac i formalne oddanie obiektu do użytku.

Rafał Ślęczka drugi raz bez wotum. Będzie referendum?
Wielicka rada nie udzieliła burmistrzowi wotum. Uchwała absolutoryjna nie uzyskała wymaganej większości, a spór w radzie narasta.

Radny Bartłomiej Krzych ocenił z kolei wprost, że inwestycje oświatowe, którymi w poprzedniej kadencji zajmował się radny Luraniec, „zostały spartaczone”.

Dzieci wciąż czekają

Szkoła w Śledziejowicach od wielu lat jest przepełniona, a uczniowie nie mają tam odpowiedniej sali gimnastycznej. Nowy budynek miał rozwiązać część tych problemów, ale dziś sam stał się symbolem inwestycyjnego impasu.

Przyczyną opóźnienia nie jest wyłącznie brak pieniędzy. Problemem są także wady projektowe, brak mediów, brak drogi dojazdowej i brak parkingów. To uniemożliwia nie tylko formalne oddanie szkoły do użytkowania, ale też jej praktyczne funkcjonowanie.

Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że biuro projektowe odpowiedzialne za część dokumentacji zostało zlikwidowane. To oznacza, że gmina nie tylko musi szukać sposobu na poprawienie błędów, ale też nie ma prostego adresata, od którego mogłaby domagać się wyjaśnień. Trudniejsze może być również dochodzenie ewentualnego odszkodowania albo naliczenie kar umownych, jeśli potwierdzi się, że problemy wynikają z wadliwie przygotowanych projektów.

Choć radni Wieliczki podjęli w lutym uchwałę intencyjną w sprawie otwarcia nowego budynku Szkoły Podstawowej w Śledziejowicach od nowego roku szkolnego, dziś wiadomo, że ten termin jest nierealny. Prace związane z budową kanalizacji i drogi nie zostały jeszcze ogłoszone do przetargu, a zmiana pozwoleń na budowę i projektów wymaga uzgodnień z zewnętrznymi instytucjami.

Jedno jest pewne: dopóki budynki nie będą spełniać wymogów bezpieczeństwa, nie zostaną oddane do użytku. Dla mieszkańców oznacza to kolejne miesiące oczekiwania na szkołę, o której słyszą od lat.

—Najbardziej przykro jest patrzeć na dzieci. Od lat słyszą, że nowa szkoła będzie „już za chwilę”, a kolejne roczniki kończą naukę, nie mając szansy z niej skorzystać. To ogromne rozczarowanie dla całej naszej społeczności. Mieszkańcy wykazali się ogromną cierpliwością, ale dziś chcielibyśmy po prostu doczekać dnia, w którym ta szkoła wreszcie zacznie służyć dzieciom — podsumowuje sołtyska Śledziejowic Anna Ruman.

Za co naprawdę zapłacił burmistrz?

Politycznie rachunek za te problemy wystawiono Rafałowi Ślęczce. To za jego kadencji radni oceniali stan gminy i to on zapłacił za przeciągające się inwestycje brakiem wotum zaufania. Tyle że w sprawach oświatowych odpowiedzialność nie układa się tak prosto, jak wynikałoby z samego głosowania.

Obecny burmistrz musi dziś tłumaczyć się z opóźnień, których mieszkańcy realnie doświadczają tu i teraz. Musi znaleźć pieniądze, poprawić dokumentację, doprowadzić budowy do końca i odbudować zaufanie rodziców. Ale część kłopotów, z którymi się mierzy, powstała jeszcze za poprzednika — na etapie wyboru lokalizacji, projektowania inwestycji, planowania kosztów i zabezpieczania środków.

Dlatego spór o wielicką oświatę nie jest tylko sporem o tempo pracy obecnego burmistrza. To także pytanie o jakość wieloletniego planowania w jednej z najszybciej rozwijających się gmin w Małopolsce. Mieszkańcy wystawili już ocenę poprzedniemu burmistrzowi, który przegrał wybory z Rafałem Ślęczką. Teraz jednak polityczny rachunek za problemy z inwestycjami próbuje się wystawić jego następcy, choć to on musi naprawiać skutki decyzji, projektów i zaniechań z poprzedniej kadencji. Najważniejsze jednak jest to, kiedy dzieci wreszcie wejdą do nowych szkół i przedszkoli.

Obserwuj nas w Google News

Wieliczka - najnowsze informacje

Rozrywka