czwartek, 12 lutego 2026 12:38, aktualizacja 2 godziny temu

Ta cukiernia zachwyca Kraków od 50 lat. Dzisiaj kolejka ciągnie się po horyzont [BYLIŚMY NA MIEJSCU]

Ta cukiernia zachwyca Kraków od 50 lat. Dzisiaj kolejka ciągnie się po horyzont [BYLIŚMY NA MIEJSCU]

Tłusty czwartek w Krakowie to czas, kiedy cukiernie wypełniają się zapachem świeżych wypieków, a kolejki ciągną się przez całe ulice. Jednym z takich miejsc jest cukiernia Jerzego Bieniaka i Lidi Serafin na os. Zielonym – lokal, który od lat przyciąga tłumy mieszkańców Nowej Huty.

Już z daleka widać długą kolejkę. Rodziny z dziećmi, seniorzy, pary – wszyscy cierpliwie czekają, by wreszcie dostać ulubione pączki. Atmosfera jest przyjazna, a rozmowy i śmiech mieszają się z aromatem świeżo smażonych słodkości.

Jest fama, że w tej cukierni można spróbować naprawdę pysznych wypieków, dlatego warto poczekać. W dużych polskich dyskontach można kupić pączki niemal za grosze, ale tutaj jest sprawdzona receptura i wyjątkowy smak. Choć kolejka dzisiaj wygląda nieco odstraszająco, zdecydowanie warto

– przyznała sympatyczna pani stojąca w kolejce wraz z wnuczką.
W tłusty czwartek nie ma zmiłuj i trzeba swoje odstać w kolejce/Foto: Mateusz Łysik

Kolejka pełna oczekiwań

Po przeciskaniu się przez tłum udało się dostać do środka i zamienić kilka słów z sercem całej cukierni – panią Lidią Serafin. Mimo że ona i jej podopieczne były w ciągłym ruchu, obsługiwały każdego klienta z uśmiechem, dbając o to, by każdy wypiek był perfekcyjny, a atmosfera – ciepła i serdeczna.

Popularność naszej cukierni wynika przede wszystkim z tradycji, wysokiej jakości produktów i bliskiego kontaktu z klientami. Co do rekordów sprzedaży – jeszcze niewiadomo. Sprzedaż rozłożyła się na kilka dni, a ludzie przychodzą wcześniej, by uniknąć stania w długiej kolejce – mówiła pani Lidia.
Pani Lidia Serafin z wielką starannością i uśmiechem obsługuje kolejnych klientów/Foto: Mateusz Łysik

W cukierni panuje przyjemny gwar – odgłos rozmów, szelest papierowych torebek i zapach wanilii, drożdży i świeżego ciasta tworzą wyjątkową mieszankę, która natychmiast wprawia w dobry nastrój. Każdy klient jest traktowany indywidualnie, a tempo pracy nie przesłania serdeczności, z jaką obsługiwane są zamówienia.

Smak tradycji w Nowej Hucie

Historia cukierni sięga 1974 roku, kiedy jej założyciel, Jerzy Bieniak, wraz z żoną otworzyli lokal pełen domowych wypieków. Lidia Serafin zaczynała pomagać w cukierni jako nastolatka i pozostała w niej na stałe, kontynuując rodzinne tradycje i pasję do słodkości.

Stojąc w kolejce, można poczuć nie tylko zapach świeżych pączków, ale też wyjątkową atmosferę miejsca. Ludzie dzielą się wrażeniami, wspominają ulubione smaki, obserwują, jak cukiernicy przygotowują kolejne partie wypieków, a samo oczekiwanie staje się częścią rytuału. W tym tłumie każdy wydaje się częścią jednej, słodkiej historii – miejsca, które łączy pokolenia.

Tak prezentują się słynne pączki z kultowej cukierni na Nowej Hucie w Krakowie/Foto: Mateusz Łysik/Głos24

Cukiernia Bieniaków to miejsce, w którym historia spotyka się z codzienną radością. Kolejka może odstraszać, ale każdy, kto tu przychodzi, wie, że warto. To nie tylko słodkości – to tradycja, uśmiech pani Lidii i odrobina szczęścia, która zostaje długo po ostatnim kęsie.

Foto: Mateusz Łysk/Głos24

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka