czwartek, 14 maja 2026 13:00, aktualizacja godzinę temu

Kto może finansować kampanię referendalną? Wyjaśniamy

Wolontariusz w kamizelce ReferendumKRK /
Wolontariusz w kamizelce ReferendumKRK / Głos24

W Krakowie spór o referendum dotyczy nie tylko tego, czy mieszkańcy pójdą do urn. Coraz częściej pojawia się też pytanie: kto może prowadzić kampanię, kto może za nią płacić i czego nie wolno robić za publiczne pieniądze? Wyjaśniamy najprościej, jak się da.

Referendum lokalne ma własne zasady. Kampania referendalna to nie tylko namawianie do głosowania „za” albo „przeciw”. To także zachęcanie do udziału w głosowaniu lub do jego bojkotu. W referendum odwoławczym frekwencja ma ogromne znaczenie, dlatego hasło „nie idź na referendum” też jest elementem kampanii.

Wideo: KO kontra inicjatorzy referendum. Mocne zarzuty
Dwie konferencje przed KBW w Krakowie. Spór o finansowanie kampanii, zarzuty wobec komitetu i zapowiedź pozwów.

Kto może prowadzić kampanię referendalną?

Kampanię mogą prowadzić między innymi: inicjatorzy referendum, partie polityczne, stowarzyszenia, organizacje społeczne i sami mieszkańcy. Mogą zachęcać do udziału w referendum, do głosowania w określony sposób albo do pozostania w domu.

To oznacza, że swoje stanowisko może przedstawić zarówno komitet referendalny, jak i partia polityczna, lokalne stowarzyszenie, fundacja, grupa mieszkańców czy osoba prywatna. Ważne jest jednak to, z jakich pieniędzy takie działania są finansowane.

Z czego można zapłacić za kampanię?

Najprościej: kampanię można finansować z legalnych, własnych i możliwych do udokumentowania pieniędzy.

Partia polityczna może korzystać ze swoich środków, między innymi ze składek członkowskich, darowizn czy pieniędzy przeznaczonych na działalność statutową. Stowarzyszenie może korzystać z własnych pieniędzy, składek i darowizn, o ile takie działanie mieści się w jego statucie. Osoba prywatna może zapłacić za własne materiały z własnej kieszeni.

Inicjator referendum musi potem rozliczyć swoje wydatki. Inne podmioty, które biorą udział w kampanii, również powinny mieć faktury, potwierdzenia przelewów i jasną dokumentację, skąd pochodziły pieniądze.

Co można finansować?

Za legalne środki można opłacić między innymi:

  • ulotki, plakaty, broszury i gazetki,
  • kolportaż materiałów do skrzynek,
  • banery, billboardy i plakaty na słupach ogłoszeniowych,
  • grafiki, skład, druk i projekt materiałów,
  • spotkania z mieszkańcami,
  • wynajem sali, sprzętu, nagłośnienia,
  • filmy, rolki, spoty i transmisje,
  • kampanie w mediach społecznościowych,
  • reklamy na Facebooku, Instagramie, TikToku, YouTube czy w Google,
  • strony internetowe, domeny i hosting,
  • obsługę prawną, księgową, techniczną lub promocyjną.

Trzeba przy tym pamiętać o zwykłych zasadach. Plakatu czy banera nie można powiesić gdziekolwiek. Na budynku, ogrodzeniu, latarni czy innym obiekcie potrzebna jest zgoda właściciela albo zarządcy. Materiały muszą być też zamieszczone tak, żeby później dało się je usunąć bez szkód.

Czego nie wolno finansować?

Nie wolno prowadzić kampanii za publiczne pieniądze. To najważniejsza zasada.

Nie można finansować kampanii między innymi z budżetu miasta, pieniędzy urzędu, środków miejskich jednostek, spółek komunalnych, państwowych instytucji ani dotacji publicznych. Zakaz dotyczy nie tylko przelewów, ale też rzeczy i usług.

To oznacza, że kampanii nie można robić za pomocą:

  • miejskich pieniędzy,
  • sprzętu urzędu,
  • pracowników urzędu wykonujących działania kampanijne w ramach pracy,
  • miejskich samochodów,
  • miejskich sal udostępnionych na kampanię poza normalnymi zasadami,
  • miejskich profili w mediach społecznościowych,
  • oficjalnej strony internetowej miasta,
  • miejskich newsletterów, SMS-ów, powiadomień i kanałów informacyjnych,
  • zasobów miejskich jednostek i spółek.

W skrócie: prywatna kampania polityczna lub społeczna — tak. Kampania za pieniądze miasta — nie.

Czy miasto może informować o referendum?

Tak, ale musi to robić neutralnie.

Miasto ma obowiązek informować mieszkańców o sprawach organizacyjnych. Powinno podać datę referendum, godziny głosowania, adresy lokali, zasady głosowania, treść pytań i informacje dla osób z niepełnosprawnościami.

Taka informacja na przykład to: „Referendum odbędzie się 24 maja. Lokale będą czynne od godz. 7.00 do 21.00. Sprawdź swój lokal wyborczy”. Taka informacja jest neutralna. Nie mówi mieszkańcom, jak mają się zachować.

Czego miasto nie powinno robić na oficjalnej stronie miasta i w social mediach?

Oficjalna strona miasta i miejskie profile w mediach społecznościowych nie powinny być używane do agitacji. Nie powinno się tam publikować treści, które zachęcają do udziału, bojkotu albo konkretnego głosowania.

Na oficjalnych kanałach miasta nie powinny pojawiać się między innymi:

  • hasła „idź na referendum”,
  • hasła „nie idź na referendum”,
  • wezwania do głosowania „tak” lub „nie”,
  • grafiki pokazujące, jak należy zagłosować,
  • materiały atakujące inicjatorów referendum,
  • materiały broniące władz miasta jako element kampanii,
  • spoty, rolki i posty z przekazem referendalnym,
  • płatne reklamy dotyczące referendum,
  • udostępnienia materiałów partii, komitetów lub stowarzyszeń,
  • komentarze urzędu sugerujące mieszkańcom, co powinni zrobić przy urnach.

Granica jest dość prosta. Miasto może powiedzieć: „tu i wtedy odbędzie się głosowanie”. Nie powinno mówić: „zagłosuj”, „nie głosuj”, „broń miasta”, „odwołaj”, „nie odwołuj”, „zostań w domu” albo „weź udział, bo…”.

Prezydent, radni czy politycy mogą mieć własne stanowisko. Ale jeżeli prowadzą kampanię, powinni robić to poza urzędowymi kanałami i nie za pieniądze miasta.

Jak oznaczać materiały referendalne?

Materiały powinny jasno pokazywać, kto za nimi stoi i kto za nie zapłacił. Dotyczy to ulotek, gazetek, plakatów, reklam, spotów, materiałów prasowych i kampanii w internecie.

Najprostsza formuła to: „Materiał pochodzi od [nazwa]. Sfinansowano ze środków [nazwa/osoba]”, albo: „Materiał referendalny sfinansowany przez [nazwa]”.

Dzięki temu mieszkaniec wie, czy widzi materiał komitetu, partii, stowarzyszenia, osoby prywatnej czy innego podmiotu.

Kiedy zaczyna się cisza referendalna?

Informować i zachęcać w związku z referendum można tylko do pewnego czasu. Kampania kończy się 24 godziny przed dniem głosowania. Od tego momentu do zakończenia głosowania trwa cisza referendalna. W przypadku referendum zaplanowanego na niedzielę 24 maja cisza zaczyna się w piątek, 22 maja po północy i trwa przez sobotę i niedzielę do zamknięcia lokali w niedzielę o godz. 21.00.

W tym czasie nie wolno już prowadzić agitacji, czyli namawiać mieszkańców do udziału, bojkotu albo konkretnego głosowania. Nie można też podawać informacji o wynikach cząstkowych w danej komisji, a zwłaszcza o frekwencji, która w referendum odwoławczym może przesądzić o jego ważności lub nie.

Co wolno, a czego nie wolno w czasie ciszy?

W czasie ciszy nie wolno między innymi:

  • rozdawać ulotek,
  • roznosić nowych materiałów do skrzynek,
  • publikować nowych postów agitacyjnych,
  • udostępniać apeli i grafik referendalnych,
  • publikować nowych filmów, rolek i spotów,
  • uruchamiać ani kontynuować płatnych reklam,
  • organizować manifestacji i akcji namawiających do określonego zachowania,
  • dzwonić, pisać SMS-ów lub wysyłać wiadomości z agitacją,
  • prowadzić agitacji pod lokalami,
  • publikować sondaży dotyczących referendum.

W internecie zasada jest taka sama jak na ulicy. Nie powinno się publikować nowych treści agitacyjnych, sponsorować starych postów, podbijać ich, przypinać na nowo, masowo udostępniać ani zachęcać w komentarzach do udziału, bojkotu lub konkretnego głosowania.

Czy stare plakaty i wcześniejsze posty trzeba usunąć?

Nie trzeba usuwać wszystkiego, co zostało legalnie opublikowane albo rozwieszone przed ciszą referendalną.

Plakaty, banery czy billboardy, które wisiały wcześniej zgodnie z prawem, mogą pozostać na miejscu. Tak samo wcześniejsze artykuły, posty, filmy czy grafiki mogą nadal być dostępne w internecie. Sam fakt, że ktoś może je znaleźć, nie oznacza jeszcze nowej agitacji.

Ale w czasie ciszy nie wolno tych materiałów aktywnie rozpowszechniać. Czyli nie powinno się ich ponownie udostępniać, promować płatnie, przypominać odbiorcom, wysyłać w wiadomościach ani publikować jako nowych treści.

Po referendum materiały z przestrzeni publicznej (ulice miasta) trzeba usunąć. Ustawa przewiduje na to 30 dni od dnia referendum.

Co można robić w czasie ciszy?

Można przekazywać neutralne informacje organizacyjne. Na przykład:

  • gdzie znajduje się lokal,
  • w jakich godzinach trwa głosowanie,
  • jak sprawdzić obwód,
  • jakie dokumenty trzeba mieć,
  • jak wygląda karta do głosowania,
  • jakie są zasady głosowania.

Nie powinno się jednak dodawać do tego żadnej sugestii, co mieszkaniec ma zrobić. Zdanie „lokale są czynne od 7.00 do 21.00” jest informacją. Zdanie „idź i zagłosuj” jest już agitacją.

O co w tym wszystkim chodzi?

Przepisy nie zabraniają sporu o referendum. Partie, stowarzyszenia i mieszkańcy mogą prowadzić kampanię, popierać referendum, krytykować je, zachęcać do udziału albo do bojkotu. Muszą jednak robić to za legalne pieniądze i pod własnym szyldem.

Miasto ma inną rolę. Ma zorganizować referendum i poinformować mieszkańców, kiedy, gdzie i jak mogą głosować. Nie powinno jednak wykorzystywać publicznych pieniędzy, oficjalnej strony, miejskich social mediów ani urzędowych zasobów do przekonywania mieszkańców, jak mają się zachować.

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka