sobota, 16 kwietnia 2022 08:00

[Wywiad] To zdjęcie zobaczył cały świat! "Polska robi dla Ukrainy to, czego nikt nie zrobił dla Polski w 1939 r."

Autor Joanna Jamróz-Haładyj
[Wywiad] To zdjęcie zobaczył cały świat! "Polska robi dla Ukrainy to, czego nikt nie zrobił dla Polski w 1939 r."

Aleksandra napisała na plecach córki dane na wypadek rozłąki. Dziś jest bezpieczna ze swoim dzieckiem we Francji. – Jestem Wam bardzo wdzięczna za to wsparcie. Polska robi dla Ukrainy to, czego nikt nie zrobił dla Polski w 1939 r. i za to jestem i będę wdzięczna – mówi w rozmowie z Głosem24 Aleksandra Makowa.

Na zdjęciu, które zobaczył cały świat, widać plecy małej dziewczynki z napisanym imieniem i nazwiskiem, datą urodzenia i numerami telefonów. Jak opowiada nam mama dziewczynki, gdy pisała tę wiadomość, ręce tak jej się trzęsły, że popełniła literówkę. Dwuletnia Wira Makowa i jej mama Aleksandra znalazły schronienie na południu Francji. Razem z nimi przebywa babcia dziewczynki, która, podczas ucieczki, znalazła pomoc i schronienie w Polsce.

– Jestem Wam bardzo wdzięczna za to wsparcie. Polska robi dla Ukrainy to, czego nikt nie zrobił dla Polski w 1939 r. i za to jestem i będę wdzięczna.

O strachu, ucieczce z Kijowa i nowym życiu we Francji rozmawiamy z Aleksandrą Makową.

Aleksandra Makowa / Fot. archiwum prywatne Aleksandry (IG)
Aleksandra Makowa / Fot. archiwum prywatne Aleksandry (IG)

Czy pamiętasz dzień, w którym Rosja zaatakowała Ukrainę?

– Tak, bardzo dobrze pamiętam ten dzień. To właśnie wtedy napisałam wiadomość na plecach Viry. Gdy zaczęła się wojna, byliśmy w domu. Obudził nas okropny hałas bombardowania o 5:00. Cała się trzęsłam, była zdenerwowana. Staraliśmy się z mężem dowiedzieć, co się wydarzyło. Nie było jeszcze wtedy żadnej informacji od rządu. Wszystko, co mogliśmy zrobić, to szukać czegokolwiek w mediach społecznościowych jak np. Facebook. Kontaktowaliśmy się ze znajomymi na Messengerze i na Telegramie. Wtedy wiele osób pisało, że zbombardowana została nie tylko wschodnia, ale i centralna część Ukrainy. Dotyczyło to także niektórych zachodnich miast. To były naprawdę straszne chwile, a w tle cały czas słyszeliśmy wybuchy bomb.

Kiedy zdecydowałaś się uciec?

– Zdecydowaliśmy się uciec z Kijowa do naszej rodziny w centralnej części kraju natychmiast, bo w pobliżu naszego mieszkania nie było schronów. Dodam, że nasz apartament znajdował się na wyspie Rusanivka nad Dnieprem, więc nie było takiej możliwości żeby go wybudować. Napisaliśmy więc do krewnych, u których jest ogromny schron pod domem. Tego dnia opuściliśmy nasze mieszkanie, a w Kijowie od razu utworzył się ogromny korek. Okazało się, że więcej osób uciekało, by znaleźć schronienie.

Zdecydowałaś się opublikować w internecie zdjęcie swojej córki Viry z danymi zapisanymi na jej ciele. Ta fotografia obiegła cały świat.

– Tak. Bardzo się wtedy bałam. Nie byliśmy pewni, że nasza ucieczka będzie dla nas bezpieczna, dlatego postanowiłam napisać dane Viry na kartce, ale bałam się, że ją zgubi. Bałam się, że, jeśli na przykład zostanie ranna, to ściągną jej kartkę razem z kurteczką i już nie znajdę mojego dziecka. To właśnie dlatego postanowiłam zapisać najważniejsze dane także na jej plecach. Niesamowicie się trzęsłam, było mi tak ciężko pisać, że nawet popełniłam kilka literówkę.

Publikujesz na swoim profilu na Instagramie informacje o wojnie. To rodzaj wiadomości dla świata? Co chciałbyś powiedzieć?

– Zdecydowałam się umieścić ten post w mediach społecznościowych przeszło miesiąc po wybuchu wojny, bo mój Instagram jest rodzajem pamiętnika. Do tej pory moje życie było spokojne i piękne, ale chcę być szczera ze swoimi obserwatorami. To było dla mnie bardzo ważne, żeby pokazać, jak nasz świat wywrócił się do góry nogami. Najpierw umieściłam kilka czarnych kwadratów, potem zaczęłam pokazywać moje osobiste doświadczenia z wojny. Umieściłam zdjęcia nie tylko dla obserwatorów, ale także dla siebie, żeby zaznaczyć i zapamiętać moje emocje, uczucia. Chcę pamiętać to wszystko, co przeszliśmy. Wiem, że to także scenariusz życia wielu z moich rodaków. Otrzymałam wiele komentarzy i wiadomości od osób, które przeszły przez to samo doświadczenie. Było nam naprawdę ciężko. Chciałabym trochę pozbyć się tego cierpienia, wyrzucić je z siebie, udostępniając te informacje. Teraz mogę mówić o tym, co się dzieje wielu osobom. Wielu nowym obserwatorom, którzy dopiero do mnie dołączyli. To, co dzieje się na Ukrainie, dzieje się naprawdę. Wielu ludzi, m.in. przez polityków, nie ma o tym pojęcia. Musimy to pokazywać i o tym mówić na przekór rosyjskiej propagandzie. Dlatego, mając głos, chcę o tym opowiadać. Myślę, że jeśli więcej osób dowie się o tym, co się dzieje, będzie można wywrzeć presję, by pomóc Ukrainie. To właśnie dlatego udostępnianie treści w Internecie jest tak ważne.

Co pamiętasz z ostatnich dni na Ukrainie?

– W ostatnich dniach przed wojną urządzaliśmy nasze piękne, nowe mieszkanie, które niedawno odebraliśmy. Baliśmy się, że wojna wybuchnie, ale staraliśmy się żyć normalnie. Kupiliśmy pralkę, lodówkę i inne potrzebne nam rzeczy. Byliśmy w IKEI. Jeśli wiesz, że coś się może wydarzyć, nie możesz zostawić całego życia i czekać, aż coś się wreszcie stanie. Starasz się jakoś funkcjonować, pomimo strachu, który czujesz, chcesz żyć normalnie. Pamiętam, że ostatniego dnia przed wojną byłam wieczorem w centrum Kijowa i miasto było niemal puste, za to pojawiła się tam masa dziennikarzy. Wyglądało na to, że niektórzy spodziewali się wybuchu wojny i przylecieli do nas z wyprzedzeniem.

A co z twoją rodziną? Czy Twoi bliscy są teraz bezpieczni?

– Cała moja rodzina żyje i jest bezpieczna. Zarówno Ci, którzy zostali na Ukrainie, jak i bliscy za granicą. Mojej mamie udało się do nas dołączyć, ponieważ jechała przez Polskę. Gdy była w waszym kraju, została otoczona opieką i pomocą. W Polsce dla uchodźców wszystko jest zorganizowane na najwyższym poziomie. Jestem ogromnie wdzięczna Polakom. Wasz kraj niesie ogromną pomoc i chcę Wam za nią podziękować.

Teraz jesteście we Francji. Co ty i twoja córka robicie?

– Staramy się uregulować nasz pobyt we Francji. Nie jest to tak łatwe, jak w Polsce, ale dajemy radę. Vira jest za mała, żeby iść do przedszkola, ale powoli zaczyna komunikować się z innymi dziećmi z Francji. Odwiedzamy place zabaw przy przedszkolach, a wtedy ona macha do francuskich dzieci i wola “Bonjour”. Ja z kolei jestem bardzo zajęta, bo udzielam wielu wywiadów, ale cieszę się, że mogę w ten sposób pomóc mojemu krajowi.

Każdego dnia do Polski przyjeżdża wiele osób z Ukrainy. Chcesz coś powiedzieć Polakom?

– Chciałabym bardzo przeprosić za tych Ukraińców, którzy są nieuprzejmi. Nam udało się uciec jeszcze w pierwszym tygodniu wojny, ale nawet tutaj we Francji nie czuję się bezpieczna. Przepraszam za tych, którzy są nieuprzejmi, ale po tym, co przeszli, mam nadzieję, że ich zrozumiecie. Polacy nie pomogli bezpośrednio mnie, ale pomogli mojej mamie. Jestem Wam bardzo wdzięczna za udzielone wsparcie. Polska robi dla Ukrainy to, czego nikt nie zrobił dla Polski w 1939 r. i za to chcę Polakom podziękować.



Europa i świat

Europa i świat - najnowsze informacje