wtorek, 16 lutego 2021 10:51

Trafił do szpitala ze złamaną nogą… Zmarł na koronawirusa

Autor Wiktoria Mitura
Trafił do szpitala ze złamaną nogą… Zmarł na koronawirusa

Do jednego z łódzkich szpitali trafił 77-letni mężczyzna ze złamaną nogą. Niestety, w trakcie jego pobytu zaraził się tam koronawirusem i zmarł. Teraz rodzina oskarża placówkę medyczną o nieumyślne spowodowanie śmierci starszego mężczyzny.

W listopadzie zeszłego roku, starszy mężczyzna trafił do Miejskiego Centrum Medycznego im. dr. Karola Jonschera w Łodzi. Konieczne było wykonanie operacji kości udowej.

Całą sprawę nagłośnił portal WP. "Do operacji jednak nie doszło, ponieważ pacjent rzekomo zaczął się denerwować i lekarze musieli przywiązywać go do łóżka i podawać leki uspokajające. Następnie wystąpił u niego rozległy zawał serca z licznymi komplikacjami" – czytamy. Jednak trafiając do szpitala mężczyzna miał być w pełni świadomy.

Podczas przyjęcia 77-letniego mężczyzny do szpitala wykonano mu test na COVID-19. Wyszedł negatywny. Na sali ogólnej pacjent zetknął się z pacjentem zakażonych koronawirusem. W dokumentacji zawarty jest wpis, że mężczyzna był również zakażony.

5 grudnia 77-letni mężczyzna zmarł, a jako przyczynę śmierci wpisano COVID-19. Z dokumentacji wynika, że znaleziono go „bez oddechu”, a kilka godzin wcześniej miał się znajdować „w stanie terminalnym”.

Rodzina oskarża szpital o zaniedbania

W dokumentach nie ma informacji, aby dziadek był podłączony do respiratora czy kardiomonitora. Potraktowano go bezdusznie, jak numerek w statystyce epidemii. Żył, zakaził się i koniec, znaleziony bez oddechu - komentuje w rozmowie z WP Tomasz Kaczmarek, wnuk 77-letniego mężczyzny.

Rodzina złożyła doniesienie do prokuratury. Ich zdaniem szpital nie dopilnował procedur, które miały chronić przebywających w nim pacjentów przed zakażeniem koronawirusem, a teraz niestety placówka unika odpowiedzialności "powołując się na trudne warunki pracy podczas epidemii" (cytat za: wp.pl).

Skandalem w całej sprawie jest zachowanie szefów szpitala. Jeden z dyrektorów na spotkanie z nami przyszedł w asyście prawnika. Oświadczył, że szpital za nic nie odpowiada, bo "mamy pandemię" - mówił wnuk. - Nie chcemy, aby jutro, za tydzień albo za miesiąc jakaś inna rodzina przechodziła przez taki ból jak my - dodaje.

WP poprosiła o komentarz kierownictwo szpitala, które jednak nie odpowiedziało redakcji.

Interwencja wiceprezydenta miasta

Wiceprezydent Łodzi Adam Wieczorek poprosił szpital o wyjaśnienia w tej sprawie. Zwrócił się również do łódzkiego sanepidu z wnioskiem "o przeprowadzenie kontroli w sprawie przestrzegania zasad zapobiegania zakażeniom szpitalnym". Jednak inspektorzy sanitarni nie stwierdzili żadnych nieprawidłowości. Pomimo tego, szpital ma skontrolować Narodowy Fundusz Zdrowia.

Info: RadioZET.pl/wp.pl

koronawirus

koronawirus - najnowsze informacje