wtorek, 2 czerwca 2026 14:05, aktualizacja godzinę temu

W Krakowie rozdawali drożdżówki w szczytnym celu. Kolejki i wyjątkowa atmosfera

💬Komentarze
W Krakowie rozdawali drożdżówki w szczytnym celu. Kolejki i wyjątkowa atmosfera
Dzień Dziecka w Cukierni Bieniak. 500 drożdżówek dla mieszkańców

W poniedziałek, 1 czerwca, Kraków miał wyjątkowo słodki poranek. Na os. Zielonym 16 od wczesnych godzin unosił się zapach świeżych wypieków, a miejsce szybko wypełniły rozmowy, śmiech i mieszkańcy, którzy zamiast zwykłego początku tygodnia wybrali wspólne świętowanie Dnia Dziecka. Drożdżówkę mógł odebrać każdy — bez względu na wiek, bo jak podkreślali organizatorzy, dziecięca radość nie ma metryki.

Wszystko za sprawą wyjątkowej akcji przygotowanej przez Fundację Zróbmy Sobie Kraków we współpracy z inicjatywą Pasjonaci oraz Cukiernią Jerzy Bieniak. W sumie przygotowano 600 drożdżówek — 500 dla mieszkańców i 100 dla dzieci z jednego z krakowskich domów dziecka. Do tego cukiernia dorzuciła jeszcze ciasto jogurtowo-truskawkowe dla najmłodszych podopiecznych, więc — posługując się trochę ich językiem — można powiedzieć, że poziom „sigm na metr kwadratowy” zdecydowanie się tutaj zgadzał.

Kulisy słodkiej akcji

Za porannym wydarzeniem stała intensywna praca cukierników, którzy przygotowania rozpoczęli jeszcze w środku nocy. Pani Lidia Serafin, dobrze znana wielu mieszkańcom Nowej Huty z ogromnego serca i zaangażowania w lokalne inicjatywy, nie ukrywała, że skala przedsięwzięcia wymagała pełnej mobilizacji.

— Trzeba było się spiąć, wstać wcześniej, przyjechać na trzecią i do pracy, nie ma wyjścia. U nas jest bardzo mało osób. Gabaryty też są ograniczone, więc więcej nas to kosztuje pracy i zachodu, żeby przygotować taką ilość drożdżówek — zdradziła.

Jednocześnie podkreślała, że udział w tego typu inicjatywach jest dla niej czymś naturalnym, wpisanym w codzienność pracy cukierni.

— Oczywiście, z chęcią pomagamy. Nie tylko przy tej okazji, ale i na co dzień mamy dużo klientów, którzy tej pomocy potrzebują.

Od samego rana przy os. Zielonym widać było, że akcja żyje własnym rytmem — drożdżówki znikały w szybkim tempie, a mieszkańcy nie tylko odbierali wypieki, ale też zatrzymywali się na chwilę rozmowy i wspólnej atmosfery.

Idea to klucz przy pomaganiu

Za organizacją stoi Fundacja Zróbmy Sobie Kraków, która od początku swojej działalności stawia na inicjatywy łączące mieszkańców i lokalnych partnerów. Współorganizatorem wydarzenia była inicjatywa Pasjonaci, prowadzona przez Justynę i Marcina — małżeństwo z Krakowa — z którymi fundacja regularnie realizuje kolejne społeczne akcje.

— Pomysł wziął się stąd, że współpracujemy z Pasjonatami i niemal co miesiąc mamy jakąś super akcję, a z racji tego, że 1 czerwca świętujemy Dzień Dziecka i każdy jest dzieckiem, stwierdziliśmy, że super będzie to połączyć i czy można lepiej zacząć dzień niż od słodkiej drożdżówki? — mówiła Sandra Gwizdała z Fundacji Zróbmy Sobie Kraków.

Wydarzenie miało również wymiar charytatywny — część wypieków trafiła do dzieci z jednego z krakowskich domów dziecka, co organizatorzy podkreślali jako ważny i naturalny element całej inicjatywy.

— 100 drożdżówek trafi do domu dziecka, tak samo dzięki cukierni. Oni też postanowili dołożyć swoją cegiełkę i dorzucili od siebie dwa pyszne ciasta. Chcemy, żeby te dzieci wiedziały, że o nich pamiętamy.

Z każdą kolejną akcją widać też, że skala działań fundacji systematycznie rośnie — zarówno pod względem liczby przygotowywanych wypieków, jak i zasięgu samych inicjatyw. Organizatorzy podkreślają, że fundamentem takich wydarzeń jest współpraca z lokalnymi partnerami.

Fundacja zapowiada już kolejne inicjatywy, nie tylko społeczne, ale również kulturalne: —Połączyć to wszystko jest ciężko, ale dajemy radę. Najbliższe wydarzenie to odsłonięcie muralu Mikołaja Rejsa na ulicy Siemaszki — dodała Sandra Gwizdała.

Miejsce, które żyje ludzkimi relacjami

Wśród mieszkańców, którzy pojawili się na wydarzeniu, była pani Kamila. Jak przyznała, o akcji dowiedziała się z internetu, ale sama cukiernia od lat jest dla niej dobrze znanym i ważnym punktem na mapie codziennych spraw. Dla naszej rozmówczyni wyjątkowy smak to jedno, ale to jednak cel i chęć pomagania byłą priorytetem:

—Myślę, że akcja jest super, jest charytatywna. Jak najbardziej trzeba pomagać dzieciom, więc jestem jak najbardziej za. Przy czym myślę, że u pani Lidii to nie pierwsza taka sytuacja. U nich zawsze są takie akcje i ona też często rozdaje dzieciom różne pyszności. Sama przychodzę tutaj po drożdżówki z synem. Ile razy on dostał od niej i ciacho, i drożdżóweczkę. Widzę, jak rozdaje dzieciom, i to jest naprawdę super. Pani Lidia ma ogromne serce.

Co warto podkreślić, z boku można było odnieść wrażenie, że to nie jest zwykła cukiernia, a miejsce, w którym relacje budowały się latami i dziś są czymś zupełnie naturalnym. Dziesiątki osób mijających się przy ladzie znały panią Lidię doskonale — po imieniu, z uśmiechu, z krótkich rozmów, które dzieją się mimochodem, między jednym zamówieniem a drugim. Obserwowanie tego z dystansu miało w sobie coś wyjątkowego, bo pokazywało, że takie miejsca żyją nie tylko produktem, ale przede wszystkim ludźmi.

Na taki rodzaj zaufania i szacunku pracuje się długo — nie tylko jakością wypieków, ale też codzienną obecnością, życzliwością i umiejętnością bycia blisko ludzi.

O Fundacji „Zróbmy sobie Kraków”

Fundacja „Zróbmy sobie Kraków” powstała z potrzeby społecznego zaangażowania. Jej założyciele chcą kreować nową, proaktywną postawę wśród mieszkańców Krakowa, w myśl zasady: „jeśli masz odwagę o czymś marzyć, miej odwagę to zrobić!”

Dla fundacji Kraków to coś więcej niż historyczne mury i zabytki. To przede wszystkim społeczność ludzi z pasją i wizją, którzy chcą wspólnie pracować nad tym, aby miasto było nowoczesne, otwarte i zrównoważone. Fundacja wspiera finansowo i organizacyjnie inne podmioty z Krakowa i okolic, umożliwiając im realizację ważnych projektów.

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka