wtorek, 16 czerwca 2026 16:39, aktualizacja 25 dni temu

„Walka botów” w Olkuszu? Anonimowe profile spierają się o lokalną politykę. Pojawił się kolejny gracz

💬Komentarze
Social media na laptopie
Social media na laptopie / Fot: Zdjęcie ilustracyjne

Najpierw były dziurawe drogi, podwyżki i pytania o decyzje władz. Potem pojawiły się tęcze, serduszka i „dobre emocje”. Teraz do tej układanki dołącza kolejny anonimowy profil, a o olkuskiej polityce coraz częściej mówi się językiem memów, grafik i facebookowych zaczepek. „W dużym popcornem obserwuję walki botów w Olkuszu” — ten komentarz dobrze oddaje atmosferę. Nie wszystko w tej sprawie wiemy, ale jedno jest już widoczne: lokalna debata coraz mocniej przenosi się do social mediów.

– W Olkuszu uwagę internautów przyciąga już nie tylko spór dwóch anonimowych profili, ale szersze zjawisko stron komentujących lokalną politykę.
– Do stron „bez emocji” i „tylko dobrych emocji” dołączył kolejny profil: „Olkusz – Bez Godności”.
– Głos w sprawie zabrał też Paweł Piasny, były starosta olkuski, który dosadnie skomentował anonimowość autorów takich treści.
– Sprawa pokazuje, że lokalna polityka coraz częściej toczy się w social mediach, memach i grafikach, a nie tylko na sesjach rad.

„W dużym popcornem obserwuję walki botów w Olkuszu” — napisał jeden z użytkowników lokalnej grupy na Facebooku. Komentarz szybko zwrócił uwagę mieszkańców, bo dotyczy zjawiska, które w Olkuszu staje się coraz bardziej widoczne: anonimowych profili komentujących lokalną politykę, decyzje władz i nastroje społeczne.

Post na temat "walki botów" / Olkusz, Facebook

Czy rzeczywiście mamy do czynienia z „botami”? Tego na obecnym etapie nie da się przesądzić. Samo anonimowe prowadzenie strony nie oznacza jeszcze automatyzacji, a korzystanie z narzędzi AI nie jest tym samym, co zorganizowana akcja dezinformacyjna. Faktem jest jednak, że w Olkuszu pojawiły się co najmniej dwa profile, które zaczęły budować wokół siebie polityczną narrację — i zaczęły odnosić się do siebie nawzajem.

Dwie strony emocji

Pierwszy z profili, „Olkusz – bez emocji”, funkcjonuje od 2024 roku, choć charakterystyczna grafika z hasłem strony pojawiła się na początku tego roku. Profil przedstawia się jako miejsce na fakty, dokumenty, analizy i rozmowę „zamiast emocji”. W praktyce publikuje treści krytyczne wobec lokalnych decyzji, pokazuje m.in. dziurawe drogi, koszty życia, pytania o publiczne pieniądze i odpowiedzialność władz.

Drugi profil, „Olkusz – Tylko Dobre Emocje”, pojawił się 1 czerwca. Już sama nazwa sugeruje odwrócenie narracji: mniej krytyki, więcej pozytywnego tonu. Jak to wygląda widać choćby w niedawnym poście o śmieciach: "Dobra informacja w trudnym temacie: przetarg na śmieci nie musi oznaczać kolejnej podwyżki. (...) Dobra informacja nie oznacza końca pytań. Oznacza, że warto pokazywać fakty spokojnie i uczciwie: jeśli coś się udaje, też trzeba to zauważyć. Mieszkańcy potrzebują jasnych informacji. Fakty można pokazywać uważnie, z troską i odpowiedzialnie."

Właśnie ten kontrast stał się przedmiotem komentarzy internautów. Jedni widzą w tym próbę rozładowania negatywnych emocji. Inni — odpowiedź na rosnącą popularność pierwszego profilu.

Sam „Olkusz – bez emocji” odniósł się do swojej "konkurencji" i opublikował grafikę zatytułowaną „Znajdź różnice”. Po lewej stronie pokazano szarą, dziurawą drogę, zaniepokojonego urzędnika i hasła o podwyżkach. Po prawej — tęczę, kwiaty, serduszka i uśmiechniętych decydentów. Na bokach grafiki pojawiają się dwa słowa: „Mieszkańcy” i „Decydenci”. Przekaz jest czytelny: autorzy profilu sugerują, że jedna strona pokazuje problemy, a druga je wygładza.

Na tym jednak historia się nie kończy. W ostatnich dniach pojawił się kolejny profil komentujący olkuską rzeczywistość — „Olkusz – Bez Godności”. Już jego nazwa jest wyraźnym nawiązaniem do wcześniejszej strony „Olkusz – bez emocji”. W grafice powitalnej pojawia się hasło: „Prawda nie ma właścicieli”, a pierwszy przekaz profilu zbudowano na kontrze wobec dwóch wcześniejszych narracji.

Autorzy napisali: „W Olkuszu są dziś dwa światy. Jedni pokazują wyłącznie to, co złe. Drudzy pokazują wyłącznie to, co dobre. My nie zamierzamy należeć do żadnego z nich”. Deklarują, że chcą pokazywać zarówno dobre rzeczy, jak i problemy. W praktyce profil posługuje się jednak językiem ostrym, prześmiewczym i mocno ironicznym. Wyśmiewa lokalne środowiska, samorządowców i media, dokładając do sporu kolejną warstwę emocji.

To ważna zmiana. Początkowo można było mówić o starciu dwóch przeciwstawnych narracji: krytycznej i pozytywnej. Teraz coraz bardziej wygląda to na szersze zjawisko. Wokół lokalnej polityki w Olkuszu zaczyna powstawać cały ekosystem anonimowych lub półanonimowych stron, które komentują, punktują, ośmieszają albo próbują przejmować uwagę mieszkańców.

„Boty”, AI i anonimowość. Co wiemy, a czego nie?

Najmocniejsze słowa padły właśni w komentarzu Dariusza Frączka, który napisał o „walkach botów w Olkuszu”. Jego zdaniem dwa anonimowe konta „zaczynają się naparzać”, a osoby prowadzące profile mają posługiwać się sztuczną inteligencją przy tworzeniu treści i komentarzy.

To jednak tylko komentarz, nie ustalenie redakcji. Na razie nie wiadomo, kto administruje stronami, czy treści rzeczywiście powstają z pomocą AI, czy za profilami stoją osoby prywatne, środowiska polityczne, sympatycy lokalnych ugrupowań, czy może luźne grupy mieszkańców.

Nie wiadomo też, czy profile korzystały lub korzystają z płatnej promocji w systemie Meta. To istotne pytanie, bo co innego spontaniczne prowadzenie strony przez anonimowego mieszkańca, a co innego finansowane zwiększanie zasięgu treści dotyczących lokalnej polityki. Odpowiedzi mogłyby dać m.in. informacje z transparentności stron oraz Biblioteki reklam Meta. Zanim padną oskarżenia właśnie to warto zweryfikować.

W komentarzach pojawiają się również sugestie, że profile mogą sprzyjać konkretnym osobom lub środowiskom. Autorzy takich opinii wymieniają lokalnych polityków i samorządowców. To jednak oceny komentujących. Bez dokumentów, danych o administratorach, potwierdzonego finansowania albo jednoznacznych powiązań nie można stawiać prostych tez o tym, kto „steruje” przekazem.

Do dyskusji włączył się również Paweł Piasny, były starosta olkuski i jeden z bardziej rozpoznawalnych uczestników lokalnej sceny politycznej. W swoim wpisie bardzo ostro skomentował anonimowych autorów podobnych treści. Zarzucił im brak odwagi do pisania pod imieniem i nazwiskiem i zapowiedział, że jeśli pojawią się kolejne takie publikacje, sam może odpowiedzieć własnym „alfabetem” olkuskiej elity — już pod swoim nazwiskiem.

Nie cytujemy całego wpisu, bo jego język jest bardzo dosadny. Sam fakt reakcji Piasnego jest jednak istotny. Pokazuje, że sprawa przestała być wyłącznie facebookową zabawą kilku profili. Zaczęli odnosić się do niej ludzie, którzy przez lata współtworzyli lokalną politykę, byli jej bohaterami i przeciwnikami. To sprawia, że pytanie o anonimowe strony nie jest już tylko pytaniem o internetowy styl. Staje się pytaniem o to, kto i w jaki sposób próbuje dziś wpływać na opinię mieszkańców.

Jednocześnie trzeba zachować ostrożność. To, że ktoś krytykuje anonimowe profile, nie oznacza jeszcze, że wiadomo, kto je prowadzi. To, że treści wyglądają jak przygotowane z pomocą AI, nie przesądza, że stoją za nimi „boty”. I wreszcie: to, że profil atakuje jednych, a oszczędza drugich, nie wystarcza jeszcze do wskazania politycznego zaplecza. Na razie mamy zjawisko, reakcje i pytania. Odpowiedzi wymagają twardszych danych.

W tle powiatowa układanka

Sprawa jest ciekawa również dlatego, że nakłada się na lokalny układ polityczny w powiecie olkuskim. Po wyborach do Rady Powiatu w Olkuszu w 2024 roku najwięcej mandatów zdobyło Prawo i Sprawiedliwość — 8. KWW Pewna Przyszłość uzyskał 6 mandatów, Koalicja Obywatelska 4, Trzecia Droga 2, a OdNowa 3.

Aktualny układ klubowy w radzie Powiatu nie jest już jednak prostym odbiciem wyniku wyborów. Liderem nadal jest klub radnych Pewna Przyszłość, którego przewodniczącym jest starosta Bogumił Sobczyk. Jest też klub PiS, klub Koalicji Obywatelskiej oraz utworzony 18 listopada 2025 roku klub Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Sam Sobczyk został wybrany starostą na kadencję 2024–2029 bardzo szeroką większością. Poparło go 21 radnych. W oficjalnym komunikacie dziękował za głosy „z tak różnych środowisk politycznych od prawa do lewa”.

Ten element jest ważny, bo pokazuje, że olkuska polityka nie układa się w prosty schemat „władza kontra opozycja”. Z jednej strony mamy formalną współpracę i szerokie poparcie dla zarządu powiatu. Z drugiej — w internecie rośnie spór, w którym anonimowe profile próbują narzucić własną interpretację lokalnych problemów.

Jeszcze ciekawiej robi się, gdy spojrzymy na ostatnie głosowanie absolutoryjne. W czerwcu cała Rada Powiatu w Olkuszu jednogłośnie udzieliła Zarządowi Powiatu wotum zaufania i absolutorium za wykonanie budżetu za 2025 rok. W obu głosowaniach wszyscy radni byli „za”.

To rodzi pytanie: skoro przy najważniejszych głosowaniach w radzie panuje zgoda, skąd tak mocne napięcie w sieci? Czy internet pokazuje realny spór, którego nie widać na sesjach? A może przeciwnie — social media stają się miejscem, w którym emocje są wzmacniane bardziej niż same konflikty polityczne?

Warto też oddzielić dwa poziomy lokalnej polityki: powiatowy i miejski. Dotychczasowa część sporu dotyczyła głównie układu w Radzie Powiatu i pozycji starosty Bogumiła Sobczyka. Teraz jak się okazuje podobna walka o przekaz toczy się również wokół Rady Miejskiej w Olkuszu.

Dobrym przykładem jest temat dzików. Wspomniany już Pawel Piasny zestawił dwie grafiki zapraszające na wspólne posiedzenie komisji Rady Miejskiej w Olkuszu, zaplanowane na ten sam dzień i tę samą godzinę, dotyczące bezpieczeństwa mieszkańców w związku z występowaniem dzików na terenie gminy. Różnią się oprawą, autorami przekazu i politycznym znakiem graficznym, ale dotyczą tego samego problemu.

Grafika opublikowana przez Pawła Piasnego na temat obrad komisji RM w Olkuszu
Grafika opublikowana przez Pawła Piasnego na temat obrad komisji RM w Olkuszu / facebook Paweł Piasny

To pozornie drobny przykład, ale dobrze pokazuje mechanizm. Nawet sprawa dzików może stać się elementem lokalnej walki o widoczność: kto pierwszy poinformuje mieszkańców, kto nada tematowi ton, kto pokaże się jako skuteczny i kto przyklei do problemu własne logo.

Lokalna polityka przenosi się na Facebooka

Przypadek Olkusza wpisuje się w szersze zjawisko. Coraz częściej lokalna polityka nie rozgrywa się wyłącznie na sesjach rady, konferencjach prasowych, plakatach czy w gazetkach. Równie ważne stają się grupy na Facebooku, anonimowe profile, memy, krótkie filmiki i komentarze.

Widać to było choćby przy krakowskim referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Tam również duża część politycznej wojny przeniosła się do social mediów. Po głosowaniu do sądu trafiły protesty dotyczące m.in. aktywności w internecie, zasięgów, reklam Meta i tego, czy zasady ciszy referendalnej działają tak samo w sieci, jak poza nią.

Referendum w Krakowie. Demagog opisuje siatkę kont
Kampania przed referendum w Krakowie przeniosła się do sieci. Demagog wskazuje manipulacje, a KO pyta o pieniądze.

Olkusz jest oczywiście inną skalą i innym przypadkiem. Nie chodzi tu o referendum w dużym mieście, lecz o lokalną debatę w powiecie. Mechanizm jest jednak podobny: polityczny przekaz w social mediach bywa szybszy, ostrzejszy i bardziej emocjonalny niż tradycyjna komunikacja. A gdy autorzy treści są anonimowi, mieszkańcy nie zawsze wiedzą, czy mają do czynienia z obywatelską kontrolą władzy, kampanią polityczną, prywatną inicjatywą czy narzędziem wpływu.

Pytania są ważniejsze niż gotowe odpowiedzi

Na razie pewne jest jedno: zjawisko jest zauważalne. Profile komentujące sprawy Olkusza zaczęły funkcjonować w publicznej debacie i coraz mocniej wpływają na sposób, w jaki mieszkańcy rozmawiają o lokalnej polityce. Jeden buduje pozycję na krytyce i hasłach o faktach „bez emocji”. Drugi odpowiada językiem pozytywnego przekazu. Kolejny wchodzi w tę dyskusję ironią i dosadnym komentarzem. Internauci obserwują, porównują, żartują, ale też coraz częściej pytają, kto za tym stoi.

Te pytania nie są bez znaczenia. Kto administruje stronami komentującymi lokalną politykę? Czy mieszkańcy mają prawo wiedzieć, kto tworzy treści wpływające na opinię publiczną? Czy profile są prowadzone społecznie, czy stoją za nimi środowiska związane z lokalną polityką? Czy korzystają z płatnej promocji? Czy treści powstają przy użyciu AI? I wreszcie: czy anonimowa krytyka władzy jest jeszcze obywatelską kontrolą, czy już elementem kampanii bez szyldu?

Odpowiedzi na te pytania na razie nie ma. Być może „wywołane do tablicy” strony same ujawnią swoich twórców i pokażą, czy są obywatelską inicjatywą, politycznym narzędziem, satyrycznym komentarzem, czy jeszcze czymś innym. Wtedy ich przekaz byłby łatwiejszy do oceny, a dla wielu odbiorców także bardziej wiarygodny.

Na razie mieszkańcom zostaje obserwować, porównywać i zadawać pytania. Bo w Olkuszu coraz wyraźniej widać, że lokalna polityka nie toczy się już tylko przy stole obrad i na sesjach. Toczy się także na Facebooku — w memach, anonimowych wpisach, komentarzach i grafikach, które potrafią rozpalić emocje szybciej niż niejedna sesja rady.

Obserwuj nas w Google News

Olkusz - najnowsze informacje

Rozrywka