wtorek, 10 maja 2022 19:00

[WIDEO] Z najnowocześniejszego rosyjskiego czołgu została kupa złomu. Zniszczył go Carl-Gustaf

Autor Tomasz Stępień
[WIDEO] Z najnowocześniejszego rosyjskiego czołgu została kupa złomu. Zniszczył go Carl-Gustaf

Na wideo widzimy, jak rosyjska taktyczna grupa bojowa z kilkoma czołgami i bojowymi wozami piechoty zbliża się do miasteczka Stary Sałtow w obwodzie charkowskim. Szykowali kontratak, żeby odbić zajętą przez Ukraińców miejscowość. Ale wszystko poszło nie tak.

T-90M Proryw to najbardziej zaawansowany rosyjski czołg. Nie wiadomo dokładnie, ile rosyjska armia ma ich na wyposażeniu. Szacuje się, że jedynie między 80, a 100 egzemplarzy. T-90M ma pancerz reaktywny Relikt trzeciej generacji, systemy nawigacji satelitarnej, ulepszoną armatę 125 mm. A przede wszystkim system aktywnej obrony Sztora, mający na celu zmniejszenie prawdopodobieństwa trafienia przez rakietowe pociski przeciwpancerne. Pojedynczy pocisk nie miał prawa go trafić! Nic z tego. Z czołgu za 4,5 miliona dolarów została kupa żelastwa. A, jak donoszą media, to wszystko po trafieniu bezodrzutowym  granatnikiem przeciwpancernym Carl-Gustaf M4 szwedzkiej produkcji. Koszt jednego egzemplarza - około 20 tys. dolarów.

Wszystko to działo się w pobliżu Starego Sałtowa w obwodzie charkowskim. Do zajętego przez Ukraińców miasteczka zbliżała się rosyjska kompanijna grupa taktyczna z kilkoma czołgami i bojowymi wozami piechoty. Agresorzy chcieli kontratakować i odbić miejscowość. Ale żołnierze 227. batalionu Obrony Tetytorialnej charkowskiej brygady byli przygotowani i na przewężeniu drogi przygotowali zasadzkę. Wystrzał z granatnika Carl-Gustaf i duma pancernych oddziałów Federacji Rosyjskiej zakończyła swoją służbę. Pocisk trafił w tylną część kadłuba, w przedział silnikowy. Bitwa o Stary Sałtow skończyła się, zanim się na poważnie zaczęła - pozostałe pojazdy rosyjskie zrezygnowały z natarcia.

Miasteczko obronili żołnierze powołanych w styczniu Wojsk Obrony Terytorialnej.  Wchodzą one w skład ukraińskiego wojska i podlegają dowództwu regularnej armii, współdziałając z innymi jednostkami służbami na polu walki. Ich członkami są nauczyciele, taksówkarze, muzycy, czy biznesmeni - tak jak służący w jednostce broniącej Starego Sałtowa 49-letni Wsiewołod Kozhemiako. – Naszym zadaniem jest wejście na odbite tereny, okopanie się i przygotowanie do kontrataku, aby wróg nie wrócił – mówił gazecie The Wall Street Journal. – Dyscyplina u nas jest surowa, może nawet bardziej, niż w niektórych jednostkach wojskowych. Nie możesz się zrelaksować, gdy jesteś na wojnie – mówił o służbie Kozhemiako. W obsłudze szwedzkich granatników produkowanych przez szwedzką firmę Saab zostali przeszkoleni w ostatnich miesiącach. To dobra, celna i wielozadaniowa broń. Jest też na wyposażeniu niektórych polskich jednostek. Obsługiwana jest przez dwie osoby: celowniczego i ładowniczego. – Granatnik ma wiele zastosowań i to jest chyba jego największa zaleta. Możemy dopasowywać amunicję kalibru 84 mm w zależności od postawionego zadania i wskazanego celu. – opowiadał portalowi Polska  Zbrojna żołnierz z JW Agat. – Używając różnych jej rodzajów, można prowadzić skuteczny ogień do czołgów i pojazdów opancerzonych, niszczyć zabudowania, umocnienia i bunkry oraz razić siłę żywą przeciwnika – dopowiada operator. Jest to broń bardzo celna, dzięki której możemy razić przeciwnika nawet z odległości do 1300 m, a czołgi i pojazdy opancerzone do 700 m.

Europa i świat

Europa i świat - najnowsze informacje