niedziela, 20 marca 2022 08:33

Przewiezieni do Plazy uchodźcy nie mogą swobodnie opuszczać budynku? Radny wyjaśnia, UM dementuje

Autor Mirosław Haładyj
Przewiezieni do Plazy uchodźcy nie mogą swobodnie opuszczać budynku? Radny wyjaśnia, UM dementuje

Z relacji wolontariuszy, którzy pracowali w hali Hutnika przy ul. Ptaszyckiego 4 wynika, że przewiezieni do dawnego centrum handlowego Plaza uchodźcy nie mogą swobodnie opuszczać budynku. O komentarz poorosiliśmy radnego Łukasza Wantucha. Do sytuacji odniósł się także Urząd Miasta.

Akcja ratunkowa dla Krakowa, oddolna inicjatywa łącząca mieszkańców Krakowa, opublikowała na swoim fanpage'u treść listu, który trafił na jej skrzynkę. Został on podpisany przez wolontariuszy z Hutnika. Jak twierdzą autorzy opublikowanego listu w czwartek, prawdopodobnie na mocy decyzji Urzędu Miasta Krakowa, został zlikwidowany punkt dla uchodźców w hali Hutnika przy ul. Ptaszyckiego 4. Z relacji wolontariuszy wynika, że decyzja urzędników była dla wszystkich ogromnym zaskoczeniem.

– Tego dnia o godzinie 16:00 podstawione zostały autokary MPK. W charakterze koordynatora towarzyszyła im osoba z Centrum Zarządzania Kryzysowego, która w sposób nieprzyjemny i opryskliwy oświadczyła, że uchodźcy mają niezwłocznie zostać przetransportowani do ośrodka zlokalizowanego w dawnej Galerii Kraków Plaza. Według nas już sam sposób przewiezienia uchodźców naraził ich na szkody fizyczne i psychiczne. Dostali kilka godzin na spakowanie się, przy czym części osób nie było wtedy w ośrodku. Wzbudziło to poczucie paniki, towarzyszące rozpaczliwym próbom ściągnięcia nieobecnych. Nim zostali wpuszczeni do autokarów, musieli czekać około 40 minut na zewnątrz budynku w niskiej temperaturze w celu weryfikacji ich danych. Były to głównie matki z małymi dziećmi, osoby starsze i niepełnosprawne

– czytamy w treści listu.

Z relacji wolontariuszy wynika, że koordynator z CZK nie wyraził zgody, żeby cała procedura odbywała się wewnątrz budynku lub wewnątrz autokarów.

– Uchodźcom tym nie udzielono informacji o celu transportu, nie pozwolono nawet by wolontariusze i tłumacze, których uchodźcy już znali i z którymi czuli się bezpiecznie, towarzyszyli im podczas tej akcji.

Jak podkreślają autorzy listu, największy niepokój budzi fakt, że uchodźcy zlokalizowani w budynku dawnej galerii nie mogą swobodnie opuszczać ośrodka.

– Dzisiaj zaniepokojeni wolontariusze z Hutnika bezskutecznie próbowali dowieźć swoim byłym podopiecznym prowiant oraz pozostałe zgromadzone dla nich dary

– czytamy w liście.

Z relacji wolontariuszy wynika, że osoby te nie zostały wpuszczone na teren ośrodka.

– Oświadczono im, że uchodźcom nie potrzeba niczego, nie wyłączając tłumaczy. Jednej z wolontariuszek udało się jednak nawiązać kontakt ze swoją byłą podopieczną, od której dowiedziała się, że warunki sanitarne panujące w obiekcie nie są wystarczające oraz że brakuje jedzenia

– piszą.

Jak piszą wolontariusze, osoby przewiezione z Hutnika są przerażone tą nagłą zmianą lokalizacji.

– Całkowicie brakuje tłumaczy, nikt nie uzgadnia z uchodźcami ich potrzeb. Atmosfera bezpieczeństwa i względnej stabilizacji, którą udało się oddolnym wysiłkiem w kilka dni stworzyć na hali Hutnika została zamieniona na ponowny stres i brak pewności co do własnego losu. Poza tą jedną relacją nie mamy możliwości dowiedzieć się, jakie dokładnie warunki panują w „pilnie strzeżonym obiekcie”, ale cała ta sytuacja budzi nasze najgorsze skojarzenia, tym bardziej, że według relacji uchodźczyni osoby z Ukrainy nie mogą swobodnie opuszczać ośrodka

– relacjonują wolontariusze.

Koordynatorzy i wolontariusze skupieni wokół stadionu Hutnika nawiązali współpracę z organizacjami działającymi na terenie Holandii i Niemiec, którzy w ramach pomocy międzynarodowej relokowali uchodźców do krajów zachodnich.

– Nagła likwidacja punktu na Ptaszyckiego 4 i wywiezienie stamtąd uchodźców spowodowały, że umówieni wolontariusze z Holandii, którzy tego dnia odbyli 14-godzinną podróż, żeby zaoferować pomoc uchodźcom, zostali odprawieni z kwitkiem. Osobom z Ukrainy wpisanym na listę wyjazdową do Holandii uniemożliwiono tę podróż, nie udzielając im przy tym żadnego wyjaśnienia

–  czytamy w zamieszczonej informacji.

–  Spontaniczny wysiłek ludzki i ogromne zaangażowanie, które pozwoliło w kilkanaście dni stworzyć sprawnie działający ośrodek pomocy dla uchodźców został z dnia na dzień zniszczony niezrozumiałą decyzją urzędników. Swobodną i przyjazną atmosferę, w której uchodźcy mogli znaleźć choćby namiastkę normalności zamieniono na warunki, w których zostali oni pozbawieni możliwości decydowania o swoim losie

– piszą wolontariusze.

Taki list i prośbę otrzymaliśmy właśnie na naszą skrzynkę. Publikujemy w całości. Szanowni Państwo, zwracamy się do...

Opublikowany przez Akcja ratunkowa dla Krakowa Piątek, 18 marca 2022

Kompletna bzdura

O komentarz poprosiliśmy Radnego Miasta Krakowa Łukasza Wantucha. W rozmowie z naszą redakcją nie chciał on wypowiadać się na temat samej likwidacji punkt dla uchodźców w hali Hutnika, tłumacząc, że nie ma żadnej wiedzy na ten temat. Zabrał natomiast głos w sprawie krakowskiej Plazy i punktu, jaki został tam utworzony dla ukraińskich uchodźców wojennych.

– Ze względów bezpieczeństwa, między godziną 22:00 a 6:00, uchodźcy nie mogą wychodzić, ale mimo tego, jeśli jest nagła sytuacja (np. mają pociąg), mogą opuszczać budynek. Mówienie, że nie mogą swobodnie wychodzić jest kompletną bzdurą

– mówi nam Wantuch i dodaje:

– Są ograniczenia, jeśli chodzi o dostęp dla osób z zewnątrz. Oczywiście jest to podyktowane względami sanitarnymi i bezpieczeństwa, jednak nawet i w tym przypadku można się dogadać i umówić z kierownikiem.

W związku z rozpowszechnianą informacją o tym, że w obiekcie brakuje jedzenia radnego, zapytaliśmy również o to, jak wygląda sytuacja z wyżywieniem.

– Jeśli chodzi o jedzenie, to jest go mnóstwo, nie ma z tym problemów, a nawet powiedziałbym, że jedzenie bywa marnowane. Obok mamy swój magazyn, więc, gdyby się okazało, że go nie ma, to od razu byśmy dostarczyli to, co byłoby potrzebne. Nawet teraz dowozimy jedzenie do Przemyśla. Jedzenie jest, no chyba, że ktoś chce szynkę parmeńską...

– komentuje Łukasz Wantuch.

Radny powiedział nam również, że jest pełen podziwu dla tego, co zrobił STRABAG, organizując w Plazie punkt dla uchodźców.

– Jeśli chodzi o Plazę, powiem szczerze: to jest noclegownia, jest wojna... ale dla tego, co zrobił STRABAG, jestem pełen podziwu. Tam są nawet kuchnia i plac zabaw. To powinna być główna, jeśli nie jedyna noclegownia, bo tam są najlepsze warunki dla ludzi. Mam ogromny szacunek dla nich.

Centrum Zarządzania Kryzysowego Miasta Krakowa potwierdziło likwidację punktu uchodźców w hali Hutnika. Jednak nikt z dyżurujących na całodobowej linii pracowników nie chciał komentować zarzutów wysuwanych przez Akcję Ratunkową dla Krakowa, odsyłając do biura prasowego miasta.

Urząd Miasta: To wirutne kłamstwo

Odnosząc się do anonimowej skargi, krakowski magistrat postanowił oficjalnie złożyć wyjaśnienie.

-Punkt dla uchodźców w hali Hutnika nie był punktem organizowanym przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, tylko przez klub sportowy. Osoby tam przebywające były oddane pod opiekę przedstawicielom klubu. Na miejscu nie pracowali urzędnicy, jak to ma miejsce np. na Plazie czy w budynkach poszpitalnych na Wesołej.
Noclegownia na hali Hutnika została zamknięta na prośbę władz klubu, które zwracały uwagę, że chcą wrócić do swojej statutowej działalności i prosiły o znalezienie innych miejsc noclegowych dla przebywających tam uchodźców.

Miasto poinformowało, że przekazało informację o wolnych miejscach w obiekcie dawnej Plazy do klubu o godz. 8 rano.

-Jak piszą anonimowi wolontariusze „o godz. 16 zostały podstawione autokary MPK”. Oznacza to, że klub sportowy ( jako organizator tego miejsca) wraz z tłumaczami i wolontariuszami miał 8 godzin, by poinformować przebywające tam osoby gdzie i kiedy będą musiały się przeprowadzić

-wyjaśnia Monika Chylaszek, Rzecznik Prezydenta Miasta Krakowa i dodaje:

-Miasto stara się zapewnić przybywającym do Krakowa uchodźcom jak najlepsze warunki pobytu. Nie trzeba chyba tłumaczyć, czy różni się nocleg na środku hali sportowej, która w żaden sposób nie może być przystosowana na potrzeby noclegowe, od budynku, który został przebudowany w ten sposób, by zapewnić minimum prywatności, dostęp do odpowiedniej liczby węzłów sanitarnych czy zaplecza kuchennego. Nocleg w hali sportowej nie może być „namiastką normalności” jak twierdzą anonimowi wolontariusze.

W komunikacie czytamy, że nie ma zgody miasta na wywożenie uchodźców za granicę na podstawie „współpracy nawiązanej pomiędzy wolontariuszami a organizacjami z Niemiec i Holandii”.

-Przyjęliśmy tych ludzi do naszego miasta i jesteśmy odpowiedzialni za ich bezpieczeństwo. To, że uciekli przed wojną nie oznacza, że nikt nie będzie chciał wykorzystać ich trudnej sytuacji. Urząd organizuje wyjazdy za granicę uchodźców tylko wtedy, gdy wiarygodność organizacji zagranicznej jest potwierdzona przez ambasadę, lub administrację samorządową czy państwową danego kraju i jesteśmy pewni, jakie warunki zostaną tam uchodźcom zaproponowane

-pisze rzeczniczka prezydenta i dodaje:

-Jest wierutnym kłamstwem, że uchodźcy przebywający w obiekcie dawnej Plazy nie mogą wychodzić na zewnątrz. Załatwiają sprawy urzędowe, wychodzą na spacery z dziećmi. Są ludźmi wolnymi!
Prawdą jest natomiast, że osoby postronne nie mają wstępu na teren punktu dla uchodźców. Tym ludziom należy się odrobina spokoju, bezpieczeństwa i prywatności. To nie jest miejsce do zwiedzania. Jeżeli anonimowi wolontariusze zechcą ujawnić swoje nazwiska, to chętnie ich przedstawicieli oprowadzimy po budynku dawnej Plazy, aczkolwiek cały proces przygotowywania budynku do zamieszkania uchodźców był drobiazgowo dokumentowany w mediach i nie jest żadną tajemnicą.

Odnosząc się do anonimowej skargi, którą autoryzuje na swoim profilu pewna organizacja, wyjaśniamy: Punkt dla uchodźców...

Opublikowany przez Kraków PL Sobota, 19 marca 2022

Inf.: Facebook

Kraków

Kraków - najnowsze informacje