piątek, 18 grudnia 2020 12:30

Zamknięcie stoków to katastrofa dla branży

Autor Marzena Gitler
Zamknięcie stoków to katastrofa dla branży

Stowarzyszenie Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne opublikowało komunikat w związku z decyzją rządu o ponownym zamknięciu stoków narciarskich. "Dzisiejsza wiadomość jest katastrofą dla branży" - napisało. - "Zmęczone społeczeństwo i tak wyjedzie na narty do naszych południowych sąsiadów, czyli do Czech i Słowacji. Czy na pewno rząd tego chce?"

Stanowisko PSNiT w sprawie zamknięcia stoków narciarskich

"Dzisiejszy rządowy komunikat – nie dosyć, że nas zaskoczył – to jest niekonsekwentnym działaniem w stosunku do ustalonego przed trzema tygodniami planu – czyli etapu odpowiedzialności i stabilizacji. Oczywiście, była tam też mowa o kwarantannie narodowej, którą wiązaliśmy z ewentualnym wzrostem zakażeń, którego teraz nie obserwujemy.

Rodzaj prowadzonej przez nas działalności wymaga precyzyjnego zaplanowania kolejnych kroków, a rozruch stacji wymaga decyzji, których konsekwencją jest duży nakład środków finansowych. Ta szczególna zima, w kształcie jakim była przygotowana przez rządzących 23 listopada, pozwalała chociaż na planowanie, a co za tym idzie – przetrwanie. Nikt nie liczył w tym roku na jakiekolwiek zyski.

Dzisiejsza wiadomość jest katastrofą dla branży. Przygotowanie stoków na otwarcie to koszty, które można oszacować na poziomie 1/2 dochodów z zimy, przy założeniu, że mówimy tu o sezonie zimowym, który trwa przynajmniej od grudnia do końca lutego.

Konsekwencją jest totalna klęska dla branży narciarskiej. Zdecydowana większość ośrodków, które zrzeszone są w Polskich Stacjach Narciarskich i Turystycznych generują swój przychód przede wszystkim zimą. Zima dla nas – to być albo nie być.

Dodatkowo, jako branża nie jesteśmy ujęci w tarczach, bo przecież zostaliśmy odmrożeni.

Trudno jest funkcjonować przedsiębiorcom w państwie, które zmienia swoje postanowienia w tak nieprzewidywalny i diametralny sposób. Pragniemy również zauważyć, że branża przestrzegała ustaleń, które zostały wypracowane z Ministerstwem Rozwoju, Pracy i Technologii i Głównym Inspektoratem Sanitarnym. Nie jest tajemnicą, że przy każdym otwarciu stacji były wzmożone kontrole i niejednokrotnie nasi członkowie zgłaszali, iż na stacji ” pojawiło się więcej policji, kontrolujących i mediów niż samych narciarzy“. Dlaczego zatem, odpowiedzialna branża, a co w kontekście pandemii bardzo ważne – najmniej narażająca na zakażenia obywateli – jest karana za swój profesjonalizm i specjalne, zgodne z narzuconymi reżimami przygotowanie do wymagającego sezonu?

Nasze postulaty nie uległy zmianie w stosunku do tych, które zgłaszaliśmy już od sierpnia. Wszystkie poparliśmy eksperckimi opiniami, nie jest to zbiór pobożnych życzeń, bo należymy do branży odpowiedzialnej za siebie, jak i naszych pracowników i klientów. Upewniliśmy się jedynie, że to, czego się domagamy jest słuszne, dzięki doświadczeniu, które zabraliśmy po rozpoczęciu tegorocznego sezonu, jak i w rozmowach z naszymi klientami, którzy odwiedzali ośrodki narciarsko-turystyczne  pod koniec listopada i w grudniu.

  1. Ośrodki nie są ogniskami zakażeń, trudno o zarażenie w trakcie rekreacji na świeżym powietrzu.
  2. Narciarstwo i snowboarding bardzo dobrze wpływają na kondycję psycho-fizyczną społeczeństwa, szczególnie teraz potrzebną.
  3. Ferie zimowe powinny zostać przedłużone na okres 8-10 tygodni (od stycznia do połowy marca).

Warto również zaznaczyć, że zmęczone społeczeństwo i tak wyjedzie na narty do naszych południowych sąsiadów, czyli do Czech i Słowacji. Czy na pewno rząd tego chce?"

Polska

Polska - najnowsze informacje