Pragniemy zaprosić Was na niezwykłe wydarzenie, które już od dłuższego czasu jest planowane przez grupę młodych mieszkańców gminy Żegocina. 10 lutego 2019 roku, w sali gimnastycznej PSP w Żegocinie będzie miała miejsce akcja charytatywna pod hasłem „Gramy dla Piotrka!”. Cały dochód z imprezy zostanie przeznaczony na leczenie Piotra Wolaka z Rozdziela, który aby żyć, potrzebuje serii bardzo kosztownych zabiegów, jakimi są przeszczepy komórek macierzystych. Patronat honorowy nad wydarzeniem objął Wójt Gminy Żegocina, Wojciech Wrona.
Jakie atrakcje będą czekać na przybyłych gości?
W godzinach od 13 do 15 będzie bal karnawałowy dla dzieci, na który już dziś zapraszamy wszystkich małych mieszkańców naszej Gminy wraz z rodzicami. Kostiumy i przebrania będą oczywiście mile widziane!
Kiedy bal dobiegnie końca, na scenę wyjdą 4 kapele, aby o godz. 15 rozpocząć przegląd orkiestr weselnych. Będziemy mieli okazję posłuchać skocznych rytmów w wykonaniu takich zespołów jak: Pięć i Pół, Remo, Skowyrni oraz To i Owo.
O godz. 19 wystąpi na scenie zespół MILA (9 mln wyświetleń na youtube!). Wydarzenie zakończy pokaz laserowy.
W trakcie trwania imprezy można będzie skorzystać z fotobudki, kupić książkę na kiermaszu, spróbować regionalnych potraw przygotowanych przez Koła Gospodyń Wiejskich, odwiedzić stoiska firm o tematyce weselnej, a dzieci powierzyć pod opiekę doświadczonych animatorek.
Będzie również zorganizowana loteria fantowa, w której wygrywa każdy los, oraz liczne licytacje, między innymi przelotu samolotem nad Tatrami.
Zapraszamy wszystkie osoby oraz firmy do pomocy i uczestnictwa w akcji. Przedsiębiorcom proponujemy szczególnie stoiska z prezentacją swoich firm. (kamerzyści, fotografowie, sale weselne, barmani itp). W przypadku chęci nawiązania współpracy prosimy o kontakt: Łukasz: 888 899 366; Kamila: 535 075 084; Przemek: 791 852 259.
Chcemy również zaznaczyć, że w najbliższych dniach wolontariusze zwrócą się do firm z terenu Gminy Żegocina z prośbą o materialne wsparcie imprezy, w formie datków pieniężnych, fantów na loterię, lub bonów podarunkowych. Pamiętajmy, że dobro wraca ze zdwojoną siłą!
Organizatorzy
Piotr Wolak jest podopiecznym Fundacji SipPomaga. Ma 30 lat. Z każdym dniem jestem coraz słabszy. „Nie pamiętam już, jak to jest – mieć władzę w rękach i nogach, moje leżą bezwładnie na łóżku. Przestałem mówić… Teraz choroba zabiera mi także oddech. Nie chcę udusić się i umrzeć! Mam tylko cień szansy na ratunek i potrzebuję go rozpaczliwie. Błagam o pomoc, tak ciężko prosić o własne życie, ale to prawda – bez Ciebie czeka mnie tylko śmierć! Nie pamiętam już, jak to jest – żyć bez choroby. – apeluje. - Zaatakowała, gdy miałem 6 lat… Stopniowo odbierała mi wszystko. Jedyne, co mogłem robić, to bezradnie się przyglądać, wiedząc, że każdy dzień przybliża mnie do śmierci… Byłem słabszy niż inne dzieci, nie biegałem, nie skakałem, miałem trudności z wchodzeniem po schodach. To, co brano za zwykłą niezdarność, okazało się pierwszymi objawami nieuleczalnej, śmiertelnej choroby.
Dystrofia mięśniowa Duchenne’a. Jeden uszkodzony gen prowadzi do tego, że moje mięśnie nieodwracalnie znikają z każdym dniem… Najpierw słabną ręce, nogi, ciało. Potem choroba atakuje mięśnie układu pokarmowego – odbiera zdolność do jedzenia i mówienia - i oddechowego… To najcięższa i najbardziej śmiertelna postać zaniku mięśni. Dystrofia sprzężona jest z płcią. Zabija tylko chłopców.
Miałem 13 lat, kiedy wylądowałem na wózku inwalidzkim. W czasie, w którym inni chłopcy biegali po korytarzach i kopali piłkę, ja walczyłem o to, by w ogóle się ruszyć. Dziś moje nogi leżą bezwładnie, jakby ich nigdy nie było. Poruszam jeszcze rękami, lecz też coraz słabiej… Jedyne, na czym mi zależy, to to, by zatrzymać jeszcze oddech. By żyć… Coraz częściej ratuje mnie tylko respirator. (…) Jedynym sposobem, by uratować moje życie, jest przeszczep komórek macierzystych – to szansa na powstrzymanie postępu choroby! Choćby minimalne… Nowe komórki w moim organizmie pozwolą mi też być silniejszym… Mam za sobą już 2 przeszczepy, ale potrzebnych jest jeszcze 8… Między nimi powinno być maksymalnie kilka tygodni przerwy. Zacząłem leczenie, bo nie mogłem już dłużej czekać – śmierć przecież nie czeka… Nie mam jednak pieniędzy, by je dokończyć. Całymi dniami piszę prośby o pomoc i szaleję ze strachu, co ze mną będzie, skąd wziąć pieniądze… Wiem, że to leczenie to dla mnie jedyna szansa, jedyny ratunek!
Zbiórkę można wspomóc pod adresem https://www.siepomaga.pl/piotrwolak



















