Kraków reaguje na hołd dla dowódcy UPA. Gibała apeluje do mera Lwowa

Akcja "Ciepła zupa dla Kijowa", list Łukasza Gibały
Akcja "Ciepła zupa dla Kijowa", list Łukasza Gibały / Głos24

Zaledwie dzień po zaprzysiężeniu Łukasz Gibała stanął przed pierwszym poważnym sporem dotyczącym zagranicznych partnerów Krakowa. Powodem jest decyzja lwowskich radnych o upamiętnieniu UPA i Romana Szuchewycza. Prezydent proponuje zawieszenie współpracy z Lwowem, ale daje jego władzom szansę na reakcję. Sprawa podzieliła także uczestników dyskusji na sesji Rady Miasta Krakowa.

W środę, 21 października, prezydent Krakowa wystąpił do radnych z propozycją zawieszenia partnerstwa z Lwowem, które trwa od 31 lat. To reakcja na uchwałę przyjętą dzień wcześniej przez Lwowską Radę Obwodową. Ukraińscy radni postanowili ustanowić rok 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Ołeha Olżycza.

– Czasami tak jest, że historia nas zaskakuje. Nie spodziewałem się, że to będzie jedna z pierwszych moich decyzji – przyznał Gibała podczas sesji.

Prezydent podkreślił, że Ukraina pozostaje ofiarą rosyjskiej agresji, a Krakowowi zależy na utrzymywaniu dobrych stosunków z ukraińskimi partnerami. Zaznaczył jednak, że pojednanie musi opierać się na prawdzie historycznej.

– Wspieramy Ukrainę w tej walce. Zależy nam na partnerskich relacjach z Ukrainą, ale te relacje muszą być budowane w oparciu o pojednanie historyczne, które musi się opierać na prawdzie historycznej. Nie możemy akceptować takiej sytuacji, gdzie Ukraińcy chcą gloryfikować ludobójców, którzy mordowali Polaków – powiedział.

Kim był Roman Szuchewycz?

Roman Szuchewycz, znany pod pseudonimem „Taras Czuprynka”, był jednym z najważniejszych przywódców ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego. Od 1943 roku pełnił funkcję głównego dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii. Wcześniej służył w formacjach związanych z niemieckimi strukturami wojskowymi.

Pod jego dowództwem UPA prowadziła działania wymierzone w polską ludność cywilną na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Masowe mordy dokonywane przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1943–1945 są przez Polskę uznawane za ludobójstwo. Ofiarami byli przede wszystkim Polacy, ale ginęli również przedstawiciele innych narodowości oraz Ukraińcy sprzeciwiający się zbrodniom.

W ukraińskiej pamięci narodowej Szuchewycz bywa natomiast przedstawiany jako bohater walki o niepodległość i symbol oporu przeciwko Związkowi Sowieckiemu. Ta zasadnicza różnica w ocenie jego działalności od lat pozostaje jednym z najtrudniejszych problemów w stosunkach polsko-ukraińskich.

Lwowscy radni uzasadniali swoją decyzję przypadającymi w 2027 roku rocznicami: 120. rocznicą urodzin Szuchewycza i Olżycza oraz 85. rocznicą powstania UPA.

Propozycja upamiętnienia tych postaci pojawiła się już w lipcu, jednak dopiero jej formalne przyjęcie 20 października wywołało zdecydowane reakcje w Polsce. Sprzeciw wyrazili także przedstawiciele władz Przemyśla, Wrocławia i Lublina.

Warto przy tym podkreślić, że uchwałę przyjęła Lwowska Rada Obwodowa, będąca odpowiednikiem polskiego sejmiku wojewódzkiego, a nie Rada Miasta Lwowa. Ta różnica ma znaczenie dla działań podejmowanych przez Kraków.

Gibała pisze do mera Lwowa. Ostrzega przed napięciami

Podczas środowej sesji Rady Miasta Krakowa odbyło się pierwsze czytanie prezydenckiego projektu uchwały o zawieszeniu partnerstwa z Lwowem. Gibała zaznaczył, że nie proponuje definitywnego zerwania współpracy. Zapowiedział również skierowanie pisma do mera Lwowa Andrija Sadowego, od którego odpowiedzi uzależnia dalsze kroki.

W liście prezydent przypomina o szczególnych więziach łączących oba miasta oraz trwającym od ponad 30 lat partnerstwie. Podkreśla, że współpraca rozwijała się w duchu dialogu i wzajemnego szacunku, a kwestie historyczne pozostawały w gestii organów odpowiedzialnych za prowadzenie polityki międzynarodowej.

Odnosząc się do decyzji Lwowskiej Rady Obwodowej o ustanowieniu roku 2027 rokiem UPA i Romana Szuchewycza, Gibała nie ukrywa sprzeciwu.

– W świetle udokumentowanej odpowiedzialności UPA i jej przywódców za zbrodnie na ludności cywilnej, w tym na obywatelach polskich, decyzja ta budzi głęboki sprzeciw i rodzi poważne obawy o jej wpływ na wzajemne zrozumienie między naszymi narodami – napisał.

Prezydent zwraca także uwagę na konsekwencje społeczne takiej decyzji. Przypomina, że Kraków jest domem dla licznej społeczności ukraińskiej, w tym uchodźców, którzy znaleźli tu schronienie po wybuchu pełnoskalowej wojny. Jak zaznacza, troska o ich integrację i udział w życiu miasta wymaga reagowania na sytuacje mogące prowadzić do wzajemnej nieufności.

– Dbając o ich integrację i pełne uczestnictwo w życiu lokalnej wspólnoty, muszę zarazem reagować na wszelkie okoliczności mogące osłabiać wzajemne zaufanie i sprzyjać napięciom – podkreślił Gibała.

W piśmie nie ma jednak ultimatum ani bezpośredniego żądania uchylenia uchwały. Prezydent prosi Sadowego o przedstawienie stanowiska oraz informację, czy Rada Miasta Lwowa zamierza odnieść się do decyzji Rady Obwodowej. Wyraża jednocześnie nadzieję, że dzięki otwartości i wzajemnemu szacunkowi oba miasta będą mogły nadal rozwijać współpracę.

Podczas sesji Gibała zapowiedział, że jeśli mer Lwowa potępi decyzję Rady Obwodowej, wycofa projekt zawieszenia partnerstwa. Na odpowiedź chce poczekać do kolejnego posiedzenia rady. Drugie czytanie projektu zaplanowano na 18 listopada.

Od agregatów i gorącego żurku do sporu o historię

Obecna dyskusja toczy się w mieście, które od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji angażowało się w pomoc Ukrainie. Kraków przyjmował uchodźców, organizował wsparcie humanitarne i uczestniczył w kolejnych akcjach solidarnościowych.

Jeszcze w lutym tego roku Głos24 informował o ogromnej mobilizacji mieszkańców Małopolski, gdy Kijów zmagał się ze skutkami rosyjskich ataków na infrastrukturę energetyczną. Z inicjatywy kardynała Grzegorza Rysia zbierano środki na zakup agregatów prądotwórczych i urządzeń grzewczych. Caritas Archidiecezji Krakowskiej wysłała między innymi 162 agregaty i 846 nagrzewnic, a następnie organizowała kolejne transporty sprzętu i żywności.

W tym samym czasie grupa wolontariuszy z Krakowa i okolic zorganizowała akcję „Ciepła zupa dla Kijowa”. Jej pomysłodawcą był Bartłomiej Szczoczarz. Do stolicy Ukrainy trafiły cztery tysiące porcji gorącego żurku, rozdawanych mieszkańcom podczas mrozów i przerw w dostawach ogrzewania.

“Ciepła Zupa dla Kijowa”. Bartłomiej Szczoczarz o wyprawie
Nie chodziło tylko o żurek. W rozmowie padły słowa o strachu, solidarności, hejcie i kolejnej zbiórce dla mieszkańców Ukrainy. Szczoczarz o wyprawie do Kijowa

W przedsięwzięcie zaangażował się również były krakowski radny Łukasz Wantuch, który od początku wojny regularnie organizuje pomoc dla Ukraińców. Wantuch był na sesji 21 października i przekonywał, że choć decyzja ukraińskich samorządowców jest głupia i oburzającą, nie powinna wpływać na nasz stosunek do walczącej i cierpiącej Ukrainy.

Łukasz Wantuch: „Jeśli Ukraina przegra, to my będziemy następni”
Łukasz Wantuch, były wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa o wojnie, paszportach dla synów, pomocy dla Ukrainy i pomniku Jacka Majchrowskiego.

– Pomagam Ukrainie, bo chcę. Uważam za absolutnie naturalne, że ludzie pomagają sobie nawzajem. Nie oczekuję wdzięczności – napsał po posiedzeniu. W dniu krakowskiej sesji organizowana przez niego zbiórka przyniosła ponad 250 opakowań paracetamolu dla ukraińskich domów dziecka. Wantuch zwrócił się również do prezydenta Gibały z propozycją zakupu tysiąca syropów na kaszel dla dzieci w Ukrainie.

Kłócić się możemy, jak skończy się wojna
107 wyjazdów do Ukrainy, dramatyczne obrazy wojny i spór o UPA. Łukasz Wantuch w poruszającym felietonie o pomocy, wdzięczności i polskiej dumie.

Zełenski: decyzja nie wejdzie w życie

Małopolanie chcą i potrafią pomagać. Dziś, zaledwie kilka miesięcy po wielkiej akcji, relacje polsko-ukraińskie ponownie obciążają historyczne spory. Decyzja samorządu jednego z ukraińskich obwodów stała się powodem dyskusji o zawieszeniu ponadtrzydziestoletniego partnerstwa dwóch miast.

Spór o uchwałę lwowskich radnych nabrał też wymiaru dyplomatycznego. Wiceszef polskiego MSZ Marcin Bosacki poinformował 21 października, że polska strona otrzymała od współpracowników prezydenta Wołodymyra Zełenskiego zapewnienie, iż decyzja nie wejdzie w życie. Nie oznacza to jednak, że uchwała została już formalnie uchylona.

W Krakowie pozostaje więc otwarte pytanie, czy mer Lwowa potępi decyzję Rady Obwodowej i czy do listopadowej sesji uda się zakończyć spór bez zawieszania współpracy. Równolegle trwa pomoc dla mieszkańców Ukrainy, którzy kolejny rok mierzą się ze skutkami rosyjskiej wojny.

Poniżej publikujemy apel prezydenta Krakowa Łukasza Gibały do mera Lwowa Andrija Sadowego.

Pan Andrij Sadowyi
Mer Lwowa

Szanowny Panie Merze!

Kraków i Lwów łączy więź szczególna – zakorzeniona we wspólnej historii i kulturze, od trzech dekad dodatkowo umacniana formalną umową o partnerstwie.

Przez lata nasza współpraca rozwijała się w duchu dialogu, wzajemnego szacunku i troski o więzi między mieszkańcami. Jej siłą było koncentrowanie się na sprawach lokalnych, głównie społecznych, edukacyjnych i kulturalnych, przy jednoczesnym pozostawianiu kwestii polityki państwowej, a także historycznej właściwym organom odpowiedzialnym za prowadzenie relacji międzynarodowych.

Dlatego z głębokim niepokojem przyjąłem doniesienia o decyzji Lwowskiej Rady Obwodowej dotyczącej ustanowienia roku 2027 Rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii i Romana Szuchewycza. Wybór patronów i ich szczególne uhonorowanie ma wymiar nie tylko historyczny, lecz także symboliczny. W świetle udokumentowanej odpowiedzialności UPA i jej przywódców za zbrodnie na ludności cywilnej, w tym na obywatelach polskich, decyzja ta budzi głęboki sprzeciw i rodzi poważne obawy o jej wpływ na wzajemne zrozumienie między naszymi narodami.

Jako Prezydent Miasta Krakowa nie mogę również pominąć możliwych konsekwencji społecznych takich decyzji. Kraków jest domem dla licznej społeczności ukraińskiej, w tym osób pochodzących z obwodu lwowskiego, które współtworzą życie gospodarcze, społeczne i kulturalne naszego miasta. Dbając o ich integrację i pełne uczestnictwo w życiu lokalnej wspólnoty, muszę zarazem reagować na wszelkie okoliczności mogące osłabiać wzajemne zaufanie i sprzyjać napięciom. Tym bardziej zależy mi na odpowiedzialnym dialogu, który pozwoli chronić relacje budowane przez lata.

W związku z powyższym, będę wdzięczny za przedstawienie stanowiska Pana Mera w tej sprawie oraz informacji, czy Rada Miasta Lwowa zamierza odnieść się do decyzji Rady Obwodowej.

Liczę, że dzięki otwartości i wzajemnemu szacunkowi będziemy mogli nadal rozwijać nasze partnerstwo, oparte na wspólnej odpowiedzialności za przyszłość relacji między mieszkańcami Krakowa i Lwowa.

Z wyrazami szacunku,

Łukasz Gibała

Kraków, październik 2026

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka