Prezydent wetuje zmiany w Kodeksie wyborczym. Co to oznacza dla Małopolski?

Głosowanie
Głosowanie / Głos24

W jednym województwie na posła przypada ponad 90 tys. mieszkańców, w innym niewiele ponad 71 tys. Tymczasem liczba mandatów w okręgach wyborczych nie zmieniła się od 2011 roku. Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę, która miała umożliwić regularne dostosowywanie ich podziału do zmian demograficznych. Sprawdziliśmy na podstawie najnowszych danych GUS, co oznacza to dla Małopolski.

W skrócie:

  • Karol Nawrocki zawetował zmiany w Kodeksie wyborczym. Ustawa miała umożliwić dostosowywanie liczby mandatów do zmian demograficznych.
  • Małopolska ma 41 posłów, choć według wyliczeń PKW powinna mieć 42. Dodatkowy mandat przypadłby okręgowi krakowskiemu.
  • Różnice są znaczące. W okręgu krakowskim na jednego posła przypada prawie 91 tys. mieszkańców, a w nowosądeckim około 78 tys.
  • Odrzucenie weta wymaga większości 3/5 głosów. Przy frekwencji takiej jak podczas uchwalania ustawy zabrakłoby do tego 27 głosów.

W Polsce wybieramy 460 posłów w 41 okręgach wyborczych. Każdemu z nich przypisana jest określona liczba mandatów. Problem w tym, że choć mieszkańcy przeprowadzają się, jedne regiony się wyludniają, a inne rozrastają, podział mandatów pozostaje niezmieniony od 15 lat.

15 października 2026 roku prezydent Karol Nawrocki odmówił podpisania nowelizacji Kodeksu wyborczego, przyjętej przez Sejm 4 września. Jednym z jej najważniejszych rozwiązań było przekazanie Państwowej Komisji Wyborczej kompetencji do regularnego ustalania liczby mandatów w poszczególnych okręgach na podstawie aktualnych danych demograficznych. Łączna liczba posłów pozostałaby taka sama – 460. Zmieniłby się jedynie ich podział między okręgami.

Jeden poseł na 90 tysięcy mieszkańców, inny na 71 tysięcy

Skalę problemu pokazują najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego według stanu na 30 czerwca 2026 roku. W województwie pomorskim mieszka 2 356 394 osób, które reprezentuje 26 posłów. To średnio 90 631 mieszkańców na jeden mandat. W mazowieckim jest ich 87 334, a w wielkopolskim 86 641.

Na drugim końcu zestawienia znajduje się województwo świętokrzyskie. Przy 1 141 621 mieszkańcach wybiera ono 16 posłów, co oznacza zaledwie 71 351 mieszkańców przypadających na jeden mandat. W lubelskim wskaźnik wynosi 73 059, a w warmińsko-mazurskim 74 130.

W Małopolsce mieszka obecnie 3 428 677 osób. Region reprezentuje w Sejmie 41 posłów. Oznacza to, że na jednego parlamentarzystę przypada średnio 83 626 mieszkańców, podczas gdy w skali całego kraju jest to niespełna 81 tys. Pod tym względem Małopolska zajmuje piąte miejsce w Polsce. Dla porównania, w Małopolsce na jeden mandat przypada o ponad 12 tys. mieszkańców więcej niż w sąsiednim województwie świętokrzyskim. Różnica wynosi około 17 procent.

WojewództwoLiczba mieszkańcówMandatyMieszkańców na mandat
Pomorskie2 356 3942690 631
Mazowieckie5 502 0436387 334
Wielkopolskie3 465 6494086 641
Małopolskie3 428 6774183 626
Śląskie4 246 7025577 213
Lubelskie1 972 5972773 059
Świętokrzyskie1 141 6211671 351

Źródło: GUS, stan na 30 czerwca 2026 r. Obliczenia własne na podstawie obowiązującej liczby mandatów.

Co to oznacza dla mieszkańców? Przede wszystkim to, że w jednych regionach jeden poseł reprezentuje znacznie więcej osób niż w innych. Tymczasem liczba mandatów powinna odpowiadać zmianom liczby ludności. Jeśli jedne województwa się rozwijają, a inne wyludniają, podział mandatów również powinien być aktualizowany.

Warto przy tym wspomnieć, że właśnie z województwa świętokrzyskiego w wyborach parlamentarnych w 2023 roku kandydował Jarosław Kaczyński. Prezes PiS, który wcześniej startował z Warszawy, otwierał listę swojej partii w okręgu nr 33 – Kielce. Czy do "przeprowadzki" skłonił go własnie fakt, że w Świętokrzyskiem na jeden mandat przypada najmniej mieszkańców w Polsce? Takie pytanie może się nasuwać, choć to tylko żartobliwe przypuszczenie.

Kraków powinien mieć dodatkowego posła. PKW alarmuje od lat

Różnice występują nie tylko między województwami, ale także wewnątrz samej Małopolski, podzielonej na cztery okręgi wyborcze.

Największy z nich, okręg nr 13, obejmujący Kraków oraz powiaty krakowski, miechowski i olkuski, liczy według najnowszych danych GUS 1 273 868 mieszkańców. Wybiera się w nim 14 posłów, czyli średnio jednego na 90 991 mieszkańców.

Tymczasem w okręgu nr 14, obejmującym Nowy Sącz i powiaty gorlicki, limanowski, nowosądecki, nowotarski oraz tatrzański, na jeden mandat przypada 78 390 mieszkańców. Różnica pomiędzy okręgiem krakowskim a nowosądeckim wynosi ponad 12,6 tys. mieszkańców na jeden mandat.

Okręg wyborczyLiczba mieszkańcówMandatyMieszkańców na mandat
12 – Kraków I630 847878 856
13 – Kraków II1 273 8681490 991
14 – Nowy Sącz783 8961078 390
15 – Tarnów740 066982 230
Małopolska razem3 428 6774183 626

Źródło: GUS, stan na 30 czerwca 2026 r. Liczba mieszkańców okręgów obliczona przez zsumowanie danych powiatowych.

Na potrzebę zmian zwraca uwagę również Państwowa Komisja Wyborcza. W styczniu 2026 roku PKW wskazała, że liczba posłów powinna się zmienić w 23 okręgach w Polsce. W części z nich mandatów powinno przybyć, w innych – ubyć.

Dodatkowy mandat powinna też zyskać Małopolska. W opraciu o dane demograficzne PKW stwierdziła, że w okręgu nr 13, obejmującym Kraków i okoliczne powiaty, powinno być wybieranych 15 posłów zamiast obecnych 14. Oznacza to, że Małopolskę reprezentowałoby w Sejmie 42 parlamentarzystów, a nie 41 jak obecnie.

Co istotne, w województwie świętokrzyskim PKW proponowała odwrotną zmianę – zmniejszenie liczby mandatów z 16 do 15.

PKW zwraca uwagę na potrzebę korekty od wielu lat. Wnioski kierowała do parlamentu między innymi w 2014, 2021 i 2022 roku. W styczniu 2026 roku ponownie wskazała, że obowiązujący podział od lat narusza zasady określone w samym Kodeksie wyborczym.

Zmiany demograficzne widać zresztą nie tylko na mapie okręgów wyborczych, ale również w skali poszczególnych gmin. Jak pisaliśmy już na Głos24, Zielonki i Wielka Wieś w latach 2002–2024 niemal podwoiły liczbę mieszkańców – wzrost wyniósł odpowiednio 91,9 i 92,8 procent. Dynamicznie rozwijają się także Mogilany, Kocmyrzów-Luborzyca i Niepołomice.

To właśnie tego rodzaju zmiany, zachodzące równocześnie w setkach gmin, wpływają na rozmieszczenie ludności w całej Polsce. Jeżeli jedne obszary przyciągają mieszkańców, a inne ich tracą, niezmieniony przez lata podział mandatów coraz słabiej odzwierciedla rzeczywistą sytuację demograficzną.

Dlaczego prezydent zawetował ustawę?

Jednym z głównych powodów weta Karola Nawrockiego był spór o to, kto powinien decydować o liczbie mandatów w poszczególnych okręgach wyborczych. Nowelizacja przewidywała, że ich podział będzie ustalać Państwowa Komisja Wyborcza na podstawie aktualnej liczby mieszkańców. Prezydent uznał jednak, że tak ważne decyzje powinien nadal podejmować parlament, zmieniając odpowiednie przepisy ustawy.

Przeciwnicy weta, w tym członkowie PKW Ryszard Kalisz i prof. Ryszard Balicki, wskazywali również na konstytucyjną zasadę równości wyborów. Ich zdaniem liczba mandatów powinna być regularnie dostosowywana do zmian demograficznych, zamiast zależeć od każdorazowej decyzji polityków.

Zwolennicy nowelizacji zwracają uwagę, że podziału mandatów nie da się ustalić raz na zawsze. Liczba mieszkańców poszczególnych okręgów stale się zmienia, a różnice mogą być widoczne nawet w ciągu jednej, czteroletniej kadencji Sejmu. Jeśli każda korekta wymaga zmiany ustawy, łatwo o sytuację, w której politycy nie mogą dojść do porozumienia, a nieaktualny podział obowiązuje przez kolejne lata.

Prezydent miał jednak do ustawy także inne zastrzeżenia. Nowelizacja przewidywała zmniejszenie liczby komisarzy wyborczych, zmiany dotyczące obwodów głosowania oraz ułatwienia dla osób głosujących za granicą, w tym możliwość posługiwania się dowodem osobistym. Karol Nawrocki ostrzegał, że ograniczenie liczby komisarzy może osłabić nadzór nad wyborami i utrudnić ich sprawną organizację.

Nie podobał mu się też termin wprowadzania nowych przepisów. – Nie można zmieniać reguł gry na zaledwie jeden rok przed wyborami parlamentarnymi – mówił Karol Nawrocki, uzasadniając weto. Jego zdaniem tak istotne zmiany wymagają wcześniejszej analizy skutków, ponieważ mogą wpłynąć na sprawność organizacji wyborów i zaufanie obywateli do ich przebiegu.

Pozostaje jednak problem, którego samo weto nie rozwiązuje. Na pierwszy rzut oka jeden mandat więcej lub mniej w okręgu może wydawać się niewielką różnicą. Kiedy jednak porównamy okręg krakowski, gdzie na jednego posła przypada blisko 91 tys. mieszkańców, z nowosądeckim, w którym jest ich około 78 tys., pojawia się pytanie o proporcje. Dlaczego jeden poseł w Krakowie ma reprezentować znacznie więcej mieszkańców niż poseł wybrany w sąsiednim okręgu?

Dlatego zasadnicze pytanie nie dotyczy już tylko tego, czy należy zmienić liczbę mandatów, lecz także tego, jak stworzyć przejrzysty, zgodny z prawem i regularnie stosowany mechanizm jej aktualizacji – tak, aby podział mandatów odpowiadał liczbie mieszkańców przed kolejnymi wyborami.

Co dalej po prezydenckim wecie?

Ustawa wraca teraz do Sejmu, który może odrzucić prezydenckie weto większością trzech piątych głosów. Jest jednak na to nikła szansa. Gdy 4 września posłowie uchwalali nowelizację Kodeksu wyborczego, poparło ją 238 parlamentarzystów, 200 było przeciw, a trzech wstrzymało się od głosu.

Aby odrzucić weto, przy takiej samej frekwencji za ustawą musiałoby zagłosować co najmniej 265 posłów. Oznacza to, że do dotychczasowego poparcia zabrakłoby 27 głosów. Musieliby je zapewnić posłowie, którzy wcześniej byli przeciwni nowelizacji, wstrzymali się lub nie uczestniczyli w głosowaniu.

Jeśli Sejm nie odrzuci weta, ustawa nie wejdzie w życie. Obecny podział mandatów pozostanie więc bez zmian, chyba że parlament przyjmie nowe przepisy. Kraków nadal będzie wybierał 14 posłów w okręgu nr 13, choć według wyliczeń PKW powinno być ich 15.

Tymczasem zmiany demograficzne nie zatrzymują się wraz z politycznym sporem. Bez aktualizacji liczby mandatów różnice w reprezentacji mieszkańców będą się utrzymywać, a w regionach szybko zyskujących ludność mogą się jeszcze pogłębiać.

Małopolska - najnowsze informacje

Rozrywka