Porozumienie jednak możliwe? Radni jednogłośnie poparli propozycję Gibały

Łukasz Gibała na sesji RMK
Łukasz Gibała na sesji RMK / Fb. Rada Miasta Krakowa

Łukasz Gibała zaproponował obniżenie własnego wynagrodzenia do najniższego poziomu dopuszczonego przepisami. Radni, mimo politycznych podziałów, jednogłośnie poparli jego propozycję. Czy to pierwszy sygnał, że zapowiadane przez prezydenta porozumienie jest możliwe?

Już na początku sesji ślubowanie złożyła Zuzanna Piekarz, która objęła mandat po Łukaszu Gibale. W wyborach samorządowych startowała z listy Krakowa dla Mieszkańców, ale obecnie ze stowarzyszeniem Centrum i jej wejście do rady oznacza wzmocnienie Lewicy.

Jeszcze kilkanaście dni temu, podczas kampanii wyborczej, brak większości w Radzie Miasta był jednym z argumentów podnoszonych przeciwko kandydaturze Łukasza Gibały. Jego przeciwnicy przekonywali, że nawet jeśli wygra wybory, nie będzie w stanie skutecznie realizować swoich obietnic, ponieważ większość radnych tworzą przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej i Lewicy.

Sam Gibała odpowiadał, że zamierza szukać porozumienia ponad politycznymi podziałami. Podobne przesłanie znalazło się w jego wystąpieniu po wtorkowym ślubowaniu. – „Odłóżmy na bok to, co nas dzieli” – apelował nowy prezydent.

Już następnego dnia, 21 października, podczas 63. sesji Rady Miasta Krakowa pojawiła się pierwsza okazja, by sprawdzić, czy takie porozumienie rzeczywiście jest możliwe.

Prezydent chciał zarabiać mniej. Radni byli jednomyślni

Jednym z punktów obrad było ustalenie wynagrodzenia nowego prezydenta. Projekt uchwały przedstawił przewodniczący Rady Miasta Jakub Kosek z Koalicji Obywatelskiej. Zaproponował maksymalne stawki dopuszczone przepisami, w tym wynagrodzenie zasadnicze w wysokości 11 650 zł brutto.

Gibała zgłosił jednak poprawkę. Zamiast najwyższej stawki zaproponował najniższą dopuszczalną prawem, czyli 9320 zł brutto wynagrodzenia zasadniczego. Chciał także obniżenia dodatku funkcyjnego z 4430 do 3544 zł oraz specjalnego z 4824 do 3859,20 zł. Swoją propozycję uzasadnił trudną sytuacją finansową Krakowa i koniecznością szukania oszczędności. Po doliczeniu dodatku stażowego jego miesięczne wynagrodzenie wyniesie 18 587 zł brutto, zamiast ponad 23 tys. zł przewidzianych w pierwotnym projekcie. Nie powinno dziwić, że taką propozycję radni poparli jednogłośnie.

Oczywiście obniżenie jednej pensji nie rozwiąże problemów finansowych miasta, którego zadłużenie liczone jest w miliardach złotych. Ma jednak znaczenie symboliczne, zwłaszcza że Gibała zapowiadał ograniczanie wydatków na funkcjonowanie magistratu. Oszczędność wyniesie ponad 54 tys. zł rocznie.

Choć pierwsza propozycja nowego prezydenta dotycząca jego wynagrodzenia uzyskała poparcie całej rady, niezależnie od klubowej przynależności radnych, nie oznacza to oczywiście końca politycznych sporów. Jednogłośna decyzja pokazuje jednak, że porozumienie jest możliwe, przynajmniej w sprawach, w których radni nie widzą powodów do sprzeciwu.

Nie zabrakło też komentarzy. Aleksandra Owca z Razem oceniła, że obniżenie pensji jest gestem, ale oczekuje poważniejszej rozmowy o oszczędnościach. Z kolei Iwona Chamielec z KO zaproponowała prezydentowi, by co miesiąc przekazywał część wynagrodzenia na rzecz organizacji charytatywnych.

Pierwsze obietnice na stole

Podczas środowej sesji jednym z tematów był powrót biletu 20-minutowego w krakowskiej komunikacji miejskiej. To jedna z konkretnych obietnic wyborczych Gibały. Własny projekt w tej sprawie przygotowali również radni Nowej Lewicy, a proponowane zmiany w taryfie wymagały dalszych prac i konsultacji.

Inicjatywa spotkała się z pozytywną reakcją radnych PiS. Michał Ciechowski stwierdził, że nowy prezydent naprawia błędy Koalicji Obywatelskiej i zadeklarował poparcie dla proponowanych zmian.

Nie zabrakło jednak pytań o pieniądze. Bartłomiej Kocurek chciał wiedzieć, skąd miasto weźmie około 20 mln zł, o które mogą zmniejszyć się wpływy ze sprzedaży biletów. Pojawiła się też propozycja wydłużenia ważności biletu 30-minutowego do 40 minut. Powrót biletu 20-minutowego planowany jest od początku 2027 roku.

Znacznie więcej emocji wzbudziła nieoczekiwana propozycja zawieszenia współpracy partnerskiej Krakowa ze Lwowem. To reakcja Gibały na decyzję władz obwodu lwowskiego o upamiętnieniu w 2027 roku Ukraińskiej Powstańczej Armii, Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza. Część radnych zwracała uwagę, że kontrowersyjną decyzję podjęły władze obwodowe, a nie samorząd miasta Lwowa. Pojawiły się również obawy, że zawieszenie współpracy mogłoby uderzyć w dotychczasowe kontakty szkół i instytucji kultury. Prezydent poinformował, że skierował list do mera Lwowa, oczekując zajęcia stanowiska w tej sprawie.

Nowy prezydent rozpoczął też przegląd projektów przygotowanych przez poprzednią administrację. W jego imieniu sekretarz miasta Antoni Fryczek wycofał kilka propozycji, w tym dotyczące statutów instytucji kultury oraz zasad wynajmowania mieszkań komunalnych.

Radni zajmowali się również sprawami miejskich finansów, zmianami w budżecie na 2026 rok i Wieloletniej Prognozie Finansowej. Dyskutowano także o opłacie turystycznej, która mogłaby przynieść Krakowowi dodatkowe dochody. Pojawiły się pytania o ewentualne zwolnienia, konsultacje oraz termin wprowadzenia nowych opłat.

Była to więc sesja, podczas której obok pierwszych propozycji nowego prezydenta procedowano również projekty przygotowane wcześniej. Większość uchwał przyjmowano zgodnie, choć nie wszystkie głosowania zakończyły się jednomyślnie.

Monika Piątkowska mówi „sprawdzam”. Kampania wciąż trwa?

Na środowej sesji pojawiła się również senator Monika Piątkowska. Kontrkandydatka Gibały wyraźnie zasygnalizowała, że nie zamierza znikać z krakowskiej polityki po przegranych wyborach.

Pogratulowała zwycięzcy wyborów ale też zapowiedziała, że będzie uważnie przyglądać się realizacji jego programu. Zadeklarowała, że zamierza mówić nowemu prezydentowi „sprawdzam”, przypominając kolejne obietnice wyborcze i domagając się informacji o postępach. Można odnieść wrażenie, że choć wybory już się zakończyły, kampanijna rywalizacja wcale nie wygasła.

Wśród spraw, które wymieniła, znalazły się między innymi budowa metra, pozyskanie zewnętrznego finansowania tej inwestycji oraz przebieg drogi ekspresowej S7 Kraków–Myślenice.

Senator zapewniła, że życzy Gibale sukcesów, ponieważ będą one sukcesami Krakowa i jego mieszkańców. Jednocześnie zapowiedziała, że będzie wskazywać jego błędy, choć to radni a nie ona mają kompetencje, aby rozliczać prezydenta. Koalicja Obywatelska, która popierała jej kandydaturę, nadal współtworzy większość w krakowskiej radzie wraz z Lewicą i to radni mają narzędzia pozwalające nie tylko oceniać działania prezydenta, ale również wpływać na to, które jego propozycje zostaną zrealizowane.

Czy Gibała dostanie okres ochronny?

Nowym władzom zwykle daje się przynajmniej trochę czasu na poznanie sytuacji, przygotowanie własnych rozwiązań i rozpoczęcie realizacji programu. W przypadku Gibały ten nieformalny okres ochronny może być jednak wyjątkowo krótki. Już podczas pierwszej zwyczajnej sesji pojawiły się pytania o finansowanie jego obietnic, a Monika Piątkowska zapowiedziała ich szczegółowe rozliczanie.

Z drugiej strony przebieg obrad pokazał, że polityczna rywalizacja nie musi oznaczać automatycznego sprzeciwu wobec propozycji prezydenta. Większość uchwał przyjęto zgodnie, choć podczas dyskusji nie brakowało różnic zdań, a nie wszystkie głosowania były jednomyślne.

Prawdziwym sprawdzianem będzie budżet Krakowa na 2027 rok. To przy jego uchwalaniu okaże się, czy deklaracje współpracy przełożą się na rzeczywiste porozumienie i czy Gibała zdoła zdobyć poparcie dla realizacji swoich obietnic.

Na razie radni odpowiedzieli na apel nowego prezydenta o współpracę. Czy ten klimat utrzyma się przy trudniejszych decyzjach, czy też kampanijne podziały szybko powrócą do sali obrad? Pierwsze tygodnie prezydentury Gibały pokażą, czy może liczyć na polityczny okres ochronny, czy od początku będzie musiał walczyć o każdą ważniejszą uchwałę.

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka