Sztab Łukasza Gibały znów ruszył w miasto po podpisy. Miejska Komisja Wyborcza uznała za prawidłowe tylko 1613 z 5449 podpisów złożonych pod jego kandydaturą. Do wymaganego minimum brakuje 1387. Według sztabu większość zakwestionowano z powodu jednego brakującego słowa – „Kraków”.
W skrócie:
- Miejska Komisja Wyborcza uznała za prawidłowe 1613 pod kandydaturą Łukasza Gibały.
- Do wymaganych 3000 podpisów brakuje mu 1387.
- Sztab twierdzi, że większość podpisów odrzucono przez brak słowa „Kraków” w adresie.
- Gibała prowadził w dotychczasowych sondażach, więc jego brak na karcie wyborczej byłby dużą niespodzianką.
Sytuacja w sztabie jednego z faworytów przedterminowych wyborów prezydenckich zrobiła się nerwowa w poniedziałek, 31 sierpnia. Miejska Komisja Wyborcza w Krakowie odmówiła przyjęcia zgłoszenia kandydatury Łukasza Gibały z powodu nieuzyskania ustawowo wymaganego poparcia wyborców.
Z opublikowanej w Biuletynie Informacji Publicznej uchwały wynika, że komitet dostarczył 5449 podpisów. Po ich sprawdzeniu komisja stwierdziła 3836 podpisów nieprawidłowych i 1613 prawidłowych. Do rejestracji kandydata potrzeba co najmniej 3000 prawidłowych podpisów.
Oznacza to, że do ustawowego minimum komitetowi Gibały brakuje obecnie 1387 prawidłowych podpisów.
Tysiące podpisów przez brak słowa „Kraków”
Sama komisja w uchwale nie wskazała szczegółowo, jakie błędy znalazła w poszczególnych podpisach. Wyjaśnienie przedstawił jednak sztab kandydata.
Renata Ropska ze sztabu Łukasza Gibały przekazała PAP, że w przypadku 3200 z 3836 zakwestionowanych podpisów problemem był brak słowa „Kraków” przy adresie osoby udzielającej poparcia.
Sam Gibała jeszcze przed opublikowaniem uchwały poinformował w mediach społecznościowych, że na przygotowanych przez jego komitet kartach zabrakło nazwy miasta.
— Przez zwykły ludzki błąd na karcie nie wydrukowano słowa „Kraków”. I jeżeli osoba, która podpisywała się na liście, nie dopisała do swojego adresu tego słowa, Komisja odrzucała taki podpis — wyjaśnił.
Jednocześnie podkreślił, że problem nie dotyczył fałszywych podpisów ani osób spoza krakowskiego spisu wyborców.
Będą zbierać do północy
Podobny komunikat opublikował profil Kraków dla Mieszkańców. Sztab zaapelował do osób, które już podpisały listę, ale nie pamiętają, czy wpisały przy swoim adresie słowo „Kraków”, aby zrobiły to ponownie. Umieścił też rolkę, w którym sprawę wyjaśnia sam kandydat.
Komitet rozpoczął więc ponowną mobilizację. Podpisy są zbierane zarówno w biurze Krakowa dla Mieszkańców przy ul. Królewskiej 67, jak i w punktach na terenie miasta. W poniedziałkowych komunikatach sztab zapowiadał również wydłużenie pracy biura do północy.
Faworyt może odpaść jeszcze przed startem?
Cała sytuacja jest tym bardziej zaskakująca, że Łukasz Gibała był dotąd uznawany za jednego z głównych – jeśli nie głównego – faworyta przedterminowych wyborów w Krakowie. Potwierdzały to kolejne sondaże.
Jak wynika z porównania czterech badań, Gibała prowadził w każdym z nich. W czerwcu sondaż IBRiS dawał mu 17,2 proc., kolejne badanie Opinia24 – 22,1 proc., w lipcu jego poparcie wzrosło do 25,1 proc., a w najnowszym sierpniowym badaniu Opinia24 dla More in Common Polska, wykonanym na zlecenie Polityki Insight, uzyskał 25,2 proc. Druga Monika Piątkowska miała w tym badaniu 15,3 proc.
Gdyby więc kandydat prowadzący we wszystkich dotychczasowych sondażach nie wystartował w wyborach z powodu błędów na listach poparcia, byłaby to jedna z największych niespodzianek tej kampanii. Tym bardziej że do rozstrzygnięcia nie doszłoby przy urnach, lecz jeszcze na etapie rejestracji kandydatur.
Co ciekawe, to nie pierwszy przypadek, gdy polityczna inicjatywa związana z Gibałą rozbija się o weryfikację zebranych podpisów.
W 2016 roku kierowane przez niego stowarzyszenie Logiczna Alternatywa próbowało doprowadzić do referendum w sprawie odwołania ówczesnego prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego. Organizatorzy złożyli aż 87 242 podpisy, podczas gdy do zarządzenia referendum potrzebnych było 58 019 prawidłowych. Po sprawdzeniu list okazało się jednak, że 38 919 podpisów było nieprawidłowych, a prawidłowych pozostało 48 323. Referendum ostatecznie się nie odbyło.
Wtedy przyczyny były jednak inne niż te, na które obecnie wskazuje sztab Gibały. Wśród zakwestionowanych w 2016 roku znalazło się m.in. 21 288 podpisów osób, które nie mogły głosować w Krakowie, 10 776 przypadków błędnego, niepełnego lub nieczytelnego numeru PESEL oraz 5958 wielokrotnych podpisów tej samej osoby.
Czas ucieka. Termin mija w czwartek
Gibała i jego współpracownicy nie mają wiele czasu. Zgodnie z oficjalnym kalendarzem wyborczym kandydatów na prezydenta Krakowa można zgłaszać do czwartku, 3 września, do godz. 16.00. Miejska Komisja Wyborcza będzie tego dnia pełnić dyżur od godz. 10 do 16.
Jest jeszcze druga droga. W uchwale komisja pouczyła pełnomocnika komitetu, że od decyzji o odmowie przyjęcia zgłoszenia może odwołać się do Komisarza Wyborczego w Krakowie I w ciągu dwóch dni od doręczenia uchwały.
Na razie jednak sztab koncentruje się na zbieraniu kolejnych podpisów. Przy wymaganych 3000 i 1613 uznanych dotąd za prawidłowe potrzebuje ich co najmniej 1387 – w praktyce zapewne więcej, by pozostawić margines na kolejną weryfikację.


















