Z porażki w sukces? Gibała zebrał 9 tys. podpisów po wpadce

Łukasz Gibała na wieczorze wyborczym w 2024 roku
Łukasz Gibała na wieczorze wyborczym w 2024 roku / Głos24

Pan Jerzy specjalnie przyjechał na pętlę Bronowice, żeby podpisać listę poparcia Łukasza Gibały. Dzień później kandydat odwiedził go z okazji 80. urodzin. Takich osób w ostatnich dniach były tysiące. Po błędzie, który mógł wyeliminować sondażowego lidera z wyborów, jego sztab zebrał w trzy dni ponad 9 tys. dodatkowych podpisów – ponad sześć razy więcej, niż faktycznie brakowało. Porażka, która mogła zakończyć kampanię, niespodziewanie zamieniła się w pokaz siły.

W skrócie:

  • komisja uznała tylko 1613 z pierwszych 5449 podpisów Gibały,
  • do wymaganych 3000 brakowało mu 1387 ważnych podpisów,
  • w trzy dni sztab zebrał ponad 9 tys. kolejnych,
  • Gibała wciąż czeka na ostateczną decyzję Miejskiej Komisji Wyborczej.

Pan Jerzy stał się jednym z bohaterów tej niecodziennej akcji. Specjalnie przyjechał na pętlę Bronowice, żeby podpisać listę poparcia dla Łukasza Gibały. Następnego dnia kończył 80 lat. Tym razem to Gibała pojechał do niego – z kwiatami i życzeniami.

Nagranie ze spotkania opublikowało Kraków dla Mieszkańców.

To tylko jedna historia, ale dobrze pokazuje atmosferę ostatnich dni. Do biura Gibały przy ul. Królewskiej przychodzili młodzi, seniorzy i całe rodziny. Według relacji sztabu podpisy przynoszono jeszcze późnym wieczorem, a biuro było otwarte do północy. Sam Gibała mówił w środę, że przed siedzibą tworzyła się kolejka.

W czwartek akcję zakończono w południe. Kilkadziesiąt minut później do Miejskiej Komisji Wyborczej trafiła kolejna pula list – ponad 9 tys. podpisów. – Dziś złożymy dodatkowe podpisy do komisji wyborczej – ponad 9 tysięcy, oprócz wcześniejszych 5,5 tys. – poinformował Gibała. Jak przekonywał, w trzy dni jego sztab zebrał więcej podpisów niż rywale przez kilka tygodni. Tego ostatniego porównania nie sposób jednak zweryfikować, ponieważ nie wszystkie komitety informowały, ile podpisów faktycznie udało im się zebrać.

Jeden błąd i 3836 odrzuconych podpisów

Jeszcze kilka dni wcześniej sytuacja wyglądała dla Gibały znacznie gorzej.

26 sierpnia jego komitet złożył 5449 podpisów. Wymagane minimum wynosi 3000, więc wydawało się, że kandydatura jest bezpieczna. Po sprawdzeniu list okazało się jednak, że komisja za prawidłowe uznała zaledwie 1613 podpisów, a 3836 zakwestionowała. Do rejestracji brakowało więc dokładnie 1387.

Najczęstszym problemem był adres. Przy części podpisów zabrakło nazwy miejscowości – słowa „Kraków”. Miejska Komisja Wyborcza potwierdziła, że było to uchybienie występujące na listach Gibały znacznie częściej niż inne błędy.

Gibała sam poinformował o problemie i rozpoczęciu dodatkowej zbiórki.

– Przez zwykły ludzki błąd na karcie nie wydrukowano słowa „Kraków”. I jeżeli osoba, która podpisywała się na liście, nie dopisała do swojego adresu tego słowa, Komisja odrzucała taki podpis – wyjaśnił.

Błąd był banalny, ale jego konsekwencje mogły być dla faworyta wyborów bardzo poważne. Bez uzupełnienia podpisów Gibała po prostu nie znalazłby się na karcie do głosowania 27 września.

Wpadka wywołała krytykę. Ale także pomoc rywali

Sprawa natychmiast stała się jednym z najgłośniejszych tematów kampanii.

Pojawiła się też krytyka. Kanał Krakowski publikował bardzo ostre materiały dotyczące wpadki sztabu, a pod jednym z nich internautka pytała, jak człowiek, który chce zarządzać miastem, mógł nie dopilnować prawidłowości formularzy i odpowiedniego przeszkolenia osób zbierających podpisy.

Trudno odmówić temu pytaniu logiki – zwłaszcza że sama komisja zwracała uwagę, iż brak nazwy miejscowości był błędem możliwym do wychwycenia.

Z drugiej strony akcja ratunkowa szybko zaczęła wykraczać poza środowisko własnych sympatyków Gibały. Pod listą poparcia miał się podpisać się nawet jego konkurent Michał Drewnicki, kandydat PiS. Zdjęcie z tego momentu opublikował jedna z wolontariuszek Krakowa dla Mieszkańców. W środku ostrej kampanii był to czytelny gest politycznego fair play.

Jeszcze ciekawsze sygnały przyszły z prawej strony sceny politycznej. Łukasz Kmita, były wojewoda małopolski, a dziś polityk Rozwoju Plus, zadeklarował: – Trzymam kciuki za Łukasza Gibałę, uważam, że ma ciekawy program i ma największe szanse na wygraną w Krakowie. Deklaracja wywołała spore poruszenie, bo jeszcze kilka miesięcy temu Kmita wspierał Michała Drewnickiego, a z PiS odszedł dopiero niedawno.

W czwartek dołączyła do niego Marianna Schreiber, która zrezygnowała ze startu w krakowskich wyborach i poinformowała, że swój głos odda właśnie na Gibałę.

W tle prawie 1,9 mln zł od Krakowa dla Mieszkańców

O Gibale zrobiło się w ostatnich dniach głośno również z zupełnie innego powodu. Opublikowano sprawozdanie finansowe inicjatorów referendum, które doprowadziło do odwołania Aleksandra Miszalskiego.

Dokument pokazuje skalę zaangażowania zaplecza obecnego kandydata. Kampania referendalna została wyceniona łącznie na 1 976 276,06 zł. Największą część tej kwoty – 1 895 164,49 zł, czyli prawie 95 proc. – stanowiło wsparcie stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców, którego liderem jest Gibała. Nie chodziło przy tym o zwykły przelew pieniędzy, ale o wykazane w sprawozdaniu świadczenia niepieniężne – rzeczowe i usługowe. Wśród kosztów referendum prawie 465 tys. zł przypisano wynagrodzeniom osób zaangażowanych w zbieranie podpisów.

Szybka mobilizacja w obliczu kryzysu i sukces referendum pokazują, że Gibała dysponuje rozbudowanym zapleczem organizacyjnym, które potrafi przeprowadzić w Krakowie akcję na bardzo dużą skalę.

128 tysięcy głosów dwa lata temu

Mobilizacja wokół podpisów jest szczególnie interesująca w kontekście wyniku poprzednich wyborów. W drugiej turze w 2024 roku na Łukasza Gibałę zagłosowało 128 269 Krakowian, czyli 48,96 proc. głosujących. Aleksander Miszalski zdobył 133 703 głosy. O zwycięstwie zdecydowało więc zaledwie 5434 głosy.

Dodatkowych 9 tys. podpisów zebranych obecnie przez sztab to liczba większa niż przewaga, którą dwa lata temu Miszalski pokonał Gibałę. Oczywiście podpis pod listą poparcia nie jest tym samym co głos oddany przy urnie, ale pokazuje skalę mobilizacji, jaką w krótkim czasie udało się wywołać.

Na razie to właśnie Gibała prowadzi w sondażach przed przedterminowymi wyborami. W badaniu Opinia24 dla Polityki Insight uzyskał 25,2 proc. poparcia. Druga Monika Piątkowska miała 15,3 proc. Jednocześnie aż 25,2 proc. badanych nie wiedziało jeszcze, na kogo zagłosuje.

Do zwycięstwa w pierwszej turze droga jest więc bardzo daleka. Pytanie brzmi, czy energia, którą udało się uruchomić podczas trzydniowej walki o uratowanie kandydatury, utrzyma się również przez kolejne tygodnie kampanii.

Trzech już na liście

Na razie Gibała musi jeszcze poczekać. Do czwartku Miejska Komisja Wyborcza na oficjalna listę wpisała już Michał Drewnicki, Aleksandra Owca oraz Jan Hoffman. Wciąż sprawdzane jest m.in. zgłoszenie Moniki Piątkowskiej. Do komisji trafiły także podpisy kolejnych kandydatów, w tym Bartosza Bocheńczaka. Komisja musi teraz zweryfikować również dodatkowe listy dostarczone przez sztab Łukasza Gibały – ponad 9 tys. podpisów, które mają uzupełnić jego wcześniejsze zgłoszenie.

Porażka, która może stać się sukcesem

Jeszcze w niedzielę sytuacja w sztabie Gibały wyglądała jak jedna z największych wpadek tej kampanii. Sondażowy lider wyborów złożył ponad 5 tys. podpisów i mimo to nie potrafił skutecznie zarejestrować swojej kandydatury. Trzy dni później obraz jest już zupełnie inny. Polityczny efekt kryzysu okazał się dla Gibały zaskakująco korzystny. Przez trzy dni był w centrum zainteresowania, jego zwolennicy dostali bardzo konkretny powód do mobilizacji, a ostatecznie zamiast brakujących 1387 podpisów sztab przyniósł ich ponad 9 tys. - przebijając najprawdopodobniej zbiórki wszystkich innych kandydatów. To ponad sześć razy więcej, niż było potrzebne do uzupełnienia zgłoszenia. I właśnie dlatego to, co początkowo wyglądało na kompromitującą organizacyjną porażkę, może zostać przez sztab wykorzystane jako dowód politycznej siły.

Gibała już to robi. – Pokazaliśmy siłę. To dobrze wróży na przyszłość – podsumował akcję.

Wybory w Krakowie 2026 - najnowsze informacje

Rozrywka