środa, 2 marca 2022 12:28

Przerażające: dzieci w kijowskim schronie musiały przerwać terapię ratującą życie. "Nie są w stanie przetrwać bez leków"

Autor Katarzyna Jamróz
Przerażające: dzieci w kijowskim schronie musiały przerwać terapię ratującą życie. "Nie są w stanie przetrwać bez leków"

W obskurnej piwnicy Szpitala Dziecięcego w Kijowie, dla małych pacjentów i ich rodziców zorganizowano prowizoryczne posłania. Wśród dzieci są te chore onkologicznie, które musiały przerwać terapię ratującą ich życie.

Koszmarna piwnica, cieniutkie materace i rozłożone na betonowej podłodze koce, na których leżą matki z niemowlętami...  Starsze dzieci są zbyt chore, by opuścić oblężoną przez agresora stolicę. Maluchy razem ze swoimi rodzicami przystosowują się do życia pod ziemią. Leżą pod kroplówkami, z dala od okien. Tak wygląda teraz codzienność małych pacjentów kijowskiego szpitala dziecięcego Ohmatdyt.

–To są pacjenci, którzy nie mogą być leczeni w domu i nie są w stanie przetrwać bez leków i opieki medycznej lekarzy

– powiedział Agencji Reuters, naczelny chirurg szpitala Wołodymyr Zhovnir.

Ohmatdyt jest największym szpitalem dziecięcym w Ukrainie. Zwykle przebywa w nim około 600 pacjentów, obecnie jest ich 200. W placówce są nie tylko chore onkologicznie dzieci, ale również te, które ucierpiały w starciach zbrojnych. Ostatnio na oddziale chirurgicznym, lekarze zoperowali 13-letniego chłopca, który został ranny podczas ostrzału miasta. Oprócz niego, w szpitalu przebywało kilkoro innych dzieci, które ucierpiały w wyniku ran postrzałowych czy od odłamków. Jeden z małych pacjentów wciąż jest w ciężkim stanie.

Wśród matek, które przebywają w szpitalnej piwnicy jest Maryna, której dziewięcioletni synek cierpi na raka krwi i wymaga regularnego leczenia.

– Gdy słyszymy syreny, musimy iść na dół. Tutaj też się leczymy, mamy leki, ale potrzebujemy więcej jedzenia... podstawowych rzeczy

– powiedziała Maryna, powstrzymując łzy.

Pacjenci oddziału intensywnej terapii, których nie można nigdzie przetransportować, zostali umieszczeni w stosunkowo bezpiecznych miejscach budynku. Personel stara się rozlokować chorych tak, by nawet w tych ciężkich warunkach zapewnić im odpowiednią opiekę.

– Musimy również zadbać o personel, bo jeśli umrze lub odniesie obrażenia, co zrobimy, kto wtedy będzie leczył pacjentów?

– zapytał Valery Bovkun, mikrochirurg w Ohmatdyt.

– Te dzieci cierpią bardziej, ponieważ muszą walczyć z rakiem, żeby przeżyć – a walka ta, nie może czekać

– powiedziała cytowana przez NBC News dr Łesia Łysycia.

Wołodymyr Zhovnir - naczelny chirurg szpitala powiedział w rozmowie z Agencją Reuters, że szpital zgromadził wystarczającą ilość leków na miesiąc. Dodał, że potrzebne jest jedzenie dla noworodków. Lekarz martwi się o dzieci, które np. potrzebują insulinę, a apteki są zamknięte oraz o te, które nie mogą dotrzeć do szpitala, a wymagają zabiegów czy leczenia.

– Przecież oni nie mogli nagle zniknąć. Po prostu nie mogą tu teraz przyjechać

– podsumował Zhownir.

Stolica Ukrainy wciąż broni się przed rosyjskimi wojskami, które chcą przejąć kontrolę nad miastem. Do tej pory szpital nie ucierpiał w bombardowaniach, jednak nie oznacza to, że przebywający w nim pacjenci i ich rodzice mogą czuć się bezpieczni. Wejścia do placówki strzeże uzbrojona policja. Wszyscy mają świadomość, że najcięższe bitwy są jeszcze przed Kijowem.

Inf.: Reuters/ NBC News

Europa i świat

Europa i świat - najnowsze informacje