piątek, 9 września 2022 14:44

Co roku zapadają na nią miliony osób. Nie dotyczy tylko biedniejszych państw. Co dziś o niej wiemy?

Autor Mirosław Haładyj
Co roku zapadają na nią miliony osób. Nie dotyczy tylko biedniejszych państw. Co dziś o niej wiemy?

Miliony osób rocznie zapada na gruźlicę, wiele spośród tych osób umiera. Zwykło się myśleć, że nas to nie dotyczy, bo tak dzieje się w biedniejszych krajach. To nieprawda. A niemałe zagrożenie stwarza przerywanie terapii gruźlicy - prątki się uodparniają na kolejne antybiotyki. Warto też wiedzieć, przed czym dokładnie chronią szczepienia.

W Polsce co roku kilka tysięcy osób zapada na gruźlicę. W 2020 roku liczba ta wyniosła ponad 3 tysiące, ale to prawdopodobnie efekt zamrożenia wynikający z pandemii - w ciągu ostatnich lat liczba nowo wykrytych przypadków gruźlicy przekraczała 5 - 6 tys., czasami - 7.

Mimo ciągłych postępów medycyny i walki z chorobą, nadal stanowi ona poważny, globalny problem, który - jak widać - dotyka nie tylko słabo rozwinięte kraje. W 2020 roku na świecie zachorowało prawie 10 mln osób. Przed pojawieniem się COVID-19 to gruźlica odpowiadała za najwięcej zgonów wśród wszystkich chorób zakaźnych, wygrywając w tym niechlubnym wyścigu nawet AIDS.  Lepiej więc o niej nie zapominać, jak o czymś, co już minęło. Bo, niestety, nie minęło.

Europy problem z gruźlicą

W Europejskim Regionie WHO, który obejmuje m.in. także kraje Azji Środkowej, w latach 2015-2019 obciążenie gruźlicą spadło o 19 proc., a śmiertelność o prawie 9,5 proc. w latach 2018-2019. To wyraźnie lepszy efekt, niż dla świata w ogóle - globalnie śmiertelność spadła w tym samym czasie o 3,7 proc. Mimo to, w 2019 roku, w Regionie zanotowano 20 tys. zgonów z powodu gruźlicy i ponad 200 tys. nowych przypadków.

Przy tym ponad 3,5 tys. ludzi umarło z powodu gruźlicy w Unii Europejskiej. 83 proc. przypadków wystąpiło natomiast tylko 18 krajach i pięć z nich należało do Europejskiego Obszaru Gospodarczego.

Europejczycy słabo się przy tym leczą. Co, może zaskakiwać, w Unii, w 2018 roku tylko w 64 proc. wszystkich zanotowanych przypadków ukończono prawidłowo całe leczenie. To ma poważne konsekwencje - nieukończenie terapii jest jedną z przyczyn lekooporności bakterii wywołujących gruźlicę. Co gorsza, te lekooporne zachowują cechę lekooporności przy kolonizowaniu kolejnego "gospodarza", co komplikuje jego leczenie.

Nie dziwi więc, że co trzeci pacjent z płucną postacią gruźlicy w Regionie Europejskim WHO był zakażony lekoopornym szczepem.

"Spadek zachorowań na gruźlicę w ostatnich latach to dobra wiadomość. Jednak nadal stanowi ona zagrożenie w niektórych rejonach Unii Europejskiej i cały czas dotyka najwrażliwszych członków społeczeństwa. Wiemy, że pozostaje wiele do zrobienia" - mówi dr Andrea Ammon z Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób.

Covid pogorszył sprawę

Światowa Organizacja Zdrowia chciałaby wyeliminować gruźlicę. Przyjęła w związku z tym założenia, według których do 2030 zachorowalność miałaby spaść o 80 proc., a śmiertelność o 90 proc. w porównaniu do 2015 roku. Obecna sytuacja w Europie pokazuje, że ten cel może być trudniejszy, niż się wydawało, do osiągnięcia.

Niestety, jak już podkreślało wielu ekspertów, także pandemia COVID-19 wprowadziła różnorodne zaburzenia w społeczeństwach i naturalnie miała kolosalny wpływ na zdrowie publiczne. Według specjalistów, w różnych częściach świata epidemia pogorszyła wykrywalność zakażeń prątkami gruźlicy i zaburzyła wprowadzanie odpowiedniego leczenia. Według niektórych szacunków, w ciągu 5 lat liczba zachorowań na gruźlicę ma być wyższa nawet o ponad 6 milionów, a liczba zgonów wyższa o 20 proc., w tym samym czasie.

Przyczyny, symptomy, drogi zarażenia gruźlicą

Ludzką gruźlicę wywołuje bakteria Mycobacterium tuberculosis, która atakuje przede wszystkim płuca, choć może także zająć inne organy, w tym nerki, kręgosłup czy - co gorsza - mózg. Przy tym nie każdy, kto się zakazi bakterią, choruje - u części zainfekowanych rozwija się tylko postać utajona. Taka osoba nie odczuwa objawów - i co równie istotne - nie zaraża innych.

Niestety, bez odpowiedniego leczenia taka postać infekcji może czasami się przerodzić w pełną chorobę. Szacuje się jednak, że tylko od 5 do 10 proc. zakażonych zachoruje w jakimś momencie swojego życia - najczęściej, gdy ich układ odpornościowy z jakiegoś powodu osłabnie.

Choroba objawia się tymczasem na różne sposoby. Pojawia się silny kaszel, ból w klatce piersiowej, odkrztuszana może być krew lub wydzielina z płuc. Do tego chorzy cierpią z powodu zmęczenia, utraty masy ciała, apetytu, podwyższonej temperatury, silnych potów.

Do zakażenia dochodzi przez wdychanie z powietrzem bakterii wyemitowanych przez chorego np. w czasie kaszlu. Do infekcji nie dochodzi natomiast przy podawaniu dłoni, dzieleniu się jedzeniem czy napojami, dotykaniu pościeli chorego, nawet używaniu tej samej szczoteczki do zębów czy całowaniu.

Chorzy zarażają najczęściej osoby, z którymi spędzają dużo czasu, czyli np. członków rodziny czy współpracowników. Bywa, że dochodzi także do zakażenia od niektórych hodowlanych zwierząt - głównie bakterią Mycobacterium bovis. Tę drogę zakażeń udało się wyeliminować w niektórych wysokorozwiniętych krajach, choć miejscami, nawet w bogatych krajach zagrożenie zaczyna się na powrót pojawiać.

Na zachorowanie najbardziej narażone są przy tym osoby zakażone wirusem HIV, zainfekowane Mycobacterium tuberculosis w ciągu ostatnich dwóch lat, małe dzieci, osoby uzależnione od narkotyków, cierpiące na schorzenia osłabiające układ immunologiczny, ludzie starsi oraz nieleczeni właściwie na gruźlicę w przeszłości.

Leczenie wymaga dyscypliny

Terapia tylko pozornie jest łatwa. Chory z tzw. aktywną gruźlicą musi przyjmować antybiotyki przez wiele miesięcy, skrupulatnie przestrzegając dawkowania i czasu przyjmowania kolejnych dawek. Niekiedy leki podaje się też przy postaci utajonej - jeśli ryzyko rozwoju pełnej choroby jest wysokie. Z uwagi na czas terapii eksperci postulują nadzorowanie przyjmowania leków przez chorego - aby zminimalizować ryzyko jej przerwania lub nieregularnego przyjmowania leków, co - jak było już wspomniane wyżej - skutkuje m.in. lekoopornością.

Jeśli dochodzi do infekcji szczepami opornymi na standardowe terapie, konieczne przyjmowanie jest wielu leków jednocześnie, nawet przez 30 miesięcy. M.in. ze względu na tę oporność gruźlica czasami zabija. To dlatego zaprzestawanie przyjmowania leków w sytuacji, gdy stan chorego się poprawia lub ich nieregularne zażywanie ma poważne konsekwencje.

Szczepionka działa, ale w ograniczonym zakresie

Od początku lat 20. ubiegłego wieku stosowana jest szczepionka znana jako BCG (Bacillus Calmette-Guérin), która zawiera osłabione, żywe prątki gruźlicy atakującej bydło. Jest to najczęściej podawana szczepionka na świecie i od jej wynalezienia przyjęło ją już 3 mld ludzi, choć np. w USA nie jest szeroko stosowana. W Polsce, m.in. ze względu na stosunkowo częste występowanie gruźlicy w populacji, szczepienie BCG jest obowiązkowe i aplikuje się je jeszcze przed wypisaniem dziecka z oddziału neonatologicznego. Preparat nie chroni w 100 proc. przed rozwojem jakiejkolwiek postaci gruźlicy, ale ma bardzo wysoką skuteczność, jeśli chodzi o ochronę przed najcięższą postacią choroby - gruźliczym zapaleniem opon mózgowych. Mniej pewne jest jej działanie jeśli chodzi o gruźlicę płucną. Nie jest też szczególnie skuteczna w przypadku dorosłych.

Gruźlica - nowe leki i szczepionki

Naturalnie naukowcy poszukują nowych metod leczenia i profilaktyki. Testowane są nowe leki i ich kombinacje oraz nowe szczepionki. Na przykład badania kliniczne pokazały już, że nowego typu szczepionka (M72/AS01E) zapobiega przemianie utajonej gruźlicy w objawową chorobę. Obiecujące wyniki daje też inna, testowana szczepionka -  DAR-901, którą podawano nastolatkom szczepionym wcześniej preparatem BCG. Nie zapobiegała ona co prawda zakażeniom, ale nasilała odpowiedź immunologiczną, co, jak sądzą naukowcy, powinno chronić przed przed przemianą ukrytej postaci w objawową. Pozostaje liczyć na sukcesy. Tymczasem, jeśli ktoś podejrzewa, że miał możliwość zarażenia się, powinien skontaktować się z lekarzem, który zleci odpowiednie testy. Ważne jest, nie tylko jeśli chodzi o zminimalizowanie ryzyka zachorowania na gruźlicę, prowadzenie zdrowego trybu życia. Gruźlica, podobnie jak i inne choroby, atakuje przede wszystkim osoby z osłabionym układem odporności, a zdrowy tryb życia daje dużą szansę na jego wzmocnienie.

Zdrowie – zagrożenia i choroby - najnowsze informacje