piątek, 4 listopada 2022 08:00

[Wywiad] Czy Miechów potrzebuje nowych pomników? O ostatnim mówiono, że to "Kucyk Pony"

Autor Patryk Trzaska
[Wywiad] Czy Miechów potrzebuje nowych pomników? O ostatnim mówiono, że to "Kucyk Pony"

– Miechów w swojej bogatej historii miał wiele postaci i wydarzeń godnych upamiętnienia – mówi Jarosław Mudyn z Towarzystwa Przyjaciół Sztuki w Miechowie, pytany czy w Miechowie powinno być więcej pomników. Po sierpniowym odsłonięciu "Małej Kasztanki" w Internecie rozgorzała dyskusja nad tym, czy warto, a jeżeli tak, to w jakiej formie upamiętniać ważne dla Miechowa i Polski postacie.

W Polsce coraz częściej stawia się pomniki zasłużonym osobom. Jest to trend, który postępuje z roku na rok. Jednak wraz ze wzrostem ilości rzeźb rośnie również ilość przypadków dewastacji pomników bądź publicznego wyszydzania postaci, które przedstawiają.

W Miechowie jest wiele wspaniałych pomników, które nie tylko propagują wiedzę historyczną wśród mieszkańców, ale również przyciągają turystów z całej Polski. warto tutaj wspomnieć o takich jak np. Pomniku Macieja Miechowitego w Miechowie czy o Pomniku Miejskim z Orłem.

W sierpniu jednak stolica powiatu miechowskiego stała się obiektem drwin przez odsłonięcie pomnika "Małej Kasztanki" Józefa Piłsudzkiego. Pomnik odsłonięty z okazji rocznicy wyruszenia I kompanii kadrowej na rozkaz Józefa Piłsudskiego przedstawia słynna Kasztankę, czyli ulubioną klacz Marszałka, problem w tym, że nie jest to dumny i wielki koń, a niewielki kucyk.  Internauci nie zostawili na rzeźbie suchej nitki wypisując, takie komentarze, jak np. "Wygląda jak kucyk Pony" bądź "Mały konik dla dzieci".

Odsłonięcie pomnika "Małej Kasztanki" – fot. Małopolska.pl

Nieprzychylne komentarze stały się punktem wyjścia do dyskusji, czy pomniki w Polsce są potrzebne, a jeżeli tak to w jakiej formie. Te pytania postanowiliśmy zadać Jarosławowi Mydynowi z Towarzystwa Przyjaciół Sztuki w Miechowie, który brał aktywny udział w tworzeniu pomnika "Małej Kasztanki". Przy okazji Mudyn odniósł się również do kontrowersji i komentarzy, jakie wylały się w sieci po odsłonięcia pomnika konia Józefa Piłsudzkiego.

Sposób wykonania miechowskiego pomnika wzbudził w sieci duże kontrowersje. O sprawie przez kilka dni rozpisywały się największe media w Polsce. Skąd pomysł na takie wykonanie rzeźby? Ile trwały prace i co chcieliście Państwo przez nią przekazać?

– Pomysłodawcą powstania rzeźby był pan Bronisław Nowak. Ja jako mieszkaniec ziemi miechowskiej wspierałem go w realizacji tego projektu. W mojej rodzinie kilka poprzednich pokoleń zajmowało się hodowlą tych wspaniałych zwierząt, moje dzieciństwo upływało w ich bliskości. Niestety współcześnie dzieci mają najczęściej bardzo rzadki kontakt z końmi lub nie mają go wcale. Dlatego zamiast pomnika konia powstała rzeźba, która jest bliższa perspektywie dziecka, którą może nie tylko oglądać, ale również dosiadać, dzięki wspaniałemu artyście panu Władysławowi Dudkowi, który z wielką miłością i dbałością oddał istotę młodego konika.

Prace nad samą rzeźbą, a następnie odlewem trwały tylko kilka miesięcy. Niestety pomimo wielkiej przychylności i zaangażowaniu władz Miechowa w osobie Pana Burmistrza, środowisk artystycznych i patriotycznych prace przy instalacji rzeźby utknęły na wiele miesięcy przez nieprzychylny stosunek ówczesnej Pani Konserwator Wojewódzkiej (Moniki Bogdanowskiej – przyp. red.). Po kolejnych zmianach na tym stanowisku udało się uzyskać potrzebne zgody i za sprawą Towarzystwa Przyjaciół Sztuki w Miechowie rzeźba została zainstalowana w północnej części miechowskiego rynku.

Poprzez realizację tego projektu chcieliśmy przybliżyć najmłodszym mieszkańcom, fragment pięknej historii, która miała miejsce w Miechowie. Reszta w rękach rodziców, wychowawców, by pełniej przekazać historię słynnej „Kasztanki"  i osoby Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Opinie tych, dla których „Mała Kasztanka" była dedykowana oraz jej grzywa wypolerowana małymi rączkami rekompensują z nawiązką wszelkie trudności, jakie napotkaliśmy po drodze.

Jednak po odsłonięciu pomnika w sieci pojawiło się wiele drwiących komentarzy. Kasztanka była porównywana do jednorożca czy pegaza.

Dla ludzi znających konie różnica pomiędzy kucykiem i źrebięciem jest oczywista, podobnie rzecz się ma z rzeźbą i pomnikiem. W przypadku osób, które zobaczyły jednorożca, pegaza lub coś jeszcze innego nie posiadam kompetencji, by to komentować. Dla wszystkich odwiedzających rzeźba została opatrzona stosowną tabliczką, która zawiera wszystkie istotne informacje. Zawsze istniały środowiska i osoby, obecnie również, które są niechętne wszelkim działaniom patriotycznym. Niewiedza i brak rzetelności dziennikarskiej zasmuca, bo jest szkodliwa dla nas wszystkich.

Pomnik miał zwrócić uwagę na wydarzenie, jakim była rocznica wyruszenia I kompanii kadrowej na rozkaz Józefa Piłsudskiego. Czy Pana zdaniem udało się ten cel zrealizować?

– Biorąc pod uwagę znacznie większą liczbę osób uczestniczących w tegorocznym przemarszu, względem poprzednich lat uważam, że tak.

W ostatnich latach widzimy swego rodzaju "modę na stawianie pomników".  Są one stawiane dużo częściej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Czy Pana zdaniem jest to dobry kierunek, czy tych pomników powinno być mniej?

– Pomnik jest wypowiedzią artystyczną, ale przede wszystkim intelektualną. Nasz naród przez ponad sto lat zaborów i później przez długie dziesięciolecia dominacji sowieckiej nie mógł się wypowiadać swobodnie, tak jak miało to miejsce w wolnych krajach. Dlatego mamy bardzo dużo do nadrobienia w tym zakresie.

Czy Miechów też potrzebuje Pana zdaniem więcej takich pomników, które będą zaszczepiały w społeczeństwie wiedzę historyczną?

– Jestem przekonany, że Miechów  w swojej bogatej historii miał wiele postaci i wydarzeń  godnych upamiętnienia.

Jednak wielu pewnie zada sobie pytanie, po co nam te pomniki? Jaką pana zdaniem odgrywają rolę nie tylko w Miechowie, ale też całej Polsce?

– Każdy naród chcąc istnieć, dba o swoją kulturę i historię, jej częścią są również pomniki. Będąc  swego rodzaju drogowskazami  w szybko przemijającym czasie, chronią nas przed niepotrzebnym błądzeniem. Pięknie ujął to Marszałek Piłsudzki „Naród, który nie szanuje swojej przeszłości, nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości".

Pomniki często padają ofiarą agresji i wandalizmu. W Miechowie na szczęście skończyło się na drwinach, jednak w wielu przypadkach pomniki są dewastowane. Co według Pana jest przyczyną takiego stanu rzeczy?

– Ofiarami wandalizmu padają przystanki autobusowe, tramwajowe, elewacje domów, nawet świątynie i pomniki. W tych dwóch ostatnich przypadkach nie jest to zwykły wandalizm i chyba to nie sztuka wywołuje emocje. Byliśmy niejednokrotnie w ostatnim czasie świadkami przychylności dla takich działań niektórych organizacji i polityków, jako elementu cynicznej walki politycznej. Są to działania nieodpowiedzialne, bardzo szkodzące naszemu dobru wspólnemu, jakim jest Polska.

fot. Małopolsla.pl/Wikimedia commons - Adam “Dziadek59” Maś…

Miechów - najnowsze informacje