Łukasz Gibała prowadzi we wszystkich opublikowanych w ostatnich miesiącach sondażach przed przedterminowymi wyborami prezydenta Krakowa. Zmienia się jednak jego przewaga, układ kandydatów walczących o drugą turę i – co być może najważniejsze – liczba osób, które wciąż nie wiedzą, na kogo zagłosują. W najnowszym badaniu niezdecydowanych jest dokładnie tylu, ilu wyborców lidera. Czy to rzeczywiście świadczy o słabości kandydatów, czy raczej o tym, że wrześniowe wybory wciąż nie przebiły się do świadomości dużej części Krakowian?
W skrócie:
- Łukasz Gibała prowadzi we wszystkich czterech porównywanych badaniach.
- Monika Piątkowska z czwartego miejsca w pierwszym sondażu przesunęła się na drugie.
- Najnowsze badanie daje aż 25,2 proc. niezdecydowanych.
- Pierwsza tura odbędzie się 27 września, a ewentualna druga – 11 października.
Czerwiec. Stawka była jeszcze bardzo ciasna
Pierwszym dobrze opisanym metodologicznie badaniem po majowym referendum był sondaż IBRiS wykonany w dniach 10–14 czerwca na zlecenie Nowej Lewicy. Na reprezentatywnej próbie tysiąca pełnoletnich mieszkańców Krakowa prowadził Łukasz Gibała z wynikiem 17,2 proc.
Tuż za nim znalazła się Daria Gosek-Popiołek – 13,5 proc., Michał Drewnicki – 13,2 proc., a Monika Piątkowska – 12 proc. Różnica między pierwszym a czwartym miejscem wynosiła więc zaledwie 5,2 pkt proc. Jednocześnie aż 20,6 proc. ankietowanych odpowiadało „nie wiem, trudno powiedzieć”, a kolejne 3,9 proc. odmówiło odpowiedzi.
Kilka dni później obraz zaczął wyglądać inaczej. Opinia24 badała Krakowian od 17 do 22 czerwca. Tym razem Gibała miał już 22,1 proc., a na drugie miejsce wysunęła się Piątkowska z wynikiem 13,7 proc. Zaskoczeniem był trzeci Jan Hoffman – 8,3 proc., przed Gosek-Popiołek – 8,1 proc. i Drewnickim – 7,8 proc. Niezdecydowanych było 18,5 proc. Badanie przeprowadzono na próbie tysiąca osób metodami CATI i CAWI.
Trzeba przy tym pamiętać, że czerwcowe sondaże powstawały jeszcze przy zmieniającej się liście potencjalnych kandydatów. Dlatego pojedynczych różnic nie należy traktować jak precyzyjnych przepływów elektoratu.
Lipiec. Gibała odjeżdża konkurencji
Kolejne badanie przeprowadzono 22–27 lipca, już znacznie bliżej rozpoczęcia formalnej kampanii. Sondaż na tysiącu mieszkańców dawał Gibale 25,1 proc. głosów. Piątkowska miała 12 proc., Gosek-Popiołek 9,8 proc., a Drewnicki 8,8 proc.
Za nimi znaleźli się m.in. Aleksandra Owca – 5,8 proc., Bartosz Bocheńczak – 4,8 proc., Michał Klimek – 3,4 proc. i Marian Banaś – 2,8 proc.
Co ciekawe, mimo upływu kolejnego miesiąca grupa niezdecydowanych wcale nie stopniała. Wynosiła znów 20,6 proc.
Sierpień. Lider bez zmian, ale co czwarty nie wie, na kogo zagłosuje
Najnowszy sondaż Opinia24 dla More in Common Polska, przeprowadzony na zlecenie Polityki Insight od 3 do 20 sierpnia, daje Gibale 25,2 proc. To praktycznie ten sam poziom co w badaniu z końca lipca.
Wyraźniej rośnie natomiast Piątkowska – do 15,3 proc. Trzecia jest Gosek-Popiołek z wynikiem 8,7 proc., czwarty Drewnicki – 7,6 proc. Dalej znaleźli się Owca – 4,3 proc., Bocheńczak, Banaś i Hoffman – po 3,2 proc., oraz Klimek – 1 proc.
Najbardziej rzuca się jednak w oczy inna liczba: 25,2 proc. niezdecydowanych. Dokładnie tyle samo osób wskazało lidera sondażu. Badanie wykonano telefonicznie na reprezentatywnej próbie 800 mieszkańców Krakowa.
| Badanie | Gibała | Piątkowska | Gosek-Popiołek | Drewnicki | Niezdecydowani |
|---|---|---|---|---|---|
| IBRiS, 10–14 czerwca | 17,2% | 12,0% | 13,5% | 13,2% | 20,6% |
| Opinia24, 17–22 czerwca | 22,1% | 13,7% | 8,1% | 7,8% | 18,5% |
| badanie 22–27 lipca | 25,1% | 12,0% | 9,8% | 8,8% | 20,6% |
| Opinia24, 3–20 sierpnia | 25,2% | 15,3% | 8,7% | 7,6% | 25,2% |
Co z tego wynika? Najbardziej stabilna jest pozycja Gibały. Od czerwca wyraźnie powiększył dystans do konkurentów i od dwóch kolejnych badań utrzymuje wynik około 25 proc. Piątkowska wydaje się dziś najmocniejszą kandydatką do drugiego miejsca, ale jej przewaga nad Gosek-Popiołek i Drewnickim nie jest jeszcze tak duża, by uznać wyścig o drugą turę za zamknięty.
Jeszcze ciekawiej wygląda porównanie elektoratów.
Piątkowska zdecydowanie lepiej wypada wśród osób starszych. W najnowszym badaniu uzyskuje 25 proc. w grupie powyżej 60. roku życia, podczas gdy wśród osób przed czterdziestką ma około 3 proc.. Gibała przyciąga natomiast wyborców z bardzo różnych stron sceny politycznej – deklaruje poparcie dla niego m.in. część sympatyków PiS i Konfederacji.
Z kolei w najmłodszych grupach wyraźniej zaznacza się lewa strona. Według szczegółowego omówienia tego samego badania Aleksandra Owca ma wśród najmłodszych wyborców 13 proc. i ustępuje tam tylko Gibale.
Niezdecydowani czy po prostu niezainteresowani?
Duża grupa niezdecydowanych jest dziś przedstawiana jako jeden z najważniejszych elementów kampanii. Możliwe jednak, że część problemu leży gdzie indziej.
Nie ma obecnie badania, które odpowiadałoby na proste pytanie: ilu Krakowian w ogóle wie, że 27 września odbędą się przedterminowe wybory prezydenta miasta?
Kampania trwa, ale jak dotąd słabo przebija się do ogólnopolskiego mainstreamu i do codziennego życia mieszkańców. Kończą się wakacje, rodziny przygotowują dzieci do szkoły, część osób wciąż jest na urlopach. Dla mieszkańca, który nie śledzi lokalnej polityki, kolejny plakat wyborczy albo osoba zbierająca podpisy na ulicy nie muszą jeszcze oznaczać sygnału, że za miesiąc pójdzie do urn.
W Krakowie podpisy pod petycjami i obywatelskimi inicjatywami zbierane są regularnie, a plakaty polityczne potrafią wisieć długo po zakończeniu kampanii. Sam kontakt z ankieterem może więc dla części osób być pierwszym momentem, w którym zaczynają się zastanawiać nad wyborami.
Podobny problem z mobilizacją było widać już dwa lata temu. W pierwszej turze wyborów samorządowych w 2024 roku frekwencja w Krakowie wyniosła 51,79 proc., a w drugiej spadła do 45,50 proc. – o ponad 6 pkt proc.
Nie da się oczywiście z danych PKW ustalić, dlaczego konkretne osoby nie poszły ponownie do urn. Część mogła nie mieć już swojego kandydata, część straciła zainteresowanie dogrywką, inni mieli po prostu inne plany. Ten przykład pokazuje jednak, że nawet przy niezwykle wyrównanym pojedynku Miszalski–Gibała druga tura nie zmobilizowała wszystkich, którzy głosowali dwa tygodnie wcześniej.
A przedterminowe wybory 2026 roku odbywają się w jeszcze mniej typowym terminie i bez kampanii do rady miasta, która zwykle dodatkowo mobilizuje wyborców.
Liderzy partii ruszyli do Krakowa
Jest jeszcze jeden element tej kampanii. Kandydaci coraz mocniej korzystają z pomocy polityków znanych z ogólnopolskiej sceny.
Monikę Piątkowską od początku wspierają Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz. W kampanię zaangażowali się również parlamentarzyści KO i PSL oraz wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar.
Podczas sierpniowej wizyty w Krakowie Tusk nie ograniczył się do symbolicznego poparcia. Zapowiedział, że Kraków ma być na pierwszym miejscu przy ubieganiu się o środki z przygotowywanego programu finansowania projektów metra. Cały program ma być wart 10 mld euro. Premier mówił też o przepisach dotyczących opłaty turystycznej, z której wpływy miałyby pozostać w mieście.
Zaledwie tydzień później z kolejnymi deklaracjami przyjechał do Krakowa Władysław Kosiniak-Kamysz. W czwartek, 27 sierpnia, wicepremier i szef MON poinformował w obecności Piątkowskiej, że jego resort pozytywnie zarekomendował około 500 mln zł wsparcia z Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności na Trasę Pychowicką. Ostateczna decyzja należy do Banku Gospodarstwa Krajowego. Kosiniak-Kamysz mówił też o inwestycjach w obronę cywilną, rozwój lotniska w Balicach i infrastrukturę drogową, a w sprawie planowanego przebiegu S7 zadeklarował, że „nie zapadnie decyzja wbrew ludziom”.
W ten sposób kampania Piątkowskiej coraz mocniej opiera się nie tylko na jej własnym programie, ale także na publicznych deklaracjach najważniejszych polityków rządu dotyczących pieniędzy i inwestycji dla Krakowa.
Michał Drewnicki, który przedstawia się jako krakowski samorządowiec i „chłopak z Nowej Huty”, również korzysta z partyjnego zaplecza. W Krakowie wspierali go m.in. Beata Szydło, Przemysław Czarnek i Andrzej Adamczyk.
Bartosz Bocheńczak prowadził kampanię razem z Konradem Berkowiczem, a do Krakowa przyjeżdżał wspierać go Sławomir Mentzen.
Michała Klimka jako kandydata Konfederacji Korony Polskiej osobiście przedstawiał natomiast Grzegorz Braun.
I tu pojawia się jedno z ciekawszych pytań tej kampanii. Czy Krakowian przekonają obietnice wsparcia z Warszawy i siła partyjnych liderów, czy przeciwnie – po referendum będą szukać przede wszystkim kandydata kojarzonego z samym Krakowem, jego problemami i lokalną polityką?
Na razie sondaże dają przewagę temu drugiemu wariantowi – liderem pozostaje Gibała. Jednocześnie jedna czwarta badanych nadal nie wybrała nikogo.
Dlatego o wyniku przedterminowych wyborów może ostatecznie zdecydować nie tylko to, kto przekona niezdecydowanych. Najpierw kandydaci muszą sprawić, by jak najwięcej mieszkańców zauważyło, że 27 września w Krakowie w ogóle są wybory.


















