Wydaje mi się, że raz na dwa lata, bo raz na Igrzyska letnie, a raz zimowe, niezależnie od rangi sukcesów Polaków, to prędzej czy później dochodzimy do miejsca, w którym jakiś sportowiec lub trener mówi o tym, jak wygląda ponura rzeczywistość danej dyscypliny. Nie inaczej było podczas minionych zawodów zorganizowanych we Włoszech.
Smutną prawdą Igrzysk w Mediolanie oraz Cortinie d'Ampezzo jest to, że honor polskich sportów zimowych ratował 19-letni skoczek, oraz naturalizowany Rosjanin. Polska nigdy nie była potęgą podczas sportów zimowych. Oczywiście miewamy wybitnych sportowców, jak Adam Małysz, Kamil Stoch, czy Justyna Kowalczyk, nie mniej to są wyjątki, a nie reguła.
Był nawet ponury okres siedmiu Zimowych IO z rzędu, gdy co cztery lata Polacy wracali bez żadnego medalu. Blisko czterdzieści lat dzieli pierwszy złoty medal zdobyty zimą (Wojciech Fortuna 1972 rok), a drugi (Justyna Kowalczyk 2010 rok). Od 2002 roku zawsze wracamy z choć jednym krążkiem. Nie jest więc to pod tym kątem najgorszy okres w historii.
Mimo wszystko sytuacja jest alarmująca nie od dziś. Polska kadra żeńska w saneczkarstwie w składzie Nikola Domowicz i Dominika Piwkowska, zdobyły 8 miejsce, co jest imponujące zważywszy, że w kraju nie mamy choćby jednego toru do tej dyscypliny. Podobnie wygląda bobslej, gdzie Linda Weiszewski musiała tak naprawdę cieszyć się samym uczestnictwem, bo jak powiedziała podczas jednego z wywiadów w TVP Sport, kadra Polski ma sprzęt gorszy o kilka poziomów od rywalek. Ciężko więc o wyrównaną rywalizację.
Nie trzeba śledzić i być na bieżąco w sporcie, by dostrzegać, że w miastach otrzymujemy często inwestycje nie dopasowane do oczekiwań. Tak jak na lekcjach wf zdarzają się często nauczyciele, którzy po prostu rzucają piłkę dzieciom, by te pograły, tak tutaj ktoś rzuca pomysł o budowie orlika. Nie chodzi mi o to, że piłka nożna jest czymś złym. Uprawianie sportu samo w sobie jest wspaniałe niezależnie od dyscypliny. Ale jak często widzimy puste orliki wybudowane za dziesiątki, jak nie setki tysięcy złotych gdy podliczyć czasem jakieś komplikacje podczas prac? Chodzi mi o bardziej racjonalne podejście do sprawy.
Należy w pierwszej kolejności budować system, do którego będzie można wprowadzać społeczeństwo. Jaki jest cel budowy orlików przy jednoczesnym akceptowaniu bylejakich powodów, by dziecko nie chodziło na zajęcia z wf-u?
Nie można mieć pretensji, że któryś z Polaków nie zdobył złota. To jest sport. Czasem wygrywa lepszy, bardziej doświadczony, lepiej przygotowany, lub nawet po prostu ktoś o lepszych możliwościach fizycznych, genetycznych. Jednak, gdy widzę, że ze złotem Ziowych Igrzysk Olimpijskich wraca Brazylia, to już wiem, że coś jest jednak nie tak. W tym wypadku czyiś sukces jest może nie tyle naszą porażką, co sygnałem, który musi zwracać uwagę.
Oczekiwałbym od Ministra Sportu i Turystyki Jakuba Rutnickiego, że ten spotka się po Igrzyskach z prezesem Polskiego Komitetu Olmpijskiego Radosławem Piesiewiczem, prezesami różnych związków i po ludzku zapytał: "Co możemy zrobić jako rząd, by wam pomóc?". Chyba nawet największy optymista nie wierzy w taki scenariusz. Zakładam, że skończy się na gratulacjach na social mediach i wspólnych zdjęciach z medalistami. Ot, cała refleksja.
Nie chodzi mi o narzekanie dla idei. Bardziej zwrócenie uwagi, że od dłuższego czasu coś jest nie tak w polskim sporcie. Robert Lewandowski, Iga Świątek czy Robert Kubica to przykłady sportowców, którzy wyrośli pomimo, a nie dzięki systemowi. Trafili na odpowiednich ludzi, a nie instytucje, czy związki, które powinny ale nie wspierały ich na początku rozwoju.
Nie twierdzę rzecz jasna że każda z federacji czy związków działa źle. Oczywiście są takie, które rozwijają się w swoim tempie i w miarę możliwości finansowych. Polski Związek Piłki Siatkowej wykorzystał sukcesy sprzed lat, wprowadził odpowiednią formę szkolenia zawodników i od parunastu lat męska reprezentacja praktycznie co turniej walczy o czołowe lokaty. W Związku Piłki Ręcznej w Polsce z kolei chcą takowe wnioski wyciągać, o czym rozmawiałem zresztą z obecnym jego prezesem Sławomirem Szmalem.
— Pamiętamy piłkę ręczną z wyników w latach pomiędzy 2007 a 2016 rokiem, gdy piłka ręczna osiągała w największe wyniki. Zdobywała wicemistrzostwo świata, brązowy medal, uczestniczyła w Igrzyskach Olimpijskich. To, czego nie wykorzystaliśmy, to to, co zrobiła siatkówka. Przede wszystkim zbudowanie tego fundamentu, czyli szkoły. W ich wypadku są takie placówki, gdzie są trenerzy, którzy szkolą do piłki siatkowej. My daliśmy sobie podobne zadania. Z jednej strony musimy kształcić trenerów, nauczycieli, a w dalszej perspektywie stworzyć najmłodszym atrakcyjne rozgrywki.
— powiedział w wywiadzie ze mną Sławomir Szmal.
- Zobacz też:

Zatem są miejsca, gdzie dochodzi do refleksji na temat tego, że coś należy zmienić dla dobra wszystkich. Oczywiście sport nie jest najważniejszą z potrzeb społeczeństwa. Jest jednak symbolem wielu problemów dręczących kraj. Tego jaki styl życia większość z nas wybiera. Tego, że nie ma obecnie odpowiedniej edukacji i promocji w sposób inny, niż reklamy z lokowaniem produktu, bo kampanie społeczne najwidoczniej nie są wystarczające.
Polski sport musi przejść modernizację nie tylko infrastrukturalną, ale także u podstaw, by za kilkanaście lat Igrzyska Zimowe, czy Letnie będą większą szansą na promocję kraju. Tak jak ma to miejsce w Słoweni, która również zdobyła cztery medale, z czego dwa złote, a w której mieszka nieco więcej ludzi niż w... Warszawie. Możemy dalej budować orliki na potęgę i czekać aż któreś dziecko uzna że dziś jednak wyjdzie i pogra.
Możemy też pójść po rozum do głowy i zacząć zachęcać do sportu poprzez szkolenie na samym poziomie lekcji wychowania fizycznego. Żeby nauczyciel nie uczył tylko piłki nożnej i siatkówki, a pozostałych sportów od święta. Tylko pokazywał jak grać w koszykówkę, piłkę ręczną, tenis stołowy, może być nawet unihokej. Byle zajęcia były urozmaicone na stałym poziomie i dawały pole do popisu nie tylko uczniom, ale także im pewności siebie.
Ktoś fatalny w piłkę czy siatkówkę, może być świetnym hokeistą w przyszłości. Trzeba zmienić podejście do człowieka na poziomie edukacji, a na poziomie rozkładania funduszy do dyscyplin. Wtedy może wrócimy kiedyś do tematu i z nieco lepszym zapleczem i przygotowaniem, gdy przyjdą Igrzyska Olimpijskie.
Fot: Zdjęcie ilustracyjne






![Kolejne apele nie pomagają. Czy coś się zmieni? Za nami Zimowe Igrzyska Olimpijskie [OPINIA]](https://cdn.glos24.pl/2026/02/Kolejne-apele-nie-pomagaj-.-Czy-co--si--zmieni-Za-nami-Zimowe-Igrzyska-Olimpijskie--OPINIA-_w1000.webp)

![Kolejne apele nie pomagają. Czy coś się zmieni? Za nami Zimowe Igrzyska Olimpijskie [OPINIA]](https://cdn.glos24.pl/2026/02/Kolejne-apele-nie-pomagaj-.-Czy-co--si--zmieni-Za-nami-Zimowe-Igrzyska-Olimpijskie--OPINIA-_w300.webp)










![[QUIZ] To oni decydowali o losach naszego świata. Sprawdź, czy potrafisz rozpoznać najpotężniejszych wodzów w dziejach](https://cdn.glos24.pl/2023/12/Najpot--niejsi-wodzowie-w-dziejach_w300.webp)