Miało być spokojnie – o rolnictwie i biznesie. Zamiast tego w Gdowie wybuchła burza: sala pękała w szwach, padły ostre zarzuty pod adresem GDDKiA i PSL, a temat S7 Kraków–Myślenice całkowicie zdominował spotkanie z wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.
W poniedziałek, 5 stycznia, w Gminnej Hali Sportowej w Gdowie odbyło się otwarte spotkanie wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza ze strukturami PSL oraz mieszkańcami Małopolski. Na sali było tłoczno, a obok tematów związanych z rolnictwem, małymi firmami i szeroko rozumianym bezpieczeństwem, szybko wybrzmiała jedna sprawa, która zdominowała emocje: planowany przebieg drogi ekspresowej S7 na odcinku Kraków–Myślenice.
W spotkaniu – poza wicepremierem – uczestniczyli także minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski, wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar (PSL), posłanka PSL Urszula Nowogórska, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i pełnomocnik rządu ds. przeciwdziałania wykluczeniu komunikacyjnemu Stanisław Bukowiec (PSL) oraz wójt gminy Gdów Zbigniew Wojas (prywatnie teść Władysława Kosiniaka-Kamysza). Po spotkaniu goście pojechali do Tarnowa na opłatkowe spotkanie PSL.
Spotkanie o "codziennych problemach" i nagły zwrot w stronę S7
Z zapowiedzi organizatorów wynikało, że rozmowa ma dotyczyć przede wszystkim spraw rolniczych oraz zagadnień ważnych dla przedsiębiorców. Wzięła w nim jednak udział duża grupa mieszkańców z różnych miejscowości Małopolski, którzy protestuję przeciwko planom GDDKiA (kierownikiem krakowskiego oddziału jest Maciej Ostrowski, również z PSL), budowy nowego odcinka S7 Kraków - Myślenice. Wicepremier po spotkaniu podsumował je jako „ważne” i „konkretne”, wskazując m.in. na opłacalność produkcji, uczciwe zasady konkurencji, inwestycje oraz sprawy, które – jak zaznaczył – "będziemy rozwiązywać". Podkreślił też, że "bezpieczeństwo to nie tylko armia", ale również bezpieczeństwo żywnościowe oraz stabilne warunki życia i pracy.
Jednak w pewnym momencie atmosfera na sali wyraźnie się zagęściła. Otwarte spotkanie przerodziło się w protest przeciwko wariantom A–F trasy S7 Kraków–Myślenice. Mieszkańcy południowej Małopolski oraz Stowarzyszenie "Piąty Wymiar" skierowali do wicepremiera list otwarty, w którym zaapelowali o wstrzymanie obecnych prac planistycznych i ponowną analizę przyjętych założeń.
"Bombę z wariantami zrzuciliście na ludzi". Najmocniejsze zarzuty z sali
Sygnatariusze listu oraz część uczestników spotkania zarzucali Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad brak rzetelności w procesie planowania inwestycji i pomijanie głosu lokalnych społeczności. Krytykowano sposób prowadzenia etapu Studium Techniczno-Ekonomiczno-Środowiskowego, wskazując, że kwestie społeczne i środowiskowe mają schodzić na dalszy plan.
Wśród konkretnych wątków pojawił się m.in. spór o wagę "czynnika społecznego" w analizie wielowariantowej. Według mieszkańców ma on stanowić 15 proc., podczas gdy dominują koszty budowy i parametry techniczne. Kontrowersje wzbudziły również – jak podnoszono – nieaktualne dane o natężeniu ruchu (głównie z 2015 roku i sprzed pandemii) oraz pomijanie nowszych prognoz demograficznych GUS i wpływu Północnej Obwodnicy Krakowa. Padały też argumenty o tzw. "długu społecznym" inwestycji: szacowanych stratach wynikających m.in. ze spadku wartości nieruchomości, hałasu i zanieczyszczeń, które – jak wskazywano – mogą przekroczyć 200 mln zł, choć nie są ujmowane w oficjalnych analizach.
Na sali wybrzmiały również bardzo ostre słowa dotyczące działań krakowskiego oddziału GDDKiA oraz jego dyrektora Macieja Ostrowskiego (PSL). Jeden z głosów – utrzymany w tonie podobnym do wielu innych wypowiedzi – brzmiał:
"Generalna Dyrekcja której dyrektorem jest pan Ostrowski państwa kolega partyjny, zrzuciła na nas bombę jaką były warianty drogi ekspresowej, od tego czasu kilkadziesiąt tysięcy ludzi żyje w permanentnym stresie w obawie o swój dom, swoją rodzinę, swoich sąsiadów, swoje życie. Zaprojektowaliście drogę w najbardziej zaludnionym terenie (…) Jest to absolutnie niedopuszczalny błąd! Ta droga może spowodować w tych wariantach tylko destrukcję (…)".
Według relacji z sali, część uczestników wyraźnie nie zgadzała się ze stanowiskiem przedstawianym przez polityków PSL. Pojawiły się też zarzuty prezentowania nieprawdy, a nawet sugestie, że spotkanie miało być sponsorowane przez rządowe agencje – w tym ARiMR.
Kosiniak-Kamysz: „Konsultacja to nie jest akceptacja”
Wicepremier w trakcie dyskusji próbował bronić dyrektora Ostrowskiego, wskazując, że przedstawione warianty nie zostały zaakceptowane, a konsultacje nie oznaczają zgody. Mówił też, że obowiązkiem dyrektora jest szukanie rozwiązań, ale – jak dodał – zaproponowane warianty „nie rozwiązują niczego”.
Pod naciskiem zgromadzonych przyznał jednocześnie, że trzeba szukać wariantu najmniej uciążliwego, podkreślając, że wśród sześciu przedstawionych takiego nie widzi. Zaznaczył również, że należy zaczekać na wynik konsultacji społecznych, które – jak padło na spotkaniu – kończą się 15 stycznia 2026 roku. Jednoznaczna deklaracja sprzeciwu wobec wariantów A–F jednak nie padła, a z wypowiedzi przebijała raczej próba usprawiedliwienia działań GDDKiA.
W końcowej części spotkania przywołano też zdanie wojewody Krzysztofa Klęczara, który – odnosząc się do napięć wokół sporów infrastrukturalnych – stwierdził: "Dobry kompromis to jest taki, z którego wszystkie strony wychodzą niezadowolone."
„Walczymy dalej”. Głos organizacji z Sieprawia
Po spotkaniu swój komentarz opublikowali również przedstawiciele Stowarzyszenia Mieszkańców Gminy Siepraw "Nie dla S7 i łącznika z BDI". Podkreślili, że byli obecni jako mieszkańcy i że wicepremier podtrzymał stanowisko, iż obecnie zaproponowane warianty są nieakceptowalne, a sprzeciw społeczny jest słyszany na szczeblu centralnym.
W swoim wpisie dziękowali za możliwość rozmowy "w kuluarach" – zarówno z wicepremierem, wojewodą, jak i dyrektorem GDDKiA – ale jednocześnie zaznaczali, że liczą się czyny, nie deklaracje. Podkreślili też twarde "nie" dla wariantu wschodniego i łącznika z BDI: "na który naszej zgody absolutnie nie było i nie będzie".
Opinie po spotkaniu: od pochwał po zarzuty "sztucznego tłoku"
Dyskusja przeniosła się także do internetu. W komentarzach na Facebooku pojawiły się skrajnie różne oceny. Jedni chwalili otwartą formułę i „kulturalny dialog”, inni zarzucali spotkaniu partyjny charakter. Jeden z komentujących pisał o "pełnej sali", ale twierdził, że większość uczestników to osoby PSL "z odległych miejscowości", które miały "klaskać i robić sztuczny tłok". Pojawiły się też głosy oczekujące konkretów: że "to nie mogą być puste deklaracje", a proponowane warianty S7 powinny "definitywnie odejść w niepamięć".
fot. Fb. Władysław Kosiniak-Kamysz



















