wtorek, 2 listopada 2021 10:00

"Najważniejsze było Brzesko...". Wspominamy niezwykłą artystkę, Halinę Biernat

Autor Mirosław Haładyj
"Najważniejsze było Brzesko...". Wspominamy niezwykłą artystkę, Halinę Biernat

21 lutego w wieku 104 lat zmarła Halina Biernat, jedna z najbardziej zasłużonych i szanowanych mieszkanek Brzeska, aktywna działaczka stowarzyszeń i organizacji mających znaczący wpływ na rozwój miasta. Podziwiana przez wiele pokoleń brzeszczan za swoją twórczość poetycką. W Dzień Zaduszny wspominamy tę niezwykłą artystkę.

Halina Biernat, z domu Stefańska, urodziła się w 1917 roku w Żywcu. Rodzice jej pochodzili z ziemi brzeskiej. Ojciec, Stanisław Stefański, urodził się w Gosprzydowej jako syn tamtejszego organisty. Był wybitnym humanistą, profesorem języka polskiego i niemieckiego w szkołach średnich w Żywcu, Bielsku i Brzesku. Matka, Helena z Rybickich, nauczycielka szkół powszechnych, była rodowitą brzeszczanką.

Halina ukończyła szkołę podstawową i gimnazjum w Bielsku-Białej. Po maturze (1935) studiowała w Krakowie polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Na początku wojny wraz z rodziną Stefańskich przeprowadziła się do Brzeska i tu pozostała swojego męża, inż. Jana Biernata (1901-1962), który był głównym mechanikiem w Browarze Okocim. Przez wiele lat ona też pracowała w Browarze Okocim jako urzędniczka. Jej pasją stało się pisanie wierszy. Wiele z nich ukazało się w czasopismach i zbiorach. W roku 1985 Dom Kultury w Brzesku wydał pierwsze cztery tomiki jej utworów: Malowanki, Moje hobby, Nastrój i Gdzie jesteś. Po upływie 10 lat ukazał się tomik Patrząc w gwiazdy. Kolejne to: Kwiat Paproci (2000), Gdzieś na Ziemi. Poezja religijna (2004), Migawki (2005), Wierszyki jakich jeszcze nie było (2007), Rozmaitości (2009), Medytacje(2012) oraz Dwunasty tomik wierszy (2014). Swoje utwory poetka prezentowała wielokrotnie na spotkaniach autorskich w szkołach, klubach, ośrodkach kultury w Brzesku i poza Brzeskiem oraz na spotkaniach grup parafialnych. Dowodem uznania jej twórczości jest nadany jej tytuł honorowy „Medal na Wstędze za Zasługi dla Miasta Brzeska” (2009).

Halina Biernat była matką dwojga dzieci: Barbary Rychlickiej (mgr inż. chemik - ceramik) oraz Stanisława Biernata (profesor na Wydziale Prawa i Administracji UJ, sędzia i wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego). Jej młodszymi siostrami były nieżyjące już: mieszkająca w Brzesku Maria Grocholowa (1922-2017) oraz sanoczanka, Anna Turkowska (1926-2011) - artystka włókiennik, utalentowana rysowniczka, która jest autorką ilustracji do niektórych wierszy Haliny Biernat, w szczególności do opublikowanych w tomiku Wierszyki jakich jeszcze nie było.

Poetka w swej twórczości często podejmowała tematy religijne, patriotyczne i rodzinne. Wzruszające są wiersze, które wyrażają miłość do rodziców i podziw dla stworzonej przez nich atmosfery rodzinnego domu. Wiele miejsca poświęcała dzieciom, wnukom i prawnukom. W innych wierszach dominuje zachwyt dla piękna we wszystkich jego przejawach, zwłaszcza dla uroków przyrody ożywionej a nawet dla gwiaździstego nieba. Kolejne tematy to: bliskie sercu miasto Brzesko, ukochany dom i ogród. Forma większości jej utworów jest tradycyjna, autorka posługuje się rymem i rytmem.

O zmarłej poetce porozmawialiśmy z jej synem prof. Stanisławem Biernatem, sędzią w stanie spoczynku i byłym wiceprezesem Trybunału Konstytucyjnego.

Jakie wartości zaszczepiła w Panu mama?

– Może to zabrzmi wzniośle, ale były to wartości patriotyczne, troska o Polskę. Moje dzieciństwo przypadało na czas, kiedy była jeszcze żywa pamięć o wojnie oraz związane z tym obawy o przyszłość. Inną przekazaną mi wartością była otwartość na ludzi i chęć wspólnego działania dla osiągania różnych celów: kulturalnych czy społecznych.

Jeśli chodzi o pasje i zainteresowania, to nie zdecydował się Pan Profesor iść w stronę swojej mamy.

– Mama nie narzucała ani mnie ani mojej siostrze Barbarze kierunków zainteresowań. Zależało jej na tym, żebyśmy się kształcili i w ten właśnie sposób zapewnili sobie lepsze życie. Siostra została mgr inżynierem ceramikiem, a ja prawnikiem. Niewątpliwie, zainteresowania w kierunku humanistyki zawdzięczam Mamie i dziadkowi, profesorowi Stanisławowi Stefańskiemu, poloniście i germaniście, nauczycielowi w szkołach średnich. Moja praca zawodowa polega przecież w dużej mierze na pisaniu i publicznym zabieraniu głosu. W mojej rodzinie nie było tradycji prawniczych. Mama była dumna z moich osiągnięć zawodowych, podobnie jak z osiągnięć mojego szwagra, Stanisława Rychlickiego, profesora AGH.

Jaka prywatnie była pani Halina? Czego nie dowiemy się z jej oficjalnego biogramu?

– Była osobą niezwykle przywiązaną do rodziców i dwóch sióstr: Marysi i Hani. Nie znałem bardziej kochającej się rodziny. Potem tę miłość rozciągnęła na męża, swoje dzieci, wnuki i prawnuki oraz innych członków rodziny. Wszystkich chciała mieć przy sobie, np. na wakacjach. Troszczyła się o bliźnich i zamartwiała ich kłopotami, często niepotrzebnie. Kochała swój dom i ogród, owoce i kwiaty. Widać to także w jej poezji.

Mama przez prawie 60 lat była wdową. Bardzo dokuczała jej samotność, mimo naszych odwiedzin (teraz żałuję, że zbyt rzadkich !) oraz spotkań z sąsiadami i znajomymi. W miarę upływu czasu było ich zresztą coraz mniej. Popularne wśród sąsiadów na Zielonce były nabożeństwa majowe dookoła kapliczki Matki Boskiej stojącej w naszym ogrodzie. Stosunkowo niedługo przed śmiercią Mama powiedziała mi, że się jej nie boi i cieszy, że znowu spotka się ze swoimi najbliższymi.

Czy poezja była obecna w życiu codziennym za czasów Pana dzieciństwa i późniejszych? Mama miała ulubionych autorów?

– Mój dziadek, Stanisław Stefański kochał poezję. Pamiętam z dzieciństwa jego odczyty w Brzesku (bodaj w bibliotece miejskiej) o polskich poetach, głównie z dwudziestolecia międzywojennego. Mama chyba podzielała te gusty i lubiła skamandrytów: Tuwima czy Lechonia, a poza tym Asnyka czy Staffa. A więc poezję tradycyjną, ale dobrą.

Pani Halina urodziła się w Żywcu, przed wojną wraz z całą rodziną przeprowadziła się do Brzeska. Co stało za tą decyzja?

– Mama urodziła się w Żywcu, ale miastem jej młodości było Bielsko-Biała, dokąd przeniosła się nauczycielska rodzina Stefańskich, gdy Hala miała 10 lat. Mama miała duży sentyment do tego miasta i do szkolnych koleżanek, harcerstwa i wakacji w górach. Innym jej ukochanym miastem przed wojną był Kraków, gdzie studiowała polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Nie zdążyła napisać i obronić pracy magisterskiej ze względu na wojnę. Zaraz po wybuchu wojny i przyłączeniu Bielska do Rzeszy niemieckiej w jesieni 1939 r., rodzice mojej mamy wraz z trzema córkami zdecydowali przenieść się dla bezpieczeństwa do Brzeska. Dziadek pochodził z Gosprzydowej. Babcia miała w Brzesku kamienicę po rodzicach, jednak nie udało się jej nigdy w niej zamieszkać. Rodzina zmuszona była wynajmować mieszkania w mieście. Mama podjęła pracę w Browarze Okocim zarządzanym przez Niemców, gdzie poznała mojego ojca Jana Biernata.

Miasto miało swoje miejsce w jej twórczości. Które z miejsc – Żywiecczyzna czy Brzesko było bliższe jej sercu?

– Najważniejsze było Brzesko, w którym spędziła większość życia. Temu miastu i Okocimiowi poświęciła wiele wierszy. Przez kilkadziesiąt lat brała udział w różnych formach w życiu kulturalnym miasta. Kiedy spacerowałem z nią ulicami i drogami w okolicy domu, a potem woziłem ją na wózku, często powtarzała z dumą: popatrz, jak wypiękniało to nasze Brzesko!

Pani Halina zmarłą w wieku 104 lat. Czy mama zdradziła panu sposób na długie życie?

– Mama nie miała recepty na długie życie. Jej rodzice zmarli w wieku ponad 70 lat, a mąż, czyli mój ojciec w wieku w wieku 61 lat. Jej siostry żyły długo, ale krócej niż ona. Mama nie odżywiała się ani nie prowadziła życia w jakiś specjalny sposób. Nie paliła papierosów. Alkoholu nie piła, bo nie lubiła…

Fot.: UM Brzesko

Brzesko

Brzesko - najnowsze informacje