wtorek, 9 czerwca 2026 13:55, aktualizacja 3 godziny temu

Nowe figury na szachownicy. Teraz oni chcą wygrać w Krakowie

💬Komentarze
Od lewej: Jan Hoffman i Monika Piątkowska
Od lewej: Jan Hoffman i Monika Piątkowska / Głos24

Wyborcza układanka w Krakowie robi się coraz gęstsza. Do gry o fotel prezydenta miasta wchodzą Monika Piątkowska, wspólna kandydatka KO i PSL, oraz Jan Hoffman, jeden z liderów inicjatywy referendalnej. Oboje byli już wcześniej wymieniani w politycznych spekulacjach, ale ich starty oznaczają dwa zupełnie różne pomysły na kampanię.

W skrócie:

  • KO i PSL postawiły na Monikę Piątkowską, senatorkę i byłą urzędniczkę krakowskiego magistratu.
  • Jan Hoffman startuje jako kandydat samorządowy, niepartyjny, związany ze środowiskiem referendalnym.
  • W tle są pytania o przyszłą większość w Radzie Miasta Krakowa i relacje KO z Nową Lewicą.
  • Lista kandydatów rośnie, a przedterminowe wybory coraz bardziej przypominają polityczną partię szachów.

Na krakowskiej szachownicy pojawiły się dwie kolejne figury. Jedna ma za sobą wsparcie największej partii rządzącej i PSL. Druga wychodzi ze środowiska, które doprowadziło do referendum i odwołania Aleksandra Miszalskiego. Monika Piątkowska i Jan Hoffman oficjalnie wchodzą do gry o Kraków, choć ich nazwiska pojawiały się w kuluarach już od kilku tygodni.

Piątkowska ma być odpowiedzią Koalicji Obywatelskiej na kryzys po przegranym referendum. Hoffman z kolei chce pokazać, że odwołanie Miszalskiego nie było jedynie protestem przeciwko jednej prezydenturze, ale początkiem szerszej próby „naprawy Krakowa”.

Piątkowska kandydatką KO i PSL

Monika Piątkowska została przedstawiona jako wspólna kandydatka Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Jej start ogłosili Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz. Premier mówił o niej jako o „kandydatce wyśmienitej”, a sama Piątkowska podkreślała, że idzie do Krakowa „jako do miasta, które jest jej jedyną partią polityczną”.

Przed Pietkowską niełatwa misja, bo KO po referendum znalazła się w trudnej sytuacji nie tylko w Krakowie, ale także we własnych strukturach. Aleksander Miszalski został odwołany z funkcji prezydenta. Kilka dni później Donald Tusk rozwiązał małopolskie struktury Koalicji Obywatelskiej, a funkcję komisarza w regionie objęła wicemarszałkini Sejmu Dorota Niedziela. To oznacza, że Monika Piątkowska nie walczy tylko o przejęcie magistratu, ale także o odbudowanie zaufania do środowiska, które po porażce Miszalskiego poniosło polityczne koszty i przeszło wewnętrzny reset.

Piątkowska nie jest jednak postacią całkowicie nową. W 2025 roku wygrała wybory uzupełniające do Senatu po Bogdanie Klichu, który objął placówkę dyplomatyczną w Stanach Zjednoczonych. Jej kandydatura była wtedy dla wielu Krakowian zaskoczeniem. Pojawiały się pytania, kim jest osoba wskazana przez KO na miejsce po jednym z najbardziej rozpoznawalnych polityków Platformy w Małopolsce.

Dziś ta rozpoznawalność jest większa. Piątkowska w ostatnich miesiącach częściej pojawiała się w lokalnych sprawach, m.in. przy temacie kontrowersyjnych wariantów S7 Kraków–Myślenice. Zabierała głos w sprawie protestów mieszkańców i ostrzegała przed forsowaniem rozwiązań, które mogłyby uderzyć w południowe dzielnice Krakowa oraz okoliczne gminy. Mówiła o tym również w podcaście "Ósma za siedem" Głos24, broniąc jednocześnie prezydenta Miszalskiego, na którego spadła krytyka inicjatywy referendalnej. Trudno więc spodziewać się, że odetnie się od polityki odwołanego polityka.

Piątkowska: Rozliczanie prezydenta z obietnic jest przedwczesne
Sytuacja finansowa miasta jest trudna, ale to nie może przesądzać o tym, że przestajemy myśleć strategicznie — mówi w rozmowie z nami Senator RP Piątkowska.

Z magistratu do Senatu

Piątkowska ma też za sobą samorządowe doświadczenie z czasów prezydentury Jacka Majchrowskiego. Przez lata pracowała w krakowskim magistracie, m.in. jako dyrektorka Wydziału Strategii i Rozwoju Miasta. Odpowiadała za strategię rozwoju Krakowa i wieloletni plan inwestycyjny, a później także za promocję miasta jako pełnomocniczka prezydenta ds. marki Krakowa.

Po odejściu z urzędu pracowała w administracji państwowej, m.in. w Ministerstwie Gospodarki i Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Była też prezeską Izby Zbożowo-Paszowej. Politycznie w przeszłości startowała z list SLD i PSL, była związana również z Polską 2050, a mandat senatorski zdobyła już jako kandydatka wspierana przez Koalicję Obywatelską.

W tej kampanii jej związki z dawnym krakowskim magistratem będą działać dwojako. Z jednej strony mogą być atutem, bo Piątkowska zna urząd i mechanizmy funkcjonowania miasta. Z drugiej — przeciwnicy mogą pytać, czy jest kandydatką zmiany, czy raczej kontynuacji linii dwóch poprzednich prezydentur: Jacka Majchrowskiego i Aleksandra Miszalskiego. Tym bardziej że o Piątkowskiej pozytywnie wypowiadał się sam Jacek Majchrowski. Po referendum były prezydent Krakowa wskazywał, że widzi dwie osoby przygotowane do rządzenia miastem: Małgorzatę Wassermann i Monikę Piątkowską. O obecnej senator KO mówił, że zna Kraków i rozsądnie myśli o mieście. W mediach pojawiały się też sugestie, że Majchrowski mógłby wesprzeć jej start, choć sam były prezydent nie złożył dotąd jednoznacznej, publicznej deklaracji poparcia.

Piatkowska ma też wsparcie na samej górze. Jej kandydaturę ogłosili wspólnie Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz, a premier nie ograniczył się do formalnej rekomendacji. Mówił, że KO i PSL „bez żadnego problemu” miały ten sam pomysł na kandydatkę w Krakowie, a o samej Piątkowskiej powiedział, że jest „kandydatką wyśmienitą”. Chwalił też jej „determinację, odwagę, jasność umysłu”, budując wokół niej przekaz nie tylko partyjnego poparcia, ale osobistego zaufania lidera Koalicji Obywatelskiej.

Hoffman: kandydat samorządowy, nie partyjny

Inną opowieść próbuje budować Jan Hoffman. Przewodniczący Rady i Zarządu Dzielnicy I Stare Miasto, radca prawny i jeden z liderów inicjatywy referendalnej, ogłosił start jako kandydat obywatelski i bezpartyjny. Jego hasłem będzie „NaprawiMy Kraków”. Z akcentem na "my"{ - bo to sami mieszkańcy mają określić, co potrzebne jest do zmiany w ich mieście.

Hoffman od początku kadencji był jednym z najostrzejszych krytyków Aleksandra Miszalskiego. Zarzucał mu m.in. brak realizacji programu wyborczego, niewystarczającą przejrzystość działań oraz rozczarowanie obietnicami dotyczącymi audytu miasta. Ten sam zarzut pojawiał się później w manifeście inicjatywy referendalnej, która doprowadziła do odwołania prezydenta.

Podczas konferencji Hoffman podkreślał, że nie chce być kandydatem partyjnym. Argumentował, że decyzje dotyczące Krakowa powinny zapadać w Krakowie, a nie w centralach politycznych. Mówił też, że jego start ma dwa cele: walkę o zwycięstwo oraz pilnowanie, by tematy podnoszone w kampanii referendalnej nie zostały przykryte przez partyjne spory.

Wśród pierwszych zapowiedzi pojawiły się zewnętrzny audyt finansów miasta, zmiana zasad Strefy Czystego Transportu oraz powrót do biletu 20-minutowego. Jednocześnie Hoffman zapowiedział, że pełny program będzie powstawał po rozmowach z mieszkańcami, ekspertami i po analizach.

Hoffman: Miszalski zbudował pomnik Majchrowskiemu
Hoffman mówi o „pomniku” Majchrowskiego, komisarzu Kraciku, kampanii referendalnej i tym, jak Kraków ma wybrać nowego prezydenta.

Program kontra Rada Miasta

Największym wyzwaniem dla Hoffmana może nie być jednak sama kampania, lecz ewentualne rządzenie. Rada Miasta Krakowa nie została odwołana w referendum. Koalicja Obywatelska ma dziś w niej 20 radnych, a Nowa Lewica 4. Razem daje to większość w 43-osobowej radzie.

To oznacza, że bezpartyjny prezydent wywodzący się ze środowiska referendalnego musiałby szukać większości dla swoich projektów w radzie, w której dominują ugrupowania politycznie odległe od jego zaplecza. Przy ostrym sprzeciwie większości realizacja nawet dobrze przygotowanego programu mogłaby być conajmniej trudna, jeśli nie niemożliwa.

Pytanie o większość dotyczy jednak również Moniki Piątkowskiej. Nowa Lewica, która dotąd współtworzyła większość z KO, wystawiła własną kandydatkę — Darię Gosek-Popiołek. To otwiera pytanie, czy po wyborach porozumienie KO z Lewicą w radzie się utrzyma, czy kampania prezydencka przesunie Lewicę w stronę opozycji wobec kandydatki Tuska i Kosiniaka-Kamysza.

W praktyce Kraków wybierze nie tylko prezydenta, ale też model współpracy z radą. Jeśli wygra kandydat KO i PSL, naturalnym zapleczem będzie obecna większość. Jeśli zwycięży kandydat spoza tego układu, miasto może wejść w okres trudnych negocjacji, przeciągania projektów i politycznego testowania nowego prezydenta.

Coraz dłuższa lista kandydatów

Przedterminowe wybory są konsekwencją referendum z 24 maja, w którym mieszkańcy odwołali Aleksandra Miszalskiego. Rada Miasta Krakowa przetrwała głosowanie, dlatego nowy prezydent będzie musiał układać relacje z obecnym składem rady.

Lista kandydatów jest coraz dłuższa i coraz bardziej zróżnicowana. Konfederację Korony Polskiej ma reprezentować Michał Klimek, przedsiębiorca wskazany przez Grzegorza Brauna. Start zapowiedział też Marian Banaś, były prezes Najwyższej Izby Kontroli, co należy do najbardziej zaskakujących ruchów tej kampanii. Bezpartyjni Samorządowcy Małopolski wystawili Grażynę Zofię Świat, radną Dzielnicy I Stare Miasto. Z rekomendacji Socjaldemokracji Polskiej wystartować ma Sławomir Pietrzyk, były wieloletni radny miejski i wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa, związany w przeszłości z klubem Jacka Majchrowskiego. W grze jest także Łukasz Wantuch, były radny miejski, który zapowiada start jako kandydat niezależny i bezpartyjny. Najbardziej medialną, ale też budzącą najwięcej pytań kandydaturą pozostaje Marianna Schreiber, która swój udział w wyborach sygnalizowała przede wszystkim w mediach społecznościowych.

Na razie pewne jest jedno: kampania nie będzie prostym powtórzeniem tej sprzed dwóch lat. Po referendum każdy kandydat będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, czy naprawdę chce zmienić sposób zarządzania Krakowem, czy tylko przejąć miejsce po odwołanym prezydencie.

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka