wtorek, 12 stycznia 2021 15:58

W 2021 roku podejmij wyzwanie stulatka: Kiedy ostatni raz robiłeś coś po raz pierwszy?

Autor Marzena Gitler
W 2021 roku podejmij wyzwanie stulatka: Kiedy ostatni raz robiłeś coś po raz pierwszy?

Inspiracją do postawienia sobie celów i realizacji wyzwań jest Stanisław Kowalski, który mając 104 lata zaczął startować w zawodach lekkoatletycznych i ustanowił dwa rekordy. Dziś ma 110 lat i nadal cieszy się życiem. Jak zaczęła się jego przygoda ze sportem?

Koniec starego i początek nowego roku to czas na podsumowanie i plany. Często przypominamy sobie wtedy pytanie: Kiedy ostatni raz robiłeś coś po raz pierwszy? Okazuje się, że nigdy nie jest na to za późno.

Inspiracją do postawienia sobie celów i realizacji wyzwań jest Stanisław Kowalski, który mając 104 lata zaczął startować w zawodach lekkoatletycznych i ustanowił dwa rekordy. Dziś ma 110 lat i nadal cieszy się życiem. Jak zaczęła się jego przygoda ze sportem?

Choć sportowy debiut zaliczył jako 104-latek w 2014 roku, lista osiągnięć superstulatka jest imponująca. W maju 2014 roku ustanowił rekord Europy w biegu na 100 m w swojej kategorii wiekowej z czasem 32,79 sekundy. Na Drużynowych Halowych Mistrzostwach Polski Województw Weteranów w Toruniu w grudniu 2014 ustanowił w kategorii wiekowej powyżej 100 lat rekordy świata w biegu na 60 m (19,72 sek.) i w pchnięciu kulą (5,08 m), a na halowych mistrzostwach Europy w 2015 roku zdobył w swojej kategorii wiekowej złoty medal w biegu na 60 metrów z czasem 20,27 sekundy i złoty medal w pchnięciu kulą z wynikiem 5,07 m. Ostatni start miał miejsce podczas XXV Halowych Mistrzostw Polski Weteranów w Lekkiej Atletyce w Toruniu, 12 marca 2016 r. Obecnie już nie startuje w zawodach, ale nadal jest w świetnej formie. Podkreśla, że zdrowie zawsze mu dopisywało, a wizyta u lekarza była dla niego ostatecznością. Jego wiek biologiczny lekarze w 2014 roku ocenili na 60 lat.

104 lata i 100m w 35 sekund

Sportowy talent pana Stanisława odkrył w 2014 roku Zygmunt Worsa, wicestarosta świdnicki. - To było chyba w poniedziałek, 4 maja – wspomina. - Rozmawiałem w moim biurze z koleżanką na temat długowieczności. Mówiłem, że mam ojca, który ma 90-lat i codziennie chodzi z laseczkę. A koleżanka na to: - A ja miałam sąsiada, który jak miał 100 lat to jeszcze biegał. Pytam ją: - To co, nie żyje? Żyje - mówi - dwa tygodnie temu skończył 104 lata. - Chyba żartujesz, to dawaj jedziemy do niego. Okazało się, że pan Stanisław Kowalski, kiedy przeszedł na emeryturę w 1979 roku zamieszkał w Świdnicy razem z żoną. Pojechaliśmy do niego z flaszeczką. Otwiera nam mężczyzna, wygląda na 75 lat, a nie na 104. Po krótkiej rozmowie zaproponowałem z głupia frant: Panie Stanisławie, pan tu marsze uprawia, nie przebiegłby pan czasami 100 metrów? A on: No czemu nie. A kiedy? Mówię: No zaraz. Pojedziemy na stadion. Ale zastanowiłem się, co ja robię. Przecież on ma 104 lata. Jak mu się coś stanie to mnie tu zamordują. Zaczekaliśmy więc na córkę, która poszła do sklepu. Jak wróciła, to okazało się, że pracowaliśmy razem na kolei. I przypomniałem sobie, że już wtedy opowiadała o swoim ojcu, jak jeździł pociągami po całej Polsce tam i z powrotem, bo miał bilet kolejarza. Zapytałem, czy mogę wziąć jej ojca na stadion, żeby przebiegł 100 metrów, to zmierzę mu czas. - Jak się nie zgodzę, to on mi tu wojnę zrobi, przecież to celebryta - mówi. Pojechaliśmy na stadion oddalony jakieś 3 kilometry. On stanął w normalnych butach, spodniach i w koszuli. Pan dyrektor obiektu miał machnąć ręką na start, a ja wziąłem tablet, żeby to nagrać i zmierzyć orientacyjny czas. Wystartował. Pan Stanisław przebiegł 100 metrów ja spojrzałem na tablet, w lekkim szoku i poleciałem mu pogratulować. Pomyliłem się patrząc na tablet i pogratulowałem mu przebiegnięcia dystansu w czasie 45 sekund, a to było 35 sekund. I tak to się zaczęło.

Najstarszy lekkoatleta Europy

Większość powątpiewało, czy Stanisław Kowalski faktycznie ma tyle lat. Ale Zygmunt Worsa odszukał oryginalny dokument jego aktu chrztu, jeszcze w języku niemieckim. – Zajęło mi to pół roku, ale jest! Udało się dotrzeć do aktu ślubu z 1937 i dzięki przychylności proboszcza parafii w Gowarczowie, do najstarszego, pochodzącego z kwietnia 1910 roku zapisu w księdze parafialnej.

Pan Stanisław do końca lat trzydziestych ubiegłego stulecia mieszkał w Rogówku (gmina Gowarczów, powiat konecki, województwo świętokrzyskie). Prowadził niewielkie gospodarstwo rolne i pracował również na kolei jako dróżnik. W Świdnicy mieszka nieprzerwanie od 17 maja 1979 roku. Warto dodać, że najstarsza córka ma Stanisława Kowalskiego 82 lata. Doczekał się czworga dzieci, 8 wnucząt, 9 prawnucząt i 5 praprawnucząt. W 2015 roku został uhonorowany Złotym Krzyżem Zasługi. Jest najstarszym mieszkańcem powiatu świdnickiego i był najstarszym lekkoatletą Europy.

Od czego zacząć?

Jeśli senior zainspiruje się taką postacią to od czego powinien zacząć? – pytamy Zbigniewa Worsę, który zachęcił do biegania pana Stanisława. - Trudno powiedzieć, ja mam 64 lata i gram regularnie w piłkę nożną. Gram regularnie w tenisa. To wszystko genetyka. Na pytanie, czy konieczna jest wcześniej wizyta u lekarza, żeby sprawdzić, czy nie ma jakiś przeciwskazań? Mówi: A po co? Żeby powiedział, że nie wolno? Jak się człowiek dobrze czuje to po diabła mu lekarz. Przecież to nie jest wyczyn. Jak człowiek po 70-tce czy 80-tce będzie się źle czuł, to nie pójdzie pobiegać, pochodzić czy pospacerować, a jak się dobrze czuje, może sobie pójść na długi spacer, czy zrobić jakiś truchcik, czy spróbować nawet czymś rzucić. Nic się nie stanie.

Kiedy ostatni raz robiłeś coś po raz pierwszy? Nie ważne ile masz lat – zawsze możesz zaskoczyć znajomych i spełnić swoje marzenia.

foto: Zygmunt Worsa, Powiat Świdnicki

Polska

Polska - najnowsze informacje