poniedziałek, 12 lipca 2021 07:58

Podhale: To dlatego górale się nie szczepią!

Autor Mirosław Haładyj
Podhale: To dlatego górale się nie szczepią!

Na obecną chwilę Małopolska jest najsłabiej zaszczepionym regionem w kraju, a najgorzej wygląda sytuacja na Podhalu. To tam znajdują się 4 najsłabiej zaszczepione gminy w kraju: Lipnica Wielka, Biały Dunajec, Czarny Dunajec i Szaflary. Dlaczego górale się nie szczepią? Postanowiliśmy zapytać wójtów.

Eksperci przestrzegają przed czwartą falą koronawirusa, która jest prognozowana w Polsce na jesień. Zdaniem lekarzy, sytuacja najgorzej będzie wyglądać w gminach, których mieszkańcy się nie szczepią:

– W gminach, w których ludzie się nie szczepią, będzie rzeź. Nie łudźmy się. Nic innego się nie może się wydarzyć, przecież mamy doświadczenie z poprzednich dwóch fal

mówił w rozmowie z portalem interia.pl dr Paweł Grzesiowski.

Według statystyk najmniejszy odsetek zaszczepionych mieszkańców jest na Podhalu. To tu znajdują się cztery najgorzej zaszczepione gminy w kraju. Postanowiliśmy porozmawiać z wójtami Lipnicy Wielkiej, Białego Dunajca, Czarnego Dunajca i Szaflar, by móc odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego górale się nie szczepią.

Lipnica Wielka: "Dane nie są do końca miarodajne"

Wójt Lipnicy Wielkiej, Mateusz Lichosyt w rozmowie z naszą redakcją zwrócił uwagę na fakt, że prezentowane na rządowej stronie statystyki nie są do końca miarodajne

– Mamy 6200 mieszkańców zameldowanych. Kilkaset osób przebywa na stałe za granicą. Inni mają podobną sytuację, ale ja myślę, że nasza jest wyjątkowa również przez to, że ponad 1,5 tys. osób na co dzień pracuje za granicą – w Austrii. Te osoby w większości, z tego, co wiem, musiały zaszczepić się tam, aby pracować. Te osoby są ponad naszym systemem, dlatego dane nie są do końca miarodajne. Jeśli chodzi o możliwość szczepień, to ona jest cały czas. Mieszkańcy przychodzą. Ile mamy szczepionek, tyle szczepimy.

Lichosyt nie krył obaw, że zamieszanie wokół szczepień może negatywnie wpłynąć na ruch turystyczny.

– Głośno się teraz zrobiło o tym, że Lipnica Wielka jest na samym końcu jeśli chodzi o szczepienia. Ciężko powiedzieć, jak to wpłynie, ale obawy są. Na pewno będzie to miało skutki, ale zdecydowanie za wcześnie jest, aby mówić, jakie. Jednak raz jeszcze podkreślę, że po wielu analizach możemy powiedzieć, że nie do końca wygląda to tak źle, jak przedstawiają to statystyki. Kilkadziesiąt procent osób na stałe pracuje za granicą.

Gmina robi, co może, aby zachęcić mieszkańców do szczepienia. Oprócz szczepień w tygodniu, uruchomiono także możliwość przyjęcia preparatu w weekendy:

– Cały czas informujemy mieszkańców, że nasz punkt szczepień działa nie tylko od poniedziałku do piątku, ale również w weekendy i przyjmuje wszystkich chętnych. Uruchomiliśmy taką możliwość przede wszystkim dla osób pracujących. Jest kampania informacyjna zarówno na stronie ośrodka, jak i na stronie gminy. Dodatkowo dużo było pytań o to, czy będziemy szczepić jednodawkową szczepionką i była również taka możliwość.

Biały Dunajec – "Jeśli będzie opór społeczny: nie, bo nie, to poniesiemy tego konsekwencje"

Wójt Białego Dunajca, Andrzej Jacek Nowak podobnie jak włodarz Lipnicy Wielkiej, wyjaśnił, że główną przyczyną małego odsetka zaszczepionych mieszkańców jest emigracja zarobkowa. Nawet 40% zameldowanych tam górali na stałe mieszka za granicą:

– Przyczyną jest przede wszystkim emigracja zarobkowa. Od wielu lat część naszych mieszkańców wyjeżdża za granicę. Tam mieszkają, mimo zameldowania w Polsce. To może być nawet ok 40% populacji. Widać to szczególnie podczas wyborów. Obawiam się, że niemożliwością jest uzyskanie wskaźnika na poziomie 70%, o który prosił pan wojewoda. My w polskim systemie nie widzimy tego.

Innym powodem słabych statystyk jest negatywne nastawienie części mieszkańców do szczepień przeciw koronawirusowi. Nowak tłumaczy, że do przyjęcia preparatu łatwiej było zachęcić seniorów, niż młodszych:

– Teraz podejmujemy akcję informacyjną, aby jeszcze na przełomie lipca i sierpnia mieszkańcom udało się zaszczepić. Część ludzi się przekonała, część nie. Nam pozostaje apelowanie. Ja sam zaszczepiłem się już drugą dawką. Zachęcam do tego, kogo tylko mogę, ale jeśli ktoś ma opór wewnętrzny, to niewiele możemy zrobić. W akcję zaangażowali się także strażacy, którzy dowozili chętnych do punktów szczepień. Starsze pokolenia (70-80 lat) się zaszczepiły, problem jest z młodszymi osobami.

W rozmowie z naszą redakcją wójt z zatroskaniem zwrócił uwagę, że antyszczepionkowa postawa może nie tylko negatywnie wpłynąć na turystykę, ale także przynieść przykre konsekwencje po zakończeniu sezonu turystycznego, takie jak zachorowania i lockdown:

– Warto o tym napisać i zaapelować, aby ludzie zadali sobie pytanie: co to nam przyniesie? Oby tych turystów było jak najwięcej, ale, żeby się zaraz nie okazało, jak rok temu, że po wakacjach, przez przepływ ludzi, nastąpią zachorowania. W tamtym roku szkoły były wyłączane na kilka tygodni, bo wielu uczniów i nauczycieli było zakażonych. Może warto też na to tak popatrzeć: wakacje szybko przeminą (oby tych gości było jak najwięcej), ale co będzie potem? Jeśli okaże się, że w tych regionach będzie mało zaszczepionych, może zostać wprowadzony lockdown. Chyba że weźmiemy się w garść i skorzystamy z tego, żeby jak najwięcej ludzi było chronionych i zaszczepionych. Oczywiście po zaszczepieniu można zachorować, ale te objawy są dużo łagodniejsze. Będzie mniej przypadków śmiertelnych i hospitalizacji, i może łagodniej to przeżyjemy. Jedynie taka jest nadzieja. Jeśli będzie opór społeczny: „nie, bo nie”, to poniesiemy tego konsekwencje, przede wszystkim zdrowotne (bo uderzy dużą falą w grupę osób, która nie jest zaszczepiona i nie ma odporności). Państwo może być też zmuszone pozamykać regiony, a dla turystycznej gminy to zła informacja.

Nowak jest zdania, że mieszkańcy powinni się szczepić, dlatego przy każdej okazji wystosowuje do nich apel w sprawie przyjęcia preparatu:

– Mieszkańcy powinni się zaszczepić dla własnego bezpieczeństwa. Na jesieni pewnie będzie kolejna fala, więc nam pozostaje apelowanie. Niektórzy uważają, że jak nie wyjeżdżają za granicę, to nie muszą się szczepić. Ludzie powinni przemyśleć, że jest to choroba ciężka i poważna, a nie wymysł rządu i mediów. Nam pozostaje apelowanie i zachęcanie mieszkańców.

Czarny Dunajec – Winna jest m.in. "przekora góralska".

Wójt gminy Czarny Dunajec, Marcin Ratułowski przyczyn niskiego odsetka zaszczepionych szuka w góralskiej przekorze. Jak mówi, wielu miejscowych uważa, że, po przechorowaniu koronaworusa, wciąż ma przeciwciała:

– Dużo się nad tym zastanawiałem. W zeszłym roku w wakacje przeszliśmy szczyt zachorowań i większość mieszkańców uważa, że ma przeciwciała i nie musi się szczepić. Tak wynika z rozmów z mieszkańcami. Mamy 3 duże punkty szczepień w ośrodkach zdrowia i każdy, kto chce, może się zaszczepić. Prowadzimy kampanie i apelujemy do mieszkańców, żeby przychodzili się szczepić, ale oni nie są zainteresowani. To jest przekora góralska. Jak już przechorowali i przeżyli, to nie chcą ingerować dodatkowymi medykamentami w swoje ciało. Myślę, że to jest główny powód tego, dlaczego mieszkańcy się nie szczepią.

Ratułowski, podobnie jak wcześniejsi rozmówcy, tłumaczy, że kolejnym powodem niskiego odsetka zaszczepionuch są mieszkańcy, którzy wyjechali za granicę.

– Drugim czynnikiem tego, że słabo wypadamy w statystykach jest fakt, że na 22, 5 tys. zameldowanych mieszkańców w rzeczywistości na jej terenie mieszka 16, 1. Większość jest w Stanach Zjednoczonych, stąd jedna trzecia mieszkańców powoduje zaburzenie statystyk.

Mimo że gmina nie jest tak rozwinięta turystycznie, jak Zakopane, to na jej terenie znajdują się Termy Chochołowskie. Poprosiliśmy wójta o komentarz, czy, jego zdaniem, niechęć mieszkańców do szczepień nie odbije się negatywnie na turystyce.

– Na terenie gminy jest jeden hotel – to są Termy Chochołowskie, a mieszkańcy w znikomym zakresie z nich korzystają. Zwykle pojawiają się tam turyści, a oni z reguły są zaszczepieni. Jeśli chodzi o działalność turystyczną, ona nie jest szeroka. Gmina słynie ze ścieżek rowerowych, a na nich jest spory ruch, ale rowerzyści to turyści z zewnątrz. Przy ścieżkach mamy jeden punkt gastronomiczny. Więc nie ma obaw, że przedsiębiorcy będą mieli z tego tytuły kłopoty.

Wójt zapewnił, że mieszkańcy, którzy żyją z turystyki, dbają o reżimy sanitarne.

W związku z niewielkim zainteresowaniem Ratułowski postanowił wystosować na swoim profilu społecznościowym apel do mieszkańców. Ten spotkał się jednak z negatywnymi komentarzami ze strony ruchu szczepionkowego.

– Nie odpuszczam. Każdy wójt powinien dbać o to, bo jest to ważne zadanie. Na swoim profilu społecznościowymi wystosowałem apel. Odezwał się tam ruch antyszczepionkowy. Parę osób wypowiedziało się przeciw, co na pewno zniechęca tych, którzy mogliby się zaszczepić.

Wójt nie daje za wygraną - w niedługim czasie planuje spełnić prośbę mieszkańców i dać im możliwość zaszczepienia się jednodawkową szczepionką firmy Johnson&Johnson.

– Będzie akcja kolportażowa, pewnie z udziałem OSP, aby trafić indywidualnie do mieszkańców i zachęcić ich do szczepień. Będą też ogłoszenia w kościołach, aby podjąć ten trud i zaszczepić się dla dobra ogółu. W sierpniu odbędzie się u nas piknik sportowy. Zwróciłem się do wojewody, aby, przy okazji zabawy, zrobić akcję szczepionkową. Zamówiliśmy 400 preparatów. Mam odzew od mieszkańców, że chcieliby się zaszczepić 1 dawką, a u nas z reguły szczepimy Pfizerem.

Szaflary - "Nawet wśród naszych radnych pojawił się ruch antyszczepionkowy".

Jeśli chodzi o mieszkańców, którzy wyjechali za granicę, Szaflary nie różnią się od wcześniejszych regionów.

– Z jednej strony staramy się przekonać mieszkańców, ale z drugiej musimy pamiętać, że wielu naszych mieszkańców nie przebywa w kraju. Nie mamy na to bezpośredniego wpływu. Na pewno w tych statystykach powinniśmy uwzględnić 2000 osób, których fizycznie tu nie ma

– wyjaśnia Szkaradziński Rafał, wójt gminy Szaflary.

Na słabsze wyniki w rankingu zaszczepionych gmin wpłynęło również pojawienie się ruchu szczepionkowego.

– Wraz z ośrodkiem zdrowia staramy się promować szczepienia. Wiemy też, że nawet wśród naszych radnych pojawił się ruch antyszczepionkowy. Stąd część mieszkańców zastanawia się, czy warto. Ośrodek zdrowia, jak tylko są chętni, przygotowuje terminy i miejsca, ale nie zaobserwowaliśmy wielkiego zainteresowania szczepieniami.

Wójt poinformował nas także, iż wiekszość pracowników obiektów turystycznych została zaszczepiona.

– W obiektach, które przyjmują turystów, właściciele i pracownicy w większości są już zaszczepieni. To jest zweryfikowana wiedza, więc jesteśmy spokojniejsi i mamy nadzieję, że to nie wpłynie na turystykę. Pozostałych mieszkańców możemy tylko starać się zachęcać do szczepień.
Podhale

Podhale - najnowsze informacje