piątek, 7 lutego 2020 12:30

Rozproszyli się po całym świecie. Ona próbuje znaleźć ich ślady

Autor Marzena Gitler
Rozproszyli się po całym świecie. Ona próbuje znaleźć ich ślady

Z Urszulą Antosz-Rekucką, założycielką strony Sztetl Mszana Dolna, i liderką dialogu Fundacji Forum Dialogu rozmawia Marzena Gitler.

Sztetl Mszana Dolna powstał dwa lata temu. „To miejsce, w którym chcemy gromadzić historię mszańskich Żydów - niegdyś współtworzyli historię i kulturę naszego miasta, a dziś nie ma po nich innych śladów, jak cmentarze i miejsca kaźni. Zapraszamy do współpracy wszystkich, którym leży na sercu ta sprawa, mogących wzbogacić opowieść o naszych siostrach i braciach, którzy tak tragicznie, w wyniku Zagłady, zniknęli z naszej ziemi.” - czytamy w opisie strony. Czy mieszkańcy odpowiedzieli na ten apel?

− Nie w stopniu, na jakim by mi zależało, ale tak. Kilka osób nawiązało z nami współpracę, podzieliło się wspomnieniami, czasem fotografią, dokumentem. Nasz fanpage obserwuje 1040 osób, które niejednokrotnie komentują, podpowiadają, co byłoby dla nich interesujące, wspierają dobrym słowem. Dzięki tej stronie odnalazła nas córka pierwszego mszańskiego Żyda, o jakim usłyszałam, Jurka Streimera. Opowiedziała rodzinne dzieje, udostępniła dokumenty, a nawet wspólnie położyłyśmy kamyk przywieziony przeze mnie z Mszany na jego grobie w Hajfie. Na tym grobie jest informacja, że pochodził z Mszany, musiało to być dla niego ważne. Było to niezwykle wzruszające dla nas obu.

Jaka jest Pani osobista motywacja, żeby przybliżać zapomnianą historię żydowskiego miasteczka i jego mieszkańców, którzy zniknęli z naszych oczu w tak dramatycznych okolicznościach? Czy uważa Pani to za naturalny obowiązek, czy może przyczyniło się do tego jakieś wydarzenie, czy odkrycie?

− Dla mnie to zupełnie naturalne, że trzeba troszczyć się o pamięć po tych ludziach, choć droga do tej decyzji zajęła mi wiele lat. Jako młoda osoba nie wiedziałam nic o żydowskiej Mszanie, nie uczono mnie o tym w szkole, zaczęłam odkrywać tę historię dopiero po studiach teologicznych. Kiedy ją jednak poznałam, postanowiłam zadbać o tę pamięć, o miejsca martyrologii, o ostatnie ślady po naszych żydowskich sąsiadach. Dla ich pamięci zapalam nawet w piątki szabatowe świece i piekę chałkę – to mój osobisty akt niezgody na to, co z nimi się stało.

Czy trudno jest przypominać martyrologię i historię Żydów w tak małej społeczności jaką jest Mszana, czy Limanowa? Czy spotyka się Pani z niezrozumieniem, czy wręcz przeciwnie, zyskuje Pani uznanie mieszkańców Limanowszczyzny?

− Nie będę ukrywać, że nie jest łatwo. Istnieje jakiś duży opór wobec podejmowania tej tematyki, choć znajdują się też osoby, które rozumieją jej potrzebę i w różny sposób wspierają – to dla mnie ważne. Dużo naturalniej zachowuje się młodzież: są ciekawi, dopytują się o szczegóły, chętnie uczestniczą np. w sadzeniu krokusów upamiętniających dzieci - Ofiary Zagłady (międzynarodowy Projekt Krokus). Pracę z młodymi ludźmi uważam za ogromnie ważną.

W ostatnich latach widać ożywienie działalności upamiętniającej dzieje społeczności żydowskiej, powstaje coraz więcej organizacji i inicjatyw. Z kim współpracuje Sztetl Mszana Dolna?

Przede wszystkim wspieramy się lokalnie z podobnymi jak ja pasjonatami tematu: z Rabki, Limanowej, Nowego Sącza, Raby Wyżnej. Dwa lata temu zostałam zaproszona do grona Liderów Dialogu, które zrzesza ok. 90 osób z całej Polski, pracujących w tej tematyce. W 2019 r. zostaliśmy z mężem przyjęci do Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, która także udziela nam wsparcia. Na organizowanej przez Radę wspólnej Radości Tory w Warszawie opowiedziałam o naszych działaniach i zostałam niezwykle ciepło przyjęta. Podchodziły stareńkie już panie - Dzieci Holokaustu dziękując za to, co robimy. Możemy liczyć na pomoc Rady Dialogu naszej diecezji. Nasze starania o upamiętnienie miejsca mszańskiej synagogi poparła Otwarta Rzeczpospolita. Ostatnio moje działania doceniła pani Wojewódzki Konserwator Zabytków, uznając mnie Społecznym Opiekunem Zabytków. Trochę mniej zrozumienia spotykamy w samej Mszanie, ale liczymy, że i to zmieni się na lepsze.

Bardzo wielu mieszkańców narodowości żydowskiej, uciekając przez hitlerowską zagładą i prześladowaniami w czasach PRL-u, wyemigrowało. Czy utrzymuje Pani kontakty z osobami, które urodziły się i wychowały na Limanowszczyźnie?

Tak, udało się nam – najróżniejszymi zresztą „kanałami” – nawiązać kontakt z potomkami 4 mszańskich rodzin żydowskich. Kontakt mailowy mamy też z wnukiem ostatniego mszańskiego rabina, Elim Zobermanem, od którego zresztą dostaliśmy zdjęcie Natana Holländera, przedostatniego rabina Mszany. Mamy nadzieję na kolejne kontakty.

Pani działalność została zauważona przez Forum Dialogu, największą organizację pozarządową, która zajmuje się dialogiem polsko-żydowskim. Zarząd Forum Dialogu przyznał dofinansowanie na dwa projekty przygotowane przez Panią projekty: „Strona internetowa Sztetł Mszana Dolna” - stypendium w wysokości 6004,82 zł brutto, a także „Tworzenie i umacnianie więzi z potomkami mszańskich Żydów” - stypendium w wysokości 4457,83 zł brutto. Po podpisaniu umowy rozpocznie się tworzenie strony internetowej. Jest Pani liderem dialogu tej fundacji. Jakie cele sobie Pani stawia i jak będą konkretnie realizowane. Do kogo adresowane są te projekty? Jak można się w nie włączyć?

− Bardzo cieszy nas dofinansowanie na stworzenie strony internetowej, która w naszym zamyśle ma stać się rodzajem wirtualnego muzeum mszańskich Żydów, gdyż w naszym mieście nie ma żadnego miejsca, gdzie tę historię można by opowiedzieć, zgromadzić ocalałe zdjęcia, relacje, pamiątki. Będziemy na niej gromadzić wszystkie dostępne nam ślady pamięci. Liczymy bardzo na włączenie się w jej tworzenie osób, które posiadają jakąś wiedzę, fotografie, dokumenty. Już mamy kilka sygnałów i obietnic. Natomiast drugi projekt ma nam pomóc w odnalezieniu kolejnych potomków mszańskich Żydów. Wiemy o co najmniej jednej jeszcze rodzinie i chcemy nawiązać z nią kontakt. Pragniemy także dotrzeć do potomków Mosze Jereda, uratowanego przez mszańskich Sprawiedliwych. Wiemy, że miał córkę, Ruth i że urodził mu się wnuk – to informacje z ostatniego listu, jaki wysłał do swoich wybawicieli. Ślad urywa się w Aszkelonie. Chcemy spróbować odnaleźć dalsze ślady – przez kwerendę w archiwach, może wizytę w Izraelu.

Dzięki dofinansowaniu będziemy też mogli zaprosić potomków, którzy przyjadą na rocznicę Zagłady w sierpniu, choćby na obiad w restauracji. Do tej pory wszystkie koszty ponosiliśmy prywatnie sami, goszcząc ich w naszym domu. To czasem duże wyzwanie logistyczne: obchody 77. Rocznicy w sierpniu 2019 organizowaliśmy jeszcze, jak zwykle, własnymi siłami i na swój koszt. W przyszłym roku powinno być łatwiej dzięki wsparciu Forum Dialogu.

Wiele zabytków kultury żydowskiej, miejsc zagłady i cmentarzy jest ciągle w opłakanym stanie. Państwo nie znajduje funduszy na ratowanie starych synagog, czy innych obiektów kultu w małych miasteczkach. Jak wygląda sytuacja w rejonie Limanowej?

− Jest trudno, ponieważ garstka obecnie mieszkających w Polsce Żydów nie jest w stanie zadbać o wszystkie te miejsca. Przedstawicielka warszawskiej Gminy Żydowskiej, pani Elżbieta Magenheim powiedziała na jednym ze spotkań w naszym rejonie, że cmentarzy żydowskich i miejsc pamięci w Polsce jest więcej, niż mieszkających tu Żydów. Dlatego my, ich dawni sąsiedzi musimy jakoś o to zadbać. To nie tylko miejsca pamięci, ale i cenne zabytki kultury.

Łukasz Połomski twórca Sądeckiego Sztetlu napisał po swojej wizycie w Limanowej w 2017 roku „Dramat limanowskich Żydów woła o pomstę do nieba. Mam przed oczami historię Sary Blech, mur na Kilińskiego, cmentarz. Czy te historie nie zasłużyły na upamiętnienie?! Pora skończyć z ponad 70-letnim milczeniem, które jak wielka rana tkwi na kartach historii Limanowej. Pamiętajcie, nie zapomnijcie!” Czy widzi Pani zmianę na lepsze? Czy udaje się zaszczepić zwłaszcza w młodym pokoleniu mieszkańców Limanowszczyzny wrażliwość na hekatombę limanowskich i mszańskich Żydów, czy Pani zdaniem uda się ocalić pamięć?

− Nie jest to łatwy temat, wśród ludzi jest wiele oporów, uprzedzeń, niechęci, może obaw? Ja niejednokrotnie padałam ofiarą hejtu, czy nawet sąsiedzkich obelg. Uważam, że to tylko dowód na to, jak bardzo taka praca jest potrzebna. Dzięki temu, że pracuję zawodowo z młodzieżą, realizuję także z nimi dodatkowe projekty dialogowo-pamięciowe, wiele zmienia się na lepsze. Nie zapomnę radosnego nastroju na spotkaniach młodzieży mszańskiego LO z młodymi Izraelczykami w ramach projektu "Bliżej siebie. Zachować pamięć”. Z obu stron było wiele obaw, stereotypów, ale gdy się poznali, wspólnie zaśpiewali „Hallelujah” Cohena, czy przebój Adele, zagrali w koszykówkę, porozmawiali w małych grupach, to wszystko prysło jak bańka mydlana. Dzięki temu spotkaniu zresztą nawiązałam kontakt z jedną z rodzin mszańskich Żydów, bo koordynatorka ze strony izraelskiej podzieliła się po powrocie wrażeniami na jakimś nauczycielskim spotkaniu i gdy padły słowa „Mszana Dolna”, zareagował mąż wnuczki Ofiar zbiorowej egzekucji na Pańskim, Róży i Lipmana Borgerów. Dzięki temu mamy ich zdjęcie wykonane 8 godzin przez śmiercią! Od 6. lat prowadzę z uczniami projekt „Oblicza dialogu” Instytutu Dialogu Międzykulturowego w Krakowie, bierzemy udział w projekcie „Krokus”, „Żonkile”, a przede wszystkim poznajemy lokalną historię i kulturę oraz dbamy o pamięć. To z pewnością wyda w przyszłości dobre owoce, już wydaje!

Dziękuję za rozmowę.

Marzena Gitler, foto: arch. pryw. Urszuli Antosz-Rekuckiej

Urszula Antosz-Rekucka

Absolwentka studiów teologicznych na Papieskiej Akademii Teologicznej (obecnie Uniwersytet JPII) w Krakowie, od 27 lat nauczyciel-katecheta, podejmuje wysiłki na rzecz ocalania pamięci po mszańskich i okolicznych Żydach oraz wychowania młodzieży w duchu dialogu i szacunku wobec innych – przez działania osobiste, zawodowe i publiczne. Organizuje Dni Pamięci, rocznice Zagłady, podejmuje inicjatywy społeczne dotyczące upamiętnienia mszańskich Ofiar Zagłady (Aleja Pamięci Ofiar Holokaustu w 2012), tablica w miejscu mszańskiej synagogi, Drzewo Pamięci dla mszańskich Sprawiedliwych. Z uczniami bierze udział w projektach pamięciowo-dialogowych, organizuje wyjścia na zbiorowe mogiły żydowskie, zorganizowała 2 spotkania młodzieży polskiej i izraelskiej. Aktywna na portalach lokalnych i społecznościowych: założyła i prowadzi „Sztetl Mszana Dolna” na fb gdzie prezentuje materiały historyczne i edukacyjne. W 2018 r na krakowskich obchodach Dnia Judaizmu wygłosiła wykład „Chrześcijaństwo a judaizm – czego katolik może nauczyć się od religijnego Żyda”, a na wspólnej Radości Tory w Warszawie w 2019 opowiedziała o swojej drodze do dialogu. Wyróżniona w IX edycji Nagrody im. Ireny Sendlerowej „Za naprawianie świata”, nominowana do Nagrody Polin w 2017 r, laureatka Nagrody im. ks. Musiała Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”, Medalu Powstania w Getcie Warszawskim w 2018 r. oraz Polcul w 2019. Członkini Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, Społeczny Opiekun Zabytków.

Limanowa - najnowsze informacje