piątek, 26 czerwca 2026 10:25, aktualizacja godzinę temu

Starowiślna podzieliła Kraków. Decyzja komisarza jednych cieszy, innych oburza

💬Komentarze
Ulica Starowiślna
Ulica Starowiślna / Bogusław Świerzowski / krakow.pl

Kimisarz Stanisław Kracik poinformował, że miasto rezygnuje z kontrowersyjnej modernizacji ulicy Starowiślnej. Decyzja musiała wywołać burzę. Jedni cieszą się z wygranej, inni pytają o utratę dotacji i krytykują wycofanie sie z inwestycji w zieleń, jeszcze inni widzą tu polityczny spisek, który ma umocnić pozycję kandydatki KO na prezydenta Krakowa, kosztem innych kandydatów.

W skrócie:

  • Miasto rezygnuje z planowanej przebudowy ul. Starowiślnej i ruchu jednokierunkowego.
  • Zamiast tego ma być remont torowiska i jezdni, przy zachowaniu obecnego układu ulicy.
  • Komisarz zapewnia, że unijne pieniądze nie przepadną, tylko zostaną przekierowane na rozwój floty tramwajowej.
  • Decyzja cieszy część mieszkańców, przedsiębiorców i Jana Hoffmana, ale wywołała ostry sprzeciw aktywistów miejskich.

Stanisław Kracik został komisarzem, czyli osobą, które sprawuje funkcję prezydenta po tym, gdy 24 maja mieszkańcy w referendum odwołali Aleksandra Miszalskiego. Problem w tym, że już na wstąpie zaczynał z politycznym bagażem, bo wcześniej był wiceprezydentem odpowiedzialnym m.in za inwestycje drogowe i komunikację miejską. Powierzenie mu miasta, zwolennicy referendum uznali za lekceważenie przez premiera głosów Krakowian.

Oliwy do ognia dolała sprawa Starowiślnej. Wszyscy oczekiwali, że Kracik w pierwszym kroku wycofa się z dotychczasowych zasad dotyczących SCT, tymczasem od razu wsadził kij w mrowisko, polaryzując mieszkańców. Jedni chcą zachowania na kluczowej ulicy ruchu w obie strony i cieszą się z decyzji, inni zarzucaja komisarzowi krótkowzroczność i niegospodarność, bo miastu potrzeba więcej zieleni, a remont Starowiślnej miała sfinansować dotacja.

Ulica, która od dawna dzieli mieszkańców

Spór o Starowiślną narastał od miesięcy. Na ważnej ulicy, prowadzącej ruch z Podgórza na Stare Miasto i do centrum, miasto planowało kompleksową przebudowę odcinka od ul. Dietla do mostu Powstańców Śląskich. Projekt zakładał modernizację torowiska, sieci trakcyjnej, infrastruktury podziemnej, chodników, przystanków, a także wprowadzenie zieleni i infrastruktury rowerowej.

Największe emocje budził ruch samochodowy. Po przebudowie auta miały poruszać się Starowiślną tylko w jednym kierunku — od ul. Dietla w stronę Wisły. Dla zwolenników projektu był to sposób na uporządkowanie wąskiej, przeciążonej ulicy, poprawę warunków dla pieszych i pasażerów komunikacji miejskiej oraz wyprowadzenie części ruchu tranzytowego z centrum. Zamiast jednej z jezdni miał powstać pasaż dla pieszych pod drzewami, których brakuje w tej części miasta. Dla przeciwników jednokierunkowa Starowiślna to paraliż dojazdów, problemy z dostawami i przeniesienie się ruchu na sąsiednie ulice Kazimierza, Grzegórzek i Starego Miasta.

Przedsiębiorcy i część mieszkańców podnosili też argument konsultacji. Ich zdaniem kluczowe decyzje zapadały w czasie pandemii, w ograniczonych warunkach, a obecny projekt zbyt mocno ingerował w codzienne funkcjonowanie ulicy. Aby zmienić decyzję miast powstała petycja, kwestia pojawiła się na Ławce Dialogu z preyzdentem Miszalskim. Od dwoch lat mocno podnosił ją przewodniczący Dzielnicy Stare Miasto Jan Hoffman, który ostatecznie stał się twarzą referendum, a teraz kandydatem na prezydenta Krakowa.

Zamiast przebudowy będzie remont

25 czerwca nastąpił zwrot. Na konferencji prasowej komisarz Stanisław Kracik poinformował, że zamiast modernizacji będzie remont z zachowaniem obecnego układu ulicy. Dla jednych to dowód, że presja mieszkańców działa. Dla innych — cofnięcie Krakowa o lata i zmarnowana szansa na mniej betonową Starowiślną.

Kracik tłumaczył swoję decyzję pogarszającym się stanem torowiska. Przypomnijmy w styczniu konieczny był awaryjny remont i zamknięcie ulicy dla ruchu. Według magistratu doraźne prace wykonane punktowo na początku roku nie wystarczą, a czekanie na pełną przebudowę mogłoby oznaczać odsunięcie robót nawet do 2027 roku. Remont ma być więc odpowiedzią na pilną potrzebę poprawy stanu technicznego torowiska i jezdni.

Dotacja, która miała zamykać dyskusję

W decyzji komisarza jest jeszcze jeden wątek, który może budzić pytania: unijne dofinansowanie. Przez miesiące miasto przekonywało, że pole manewru przy Starowiślnej jest bardzo ograniczone, bo projekt przebudowy jest powiązany z wielomilionową dotacją.

Podczas marcowej „Ławki dialogu” Aleksandra Miszalskiego mieszkańcy pytali wprost, czy możliwe jest pozostawienie ruchu dwukierunkowego na Starowiślnej. Odpowiedź miasta była jednoznaczna: przy dwóch kierunkach ruchu samochodowego nie da się jednocześnie zapewnić wysokiej jakości przestrzeni dla pieszych, wprowadzić zieleni i utrzymać odpowiednich warunków dla tramwajów. Miasto tłumaczyło też, że przy takim rozwiązaniu ruch ogólny musiałby w praktyce korzystać z torowiska, co pogorszyłoby funkcjonowanie komunikacji miejskiej.

Podobnie brzmiał argument finansowy. ZDMK informował, że projekt „Przebudowa torowiska tramwajowego w ul. Starowiślnej wraz z infrastrukturą towarzyszącą w Krakowie” uzyskał 82,65 mln zł dofinansowania z Funduszy Europejskich, a całkowita wartość inwestycji wynosi ponad 129 mln zł. Zakres obejmował nie tylko wymianę torowiska i sieci trakcyjnej, ale też przebudowę chodników, budowę drogi dla rowerów, oświetlenie, odwodnienie, nasadzenia drzew oraz przebudowę skrzyżowania ulic Podgórskiej, Halickiej i św. Wawrzyńca, związaną z planowaną zmianą organizacji ruchu na jednokierunkową.

Co więcej, w oficjalnej opinii miasta do projektu uchwały dotyczącej zachowania ruchu dwukierunkowego wskazano, że zmiana zakresu projektu oznaczałaby nieaktualność dokumentacji aplikacyjnej, a ponieważ nabór był już zamknięty, możliwość pozyskania dofinansowania na tę inwestycję zostałaby utracona.

Dlatego obecna decyzja Stanisława Kracika jest dużym zaskoczeniem. Miasto przekonuje dziś, że pieniądze z Unii Europejskiej nie przepadną, bo ponad 82 mln zł ma zostać przekierowane do MPK na rozwój floty tramwajowej. — Cel funduszu jest bardziej ogólny — mówił Stanisław Kracik, tłumacząc, że chodzi o zmniejszenie uciążliwości komunikacyjnych. Jednak za sam remont zapłaci już Kraków. Dotacja nie sfinansuje już przebudowy Starowiślnej, a sam remont ulicy — szacowany przez miasto na ok. 65 mln zł — ma zostać pokryty z budżetu. Przetarg na tę inwestycję ma ruszyć w trzecim kwartale tego roku, a prace zaplanowano na 2027 rok.

Zaskoczenie jest tym większe, że Kracik jako zastępca prezydenta odpowiadał wcześniej za infrastrukturę, inwestycje i gospodarkę komunalną, nadzorując m.in. ZDMK i MPK. Jeszcze w maju ZDMK informował o badaniach georadarowych jako elemencie przygotowań do planowanej modernizacji Starowiślnej. Stąd pytanie, czy wcześniejszy argument o „utracie dotacji” był zbyt kategoryczny, skoro dziś miasto twierdzi, że środki można przesunąć na inny cel w ramach transportu publicznego, czy to może polityczna zagrywka?

„Presja ma sens”

Z decyzji komisarza cieszy się Jan Hoffman, który od miesięcy zabiegał o ponowne spojrzenie na projekt i powtórne konsultacje. Po informacji o zmianie planów skomentował krótko: „Presja ma sens!” i w opublikowanym filmie podkreśla: "Pieniadze zostałyby zmarnowane gdyby zrobiono ten remont".

Wcześniej pisał, że jeśli informacje o zatrzymaniu przebudowy się potwierdzą, będzie to „bardzo dobra wiadomość dla Krakowian i mieszkańców Dzielnicy I”. Jego zdaniem projekt był „fatalny, przeskalowany, drogi i przepychany na siłę”.

Hoffman podkreślał też, że Starowiślna wymaga remontu, ale nie za cenę utrudnienia życia mieszkańcom i przedsiębiorcom. Zachowany też powinien być na niej ruch dwukierunkowy.

„Betonowa patelnia zostaje”

Po drugiej stronie są aktywiści miejscy, organizacje transportowe i część mieszkańców, którzy liczyli, że przebudowa będzie szansą na zmianę charakteru Starowiślnej. Akcja dla Krakowa oceniła decyzję wyjątkowo ostro.

Komentując informacje o fali upałów napisała: "Tymczasem komisarz Kracik właśnie teraz na konferencji prasowej potwierdził nasze wczorajsze informacje. Jednoosobowo zdecydował, że wyrzuca projekt ucywilizowania ul. Starowiślnej do kosza. To oznacza m.in., że zamiast przyjaznej przestrzeni z zielenią (w najlepszym wypadku) zostanie utrzymany obecny stan. Beton, parkowanie na chodnikach, brak drzew i bieg przez płotki do i z MPK."

Organizacja zarzuca komisarzowi, że jednoosobowo wyrzucił do kosza projekt, który miał ucywilizować jedną z najważniejszych ulic w centrum miasta. W ocenie aktywistów oznacza to pozostawienie betonu, parkowania na chodnikach, braku drzew, cienia, szerszych chodników, wygodnych przystanków i drogi dla rowerów.

"Robi to ten sam komisarz, który w pierwszy dzień "urzędowania" zapowiadał, że nie będzie podejmował kontrowersyjnych decyzji i odpowiedzialnie podejdzie do zadania. Komisarz bez żadnego mandatu wyborczego do decydowania o przyszłości Krakowa w perspektywie 10-15 lat, bo tak należy rozpatrywać projekt, który poszedł do wyrzucenia.Wygląda na to, że pan Kracik próbuje nas cofnąć o 10 lat w kilka miesięcy. Słyszymy nieoficjalnie z urzędu, że to początek przywracania priorytetu dla samochodów w centrum miasta. Jak zwykle ucierpi cała reszta, czyli większość poruszających się po Krakowie, którzy wybierają do tego komunikację miejską, przemieszczanie się na piechotę czy rowerem." - czytamy w poście.

W stanowisku podpisanym m.in. przez Akcję dla Krakowa, Platformę Komunikacyjną Krakowa, Krakowski Alarm Smogowy, Przestrzeń-Ludzie-Miasto i Pieszy Kraków autorzy piszą, że nie bronią samego jednego kierunku ruchu samochodowego. Ich zdaniem najważniejsze jest to, że odrzucenie projektu oznacza utrzymanie obecnego „betonowego” wyglądu ulicy na kolejne lata.

W stanowisku pada też mocny argument finansowy. Autorzy przypominają, że projekt miał unijne dofinansowanie w wysokości 82 650 406,50 zł, a całkowita wartość inwestycji wynosiła 129 675 601,71 zł. Ich zdaniem rezygnacja z przebudowy oznacza nie tylko utratę szansy na lepszą ulicę, ale też zmarnowanie wieloletnich przygotowań, analiz i pracy urzędników.

Spór o Starowiślną stał się polityczny

Decyzja Kracika szybko została odczytana także w kontekście przedterminowych wyborów w Krakowie. Starowiślna była jednym z tematów, które napędzały krytykę poprzednich władz miasta. Teraz komisarz, który miał zajmować się przede wszystkim bieżącym zarządzaniem, podejmuje decyzję, która ma znaczenie na lata.

Piotr Kubiczek, jeden z inicjatorów referendum, ocenił, że komisarz „gasi poszczególne ogniska zapalne” w mieście. Jego zdaniem może to być element budowania wizerunku miasta, które „zawraca z kierunku turystyfikacji i idzie w stronę wspierania mieszkańców”, pisany wprost pod nadchodzące wybory.

"Ma to zapewne na celu przygotować pole pod kampanię wyborczą dla kandydatki jedynie słusznej partii pokazując miasto dialogu bez większych kontrowersji. Wypada mieć nadzieję, że przyszli wyborcy nie dadzą się nabrać i będą się kierować kompetencjami i doświadczeniem kandydatów, a nie znaczkami partyjnymi! Samorządy należy odpartyjnić i odpolitycznić. Jedynym "szefem" prezydenta mogą być tylko mieszkańcy! Marzenie, sen, czy przyszła rzeczywistość?" - napisał Kubiczek.

Remont też będzie bolesny

Niezależnie od tego, która strona dziś ogłasza sukces, jedno jest pewne: mieszkańców i pasażerów czekają duże utrudnienia. Już sam remont torowiska i jezdni na Starowiślnej będzie poważną operacją w ścisłym centrum Krakowa. Ulica jest wąska, przebiega przez Kazimierz, prowadzi do mostu Powstańców Śląskich i jest ważnym korytarzem tramwajowym łączącym centrum z Podgórzem oraz południowo-wschodnimi dzielnicami.

To oznacza, że kluczowe będą szczegóły organizacji robót: objazdy, zmiany w kursowaniu tramwajów, dostęp do posesji, dostawy do lokali i komunikacja z mieszkańcami oraz przedsiębiorcami.

Pozostaje pytanie: czy tymczasowy komisarz powinien podejmować decyzje, które mogą zmienić miasto na lata, skoro nie będzie ponosił za nie politycznej odpowiedzialności? Na razie jedno jest pewne: Starowiślna znów podzieliła Kraków.

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka