piątek, 14 lutego 2020 11:43

W Oświęcimiu zakaz palenia węglem za 12 lat! Czy to ma sens?

Autor Katarzyna Domagała
W Oświęcimiu zakaz palenia węglem za 12 lat! Czy to ma sens?

Prezydent oraz Rada Miasta Oświęcim na prośbę mieszkańców i w wyniku wzmożonych nacisków organizacji działających na rzecz poprawy powietrza, m.in. Oświęcimskiego Alarmu Smogowego, stworzyła projekt uchwały, która przewiduje całkowite wyeliminowanie węglowych kotłów na terenie miasta. Problem w tym, że realizacja planu przewidziana jest na kolejne dwanaście lat, mimo że w Oświęcimiu do wymiany pozostało jedynie tysiąc kotłów. – Takie zmiany można wprowadzić znacznie szybciej, nawet w kilka lat – komentuje Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego.

Projekt uchwały o zakazie palenia węglem został przygotowany przez Prezydenta Miasta Janusza Chwieruta i nadzorowany przez Radę Miasta. Dokument ma wejść w życie 25 marca 2020 roku. W uchwale Rada Miasta zwraca się do Zarządu Województwa Małopolskiego z wnioskiem o podjęcie inicjatywy uchwałodawczej w celu wprowadzenia na obszarze Oświęcimia dalej idących ograniczeń niż określone w uchwale Sejmiku Województwa Małopolskiego z dn. 23 stycznia 2017 ws. wprowadzenia w obszarze Małopolski ograniczeń i zakazów w zakresie spalania paliw. W skrócie: głównym celem uchwały jest wyeliminowanie z terenu Miasta Oświęcim kotłów węglowych, których obecnie pozostało ok. tysiąc.

Uchwała ma zostać przyjęta za półtora miesiąca. Ok. tydzień temu została opublikowana w internecie, po to, by mieszkańcy mogli wypowiedzieć się w sprawie jej zapisów. Do 21 lutego potrwają konsultacje społeczne, jednak – jak się okazuje – wiele osób wciąż nie wie, że taki projekt powstał.

Stopniowa eliminacja kotłów węglowych

Treść dokumentu jest bardzo istotna dla mieszkańców Oświęcimia, szczególnie dla tych, którzy jeszcze ogrzewają kotłami węglowymi. Cel planowanych zmian niewątpliwie jest słuszny - zważając na niepochlebny stan jakości powietrza w Małopolsce Zachodniej - jednak problem w tym, że uchwała przewiduje realizację zapisów aż na 12 lat! W tym czasie stopniowo zostaną wprowadzone zakazy używania pieców różnej klasy. Pytanie: czy tak rozwlekłe w czasie plany przyniosą pozytywne efekty dla stanu powietrza?

Przypomnijmy, że od 1 września 2022 roku ustawowo w całej Polsce obowiązuje zapis o zakazie używania kotłów węglowych. Miasto Oświęcim wprowadza dodatkowe obostrzenia na kolejne kilka lat. W obecnym kształcie projektu uchwały zakazującej palenia węglem są cztery graniczne daty: 2022, 2024, 2028 i 2032, o których powinien wiedzieć każdy z mieszkańców Oświęcimia:

– od 1 września 2022 r. – zakazuje się montażu kotłów węglowych w nowych budynkach, za wyjątkiem kotłów będących w trakcie montażu, lub których montaż jest planowany, jeśli decyzja o pozwoleniu na budowę obiektu budowlanego stała się ostateczna lub dokonano zgłoszenia robót budowlanych, a właściwy organ nie wniósł sprzeciwu, przed 1 września 2022 r.
– od 1 stycznia 2023 r. – zakazuje się użytkowania kotłów węglowych pozaklasowych,
– od 1 września 2024 r. – zakazuje się użytkowania kotłów węglowych klasy 3 i 4,
– od 1 września 2028 r. – zakazuje się użytkowania kotłów klasy 5,
– od 1 września 2022 r. – jest możliwość spalania biomasy stałej (tj. np. drewno, pelet) tylko w kominkach, które spełniają wymagania ekoprojektu, nie są jedynym źródłem ciepła oraz w kominkach, w których montowane są urządzenia zapewniające redukcję emisji pyłu,
– do 31 grudnia 2032 r. – mogą być użytkowane instalacje spełniające wymagania ekoprojektu, czyli kotły węglowe niskoemisyjne oraz kominki. Stąd też od 1 stycznia 2033 r. proponuje się wprowadzić zakaz używania kotłów węglowych oraz kominków spełniających wymagania ekoprojektu, za wyjątkiem sytuacji, kiedy będzie występował brak możliwości technicznych przyłączenia do miejskiej sieci ciepłowniczej lub gazowej. W przypadku pojawienia się możliwości podłączenia do sieci, postuluje się, aby kotły węglowe lub kominki spełniające wymagania ekoprojektu mogły być użytkowane przez okres nie dłuższy niż 10 lat od daty ich montażu.

Ekspert: „To plan, który można zrealizować w kilka lat”

W praktyce mieszkańcy Oświęcimia od 2032 roku będą mogli używać tylko systemów gazowych, olejowych czy spełniających standardy ekologiczne. Okazuje się jednak, że w Oświęcimiu kopciuchów wcale nie jest dużo, a ich usunięcie może obyć się znacznie szybciej niż w ciągu 12 lat.

Tak naprawdę zapisy uchwały dotyczą ok. 10 procent mieszkańców Oświęcimia, którzy nadal palą węglem i niestety zatruwają powietrze. Obecnie na terenie Oświęcimia pozostało ok. tysiąc kotłów węglowych do wymiany: ok. 800 pozaklasowych i 200 wyższych klas - mówi Bogumiła Kołodziej z Oświęcimskiego Alarmu Smogowego.
Zdajemy sobie sprawę, że 12 lat to bardzo długo, więc obecnie próbujemy przekonać Radę Miasta o skrócenie tego czasu przynajmniej do lat 10 – dodaje.

Podobnego zdania jest Piotr Siergiej, specjalista z Polskiego Alarmu Smogowego.

Ta uchwała jest bardzo zachowawczym rozwiązaniem. Co prawda przedstawiony w niej plan eliminacji kotłów węglowych wydaje się w porządku, jednak jest rozłożony na wiele lat, co budzi wątpliwości à propos jego skuteczności. Im wcześniej ta uchwała wejdzie w życie, tym lepiej dla wszystkich mieszkańców Oświęcimia – mówi Piotr Siergiej.
Pojawia się jeszcze następująca kwestia: co jeśli okoliczne gminy w ciągu 12 lat przegłosują uchwały zakładające znacznie krótsze terminy? Okaże się, że Oświęcim pozostanie miastem zatruwającym inne miejscowości – dodaje.

Pytanie zatem: jak przyspieszyć ten proces? Otóż, władze Oświęcimia szacują, że koszt wymiany ok. tysiąca kotłów węglowych to ok. siedem mln zł. Zaznaczmy, że np. w Krakowie było ich ok. 40 tys., jednak Miasto miało wysokie środki na ich eliminację. W efekcie poradziło sobie z problemem w ciągu kilku lat. Piotr Siergiej podpowiada, że jeśli władze Oświęcimia postarają się o dofinansowanie, sprawa może być zamknięta w ciągu czterech lub pięciu lat. Wymaga to jednak mobilizacji i podjęcia działania jeszcze przed wejściem uchwały w życie.

Brak wsparcia z góry, ale będą dopłaty

Jak władze komentują projekt uchwały? W oficjalnym komunikacie Prezydenta Oświęcimia czytamy m.in.:

Decyzja jest radykalna, jednak oczekiwana przez wielu mieszkańców, środowiska ekologiczne czy organizacje antysmogowe. Mamy przykłady Krakowa czy innych miast w Polsce, które wprowadziły takie zakazy. Liczę, że w ten sposób w zdecydowanym stopniu poprawimy jakość powietrza w mieście.

Prezydent dodaje też, że samorządy nie otrzymują odpowiedniego wsparcia ze strony państwa na działania na rzecz dbania o środowisko naturalne, w tym poprawę jakości powietrza.

Podejmujemy wiele działań antysmogowych, ale tak naprawdę pozostajemy z tym problemem sami, nie mamy żadnego wsparcia finansowego ze strony państwa. Rządowy program „Czyste powietrze” praktycznie nie działa, jest tylko na papierze. Dzięki dotacjom z budżetu miasta udało się jednak zlikwidować 179 starych pieców, w tym 120 kotłów pozaklasowych. W skali miasta jest to ponad 13 proc. wszystkich kopciuchów. Dalej jednak pozostało ich 791. Dlatego zachęcam mieszkańców, którzy myślą o wymianie pieców w kontekście zaproponowanych zmian, aby podejmowali te decyzje szybko, póki mamy jeszcze możliwości finansowe – czytamy o komentarzu.

Władze zapewniają, że mieszkańcy otrzymają dofinansowanie na wymianę ogrzewania. Obecnie dopłaty z budżetu miasta wynoszą do 7 tys. zł w przypadku pieców gazowych, do sieci ciepłowniczej – 6 tys. zł. Do kotła olejowego, elektrycznego i kolektora słonecznego miasto dopłaca 5 tys. zł. Do 16 tys. zł można dostać na pompy ciepła wraz z fotowoltaiką, a na same pompy do 10 tys. zł. Ekologiczne kotły węglowe mają najmniejsze dofinansowanie, bo tylko 3 tys. zł.

Bogumiła Kołodziej z Oświęcimskiego Alarmu Smogowego sugeruje jednak, aby mieszkańcy jak najszybciej zrezygnowali z ogrzewania węglem i starali się o dotację na wymianę pieca, który będzie spełniał standardy ekologiczne. Pozwoli to uniknąć sytuacji, w której mieszkaniec – niepotrzebnie – zakupi piec węglowy klasy piątej w 2024 (kiedy, zgodnie z zapisami uchwały, nie będzie można używać już pieców 3 i 4 klasy), a po ośmiu latach (2032 rok) znowu będzie musiał go wymieniać – tym razem już na gazowy, olejowy lub inny spełniający ekologiczne standardy.

Konsultacje na ostatnią chwilę i niewiedza mieszkańców

Jednak, aby mieszkańcy podjęli słuszną decyzję, muszą dokładnie znać zapisy uchwały i przepisy dot. pozyskiwania dotacji zarówno z budżetu miasta, jak i z rządowego programu „Czyste powietrze”. Jak się okazuje, to kwestia problematyczna. Po pierwsze: projekt rządu – przed czym szczególnie przestrzega Piotr Siergiej – jest niesprawny i wymaga gruntowej przebudowy, dlatego na ten moment nie ma co liczyć na szybkie uzyskanie wsparcia finansowego. Mieszkańcy niezorientowani w temacie, w tym niekorzystający z internetu, mogą nie poradzić sobie z pozyskaniem dofinansowania.

To jednak nie wszystko: według opinii mieszkańców, z którymi rozmawialiśmy, wiele osób w Oświęcimiu prawdopodobnie jeszcze nie zapoznało się z uchwałą (np. nie mają do niej dostępu, ponieważ nie korzystają z internetu; nie zdążyli tego zrobić). Piotr Siergiej zaznacza, że dotyczy to głównie osób starszych, które mogą sobie nie poradzić z wdrożeniem przepisów w życie lub podjąć niewłaściwą decyzją finansową – np. zakup nieodpowiedniego pieca, który i tak po kilku latach będą musieli wymienić. Co więcej, projekt uchwały oraz konsultacje społeczne w jego sprawie nie były zapowiadane. Mieszkańcy relacjonują, że są zaskoczeni, szczególnie konsultacjami, które planowo potrwają ok. dwóch tygodni. Co istotne, część z nich wciąż o nich nie wie.

O konsultacjach ws. projektu o „odejściu od węgla” mieszkańcy dowiedzieli się z internetu i to tylko dzięki temu, że lokalne media nie śpią i rozpowszechniły tę informację. Pisma do rad osiedli z wnioskiem o przeprowadzenie konsultacji trafiły do przewodniczących zaledwie kilka dni temu, a koniec składania uwag wyznaczono na 21 luty 2020! – mówi Bartłomiej Gieregowski, mieszkaniec Oświęcimia.
Z tego, co wiem, tylko jedna rada wyrobi się w terminie i przeprowadzi na szybko owe konsultacje. Organizatorzy, w tym przypadku Urząd Miasta, nie wzięli pod uwagę kilku bardzo ważnych kwestii. Po pierwsze, większość mieszkańców to osoby starsze, które nie korzystają z internetu. Do nich informacja o konsultacjach nie dotrze, zatem nie będą mieli możliwości oddania głosu w tej ważnej dla nich sprawie. Po drugie, jak dowiedziałem się z Urzędu Miasta, uwagi do uchwały w formie elektronicznej – nie muszą być zatem opatrzone danymi osób, które je zgłaszają. Obawiam się, że ludzie z całej Polski mogą wypowiedzieć się ws. zakazu spalania węgla w Oświęcimiu i nikt tego nie zweryfikuje – dodaje mieszkaniec.

Władzom zależy na sprawnym przeprowadzeniu konsultacji i wdrożeniu uchwały w życie, jednak pośpiech nie jest w tym przypadku dobrym doradcą. Piotr Siergiej proponuje, aby władze Oświęcimia szczególnie zadbały, by każdy z mieszkańców dokładnie zapoznał się z zapisami uchwały i wyraził swoją opinię. Do domów i mieszkań powinien trafić dokument z treścią proponowanej uchwały. Ponadto, proponuje też organizację zebrań miejskich, podczas których zostanie omówiona realizacja zapisów w praktyce, a mieszkańcy będą mogli zadawać nurtujące ich pytania. Zdaniem specjalisty, tylko wtedy wprowadzanie zapisów uchwały ma sens. Wszelkie niedopatrzenia będą skutkowały poważnymi problemami w przyszłości, głównie finansowymi i organizacyjnymi.

Czy władze Oświęcimia zadbają, by wszyscy – szczególnie starsi – mieszkańcy zapoznali się z uchwałą? Czy uwzględnią proponowane przez mieszkańców zmiany? Czy jest szansa na skrócenie okresu realizacji zapisów uchwały? Niestety, na te i inne pytania nie otrzymaliśmy odpowiedzi z Urzędu Miasta. Mieszkańcom pozostaje zatem czekać na wynik konsultacji społecznych i – co istotne – dokładnie śledzić informacje w sprawie. Projekt uchwały nadal dostępny jest na stronie internetowej Urzędu Miasta oraz w lokalnych mediach.

Oświęcim - najnowsze informacje