wtorek, 17 grudnia 2019 14:08

Warszawa do 2050 r. chce być neutralna klimatycznie

Autor Bernard Szwabowski
Warszawa do 2050 r. chce być neutralna klimatycznie

Warszawa do 2050 r. chce być neutralna klimatycznie. Podobną deklarację złożyło blisko 400 miast na całym świecie – poinformowała prezydent szczytu klimatycznego ONZ w Madrycie (COP25) Karolina Schmidt. W październiku "alarm klimatyczny" ogłosił Wrocław, który również zamierza dążyć do zeroemisyjności.
Jak podała Schmidt, nad osiągnięciem zerowej emisji netto CO2 do 2050 r. pracują 73 strony ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu, w tym Unia Europejska, a także 14 regionów, 398 miast, 786 przedsiębiorstw i 16 inwestorów w całego świata.

"Pokazuje to wyraźnie, że zarówno podmioty państwowe, jak i niepaństwowe uznają pilną potrzebę podjęcia ambitnych działań w celu sprostania nadzwyczajnej sytuacji związanej ze zmianami klimatu" – oceniała prezydent COP25.

Neutralność emisyjna, nazywana też neutralnością klimatyczną, węglową lub zerową emisją netto, nie wiąże się z całkowitym zaprzestaniem emisji dwutlenku węgla. Oznacza jedynie równowagę między emisjami CO2 a pochłanianiem gazu z atmosfery. Głównymi naturalnymi pochłaniaczami są gleba, lasy i oceany.

Obok Warszawy "pilną potrzebę podjęcia ambitnych działań na rzecz klimatu"  wyraziły m.in. jedne z największych metropolii świata: Tokio (Japonia), Dhaka (Bangladesz) i Karaczi (Pakistan).

Wśród sygnatariuszy deklaracji znalazły się miasta z różnych państw i kontynentów, takie jak: Addis Abeba (Etiopia), Barcelona (Hiszpania), Los Angeles (USA), Dubaj (ZEA), Nankin (Chiny), Sydney (Australia), Montreal (Kanada) czy Rio de Janeiro (Brazylia).

Warszawa jest członkiem grupy miast C40 – wszystkie tworzące ja miasta zobowiązały się do "zasadniczej redukcji emisji gazów cieplarnianych" w perspektywie 2050 roku. Grupa C40 to sieć 94 największych miast na świecie służąca działaniom na rzecz klimatu. Reprezentują one ponad 700 milionów światowej populacji i jedną czwartą globalnej gospodarki.

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski w przekazanym PAP komentarzu ocenił, że transformacja energetyczna jest szansą dla Polski.

"Tak jak wielu innych samorządowców w Europie, jestem przekonany, że musimy zobowiązać się do ambitniejszych celów w zakresie ograniczenia emisji zanieczyszczeń. Do 2050 roku Europa ma się stać neutralna dla klimatu. To nie iluzja, ale realistyczny plan oparty na nowoczesnych technologiach" – podkreślił Trzaskowski.

Przywódcy unijni w czwartek na szczycie w Brukseli porozumieli się ws. osiągnięcia przez UE neutralności klimatycznej do 2050 r. Takiej deklaracji nie była w stanie złożyć Polska, która domagała się więcej konkretów ws. finansowania kosztów transformacji energetycznej.

Neutralność dla klimatu, którą UE miałaby osiągnąć w połowie wieku, wiąże się z koniecznością odejścia od paliw kopalnych. Będzie to szczególnie trudne dla krajów, których gospodarka opiera się na węglu. Z raportu Komisji Europejskiej dotyczącego regionów górniczych wynika, że transformacja energetyczna UE najsilniej uderzy w Polskę. To w naszym kraju znajdują się regiony o największej liczbie zagrożonych miejsc pracy - w szczególnej sytuacji jest woj. śląskie.

Obok kopalń problemem na drodze do zeroemisyjności są elektrownie opalane węglem. To w Polsce funkcjonuje największa w Europie elektrownia na węgiel brunatny - Elektrownia Bełchatów. Według szacunków byłego resortu energii, Polska potrzebuje na transformację w kierunku gospodarki zeroemisyjnej około 700-900 mld euro, z czego sam sektor energetyczny 300 do 400 mld zł.

Również prezydent stolicy przekonuje, że kluczowym narzędziem w walce ze zmianami klimatu będą fundusze unijne. Warszawa planuje zwiększyć ich wykorzystanie na ten cel w ciągu następnej dekady. "Jako członek Europejskiego Komitetu Regionów wraz z burmistrzami i lokalnymi administratorami z całej UE chcemy gwarancji, że Unia zapewni odpowiednie wsparcie regionom i miastom, w tym silną politykę spójności po 2020 r. i ambitny fundusz właśnie w okresie przejściowym" - zauważył Trzaskowski.

Analitycy Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych oceniając perspektywy COP25, wskazywali, że w sytuacji braku nowych ambitnych działań państw większą rolę w ochronie klimatu mogą odegrać podmioty, które nie są stronami porozumienia paryskiego. Władze regionalne (np. stanów USA), burmistrzowie, poszczególne firmy czy instytucje finansowe od lat uczestniczą w szczytach i zgłaszają nowe deklaracje.

W niedzielę w Madrycie zakończyły się prowadzone pod prezydencją chilijską negocjacje blisko 200 delegacji w ramach 25. sesji Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP25) i 15. sesji Spotkania Stron Protokołu z Kioto (CMP 15).

Przyjęte w 2015 r. w Paryżu porozumienie klimatyczne zakłada powstrzymanie globalnego ocieplenia. Aby ograniczyć wzrost średniej globalnej temperatury do 1,5 stopnia Celsjusza - progu, który Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) określił jako bezpieczny - niezbędne jest osiągnięcie neutralności emisyjnej do połowy XXI wieku.

Z Madrytu Mateusz Kicka (PAP)
kic/

fot: Copyright: European Union

Świat - najnowsze informacje

Rozrywka