Ważne zwycięstwo, trwająca stagnacja i odpoczynek. Za nami weekend w Ekstraklasie

Stadion Wisły Kraków
Stadion Wisły Kraków / Fot: Krystian Kwiecień

Za nami wyjątkowo tylko dwa mecze krakowskich klubów na poziomie Ekstraklasy. Po tej kolejce podtrzymały się dwie passy, gdzie jedna jest sprzyjająca dla jednych, a inna dla drugich już przeciwnie.

W piątek 7 sierpnia na stadionie przy Reymonta Wisła Kraków podejmowała imienniczkę z Płocka. Biała Gwiazda zagrała dwa niezłe mecze na początek, choć wyjazd do Gliwic zakończył się porażką 3:4. Nafciarze z kolei ograli na start Raków Częstochowa na wyjeździe 1:0, a potem zremisowali z Widzewem Łódź 0:0. Ostatnim razem, gdy Wisła Kraków podejmowała u siebie Wisłę Płock na poziomie Ekstraklasy, to goście wygrali po wielu emocjach 4:3. Drużyna z Krakowa ponadto nie mogła ograć rywali z Płocka u siebie od 2020 roku.

Spotkanie w piątek też nie zwiastowało najłatwiejszej rywalizacji. Biała Gwiazda grała swoje, jednocześnie to Nafciarze znaleźli w pierwszej części meczu prosty sposób na zagrożenie bramki Marcela Łubika. Wielokrotnie Dani Pacheco, Zan Rogelj, czy Adam Radwański szukali swoich kolegów po lewej stronie boiska. Piłka często była tam kierowana do kogoś z dwójki Dominik Kun lub Olaf Kobacki. Obaj radzili sobie w biegowym pojedynku jeden na jeden z Julianem Lelieveldem. Atutem prawego obrońcy Wisły Kraków było dobre ustawienie, lecz jeśli rywal posłał piłkę za jego plecy, lub znalazł miejsce, by się rozpędzić, to Płocczanie stwarzali zagrożenie pod bramką.

Na przekór wszystkiemu to podopieczni trenera Jopa objęli prowadzenie. Świetne otwierające podanie starał się wykorzystać Jakub Krzyżanowski, jednak szukał uderzenie swoją lepszą, lewą nogą. Strzał został zablokowany a do piłki dopadł Angel Rodado, który opanował piłkę i uderzył w stronę bramki Rafała Leszczyńskiego. Futbolówka odbiła się jeszcze od Marcusa Haglinda-Sangre i wpadła do siatki. Tym samym Hiszpan strzelił swojego pierwszego gola w Ekstraklasie, jednocześnie było to trafienie numer 89 we wszystkich rozgrywkach z Białą Gwiazdą na piersi. Do przerwy jednak zostało sporo czasu, co wykorzystali Nafciarze. Słabym podaniem w 28 minucie wykazał się Jakub Krzyżanowski, piłkę przejął Dani Pacheco i od razu posłał piłkę na nos Saida Hamulicia. Bośniak wykorzystał prezent od gospodarzy i zrobiło się 1:1.

W 34 minucie z kolei miała miejsce największa sędziowska kontrowersja spotkania. Świetne podanie od Freda Duarte otrzymał Jordi Sanchez, który zdaniem samego sędziego Raczkowskiego był faulowany przez Haglinda-Sangre. Szwed jednak dostał tylko żółtą kartkę, choć Sanchez wychodził sam na sam. Ponadto po samym spotkaniu PZPN przyznał rację, że gracz Wisły Płock powinien otrzymać czerwoną kartkę. VAR jednak nie interweniował, a goście grali nadal w pełnym składzie. Co się odwlecze to nie uciecze i już trzy minuty później Alan Uryga dograł idealną piłkę z głowy do Sancheza, który wygrał pojedynek, a jakże, z Haglindem-Sangre i wpakował po raz drugi piłkę do bramki Rafała Leszczyńskiego.

Druga połowa była już jednak nudniejsza. Pierwsza groźna akcja którejkolwiek z ekip miała miejsce w 69 minucie, gdy niecelnie uderzył Angel Rodado. Kilka minut później jednak Płocczanie zaczęli wykorzystywać błędy gospodarzy. Said Hamulić uderzył groźne na bramkę Łubika po tym, jak Sanchez w zasadzie oddał mu piłkę za darmo. Następnie akcją indywidualną wykazał się Gleb Kuchko, ale Białorusin strzelił wprost w bramkarza.

Do końca spotkania Jordi Sanchez miał jeszcze okazję zamknąć mecz, ale nieczysto trafił w futbolówkę po dośrodkowaniu Krzyżanowskiego. Ostatnim wartym wyróżnienia wydarzeniem był słupek po strzale z główki Marcina Kamińskiego w 88 minucie. Niedługo po tej akcji podopieczni trenera Jopa świetnie pograli pod bramką gości, ale Rafał Mikulec nie wykorzystał sytuacji sam na sam, a interwencją popisał się Leszczyński. Wisła Kraków w dwóch meczach domowych zgarnia komplet punktów, a na poprawę statystyk wyjazdowych jest szansa już w najbliższą niedzielę 16 sierpnia, ponieważ Wiślacy podejmą w Zabrzu wicemistrza, jakim jest Górnik. Mecz zaplanowano na 20:15.

Zła passa nadal trwa

Drugim spotkaniem krakowskiego klubu, był wyjazdowy pojedynek Cracovii ze Śląskiem Wrocław. Pasy rozpoczęły sezon od remisu z Lechem Poznań 0:0 i porażki domowej z Pogonią Szczecin 0:2 czekając na trzy punkty od marca. Ponadto podopieczni trenera Grzelaka jako jedyni nie strzelili jeszcze gola. Śląsk jako beniaminek wszedł nieźle do ligi. Choć na start uległ Górnikowi 1:2, to później ograł u siebie Raków Częstochowa 2:1. W obu wypadkach Wojskowi wyglądali dobrze.

Mecz na remis, tym razem bez punktu. Cracovia przegrywa
Na stadionie przy Kałuży Cracovia podejmowała Pogoń Szczecin. Pasy w pierwszej kolejce zremisowały z Lechem Poznań, zaś Portowcy ulegli Legii.

W bezpośrednim starciu to jednak Pasy jako pierwsze zagroziły bramce rywali. Ajdin Hasić po niezłym dryblingu trafił jednak wprost w bramkę Karola Niemczyckiego, który jeszcze trzy lata temu grał przy Kałuży. W 18 minucie Bośniak odebrał piłkę w środku pola i idealnie dograł w tempo do Martina Mincheva. Bułgar jednak trafił wprost w bramkarza, marnując najlepszą dotychczas okazję w meczu. Kilka minut później Śląsk chciał spróbować podobnej akcji, jednak Brahim Traore wykazał się dobrym wślizgiem w pojedynku z Piotrem Samcem-Talarem. W 43 minucie o pechu mógł mówić Dijon Kameri, który mocnym strzał uderzył w poprzeczkę bramki gospodarzy. Austriak spróbował swoich sił także na początku drugiej połowy, ale tym razem górą był Niemczycki.

W 51 minucie gospodarze oddali pierwszy celny strzał, ale Luka Marjanac nie miał pomysłu na to, jak zaskoczyć Sebastiana Madejskiego. Później nieporozumienie w obronie Pasów starał się wykorzystać Przemysław Banaszak, ale strzał napastnika Śląska został zablokowany. W 80 minucie wydarzyło się coś, czego zabrakło przy Reymonta, a więc interwencja VAR. Mateusz Praszelik miał okazję do wyjścia sam na sam, ale został sfaulowany przez Mauretańczyka Lamine'a Ba. Stoper Śląska po weryfikacji przez arbitrów został wyrzucony z boiska.

Ta sytuacja nie pobudziła jednak Cracovii do działania. Wartym uwagi zdarzeniem z meczu jest jeszcze strzał sprzed pola karnego w wydaniu Hasicia, ale dobrze ustawiony Niemczycki obronił ten strzał. Mecz we Wrocławiu skończył się remisem 0:0, co daje serię już dziewięciu kolejnych niewygranych wyjazdów. Ostatnim razem w delegacji Pasy wygrały w lutym w starciu z Bruk-Betem Termalica 1:0. Następny mecz to spotkanie przy Kałuży, gdzie w niedzielę 16 sierpnia o 17:30 gospodarze zagrają z Rakowem Częstochowa.

Odpoczynek przez europejskie puchary

Wieczysta Kraków w ten weekend odpoczywała ze względu na pucharowe występu jej rywala, a więc GKS-u Katowice. Nowy termin meczu będzie znany, gdy drużyna ze województwa śląskiego zakończy swój udział w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy.

Wisła, Cracovia i Wieczysta z przełożonymi meczami
31 lipca władze ligi przekazały informację dotyczącą przełożonych spotkań. Korekty obejmą między innymi zaplanowane mecze krakowskich klubów.
Obserwuj nas w Google News

Sport - najnowsze informacje

Rozrywka