piątek, 7 sierpnia 2026 15:42, aktualizacja 2 godziny temu

Referendum w sprawie SCT? Gibała rozpoczął kampanię

💬Komentarze
Łukasz Gibała
Łukasz Gibała / Głos24

Strefa Czystego Transportu w obecnym kształcie to „pomyłka”, a o jej przyszłości powinni zdecydować mieszkańcy w referendum – zapowiedział Łukasz Gibała, rozpoczynając kampanię przed wyborami prezydenta Krakowa. To mocna deklaracja, bo właśnie SCT była jednym z tematów, które wywołały największe niezadowolenie przed majowym referendum zakończonym odwołaniem Aleksandra Miszalskiego. Gibała w piątek oficjalnie potwierdził swój czwarty start w wyborach. Ruszyła także zbiórka podpisów poparcia pod jego kandydaturą.

W skrócie:

  • Łukasz Gibała oficjalnie rozpoczął kampanię na prezydenta Krakowa.
  • Zapowiedział, że o przyszłości Strefy Czystego Transportu powinni zdecydować mieszkańcy w referendum.
  • To jego czwarta próba zdobycia prezydentury. W 2024 roku w II turze zdobył niemal 49 proc. głosów.
  • Kandydat zapowiada też przegląd finansów miasta i walkę z partyjnymi nominacjami.

Konferencja Łukasza Gibały rozpoczęła się w piątek, 7 sierpnia, o godz. 16.30 na Rynku Głównym. Towarzyszyli mu radni i działacze Krakowa dla Mieszkańców oraz mieszkańcy. Jednocześnie ruszyła zbiórka podpisów potrzebnych do rejestracji jego kandydatury.

Sam start Gibały nie jest zaskoczeniem. Po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego był wskazywany jako jeden z faworytów przedterminowych wyborów. Wyborcy w Krakowie znają go nie tylko jako wieloletniego radnego i lidera Krakowa dla Mieszkańców, ale też jako kandydata, który w poprzednich wyborach był o krok od prezydentury.

– Tak, będę startował. Będę startował po to, żeby w tym mieście nikt nie czuł się wykluczony i pozostawiony sam sobie. Będę startował po to, żeby przywrócić zaufanie i nadzieję. Będę startował po to, żeby w tym mieście wszyscy byli równi – powiedział.

SCT? „W obecnym kształcie to pomyłka”

Jedno z najważniejszych pytań dotyczyło Strefy Czystego Transportu. Temat trudno oddzielić od politycznego kryzysu ostatnich miesięcy. Sposób wprowadzenia SCT i jej zasady były jednym z powodów niezadowolenia mieszkańców, które poprzedziło referendum z 24 maja.

Gibała zaznaczył, że rozumie argumenty osób, którym zależy na zdrowiu i czystszym powietrzu. Jednocześnie przekonywał, że przyjęte rozwiązania doprowadziły do wykluczenia części osób o niższych dochodach, których nie stać na zmianę samochodu.

Jego stanowisko się nie zmieniło.

– Strefa w obecnym kształcie to pomyłka – stwierdził.

Najważniejsza była jednak dalsza deklaracja. Gibała zapewnił, że jeżeli zostanie prezydentem, to nie zamierza sam rozstrzygać przyszłości SCT. O tym, czy strefa powinna funkcjonować i na jakich zasadach, mieliby zdecydować mieszkańcy w referendum.

To szczególnie znacząca zapowiedź po wydarzeniach ostatnich miesięcy. Sam Gibała rozpoczął zresztą swoją konferencję właśnie od przypomnienia majowego głosowania.

– Krakowianie masowo powiedzieli dość polityce kolesiostwa. Powiedzieli dość polityce, która polegała na tym, żeby traktować miasto jak agencję pośrednictwa pracy dla partyjnych działaczy, dla elit politycznych, dla ich rodzin i dla ich znajomych – mówił.

Czwarta próba? „Nie wolno się poddawać”

Gibała startuje na prezydenta Krakowa już po raz czwarty. Ten temat także pojawił się w pytaniach dziennikarzy.

Kandydat przypomniał, że w każdych kolejnych wyborach zwiększał swoje poparcie. Najbliżej zwycięstwa był w 2024 roku, kiedy wszedł do drugiej tury i zdobył 48,96 proc. głosów. Różnica między nim a Aleksandrem Miszalskim wyniosła zaledwie 5434 głosy.

Nie zamierza przedstawiać kolejnego startu jako politycznego „ostatniego podejścia”. Odpowiadając dziennikarzom, mówił przede wszystkim o konsekwencji.

– Jeśli się w coś naprawdę wierzy, jeśli w coś się bardzo mocno wierzy, to nie wolno się poddawać. Jeśli w coś się naprawdę mocno wierzy, to trzeba być wytrwałym i konsekwentnym. Jeśli w coś się naprawdę mocno wierzy, to trzeba zawsze mieć nadzieję – mówił.

Mocno akcentował też swoje związki z Krakowem.

– Rozpoczynam ją tutaj, na Rynku Głównym w Krakowie. W mieście, w którym się urodziłem, w którym się wychowałem i w którym spędziłem całe swoje dorosłe życie. Ale przede wszystkim w mieście, które zawsze było, jest i będzie najbliższe mojemu sercu – powiedział.

Ten wątek prowadził do głównej osi jego kampanii: przeciwstawienia kandydata społecznego kandydatom związanym z partiami.

– Możemy wybrać kogoś, kto ma swoich szefów w Warszawie i tymi szefami są politycy warszawscy, którzy nie mają zielonego pojęcia o tym, jak nam tutaj w Krakowie się żyje i jakie mamy problemy. Albo możemy wybrać kogoś, kto będzie tylko i wyłącznie słuchał mieszkańców Krakowa. To będą jego jedyni szefowie – przekonywał.

Gibała podkreślał, że właśnie dlatego zdecydował się na kolejny start – aby Krakowianie mieli wybór między kandydatami partyjnymi a kandydatem społecznym.

– Dla nich właśnie startuję, żeby mieli wybór. (...) Mieszkańcy mają po prostu prawo do tego, żeby mieć wybór – mówił.

Najpierw finanse, ale nie podwyżki

Jednym z wyzwań dla przyszłego prezydenta będzie krótki czas do końca obecnej kadencji samorządu. Gibała przyznał, że w ciągu dwóch lat nie da się zrealizować wszystkiego. Wśród pierwszych zadań wymienił dokładną analizę sytuacji finansowej Krakowa.

Zapowiedział jednak, że nie chce poprawiać kondycji budżetu kosztem mieszkańców i sięgać po kolejne podwyżki.

Jego zdaniem najpierw trzeba dokładnie przyjrzeć się wydatkom samego miasta. Przypomniał wysokie wynagrodzenia w miejskich spółkach, koszty zewnętrznego doradztwa prawnego czy przypadki zatrudniania pełnomocników mimo słabych wyników uzyskiwanych przez nich w procedurach kwalifikacyjnych.

Wrócił tym samym do jednego z głównych tematów swojej dotychczasowej działalności – sposobu obsadzania stanowisk w miejskich instytucjach i spółkach. Przekonywał, że nie może być tak, że dobrze płatne posady trafiają do osób bez odpowiednich kwalifikacji tylko dlatego, że mają właściwe polityczne znajomości.

Drugim sposobem na poprawę dochodów ma być zwiększenie liczby osób rozliczających podatki w Krakowie. Gibała chce przekonywać mieszkańców, aby właśnie tutaj płacili PIT i tym samym zwiększali wpływy do miejskiego budżetu.

„Wojna polsko-polska” niepotrzebna w Krakowie

Pozostaje jeszcze pytanie, jak ewentualny prezydent Gibała zamierza współpracować z Radą Miasta, w której Kraków dla Mieszkańców nie ma większości.

Kandydat przekonywał, że widzi możliwość współpracy. Jego zdaniem w radzie jest wielu racjonalnie myślących samorządowców z różnych środowisk politycznych. Z częścią – jak przyznał – już rozmawiał.

Liczy na to, że przy sprawach dotyczących Krakowa możliwe będzie osiąganie kompromisów niezależnie od partyjnych szyldów.

Ten wątek również pojawił się w jego głównym wystąpieniu. Gibała mówił o potrzebie zatrzymania w Krakowie politycznej polaryzacji znanej z ogólnopolskiej sceny.

– Możemy po raz kolejny (...) przezwyciężyć zło i szaleństwo polaryzacji. Polaryzacji, która jest efektem tej wojny polsko-polskiej, która ma miejsce w Warszawie i rozlewa się na cały kraj – mówił.

Jak przekonywał, wybór prezydenta spoza głównych partii miałby być sygnałem, że lokalny samorząd nie musi kopiować konfliktów z Warszawy.

– Ja mocno wierzę w Kraków dla mieszkańców. Nie dla tabunów partyjnych, nie dla hord politycznych, ale dla zwykłych mieszkańców. Dla wszystkich tych, którzy mają w sercu dobro tego miasta – podsumował.

Przedterminowe wybory prezydenta Krakowa odbędą się 27 września.

Obserwuj nas w Google News

Wybory w Krakowie 2026 - najnowsze informacje

Rozrywka