Łukasz Wantuch wraca do krakowskiej polityki z hasłem „Mieszkania. Praca. Bezpieczeństwo” i zapowiada kampanię bez billboardów, plakatów i reklam w telewizji. Były radny, były wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa i jedna z bardziej wyrazistych postaci lokalnej debaty chce wystartować w przedterminowych wyborach prezydenckich.
W skrócie:
- Łukasz Wantuch zapowiedział start w wyborach prezydenta Krakowa.
- Swoją kampanię chce oprzeć na programie, a nie na partyjnym szyldzie.
- W „Planie dla Krakowa” proponuje m.in. tanie mieszkania, miejską pracę interwencyjną i nowe rozwiązania w bezpieczeństwie.
- To kandydat znany z nieszablonowych pomysłów, ostrych tez i mocnego stylu komunikacji.
Krakowska kampania jeszcze oficjalnie nie wystartowała, ale lista nazwisk robi się coraz dłuższa. Do gry o fotel prezydenta miasta wchodzi Łukasz Wantuch — były radny, były wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa, społecznik i polityk lokalny, który od lat budzi skrajne reakcje.
Dla jednych jest człowiekiem od konkretnych, czasem zaskakujących pomysłów. Dla innych — politykiem kontrowersyjnym, który lubi prowokować i przesuwać granice miejskiej debaty. Sam Wantuch próbuje dziś zbudować swój start wokół innej opowieści: nie jako kandydat partii, lecz jako człowiek z programem.
Na okładce przygotowanego przez niego dokumentu znalazły się trzy słowa: „Mieszkania. Praca. Bezpieczeństwo”. To właśnie one mają być osią kampanii.
"Zamierzam kandydować na urząd Prezydenta Miasta Krakowa. Polityka to nie jest coś odległego w Warszawie, ale to są nasze zwykłe, drobne sprawy. Wraki na ulicach, przepełnione kosze na śmieci, graffiti na murach, podatki lokalne.. Większość polityków (jeżeli nie wszyscy) wyznaje mentalność "BMW"- "Bierny, Mierny, Wierny". Ja jestem inny.Uważam, że mam szansę. To są wybory uzupełniające a ludzie są już zmęczeni walką między PO a PIS" - napisał w mediach społecznościowych.
Podkreślił też swoj związek z Krakowem. " Urodziłem się w Krakowie, mieszkam w Krakowie i umrę w Krakowie. Znam nasze miasto i wiem, jak je zmienić. Na razie mam poparcie 1 procentowe i tak samo zaczynał Zohran Mamdani. Kim jest ta osoba i co osiągnęła, przeczytajcie w mojej książce- link poniżej. Jeżeli będę prowadził kampanię tak jak wszyscy, to na pewno przegram - nie mam dużych pieniędzy ani struktur. Jeżeli jednak zrobię ją po swojemu, tak jak czuję, to kto wie.... Jeżeli chcesz mi pomóc i dołączyć do kampanii, link do formularza jest w pierwszym komentarzu." - zaapelował.
„Głosujesz na człowieka, nie na partię”
Wantuch zapowiada, że nie będzie prowadził klasycznej kampanii wyborczej. W swoim programie pisze, że nie planuje billboardów, „okrąglaków” ani reklam w telewizji. Zamiast tego chce przekonywać mieszkańców konkretnymi propozycjami.
To mocne ustawienie kampanii, bo w Krakowie przedterminowe wybory będą miały wyraźny kontekst partyjny. Swoich kandydatów lub kandydatki wystawiają albo popierają środowiska ogólnopolskie, a lokalna scena po referendum jest mocno podzielona. Wantuch próbuje wejść w tę przestrzeń jako kandydat bezpartyjny i niezależny.
W programie podkreśla, że wybory prezydenta miasta nie są wyborami parlamentarnymi, a mieszkańcy powinni głosować „na człowieka, nie na partię”. To przekaz obliczony na tych Krakowian, którzy mają dość wojny między największymi obozami politycznymi i szukają kandydata spoza głównego układu.
Wantuch proponuje też polityczny eksperyment: po ewentualnym zwycięstwie chciałby powołać czterech zastępców prezydenta wywodzących się z różnych środowisk — Koalicji Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości, Krakowa dla Mieszkańców oraz aktywistów miejskich. Jak przekonuje, miałoby to zakończyć „wojnę krakowsko-krakowską” i przywrócić znaczenie Radzie Miasta Krakowa.
Mieszkania po 990 zł i nadbudowy garaży
Najbardziej rozbudowaną częścią programu Wantucha są mieszkania. Były radny proponuje m.in. projekt „990 mieszkań po 990 zł”, odwróconą gminną hipotekę, nadbudowy garaży i domów, małe domy nauczyciela i seniora oraz wykorzystanie Hotelu Cracovia jako miejsca zamieszkania dla pracowników potrzebnych miastu.
Najmocniej brzmi propozycja mieszkań za 990 zł miesięcznie — z VAT, czynszem i funduszem remontowym, ale bez mediów. Wantuch przedstawia ją jako projekt mieszkań startowych i senioralnych, a nie klasyczne lokale socjalne. Chce, aby były to przede wszystkim niewielkie kawalerki dla młodych mieszkańców Krakowa oraz osób starszych, które potrzebują mniejszego lokum.
W programie pojawia się też pomysł nadbudowy garaży, parkingów i wybranych budynków. Wantuch argumentuje, że Kraków ma zbyt mało tanich mieszkań, ale wciąż ma miejsca, które są źle wykorzystywane. Jako przykład wskazuje parkingi przy dużych obiektach handlowych, place miejskie czy zespoły garaży, nad którymi — jego zdaniem — można byłoby tworzyć nowe lokale.
To pomysły odważne, ale też takie, które mogą wywołać spór. Każda większa inwestycja mieszkaniowa w Krakowie budzi emocje, zwłaszcza gdy dotyczy gęsto zabudowanych osiedli. Wantuch odpowiada na to hasłem „żadnych konfliktów społecznych” i przekonuje, że część projektów mogłaby powstawać tylko tam, gdzie zgodzą się mieszkańcy, rady dzielnic i lokalne wspólnoty.
Praca „pomiędzy pracami”
Drugim filarem programu jest praca. Wantuch proponuje program „Kraków Pracuje”, czyli miejskie zatrudnienie dla osób, które straciły pracę i od co najmniej pięciu lat mieszkają w Krakowie.
Założenie jest proste: osoba po utracie zatrudnienia mogłaby dostać od miasta podstawową pracę za pensję minimalną na 12 miesięcy. W pierwszym miesiącu miałaby pracować krócej, aby resztę czasu poświęcić na szukanie lepszej, docelowej pracy. W kolejnych miesiącach wymiar pracy miałby rosnąć.
Według Wantucha nie chodzi o zastępowanie etatowych pracowników miejskich jednostek, ale o dodatkowe zadania: sprzątanie, pomoc przy przeprowadzaniu dzieci przez jezdnię, wsparcie w przedszkolach, pracę przy organizacjach społecznych albo w instytucjach wykonujących ważne zadania publiczne.
Sam autor programu przyznaje, że nie jest to rozwiązanie dla wszystkich. Nie rozwiąże problemu osób zwalnianych z branży IT czy wysokospecjalistycznych usług, ale może dać oddech tym, którzy nagle wypadają z rynku pracy i potrzebują czasu, by stanąć na nogi.
Bezpieczeństwo, kamery AI i wzmocnienie Straży Miejskiej
Trzecim filarem programu jest bezpieczeństwo. Wantuch proponuje montaż małych, bezprzewodowych kamer z modułem sztucznej inteligencji i przyciskiem pomocy. Miałyby być instalowane m.in. na latarniach ulicznych.
Według jego koncepcji system nie miałby działać jak klasyczny monitoring, w którym ktoś stale obserwuje obraz. AI miałaby analizować sytuację i alarmować człowieka dopiero wtedy, gdy wykryje zagrożenie, np. przemoc albo niebezpieczne zdarzenie. Wantuch chce też, aby system był połączony z komunikatem głosowym do sprawców i szybką reakcją patrolu.
W programie pojawia się także wzmocnienie Straży Miejskiej, również finansowe. Były radny przekonuje, że sama technologia nie wystarczy, jeśli miasto nie stworzy systemu, w którym mieszkańcy nie boją się reagować, a osoby poszkodowane nie zostają same.
To kolejny element, który może wzbudzać dyskusję. Zwolennicy powiedzą, że Kraków potrzebuje nowoczesnych narzędzi bezpieczeństwa. Krytycy mogą pytać o prywatność, koszty i realną skuteczność systemów opartych na AI.
Metro? Nie. Tramwaje? Tak
Wantuch jednoznacznie sprzeciwia się budowie metra w Krakowie. W programie przekonuje, że miasta nie stać na inwestycję, której koszt może iść w dziesiątki miliardów złotych. Zamiast tego chce postawić na rozbudowę sieci tramwajowej, wydzielone torowiska, pierwszeństwo na skrzyżowaniach oraz punktowe tunele lub wiadukty tam, gdzie jest to potrzebne.
To nie jest nowy temat w jego publicznych wystąpieniach. Wantuch wielokrotnie zabierał głos w sprawie kosztów metra, także w rozmowach publikowanych na Głos24. Jego argument jest prosty: Kraków powinien inwestować w rozwiązania tańsze, szybsze i możliwe do wdrożenia wcześniej, zamiast zamrażać debatę wokół projektu, którego realizacja może potrwać wiele lat.
Podobnie mocno wypowiada się o Strefie Czystego Transportu. Deklaruje, że jest jej zwolennikiem, ale proponuje ograniczenie jej początkowo do obszaru I obwodnicy. Dopiero po roku chciałby przeprowadzić konsultacje i elektroniczne głosowanie mieszkańców w aplikacji mKrakus.
Kandydat od pomysłów czy kandydat od kontrowersji?
Wantuch od lat funkcjonuje w krakowskiej polityce jako postać osobna. Był związany z klubem Przyjazny Kraków, działał w Radzie Miasta, pełnił funkcję jej wiceprzewodniczącego, ale jednocześnie budował wizerunek polityka trudnego do podporządkowania.
W swoim programie sam przywołuje słowa Jacka Majchrowskiego, który miał nazwać go „niekontrolowalnym”. Dla Wantucha to komplement. W tym jednym zdaniu dobrze mieści się jego polityczny styl: mniej dyscypliny partyjnej, więcej osobistych pomysłów, często podanych w sposób, który wywołuje reakcję.
Z Majchrowskim łączy go zresztą szczególna relacja. Wantuch nie ukrywa uznania dla wieloletniego prezydenta, choć potrafił go również mocno rozliczać. W Głos24 prowadził rozmowę z Majchrowskim, w której pytał go m.in. o odpowiedzialność za 21 lat rządów, porażki politycznego zaplecza i pierwsze miesiące prezydentury Aleksandra Miszalskiego.

Wantuch był też gościem podcastu „Ósma za siedem”. W rozmowach dla Głos24 mówił m.in. o Strefie Czystego Transportu, pomocy Ukrainie, metrze i S7. To tematy, które wracają dziś w jego programie i mogą stać się osią kampanii.

Wybory w cieniu referendum
Przedterminowe wybory są konsekwencją referendum z 24 maja, w którym mieszkańcy odwołali Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta Krakowa. Rada Miasta nie została odwołana, dlatego nowy prezydent będzie musiał współpracować z obecnym układem sił w radzie.
To właśnie na tym Wantuch buduje część swojego przekazu. Przekonuje, że kandydat silnie związany z jednym obozem politycznym może od razu wejść w konflikt z radą. On sam proponuje model ponadpartyjny, choć pytanie, czy po ostrej kampanii i świeżym referendum taki polityczny kompromis byłby w ogóle możliwy.
Data wyborów nie jest jeszcze ostatecznie przesądzona. Początkowo zakładano, że głosowanie może odbyć się w sierpniu, ale kalendarz mogą opóźnić protesty referendalne, które trafiły do sądu. Coraz częściej pojawia się więc scenariusz wrześniowy.
W tej kampanii Wantuch nie będzie faworytem. Sam zresztą przyznaje, że startuje pod prąd. Ale jeśli wybory po referendum mają być także plebiscytem na pomysł zarządzania Krakowem, jego „Plan dla Krakowa” może stać się jednym z bardziej dyskutowanych dokumentów tej kampanii.



















