Wszystko wydarzyło się w ułamku sekundy. Najpierw jeden z samochodów osobowych zmienił pas ruchu, potem drugi stracił stabilność, obrócił się na jezdni i uderzył w ciężarówkę. Kierowca Scani próbując uniknąć jeszcze groźniejszego zderzenia, zjechał na pobocze, ale grząski teren nie utrzymał pojazdu. Cysterna przewróciła się na bok. Choć zdarzenie wyglądało dramatycznie, tym razem nie doszło do tragedii.
W skrócie:
- na autostradzie A4 zderzyły się dwa samochody osobowe i ciężarówka,
- kierowca cysterny, próbując uniknąć poważniejszego wypadku, zjechał na pobocze,
- ciężki zestaw przewrócił się na bok,
- kierowca sam opuścił kabinę, ale został zabrany do szpitala,
- podnoszenie pojazdu spowodowało wielogodzinne utrudnienia.
Do groźnego wypadku doszło w poniedziałek, 3 sierpnia, tuż po godz. 10.30 na autostradzie A4 w kierunku Katowic. Cysterna przewróciła się na 395. kilometrze trasy, na wysokości Chrosnej i cmentarza w Morawicy, kilka kilometrów za bramkami w Balicach.
Według wstępnych ustaleń policji najpierw jeden z samochodów osobowych wykonał manewr zmiany pasa ruchu. Chwilę później drugi samochód stracił stabilność. Pojazd obrócił się na jezdni i zderzył z jadącą obok ciężarówką. Kierowca dużego zestawu miał zaledwie moment na reakcję. Chcąc uniknąć poważniejszych skutków kolizji, odbił w stronę pobocza.
Manewr uchronił uczestników zdarzenia przed jeszcze silniejszym zderzeniem, ale zakończył się dramatycznie. Ciężarówka wjechała na nieutwardzony, miękki i grząski teren. Wielotonowy zestaw przechylił się, a następnie runął na bok.
Kierowca sam wydostał się z kabiny
Pierwsze zgłoszenie, które wpłynęło do Stanowiska Kierowania Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie, mówiło o przewróconym samochodzie ciężarowym. Na miejsce natychmiast skierowano duże siły ratunkowe.
Widok był groźny: cysterna leżała na boku, trzy pojazdy były uszkodzone, a na jezdni i poboczu pracowały służby ratunkowe. Na szczęście kierowca ciężarówki nie został uwięziony w kabinie. Zdołał opuścić pojazd o własnych siłach.
Ratownicy medyczni udzielili mu pomocy na miejscu. Następnie mężczyzna został przewieziony do szpitala, gdzie miał przejść dalsze badania.
Duża akcja ratunkowa na autostradzie
Na miejsce ruszyły zastępy z Jednostek Ratowniczo-Gaśniczych nr 3 i 5 w Krakowie, a także druhowie z OSP Balice, OSP Morawica i OSP Mników. Łącznie w działaniach uczestniczyło pięć samochodów ratowniczo-gaśniczych i pojazd operacyjny.
Na autostradzie pracowali również funkcjonariusze Komisariatu Autostradowego Policji oraz dwa zespoły ratownictwa medycznego z Zabierzowa i Kryspinowa.
Strażacy zabezpieczyli miejsce wypadku, odłączyli źródła zasilania w ciężarówce i zabezpieczyli wycieki płynów eksploatacyjnych. Najtrudniejszym etapem akcji było jednak przygotowanie pojazdu do podniesienia i usunięcia z pobocza.
Do postawienia wielotonowego zestawu potrzebny był specjalistyczny holownik. Strażacy musieli przez cały czas zabezpieczać teren i pilnować, aby podczas podnoszenia cysterny nie doszło do kolejnego niebezpiecznego zdarzenia.
Kierowcy utknęli w utrudnieniach
Jeszcze o godz. 12.15 działania służb trwały. Zastępy oczekiwały na przyjazd sprzętu, który miał podnieść przewrócony pojazd i umożliwić jego odholowanie. Operacja była skomplikowana i mogła potrwać kilka godzin.
Szczegółowe przyczyny oraz przebieg wypadku wyjaśniają funkcjonariusze policji. Śledczy będą ustalać m.in., w jaki sposób został wykonany manewr zmiany pasa i który z kierowców doprowadził do niebezpiecznej sytuacji.
Tym razem, choć wszystko wyglądało niezwykle groźnie, obyło się bez ofiar. Najbardziej skutki zdarzenia odczuli kierowcy jadący autostradą A4 w stronę Katowic, którzy musieli liczyć się ze zwężeniem jezdni, korkami i wielogodzinnymi utrudnieniami związanymi z podnoszeniem przewróconej cysterny.



















