piątek, 19 marca 2021 13:59

Dzisiaj zamykają się stoki narciarskie. Niektóre na zawsze

Autor Mirosław Haładyj
Dzisiaj zamykają się stoki narciarskie. Niektóre na zawsze

Ostatni dzień sezonu to dobra okazja, żeby powrócić do środkowej konferencji organizowanej przez Stowarzyszenie Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne, podczas której branża narciarska mówiła o swojej dramatycznej sytuacji. Wiele ośrodków może nie przetrwać do kolejnego sezonu 2022.

W środę, 17 marca w zimowej stolicy Polski – Zakopanem, odbyła się konferencja prasowa zorganizowana przez Stowarzyszenie Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne (PSNiT). Przedstawiciele ośrodków jednym głosem mówili o sytuacji branży oraz jej perspektywach na przyszłość, podkreślając jednocześnie kluczowe znaczenie stacji narciarskich dla rozwoju polskiej gospodarki, w tym przede wszystkim turystyki. Zamknięcie stoków w sezonie 2020/2021 oraz brak uregulowanych zasad dotyczących dofinansowywania z tzw. tarczy antykryzysowej może spowodować bankructwo branży narciarskiej, której przychody spadły nawet do 80%.

Organizacja PSNiT powstała po to, by reprezentować interesy ośrodków narciarskich i turystycznych w Polsce. Reakcją na sytuację branży w kraju było zwołanie konferencji mającej na celu zwrócenie uwagi na dotychczasowe decyzje rządu i ich skutki. Efektem środowego spotkania są postulaty skierowane do władzy. Na odpowiedzi w sprawie kluczowych kwestii, które przesądzą o losie polskiej turystyki zimowej, czekają właściciele stacji narciarskich, fani sportów zimowych oraz wszystkie osoby utrzymujące się z turystyki w tych regionach.

Druzgocące prognozy

Prognozy dla wielu polskich ośrodków już dziś nie należą do optymistycznych. Ich aktywność jest sezonowa i zależna w dużej mierze od warunków atmosferycznych. Sezon trwa zazwyczaj około 3 miesięcy i tylko wtedy podmioty branżowe zarabiają na swoje utrzymanie. Pozostała część roku, czyli okres 9 miesięcy, wiąże się natomiast ze sporymi nakładami finansowymi, po to, by zapewnić odpowiednią jakość i bezpieczeństwo stacji. Do tego dochodzą raty leasingowe i kredytowe oraz podatki, co w sumie kilkukrotnie przewyższa kwoty dofinansowania od rządu.

– Dotychczasowa pomoc, jaką uzyskały stacje narciarskie, jest nierównomierna i nie daje możliwości pokrycia finansowych zobowiązań. W obecnej sytuacji, czyli po branżowym lockdownie, z 100% dni sezonu narciarskiego, jeździmy niespełna 50%, a wiele małych stacji tylko ok. 30% dni. Przy czym warto podkreślić, że czas, w którym byliśmy zamknięci obejmował przerwę świąteczną, Nowy Rok oraz ferie zimowe – tak na prawdę najgorętsze dla nas momenty, w czasie których generujemy przychód na pozostałą część roku. Łatwo zauważyć, że skrócenie sezonu mocno wpłynęło na spadek naszych przychodów – średnio ok. 60-80%, co stawia nas w dramatycznej sytuacji. Realne przychody, na jakie możemy liczyć w tym momencie, to ok. 90 mln zł z estymowanych przed lockdownem 450 mln zł. Każdy dzień, w którym nie działaliśmy, przynosił ośrodkom stowarzyszonym w PSNiT 5 mln strat. Samo przygotowanie branży do sezonu pochłonęło 32 mln zł. Koszty przygotowania do reżimu sanitarnego to kolejne 600 tys.

– mówi Tomasz Paturej, prezes PSNiT.

Wykluczenie ze wsparcia w ramach tzw. tarczy antykryzysowej

Stacje narciarskie wprawdzie mogły liczyć na pieniądze z tzw. tarczy, jednak niewiele mówi się o zasadach ich przyznawania. Pomoc w ramach tarczy 1.0 otrzymało 65,79% stacji, zaś łączna kwota subwencji wyniosła 37 180 006,92 zł. Tarcza 2.0 to z kolei 35,53% ośrodków i subwencja PFR o łącznej kwocie 33 182 796,08 zł, przy czym już teraz wiadomo, że większość środków będzie musiała zostać zwrócona. Analizując dane liczbowe, łatwo zauważyć, że blisko połowa dotacji pokrywa jedynie koszty samego „rozruchu”.

– Kryteria wsparcia nie były konsultowane z PSNiT-em czy poszczególnymi ośrodkami poza pytaniem o nasze PKD. W konsekwencji brak znajomości branży i jej specyfiki spowodowały, że określone w regulaminach tarczy warunki okazały się zbyt ogólne. Autorzy tych zapisów jako wartość referencyjną przyjęli podmioty działające całorocznie, wykluczając tym samym naszą branżę ze wsparcia

– mówił Piotr Rzetelski, Narciarski Raj. Jak dodał:

– zęść stacji nadal pozostaje bez jakiejkolwiek pomocy. Warto wspomnieć też o tym, że ci, którzy otrzymali dofinansowanie, byliby w stanie wygenerować kwotę otrzymanej pomocy w ciągu jednego dobrego weekendu – jeśli mówimy o dużym ośrodku lub pracując ok. 10-15 dni w sezonie w przypadku mniejszych stacji.

Polska zima w naszym wspólnym interesie – postulaty branży

Podczas konferencji przedstawiono postulaty będące jednogłośnym apelem do rządzących. Przedstawiciele ośrodków narciarskich wskazali na:

  1. Przygotowanie instrumentu wsparcia dla branży narciarskiej: rekompensata do 60% przychodów ze średniej z poprzednich sezonów.
  2. Szeroki wachlarz PKD kwalifikujących się do wsparcia  - ale podobnie jak w tarczy PFR 2.0 - PKD wskazane z KRS/ CEiDG nie  zobligowane jako główne.
  3. Ulgi/ zwolnienia z podatku od nieruchomości i podatku od budowli  na rok 2021  – ustawowo a nie pozostawione do decyzji samorządów.
  4. Wsparcie dla wyodrębnionego obszaru tj. stacji narciarskiej, w ramach prowadzonej działalności a nie całej firmy tzn. wyliczenie przychodów/ kosztów  z konkretnego obszaru firmy. Wiele podmiotów prowadzi złożoną działalność np. jako organizator turystyki. Dziś te firmy karane są za swoją przedsiębiorczość w poprzednich okresach.
  5. Dofinansowanie do wynagrodzeń pracowników, umorzenia ZUS, wsparcie postojowe do następnego sezonu narciarskiego.
  6. Preferencyjne stawki kredytów pozwalające na pokrycie zobowiązań leasingowych i kredytowych gwarantowane przez Skarb Państwa.

Branża narciarska i jej wpływ na rozwój turystyki

Badania przeprowadzone w miejscowościach turystycznych w Karkonoszach i Górach Izerskich latem 2020 wskazują na brak korelacji między zwyżką zakażeń na COVID-19 a turystyką. Tym bardziej dziwią decyzje rządu o zamknięciu stacji w kluczowym dla nas momencie sezonu zimowego grudzień/styczeń.

– Dla miejscowości turystycznych (np. Karpacz, Szklarska Poręba, Świeradów Zdrój) istotą jest zima. Dobrze funkcjonujące ośrodki narciarskie generują ruch turystyczny. Właśnie w styczniu i lutym jest on o wiele wyższy niż średnia z pozostałych miesięcy

– mówił Grzegorz Sokoliński, Przewodniczący LOT Szklarska Poręba.

Jeśli państwo nie otoczy ośrodków narciarskich wsparciem, szczególnie teraz, to będziemy obserwować wyjazd polskich narciarzy do naszych sąsiadów lub w Alpy. Styczeń tego roku pokazał to najboleśniej kiedy polskie ośrodki narciarskie zostały zamknięte Polacy wyjechali na narty do Szwajcarii, która zaliczyła spektakularny wzrost wizyt Polaków o 63,9% w stosunku do roku poprzedniego, które było niemal na poziomie zerowym.

W obecnej sytuacji wsparcie ze strony państwa dla turystyki zimowej jest niezbędne. Samo piękno gór nie wystarczy narciarzom – potrzebują dobrej, nowoczesnej infrastruktury, która będzie mogła przetrwać i dokonać nowych inwestycji.

Stacje narciarskie zlokalizowane nie tylko na południu Polski, ale i na Lubelszczyźnie, Mazurach, Pomorzu, Suwalszczyźnie czy w woj. Świętokrzyskim, odgrywają ogromną rolę w krajowej gospodarce. Ich działalność wpływa na jakość turystyki poszczególnych regionów i lokalnych społeczności. Mowa tu m.in. o hotelach, które oferują zakwaterowanie, gastronomii, licznych atrakcjach turystycznych, transporcie, budownictwie i wszystkich miejscach, w których mieszkańcy tych miejsc znajdują zatrudnienie. To oznacza, że bankructwo branży narciarskiej może spowodować upadek wielu gałęzi gospodarki w Polsce.

koronawirus najnowsze informacje

Fot. i inf.: PSNiT

Podhale

Podhale - najnowsze informacje