czwartek, 10 marca 2022 10:42

"Jako ojciec nie mogłem patrzeć na bombardowanie domu z dziećmi"- były brytyjski komandos dołącza do walki o Ukrainę

Autor Katarzyna Jamróz
"Jako ojciec nie mogłem patrzeć na bombardowanie domu z dziećmi"- były brytyjski komandos dołącza do walki o Ukrainę

30-letni Ben Grant jest synem angielskiej posłanki, który pomimo sprzeciwu ze strony władz, w ostatni weekend przybył na Ukrainę by walczyć z rosyjskimi wojskami. Mężczyzna spędził ponad pięć lat jako komandos w Royal Marines.

Jego matką jest Helen Grant, była minister sportu i turystyki, konserwatywna posłanka i specjalna wysłanniczka Borisa Johnsona ds. edukacji dziewcząt. W sobotę, w kasie lwowskiego dworca dziennik The Guardian rozmawiał z Grantem, który czekał na pociąg do Kijowa. Mężczyzna powiedział, że nie został odgórnie wysłany na wojnę, postanowił to zrobić z własnej woli, nie informując o tym swojej matki. Na wyjazd zdecydował się po obejrzeniu materiału z bombardowania domu, w którym słychać było krzyk dziecka. – Wtedy pomyślałem, że jestem ojcem trójki dzieci, a gdyby to były moje dzieci, to wiem co bym zrobił, poszedłbym walczyć – powiedział były komandos.

Grant zdradził, że spodziewa się wielu byłych żołnierzy z Wielkiej Brytanii. Dodał, że w sumie ma przyjechać sto osób, a niektórzy z nich są bardzo dobrymi specjalistami i wiedzą co mają robić. W zeszłym tygodniu, minister spraw zagranicznych Liz Truss została skrytykowana po tym jak powiedziała, że poprze Brytyjczyków udających się na Ukrainę, by walczyć z rosyjskimi wojskami. Z kolei w niedzielę, szef sztabu obrony Tony Radakin wezwał do tego by nie jechać na wojnę. Polityk uważa, że jest to niezgodne z prawem, a także niepotrzebne dla Brytyjczyków. Rosja zagroziła, że żaden z najemników, których Zachód wysyła na Ukrainę by walczyli o reżim nacjonalistyczny w Kijowie, nie może być uważany za bojownika w rozumieniu międzynarodowego prawa humanitarnego ani nie może mieć statusu jeńca wojennego.

Grant powiedział, że zdaje sobie sprawę z tego, że armia rosyjska nie przestrzega konwencji genewskiej i strzela do dziennikarzy i cywilów. Dodał, że wolałby odebrać sobie życie niż zostać wziętym do niewoli. – Jeśli miałbym szansę na zakończenie swojego życia przed schwytaniem, zrobiłbym to. Przygotowałem się na to psychicznie, ale miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie – przekazał.

Mężczyzna był już na misji w Iraku, opisał w jaki sposób poinformował o wyjeździe na Ukrainę swoją rodzinę. – Przez kilka miesięcy byłem w Iraku. Wróciłem do domu, zobaczyłem rodzinę, której nie widziałem przez jakiś czas... W zasadzie powiedziałem: "jadę na Ukrainę". Byli bardzo zdenerwowani, ale ludzie mnie tutaj potrzebują – przekazał.

Towarzysz byłego komandosa, który przedstawił się jako Ash z Londynu, powiedział, że zdecydował się na wyjazd po obejrzeniu filmiku, na którym widać jak samolot strzela pociskiem rakietowym w dom jednorodzinny. Inny żołnierz przekazał, że pracował w prywatnej ochronie w Iraku i zostawił pensję w wysokości 4500 tys. funtów miesięcznie, by tu przyjechać. – Zostanę do samego końca, nawet jeśli kula trafi w moją klatkę piersiową – powiedział Jax. Dodał, że jego rodzina wie, że nie zmieni decyzji, którą już podjął.

Europa i świat

Europa i świat - najnowsze informacje