W pochmurny, niedzielny wieczór (21 października) Opera Krakowska rozbrzmiewała pełnymi emocji tonami opery „Orfeusz i Eurydyka”, którą skomponował Christopher Willibald Gluck. Śpiewakom towarzyszył zespół baletowy oraz chór. I właśnie to połączenie sprawiło, że cała inscenizacja była prawdziwą muzyczną, a także wizualną ucztą.
Autor libretta czerpał inspirację z greckiego mitu opowiadającego historię miłości trackiego śpiewaka – Orfeusza oraz nimfy Eurydyki. Oto zrozpaczony kochanek, mając za nic ciemności Hadesu, zszedł do podziemi, aby przywrócić do żywych swoją żonę. Był tylko jeden warunek. Orfeusz nie mógł obrócić się za siebie dopóki światło słoneczne nie oświetli kobiety. Niestety. Boski zakaz zostaje złamany.
Śpiewacy i tancerze wcielając się w swoje role przekazali publiczności cały wachlarz emocji. Od ogromnego żalu, przez nadzieję i rozpacz, aż po nieskrępowaną niczym radość. Bo musicie wiedzieć, że spektakl kończy się szczęśliwie. Miłość triumfuje, a bogowie wzruszeni cierpieniem Orfeusza zwracają mu jego Eurydykę.
Cała choreografia oparta została na parach. Każdy operowy solista posiadał swój odpowiednik na planie baletowym. I tak Monika Korybalska była głosem Orfeusza, a Dzmitry Prokharau jego ciałem. Podobnie rzecz miała się z Eurydyką oraz amorem. Największe wrażenie zrobił na widzach pełen pasji taniec straszydeł oraz zjaw w krainie ciemności. Wyobraźcie sobie mary i duchy w zasłonach na twarzach, które uderzały o scenę swoimi wydłużonymi odnóżami.
Całe przedstawienie przeniosło mnie w magiczny świat, który egzystował daleko od rzeczywistości. Ukazywało ponadczasową prawdę: prawdziwa miłość jest w stanie przezwyciężyć wszelkie przeciwności.
Paulina Reperowicz
Foto: Opera Krakowska













![[WIDEO] Starcie posłów KO z Komitetem Referendalnym. Będą procesy](https://cdn.glos24.pl/2026/05/Hoffman-Ja--kowiec_w300.webp)

![[8.05.2026] Pogoda w Małopolsce. W piątek wrócą burze](https://cdn.glos24.pl/2026/05/Bochnia_w300.webp)



