piątek, 30 października 2020 18:47

Kraków. Dramatyczna walka o życie bezdomnego. Zaklinował się w kanale, w którym mieszka

Autor Marzena Gitler
Kraków. Dramatyczna walka o życie bezdomnego. Zaklinował się w kanale, w którym mieszka

Mężczyzna wisi głową w dół, pomóżcie - takie zgłoszenie, które wpłynęło do naszego dyżurnego zdecydowanie nie należało do typowych - relacjonuje Straż Miejska, które przybyła na miejsce jako pierwsza. Zaklinowanego głową w dół mężczyznę znalazły dwie wolontariuszki "Zupy na Plantch". Natychmiast wezwały pomoc. Jak skończyła się ta akcja?

Dramatyczna akcja w tunelu

"Prosimy o szybki przyjazd patrolu na ulicę Zwycięstwa. W bunkrze, na drabinie, wisi głową w dół starszy mężczyzna. Żyje, bo próbuje się uwolnić, ale sam sobie nie poradzi, jest zakleszczony między szczeblami, w każdej chwili może spaść w dół – ten dramatyczny opis sytuacji przekazały naszemu dyżurnemu wczoraj wieczorem dwie wolontariuszki fundacji „Zupa na Plantach” - napisała Straż Miaska Miasta Krakowa na Facebooku. Nie było na co czekać. Błyskawiczny kontakt z najbliższym patrolem, informacja do pogotowia ratunkowego, straży pożarnej i jazda! Na miejscu okazało się, że uwolnienie mężczyzny nie będzie łatwe. Czekając na przyjazd strażaków, strażnicy zeszli w dół bunkra, tak nisko jak się dało i własnymi paskami od mundurów zabezpieczyli go przed upadkiem z wysokości około 3 metrów. Próbowali go uwolnić, ale niestety, sami nie byli w stanie. Dopiero po przyjeździe strażaków, wspólnie z nimi, przy użyciu specjalistycznego sprzętu /lin i chwytaków/ wydostali starszego pana na zewnątrz.

Na szczęście nic mu się nie stało, był cały i zdrowy i w takim szoku, że nie potrafił wyjaśnić jak znalazł się na drabinie. Wszystko skończyło się szczęśliwie – dzięki współpracy służb, a przede wszystkim dzięki dziewczynom z fundacji, które błyskawicznie wykręciły numer 986!

"Wyglądało to strasznie"

Tak o dramatycznej sytuacji napisały same jej bohaterki, Edyta i Magdalena: "Zastałyśmy Pana S. zawieszonego na drabinie w wejściu do bunkra głową w dół. Był kompletnie zaklinowany, wisiał na jednej nodze (nie wiem, czy zdrowej, czy chorej), drugą miał zaklinowaną w drabinie, stopy powykrzywiane w różne strony i też zaklinowane - jedna między drabiną a ścianą, a druga w drabinie. Wyglądało to strasznie, mimo to, Pan S. był w miarę kontaktowy. Początkowo miałyśmy plan same spróbować mu pomóc, ale szybko zorientowałyśmy się , że same nie mamy szans. Najgorsze było to, że Pan S. miał głowę pod kołnierzem wejścia do kanału i nie był w stanie nic z tym zrobić. Wezwałyśmy Straż Miejską, Pani Dyspozytorka szybko ogarnęła sytuację i przysłała patrol. Mimo prób wejścia do kanału, i rozmowy z Panem S., Strażnicy szybko podjęli decyzję o wezwaniu straży pożarnej i pogotowia. Okazało się też, że Pan S. ma zranioną i rozkrwawioną rękę, prawdopodobnie od prób wyjścia. Straż Pożarna przyjechała równie szybko jak Straż Miejska i zaczęła się akcja jak z filmu. Nie wiem, jak to się stało, że im się udało, bo nie widziałam, chyba jeden ze strażaków spuścił się na linie na dół - w każdym razie udało im się wyciągnąć Pana S. Był ewidentnie w szoku i bardzo zmęczony i obolały, skarżył się na ból brzucha i nogi. Jeden ze strażaków sprawdził na szybko jego stan, zmierzył mu ciśnienie, ale zaraz przyjechała karetka – na szczęście – bo nie było pewne czy przyjadą z uwagi na ilość zgłoszeń. Wszyscy biorący udział w akcji wykazali się naprawdę zaangażowaniem, profesjonalizmem i przede wszystkim empatią. Odnosili się do Pana S. z szacunkiem i troską – wiem, że to dziwne, że takie rzeczy robią wrażenie na człowieku, ale wiecie jak jest. Po 30 minutach ekipa pogotowia ustaliła, że przyjmą Pana S. w szpitalu i pojechali. My, w miarę, na ile się dało, zabezpieczyłyśmy plecak Pana S. i pojechałyśmy dalej."

"Celem naszych odwiedzin u osób w kryzysie bezdomności jest nie tylko dostarczenie żywności czy środków higienicznych, ale też sprawdzenie, czy wszystko u nich w porządku ze zdrowiem i tak ogólnie.I raz na jakiś czas zdarza się, że odpowiedź brzmi "nie, nie jest w porządku", raz na jakiś czas, dzięki tym odwiedzinom zdarza się nam być we właściwym miejscu o właściwej porze." - podsumowała "Zupa na Plantach" - organizacja, której wolontariusze tworzą relację z osobami w kryzysie bezdomności, trafiają do nich z odpowiednią pomoca i przede wszystkim - jedzeniem i ubraniem.  

Jak wspomóc "Zupę na Plantach"?

Przez dobrowolne wpłaty:

Numer konta: 40 1600 1013 1878 1596 5000 0001

Tytuł przelewu: Darowizna
Dane do przelewu: Fundacja Zupa
Bank BGŻ BNP Paribas S.A.

Dane do przelewu z zagranicy:
Kod SWIFT: PPABPLPKXXX
Numer IBAN:  PL40 1600 1013 1878 1596 5000 0001

rzeczowo lub przez wolontariat:

Kontakt:

mail | kontakt@zupanaplantach.pl

fb | www.facebook.com/ZupaNaPlantach

tel.| +48 507 629 352

Biuro Fundacji ZUPA

ul. Celna 9/37
30-507 Kraków

czynne od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00 – 16:00.

Kraków

Kraków - najnowsze informacje