czwartek, 23 kwietnia 2026 08:31, aktualizacja 2 dni temu

Krakowska radna odchodzi z KO do Razem. „Nie będę nawoływać do bojkotu referendum”

Krakowska radna odchodzi z KO do Razem. „Nie będę nawoływać do bojkotu referendum”
Od lewej: Aleksandra Owca i Agnieszka Łętocha / Norbert Kwiatkowski

„To nie jest taka decyzja, którą podjęłam, bo jest referendum” — mówi Agnieszka Łętocha, ogłaszając odejście z klubu Koalicji Obywatelskiej w Radzie Miasta Krakowa i rozpoczęcie współpracy z Aleksandrą Owcą oraz partią Razem. Radna przekonuje, że po dwóch latach w klubie nie widziała już możliwości dalszej współpracy.

Swoją decyzję Agnieszka Łętocha ogłosiła 17 kwietnia podczas wspólnego briefingu z współprzewodniczącą Razem Aleksandrą Owcą oraz krakowskimi działaczkami i działaczami tej partii, że opuszcza klub Koalicji Obywatelskiej, przechodzi do opozycji i rozpoczyna współpracę z Razem. Jak podkreśliła, nie była to decyzja pochopna, lecz efekt „dłuższego procesu refleksji, rozmów i doświadczeń, które niestety nie przyniosły oczekiwanej zmiany”. Polityczne przetasowanie w krakowskiej Radzie Miasta nabiera nowego znaczenia w cieniu zbliżającego się referendum.

Łętocha weszła do Rady Miasta po wyborach samorządowych w 2024 roku. Startowała z list Koalicji Obywatelskiej w okręgu nr 3, obejmującym Zwierzyniec, Bronowice i Dębniki, ale politycznie od początku była kojarzona także z Zielonymi, którzy współtworzyli szerszy blok KO. W ostatnich miesiącach coraz wyraźniej zaznaczała własną odrębność: współpracowała z Aleksandrą Owcą przy sprawach dotyczących mieszkańców, angażowała się w działania wokół przepisów związanych z przeciwdziałaniem alkoholizmowi (angażowała się w postulat podwyższenia opłaty za koncesję potocznie nazywany "korkowym"), zabierała głos przeciw podwyżkom cen biletów, a w ostatnich tygodniach wraz z posłanką Darią Gosek-Popiołek ze Wspólnego Jutra stanęła też po stronie krakowskich kwiaciarek z Rynku Głównego.

Nowy polityczny sojusz ma już wyraźny wymiar praktyczny. Aleksandra Owca przypomniała wspólne działania z Łętochą w Radzie Miasta, w tym współpracę przy rezolucji dotyczącej ustawy o przeciwdziałaniu alkoholizmowi, sprzeciw wobec podwyżek cen biletów oraz kontrolę prowadzoną w jednej z miejskich spółek. Podczas briefingu padła też zapowiedź, że w przypadku przedterminowych wyborów samorządowych w Krakowie w 2026 roku Agnieszka Łętocha wystartuje do Rady Miasta z list Partii Razem jako liderka okręgu nr 3.

Łętocha wskazała również na problem łączenia mandatu radnego z zatrudnieniem w miejskich instytucjach, spółkach i jednostkach, oceniając, że prowadzi to do konfliktów interesów i osłabia niezależność radnych.

O powodach odejścia z klubu, współpracy z Razem, ocenie referendum i planach na wypadek przedterminowych wyborów samorządowych rozmawiamy z Agnieszką Łętochą.

Dlaczego zdecydowała się pani odejść z klubu Koalicji Obywatelskiej?

Podjęłam taką decyzję, ponieważ przez ostatnie dwa lata nie potrafiłam wypracować odpowiedniej synergii w moim klubie. Różnimy się światopoglądowo, różnimy się w różnych kwestiach na tyle mocno, że dalsza współpraca nie wydaje mi się możliwa.

Czy to oznacza całkowite zerwanie współpracy z dotychczasowym klubem?

Będziemy głosować zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i naszymi przekonaniami. Rozmawiałam o tym z szefem mojego klubu (Grzegorzem Stawowym - przyp. red.). Nie będziemy będziemy głosować przeciw wszystkiemu i wszystkiego wetować, bo to nie jest Sejm i nie o to tutaj chodzi. Niemniej jednak potrzebne jest mi wsparcie merytoryczne, ale też emocjonalne, bo polityka to ogromne obciążenie. Takie wsparcie daje mi Ola (Aleksandra Owca - radna Razem w RMK - przyp. red.) i zawsze dawała. Kiedy posłowie Koalicji, wówczas jeszcze Platformy, odmówili mi wsparcia, kiedy pojechałam do Warszawy walczyć o to, żeby zrewaloryzowano korkowe, Ola była ze mną razem z radnymi. To się liczy.

Czy ta decyzja ma związek ze zbliżającym się referendum?

To nie jest taka decyzja, którą podjęłam dlatego, że jest referendum. Referendum jest skutkiem naszych działań. Podważyliśmy zaufanie społeczne, czyli fundament władzy. Straciliśmy zaufanie społeczne — i nieważne, czy u pięciu, dziesięciu czy trzydziestu procent mieszkańców. Tak się po prostu stało i trzeba sobie z tego zdać sprawę. Jestem przekonana, że ja sama nie przyczyniłam się do tego swoimi działaniami, ale też niezwykle trudno było mi być zawsze samotnym wilkiem w klubie.

Na czym ma polegać pani współpraca z Aleksandrą Owcą i partią Razem?

Współpraca już trwa od dłuższego czasu. Teraz po prostu została nazwana i sformalizowana. W przypadku przyspieszonych wyborów samorządowych będę startowała z list partii Razem w moim okręgu wyborczym. Ta decyzja została już podjęta. Będę startowała w swoim okręgu, a sytuacja jest dynamiczna, więc zobaczymy, jak to się dalej potoczy.

Jak ocenia Pani samo referendum?

Jeżeli obywatel nie zgadza się z władzą albo ma wątpliwości co do działań prowadzonych przez władzę, sięga po takie narzędzie jak demokracja bezpośrednia. Takie jest prawo. To jest zawór bezpieczeństwa i dlatego powiedziałam, że nie będę nawoływać do bojkotu, chociaż to jest na moją niekorzyść. To nie jest pragmatyczny wybór, z którego mam coś zyskać — popularność czy środki finansowe. To jest decyzja bardziej etyczna, która pozwala mi działać w zgodzie z moimi pryncypiami i z samą sobą.

Czyli potwierdza pani start z list partii Razem, jeśli dojdzie do przedterminowych wyborów?

Tak, to jest oficjalne. Partia Razem podjęła odpowiednią uchwałę i będę startowała w moim okręgu. Zobaczymy, jak to się potoczy. Sytuacja jest dynamiczna. Lubię być radną, bo to jest dla mnie działanie misyjne, i mam nadzieję, że się tutaj sprawdzam.

Jakie sprawy są dziś dla Pani najważniejsze w pracy radnej?

Na pewno zdrowie psychiczne, zwłaszcza wśród młodzieży. Uważam, że to bardzo ważny temat i dobrze, że ma dziś większą widoczność także na poziomie rządowym. Poza tym na pewno kwestie alkoholu, turystyfikacji i ochrony środowiska. Działam w tych sferach, które są zaniedbywane przez innych radnych, być może także dlatego, że po prostu się na nich nie znają. Chodzi o ochronę przed nadmiernym oświetleniem, zanieczyszczeniem światłem, zanieczyszczeniem hałasem. Powołałam odrębną komisję specjalistyczną, która ma wspierać mieszkańców zgłaszających nadmierny hałas — komunikacyjny, aglomeracyjny, ale też związany z codziennym funkcjonowaniem miasta. To są kwestie, którymi zajmuję się cały czas, metodą drobnych kroków, ale konsekwentnie.

Dlaczego tak mocno akcentuje pani temat opłaty turystycznej?

To nie wzięło się znikąd. Wpadłam na pomysł, że trzeba stworzyć miejsce, w którym posłowie, czyli ci, którzy o tym decydują, zaczną ze sobą rywalizować o rozwiązanie tego problemu. Zaprosiłam krakowskich posłów na spotkanie w komisji turystyki i od razu pojawiły się dwa projekty. Pan poseł Rafał Komarewicz przygotował swój, pani posłanka Daria Gosek-Popiołek swój, później odezwał się rząd, a jeszcze pan poseł Ireneusz Raś powiedział, że on też ma na to pomysł. Proszę spojrzeć — od dwóch dekad wszyscy o tym mówią, a tu udało się uruchomić realny ruch. To chyba dobrze.

Jak patrzy pani na pomysł budowy metra w Krakowie?

Uważam, że metro jest potrzebne. Jeżeli na coś nas nie stać, to robimy na przykład szybki tramwaj. To są też decyzje w dużej mierze marketingowe. Przychodzi nowy prezydent, mamy ograniczone środki, ta kołderka finansowa jest taka, że jak przesuwamy ją w jedną stronę, to odsłania się druga. Metro wpisuje się w ten brak środków, ale jednocześnie daje jakąś wizję. Nie wszystkie marzenia moich wyborców czyli mieszkańców mogę spełnić, bo nie ma na to pieniędzy, ale trzeba pokazywać perspektywę. Jeżeli metro powstanie, również z zapleczem i schronami, to będzie bardzo ważny krok w rozwoju infrastrukturalnym miasta.

Co uważa Pani za swój najważniejszy dorobek po dwóch latach w Radzie Miasta?

—To referendum na pewno skłoniło mnie do refleksji nad tym, co zrobiłam przez te dwa lata — i zrobiłam bardzo dużo. Nie mówię tylko o naprawach chodników czy ulic, choć oczywiście zabezpieczam środki na takie kwestie. Uważam po prostu, że miasto powinno działać. Ale są też rzeczy, które zostaną niezależnie od tego, czy nadal będę radną. Przegląd filmów na bulwarach, bo mieszkańcy to kochają. „Mlaskoty”, czyli piknik kulinarny na placu Na Stawach. Wyremontowana aleja Waszyngtona prowadząca na Kopiec Kościuszki. Nikt nie chciał tego robić, bo tam nie ma wyborców, a dziś jest tam porządnie i wygodnie. I to po mnie zostanie. Tak samo jak temat opłaty turystycznej. Udało mi się wdrożyć pewien nurt i to pójdzie dalej, bo mieszkańcy będą tego oczekiwać.

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka