środa, 13 maja 2026 13:07, aktualizacja godzinę temu

Czy Cracovia wykorzystała cztery lata bez Wisły w Ekstraklasie?

Stadion Cracovii
Stadion Cracovii / Fot: Mateusz Łysik / Głos24

Pamiętam mecz Radomiak-Wisła Kraków, który zakończył się wynikiem 4:2 dla ekipy z Radomia. Dla fanów Białej Gwiazdy ten mecz jest jak trauma. Po tamtym spotkaniu było wiadomo, że Wisła spada z ligi, a co najmniej przez rok Cracovia będzie po raz pierwszy w historii jedynym klubem z Krakowa w Ekstraklasie. Byłem ciekaw jak to wykorzystają i czy w ogóle to wykorzystają.

Miejsca numer 7, 13, 6 i znowu około 13. Tak wygląda podsumowanie suchych pozycji w tabeli, które Pasy zajmowały od momentu w którym byli jedynym zespołem z Krakowa w Ekstraklasie. Nie wiem szczerze mówiąc jak to ocenić. Z jednej strony prosi się wręcz powiedzieć o zmarnowanej szansie na odjechanie poziomem od lokalnego rywala. Przecież to Wisła, nie Cracovia zdobyła w tym czasie Puchar Polski i całkiem nieźle zaprezentowała się w eliminacjach do europejskich pucharów odpadając w ostatniej rundzie z belgijskim Cercle Brugge (porażka 5:7 w dwumeczu).

Pojawiło się jednak światełko w tunelu, że Cracovia może zacząć coś jednak budować. Zatrudnienie Luki Elsnera na stanowisko pierwszego trenera było imponujące. Słoweniec miał w CV kluby belgijskie czy francuskie. W ubiegłym sezonie doprowadził Stade Reims do finału Pucharu Francji. A w 2023 roku awansował z Le Havre do najlepszej ligi we Francji, po czym się w niej utrzymał.

Moim skromnym zdaniem trener Elsner byłby w stanie zbudować ciekawy projekt w skali Polski przy Kałuży, gdyby nie liczne zmiany, które zadziały się w bardzo krótkim czasie. Przejęcie klubu przez Amerykanina Roberta Platka spowodowało liczne zmiany, często według pomysłów samego właściciela, lub jego współpracowników. Rozstano się z Mateuszem Dróżdżem czy Elżbietą Filipiak. W zimie odeszli zawodnicy stanowiący trzon drużyny z jesieni i sprowadzono nowych. W efekcie trener Elsner sam zaczął wysyłać sygnały że nie chce już pracować w Cracovii. Słoweniec jednak jeszcze chwilę został, ale i tak ostatecznie po porażce 1:4 z Rakowem Częstochowa doszło do rozstania.

Pasy nie są jeszcze pewne utrzymania w tym sezonie. Część kibiców Wisły żartuje, że byłby to chichot losu, gdy zamienili się z Cracovią poziomem rozgrywkowym. W dodatku oba kluby świętują w tym roku 120-lecie. Jednak mi jest bliżej do podejścia prezesa Białej Gwiazdy Jarosława Królewskiego. Powiedział on niejednokrotnie, że ma nadzieję na utrzymanie Cracovii. Powody są dość sensowne. Zyskuje lokalna piłka, ponadto te dwa dni w sezonie ligowym, gdy dochodzi do "Świętej Wojny", czyli derbów Krakowa, to reklama i wizytówka dla miasta, klubów i całej ligi. Nie mówiąc już nawet o aspekcie finansowym, gdy stadiony zapełniają się do ostatniego miejsca.

Zapewne sami kibice Cracovii lepiej wyobrażali sobie czas spędzony w Ekstraklasie bez Wisły. Warto jednak pamiętać, że w 2023 roku zmarł Janusz Filipiak, który przez lata budował pozycję Pasów na mapie piłkarskiej, ale także hokejowej. Jego śmierć musiała i ma wpływ na to jak to wszystko się potoczyło. Oczywiście to nie jest tak, że za jego kadencji wszystko było idealnie, nie mniej wiadomo było czego się spodziewać, co w obecnym sezonie bardzo by się Cracovii przydało.

Osobiście zakładam, że klub z Kałuży pozostanie w Ekstraklasie choćby słabością innych. Bruk-Bet Termalica już spadł z ligi, Arka Gdynia jako drugi z beniaminków jest o krok od tego, by zrobić to samo. Jeśli Pasy wygrają choć jeden z dwóch ostatnich spotkań (wyjazd na Motor Lublin, domowy z Koroną Kielce) to pozostaną w lidze. Zostaje tylko pytanie jak zostanie ten projekt dalej poprowadzony. Zapewne latem dojdzie do jakiejś rewolucji kadrowej. Ciężko zatem uznać co dalej będzie z Cracovią w perspektywie najbliższych lat. Może jednak ten projekt Roberta Platka okaże się sukcesem.

Obserwuj nas w Google News

Sport - najnowsze informacje

Rozrywka