piątek, 1 listopada 2019 04:48

Nowotarskie powietrze zabija. Mieszkańcy wdychają dziennie truciznę, jak z 22 papierosów

Autor Mirosław Haładyj
Nowotarskie powietrze zabija. Mieszkańcy wdychają dziennie truciznę, jak z 22 papierosów

30 października na internetowej stronie Polskiego Alarmu Smogowego zostało opublikowane podsumowanie wyników pomiarów jakości powietrza Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska za rok 2018. Na czele rankingu miast z największym stężeniem rakotwórczego benzo[alfa]pirenu znalazł się Nowy Targ, w którym norma przekroczona jest o 1800 procent.

Problem smogu jest największym problemem z jakim zmagają się miasta naszego kraju. Wysoki poziom pyłów to jednak nie jedyny problem z którym mierzą się w walce z zanieczyszczeniami powietrza. W Polsce występują również najwyższe stężenia rakotwórczego benzo[alfa]pirenu spośród wszystkich państw Unii Europejskiej. Rekordowy Nowy Targ przekracza dopuszczalną normę tej substancji aż o 1800 procent. W zestawieniu przygotowanym przez Polski Alarm Smogowy znalazło się także Zakopane, które z ośmiokrotnym przekroczeniem normy zajęło 12 pozycję. W pobliskiej Suchej Beskidzkiej również nie jest dobrze. 1300 procent normy dało jej drugie miejsce w omawianym rankingu.

Pracownicy Polskiego Alarmu przeliczyli ilość szkodliwych substancji na liczbę papierosów, które trzeba by wypalić, żeby otrzymać dawkę benzo[alfa]pirenu znajdującą się w powietrzu. Dzięki temu ekwiwalentowi łatwiej zobaczyć skalę problemu. I tak osiemnastokrotne przekroczenie normy w Nowym targu porównywalne jest z wypaleniem przez jego mieszkańców 22 papierosów na dzień. W Zakopanem, w którym przekroczenie normy jest ośmiokrotne, jest to „tylko” 10 papierosów dziennie.

Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego, skomentował w raporcie jego wyniki. – Jakość powietrza w naszym kraju podczas sezonu grzewczego jest wciąż dramatyczna. Niestety, taka sytuacja jest powszechna nie tylko w dziesiątkach polskich miast i miasteczek, w których mierzona jest jakość powietrza, ale również w tysiącach tych, gdzie nie ma stacji pomiarowej. Nasz ranking nie służy temu by piętnować „rekordzistów” ponieważ jesteśmy przekonani, że podobnych miejscowości jest w Polsce tysiące, z tą tylko różnicą, że nikt nie mierzy tam jakości powietrza – powiedział Guła.

Polski Alarm Smogowy zwraca uwagę, problem zanieczyszczenia powietrza w głównej mierze dotyczy małych i średnich miast. W raporcie taką sytuację tłumaczy się tym, że to właśnie w niedużych miejscowościach znajduje się największa ilość „kopciuchów”, które są głównym źródłem ciepła w ponad czterech milionach polskich gospodarstw domowych. Emisja substancji ze spalanych w nich węgla i drewna jest przyczyną około połowy emitowanych w Polsce pyłów PM10 oraz 84 procent rakotwórczego benzo[a]pirenu.

W raporcie podano także zestawienie miast o największej liczbie dni z powietrzem przekraczającym dopuszczalną normę średniorocznego stężeniu pyłów PM10. Na jego czele były Pszczyna, gdzie ilość dni wynosiła 125, przy liczbie ok. 26 tys. mieszkańców. Kolejne miejsca zajęły Rybnik – 110 dni i 138 tys. mieszkańców i Wodzisław Śląski – też 110 dni przy ok. 50 tys. mieszkańców. Liczba dni z powietrzem przekraczającym dopuszczalną normę w Nowy Targ wyniosła 106, a ten wynik uplasował miasto na piątym miejscu w rankingu.

Wnioski płynące z raportu są miażdżące dla rządowego programu Czyste Powietrze. Jak obliczono w raporcie od czasu uruchomienia programu we wrześniu 2018 roku podpisano jedynie 35 000 umów na wymianę kotłów, realizując tym samym jedynie około 1 procenta założonego celu (program ma działać 10 lat). Polski Alarm Smogowy zwraca także uwagę na problem braku wsparcia dla wymiany kopciuchów w domach wielorodzinnych. Jak zauważają jego twórcy : „obecnie mieszkańcy kamienic nie mogą skorzystać z dotacji na wymianę ogrzewania, a w wielu miejscowościach z czołówki rankingu znaczna ilość >>kopciuchów<< znajduje się właśnie w domach wielorodzinnych”.

O zagrożeniach i wnioskach płynących z raportu porozmawialiśmy z Piotrem Siergiejem, rzecznikiem Polskiego Alarmu Smogowego .

Panie Piotrze w raporcie który został opublikowany na temat jakości powietrza, niechlubne pierwsze miejsce, jeżeli chodzi o stężenie benzeno[a]pirenu, zajmuje Nowy targ. Proszę powiedzieć dlaczego w górach jest tak duży problem ze smogiem? Wydaje się, że na dużej i otwartej przestrzeni taki problem nie powinien występować.

W przypadku takich terenów, jak kotliny górskie, kiedy mamy dni bezwietrzne może dodatkowo wystąpić zjawisko inwersji temperatury powietrza. Polega ono na tym, że od góry kotlinę przykrywa gruba warstwa powietrza, która za względu na swoją wyższą temperaturę nie pozawala dymowi na ulatnianie się. To sprawia, że w takiej sytuacji kotlina staje się swoistą „misą”, w której dym z kominów się kotłuje, ale nie ma dokąd ulecieć. To z kolei sprawia, że gminy górskie są miejscami w którym smog będzie się gromadził, tak jak się gromadzi brudna woda w misce. To jest jedna z przyczyn. Druga jest taka sama, jak w przypadku innych małych i średniej wielkości miejscowości. Chodzi o system ogrzewania naszych domów. Najczęściej jest to XIX w. „kopciuch”. Mamy w Polsce cztery miliony takich kopciuchów. I jeżeli kilka, kilkanaście takich pieców we wsi lub mieście zostanie odpalonych wieczorem a dym nie ma dokąd ulecieć, to mieszkańcy tych miejscowości mają właśnie takie stężenia, jak w opisane w naszym raporcie.

Smog to jedno, a benzeno[a]piren drugie. Zwracacie Państwo na to uwagę w waszym raporcie. Czy może pan wyjaśnić skąd to rozróżnienie?

W tej chwili w Polsce przyjęło się słowem „smog” określać po prostu zanieczyszczenie powietrza. Stał się on najszerszym terminem i kiedy mówimy „smog” mamy na myśli wszystko, co się unosi w powietrzu. Tak się przyjęło w ostatnich latach. Częścią tego smogu, częścią zanieczyszczeń powietrza są substancje, które pochodzą z rodziny węglowodorów aromatycznych. Mimo, że posiadają przymiotnik „aromatyczne”, to niestety te węglowodory są substancjami rakotwórczymi i mutagennymi. Mierzymy stężenia jednego z nich, benzeno[a]pirenu. Instytucje wojewódzkie raportują to instytucjom państwowym a one dalej do Unii Europejskiej. Stad znamy te stężenia. Pamiętać musimy, że ten rakotwórczy benzeno[a]piren jest jednym z wielu węglowodorów aromatycznych, które unoszą się w powietrzu, ale mierzymy jeden, ponieważ tak jest łatwiej. Wiemy, że jeśli tej substancji jest dużo, to oznacza, że różnych innych, pokrewnych rakotwórczych substancji również jest dużo.

W swoim raporcie przedstawiliście pomiary za pomocą ekwiwalentów papierosów. Skąd taki pomysł?

Chcieliśmy przemówić do ludzkiej wyobraźni. Wiemy ile benzeno[a]pirenu znajduje się w dymie wypalanego papierosa, które wdychamy do płuc. Wiedząc ile jest go w powietrzu możemy go porównać stężeniowo i obliczyć w ilości papierosów na jaką ekspozycję jesteśmy narażeni, my, jako mieszkańcy miejscowości w których powietrze jest zanieczyszczone. To jest oczywiście ekwiwalent papierosów, to nie jest dosłownie tak, że rzeczywiście wypalamy podaną ilość papierosów. Tu chodzi o to, że pochłaniamy mniej więcej tyle rakotwórczej substancji, ile znajduje się w określonej liczbie papierosów.

Skrytykowaliście w swoim raporcie działania rządu w walce ze smogiem. Jak pan uważa, co jest przyczyną tego, że program Czyste Powietrze nie działa tak, jak należy?

Polski program Czyste Powietrze w swoim zamyśle jest dobry, bo dosyć dobrze zdefiniował problem. W Polsce połowa zanieczyszczeń powietrza pochodzi z gospodarstw domowych a konkretnie z czterech milionów domów, które w naszym kraju są opalane w sposób zatrważający. Natomiast walka z tym problemem za pomocą narzędzi, jakie daje program pozostawia wiele do życzenia. Wystarczy powiedzieć, że w pierwszym roku działania tego programu zrealizowano niecałe 7 procent założonego planu, czyli na 300 tysięcy kotłów, które miano wymienić, tylko 20 tysięcy zostało wymienionych. To jest dalece niewystarczająca liczba, a musimy pamiętać, że plan swoim zakresem obejmuje okres 10 lat. To oznacza, że pierwszy rok został w zasadzie zmarnowany.

Co pana zdaniem trzeba zrobić, żeby poprawić tę sytuację?

Jeśli chodzi o program Czyste Powietrze, to recepta jest naszym zdaniem stosunkowo prosta. To znaczy po pierwsze należy uprościć sposób składania wniosków, ponieważ w tej chwili wymagane dokumenty, które są składane w ramach programu, razem z załącznikami, mogą mieć nawet 50 stron. To zdecydowanie za dużo, taka ilość papieru, taka ilość formalności dla obywatela jest poważnym obciążeniem. Jest to również obciążenie dla urzędnika, który musi wszystkie te rzeczy zweryfikować. Po drugie należy umożliwić obywatelom składanie wniosków w gminie, blisko miejsca zamieszkania. Tak, żeby np. mieszkaniec Nowego Targu nie musiał jechać samochodem do Krakowa i tam w urzędzie składać wniosku. Trudno oczekiwać, że ktoś będzie specjalnie jeździł z bardzo oddalonych małopolskich wsi, aby złożyć taki dokument. Zdecydowanie lepszym jest możliwość składania wniosku w gminie lub lokalnym oddziale bankowym, w którym to zostanie nam również udzielona pomoc, czy to kredytowa, czy przy wypełnieniu formalności. Przy takim rozwiązaniu będziemy mieli pewność, że wnioski będą przetwarzane w dużej liczbie i stosunkowo szybko.

Panie Piotrze wspominał pan o „kopciuchach”. Czy jest to problem pieca, czy problem paliwa, jakie jest w nim spalane?

To jest problem i pieca i paliwa. To tak, jakby zapytać, co jest bardziej odpowiedzialne za powierzchnię prostokąta – długość, czy szerokość. I długość i szerokość moją wpływ. W naszym przypadku ważne jest jaki piec posiadamy, ale ważne jest również, co do niego wrzucamy. Jeżeli mamy kopciucha, czyli kocioł pozaklasowy na paliwo stałe a wrzucamy do niego nawet najlepszej klasy węgiel, to dymu będzie potężna ilość. Jeżeli mamy nawet nowoczesny kocioł na węgiel, a wrzucamy paliwo z dużą ilością siarki, albo zawilgocone, to tego dymu również będzie bardzo dużo. Więc tutaj te dwie rzeczy muszą iść w parze. Najlepszą opcją jest oczywiście zmiana źródła ciepła na taki, który w ogóle nie emituje zanieczyszczeń.

Jeżeli chodzi o paliwo, to warto zwrócić uwagę, że często poza niskiej jakości paliwem w piecach są spalane śmieci lub odpady.

Spalanie odpadów w Polsce jest wykroczeniem. To jest krótko mówiąc przestępstwo. Tego się nie robi i przyzwoici ludzie takich rzeczy po prostu nie robią. Ani sobie, ani swoim sąsiadom, bo paląc śmieci, spalając zaklejone lakierem deski czy płyty paździerzowe, które mają bardzo dużo kleju w swojej masie, produkujemy toksyczne, dosłownie, trucizny, którymi okadzamy nie tylko domy swoich sąsiadów ale również swoje własne dzieci, swoje rodziny. Dym, który wydostaje się podczas takiego spalania, tak, czy owak, trafi do naszych mieszkań. Często stare kotły buchają dymem do mieszkania. Więc jeżeli ktoś pali śmieci, to produkuje sobie toksyny na własne życzenie. Więc po pierwsze, jest to dla nas niezdrowe, wręcz trujące, po drugie, jest to zakazane. Jest o wykroczenie i powinno być ścigane. W związku z tym, bardzo ważna jest nasza obywatelska postawa i to żebyśmy nie zatruwali siebie, swoich bliskich i innych.

Nie uważa pan, że takie działanie po części jest spowodowane tym, że część społeczeństwa nie stać nie tylko na wymianę pieca, ale również zakup dobrego jakościowo paliwa?

Na pewno jest to częścią problemu. Nie ujmując ludziom niezamożnym, rzeczywiście są tacy, którzy ledwo wiążą koniec z końcem i trudno jest im kupić dobre paliwo, ewentualnie kupić kocioł gazowy i przejść na opalnie gazem. Ale jest to stosunkowo niewielka grupa osób. Natomiast jestem przekonany, że jeżeli powiem o pensjonatach w Małopolsce, w których jest kilkanaście pokoi i których właściciele dobrze sobie radzą finansowo i z tych pensjonatów wydobywają się kłęby czarnego dymu, to z pewnością nie jest to grupa społeczna, która cierpi z powodu ubóstwa. Wszyscy wiedzą, jak wygląda sytuacja w miejscowościach, gdzie jest dużo pensjonatów. Ale nie chciałbym, żeby Ci rekordziści smogowi z naszego rankingu byli postrzegani, jako najgorsze miasta w Polsce. Bo zauważmy, że te piętnaście miast, które znalazło się w naszym zestawieniu mają to szczęście, bądź nieszczęście, że znalazły się u nich nasze stacje pomiarowe. W związku z tym, wiemy co się w nich dzieje. Tymczasem w Małopolsce jest takich miejscowości dużo więcej i o nich nie wiemy, bo nie ma w nich naszych stacji. To nie oznacza, że w tych miastach i wsiach powietrze jest czystsze, niż w Nowym Targu.

Podhale - najnowsze informacje