poniedziałek, 12 stycznia 2026 08:57, aktualizacja godzinę temu

Zandberg i Owca w Nowym Sączu. „Polska nie jest republiką bananową”

Zandberg i Owca w Nowym Sączu. „Polska nie jest republiką bananową”

W sobotę, 10 stycznia, w Krakowie odbyła się konferencja Partii Razem poświęcona zatrzymaniu reformy Państwowej Inspekcji Pracy oraz sytuacji na rynku pracy w mieście. Wystąpili na niej współprzewodniczący Razem, Adrian Zandberg i krakowska radna, Aleksandra Owca. Wystąpienie było mocną krytką działania rządu, a przede wszystkim sposóbu podjęcia decyzji o zablokowaniu projektu, który miał wzmocnić ochronę praw pracowniczych.

Głównym wątkiem konferencji było pytanie o to, dlaczego reforma PIP – zapowiadana jako narzędzie poprawy realnej skuteczności kontroli – została zatrzymana i jakie konsekwencje odczują pracownicy.

O co chodzi w sporze o reformę PIP

Kością niezgody okazał się przede wszystkim pomysł, by inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy mogli wydawać decyzje administracyjne nakazujące „przekształcenie” umów cywilnoprawnych (np. zlecenia, o dzieło czy kontraktów B2B) w umowę o pracę, jeśli kontrola wykaże, że w praktyce spełnione są cechy stosunku pracy. Premier Donald Tusk uznał takie kompetencje urzędników za zbyt daleko idące i potencjalnie ryzykowne dla wielu firm, dlatego prace nad projektem zostały wstrzymane. Zwolennicy zmian podkreślali, że dziś PIP w takich przypadkach zwykle może co najwyżej wskazać naruszenia i ewentualnie kierować sprawę do sądu, co bywa długie, a pracownicy często nie chcą wchodzić w spór z pracodawcą; reforma miała skrócić tę drogę i ograniczyć nadużycia tam, gdzie „umowy cywilne” w praktyce zastępują etat. Wstrzymanie prac oznacza utrzymanie obecnego, wolniejszego trybu dochodzenia praw, co może przełożyć się na mniejszą skuteczność zwalczania nieprawidłowego „wypychania” ludzi z etatów oraz opóźnienia w realizacji zapowiadanych zmian powiązanych z kamieniami milowymi KPO. W efekcie, jeśli zmiany nie zostaną wprowadzone, może dojść do wstrzymania wypłat z tego funduszu. Alternatywną metodą ograniczenia naruszania praw pracowniczych, przez wymuszanie na nich "tańszych" umów, jest oskładkowanie wszystkich form, co sprawie, że nie będą się one opłacać pracodawcom, tak jak obecnie. Z drugiej strony wdrożenie zmian może wywołać kryzys w wielu firmach, a nawet doprowadzić do konieczności ich zlikwidowania, bo spododują wzrost kosztów.

Owca: Kraków płaci cenę, młodzi wypychani na „śmieciówki”

Partia Razem mocno walczy o zmiany korzystne dla pracowników. Aleksandra Owca odniosła sprawę reformy do krakowskiego rynku pracy. Jak mówiła, informacja o zablokowaniu projektu zderza się z twardymi danymi z miasta. Zwróciła uwagę, że w 2025 roku zwolnienia grupowe w Krakowie objęły prawie 3 tysiące osób. Dodała, że pod koniec trzeciego kwartału 2025 roku bezrobocie wśród osób młodych – tych, które dopiero wchodzą na rynek pracy i często „nie mają siatki bezpieczeństwa” – było o 40 preoc. wyższe niż rok wcześniej. W efekcie osoby młode stanowią już około 18 proc. wszystkich bezrobotnych w Krakowie.

W ocenie Owcy te wskaźniki oznaczają coś więcej niż liczby: gorszą pozycję pracowników w negocjacjach i większą łatwość wypychania ich na niepewne formy zatrudnienia. Jak wskazywała, w takich warunkach „pracownikom będzie coraz trudniej wynegocjować odpowiednie warunki pracy”, a nieuczciwym pracodawcom ma być łatwiej proponować „umowy śmieciowe”.

Owca podkreślała też wątek polityczny: jej zdaniem premier miał ogłosić koniec projektu bez konsultacji – nie tylko z koalicjantami, ale również z osobami odpowiedzialnymi za negocjacje stanowiska Polski w Unii Europejskiej. W jej ocenie kluczowe jest wyjaśnienie, „skąd się wzięła ta decyzja i jakie są jej konsekwencje”.

Warto dodać, że Aleksandra Owca – radna Rady Miasta Krakowa – niedawno opuściła klub radnych „Kraków dla Mieszkańców”.

  • Zobacz też:
Owca odchodzi z KdM. Co zmieni się w Radzie Miasta Krakowa?
Aleksandra Owca opuszcza klub „Kraków dla Mieszkańców” Łukasza Gibały. Sprawdzamy tło, komentarze i możliwe skutki w RMK.

Zandberg: sądy pracy dziś nie dają poczucia sprawiedliwości

Adrian Zandberg akcentował, że problem z egzekwowaniem praw pracowniczych nie zaczyna się i nie kończy na jednej ustawie. Wskazywał, że już teraz Polacy – jak mówił – „nie mogą się doczekać na sprawiedliwość w sądach pracy”, a bez realnych narzędzi po stronie inspekcji pracy sytuacja ma się pogarszać.

Zandberg argumentował, że wzmocnienie PIP powinno obejmować możliwość rozstrzygania w praktyce sporów o formę zatrudnienia: tam, gdzie – jego zdaniem – powinna obowiązywać umowa o pracę, inspektorzy mieliby w końcu narzędzia do skutecznego działania. Ostrzegał, że jeśli inspekcja pozostanie z „teoretycznymi” instrumentami, więcej osób „w kolejnym roku wyląduje na śmieciówkach”.

„Jak doszło do tej decyzji?” Razem pyta o spotkania w KPRM

Drugą osią konferencji były kulisy zatrzymania reformy. Zandberg mówił o krążących pogłoskach dotyczących możliwego spotkania premiera z „bardzo wpływowym i znanym biznesmenem” i podkreślał, że sprawa powinna zostać wyjaśniona opinii publicznej. - Polska nie jest republiką bananową, w której prawo jest ustanawiane dlatego, że jeden albo drugi biznesmen tak powie Premierowi - podsumował Zandberg. W imieniu Koła Razem Marcelina Zawisza skierowała już do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wniosek o ujawnienie informacji o spotkaniach z przedstawicielami organizacji biznesowych z ostatnich 30 dni, a także o udostępnienie danych z księgi wejść i wyjść do KPRM.

Po spotkaniu Tusk–Czarzasty: reforma PIP ma wrócić na ścieżkę legislacyjną

Wygląda jednak na to, że temat reformy Państwowej Inspekcji Pracy nie jest jednak zamknięty. Premier Donald Tusk już 9 stycznia spotkał się z Włodzimierzem Czarzastym – marszałkiem Sejmu i liderem koalicyjnej Lewicy, która forsuje zmiany. Po rozmowie obaj politycy przekazali, że prace nad reformą będą kontynuowane. Donald Tusk zapewnił, że jeszcze tego samego dnia minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk otrzym rekomendację, by podjąć dalsze prace nad projektem we współpracy z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem.

Działacze Razem w Krakowie / fot. Zarząd Okręgu Małopolskiego Partii Razem

Słabsze wyniki w regionie, mocniejszy przekaz

Dlaczego Razem tak mocno krytykuje rząd i to właśnie w Krakowie? W ostatnich wyborach prezydenckich w pierwszej turze w Krakowie na Adriana Zandberga zagłosowało 10,64 proc. wyborców. Poza Krakowem poparcie nie przekraczało 5 proc. To pokazuje, że Razem mimo głośnych i wyrazistych wystąpień – w Małopolsce wciąż działa raczej w trybie budowania pozycji niż korzystania z masowego mandatu. Warto dodać, że w niedzielę 11 stycznia podobna konferencja odbyła się w Nowym Sączu.

fot. Zarząd Okręgu Małopolskiego Partii Razem

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka