środa, 14 stycznia 2026 14:42, aktualizacja 2 godziny temu

"Serce Dębnik pęknie"? Ponad 1000 podpisów przeciw apartamentowcowi przy Rynku

"Serce Dębnik pęknie"? Ponad 1000 podpisów przeciw apartamentowcowi przy Rynku

Ponad tysiąc osób podpisało już petycję w sprawie planowanej inwestycji mieszkaniowo-usługowej w rejonie ulic Różanej i Barskiej oraz Rynku Dębnickiego. Mieszkańcy Starych Dębnik alarmują, że projekt jest zbyt duży jak na kameralną, historyczną zabudowę tej części Krakowa i może pogorszyć bezpieczeństwo oraz jakość życia w okolicy. Od wydanego pozwolenia na budowę wpłynęło odwołanie – akta przekazano do wojewody małopolskiego.

Z informacji przedstawianych w petycji wynika, że inwestycja ma obejmować ok. 6 tys. m² mieszkań i usług, 74 mieszkania, 5 lokali usługowych oraz 116 miejsc parkingowych. Budynek ma mieć 5 kondygnacji naziemnych i 2 podziemne (garaże), a wjazd do parkingu – bezpośrednio od Rynku Dębnickiego. Inwestorem jest spółka Sipadan. Sprawę nagłośniła związana z Dębnikami Dorota Leśniak-Rychlak, która przygotowała "Petycję do Prezydenta Miasta Krakowa o ochronę Starych Dębnik" i zachęca do jej podpisywania równiez osoby mieszkające w innych częsciach Krakowa. "Chcą nam w samym sercu dzielni wybudować pięciopietrowy blok, o ogromnej skali, który niepowrotnie zniszczy charakter tego małego porybackiego miasteczka!! Wytną też piękne wysokie drzewa o wymiarach prawie pomnikowych - topole szare i świerki, siedlisko ptaków - dzięciołów, jerzyków, sikorek." - apeluje.

O wsparcie protestu i podpisywanie petycji apeluje też strona Kocham Dębniki.

Drodzy Sąsiedzi, Drogie Sąsiadki, jest sprawa. Ekstremalnie ważna dla Dębnik i dla ich wyjątkowego charakteru. Wątek...

Opublikowany przez Kocham Dębniki Piątek, 9 stycznia 2026

Ciąg dalszy pod galerią zdjęć.

"Koniec kameralnych Dębnik"? Co budzi największe obawy

W petycji najmocniej wybrzmiewa obawa, że planowana inwestycja – przez swoją skalę i sposób ingerencji w otoczenie – zmieni tę część miasta nie do poznania. Autorrka petycji pisze o „ogromnym jak na skalę miejsca” zespole mieszkaniowo-usługowym i podkreśla, że ma on powstać „w samym sercu Starych Dębnik”, „wśród kameralnej, historycznej zabudowy z przełomu XIX i XX wieku”. Jak zauważa, to nie kwestia gustów architektonicznych, ale  ryzyko naruszenia ładu przestrzennego i codziennego bezpieczeństwa. „Zgoda na taką skalę zabudowy w tym miejscu oznaczałaby faktyczny koniec kameralnych Dębnik, jakie znamy i cenimy. Nie chcemy ogromnego bloku w samym sercu naszej dzielnicy” - czytamy w pertycji, którą podpisało już ponad 1000 mieszkańców.

W grę wchodzi też kwestia bezpieczeństwa. Nowy wielkogabarytowy budynek zmieni nie tylko wyglad Rynku Debnickiego, który, co podkraślaja mieszkańcy,jest „miejscem spotkań, targu, rozmów”. 116 miejsc parkingowych w budynku i wjazd do garażu „bezpośrednio od Rynku Dębnickiego” oznacza w praktyce stały, wzmożony ruch aut w miejscu, które – w ich przekonaniu – powinno pozostać przede wszystkim przestrzenią społeczną i spacerową. Jak piszą, taki scenariusz grozi "paraliżem komunikacyjnym i utratą przestrzeni społecznej", a intensywny ruch samochodowy "stoi w sprzeczności z ideą miasta przyjaznego mieszkańcom".

Na nowej inwestycji straci też przyroda. Projekt zakłada głębokie, szczelne garaże podziemne na terenie o wysokim poziomie wód gruntowych, położonym blisko Wisły i narażonym na podtopienia. To – według autorów pisma – rodzi obawy nie tylko o samą inwestycję, ale również o bezpieczeństwo budynków sąsiednich.

Osobny, mocno emocjonalny fragment dotyczy zieleni. Mieszkańcy piszą o grupie dorodnych topoli szarych, które – według dostępnych informacji – mają zostać wycięte. Podkreślają wartość przyrodniczą drzew jako "habitatu dla jerzyków, dzięciołów, wiewiórek i wielu innych gatunków".

Na koniec dochodzi jeszcze kwestia zaufania do procedury i momentu podjęcia decyzji. Autorzy petycji wskazują, że pozwolenie na budowę wydano 23 grudnia 2025 roku i zaznaczają, że taki termin budzi "uzasadnione pytania o realne możliwości reakcji mieszkańców". W ich narracji to element szerszego problemu: poczucia, że o kluczowych sprawach dla okolicy decyduje się z pominięciem zdania lokalnej wspólnoty. Dlatego – poza samym postulatem wstrzymania inwestycji – domagają się też "realnych narzędzi planistycznych", które w przyszłości mają zabezpieczać historyczne dzielnice Krakowa przed podobnymi projektami, oraz "rzeczywistego uwzględniania głosu mieszkańców w decyzjach dotyczących ich bezpośredniego otoczenia".

Co mówi plan miejscowy i urząd

Warto przypomnieć, że dla tego rejonu obowiązuje plan miejscowy uchwalony ok. 15 lat temu. Działki przeznaczono w nim pod zabudowę wielorodzinną z usługami, z limitem wysokości do 16 metrów oraz wymaganiem, by inwestycja nawiązywała standardem architektonicznym do historycznej zabudowy sąsiedniej. Dlatego miasto zobowiązało już inwestora do przedłożenia projektu wykonawczego miejskimu konserwatorowi zabytków. Chodzi m.in. posadowienie budynku, konieczność ewentualnego wzmocnienia fundamentów obiektów sąsiednich oraz szczegółowych rozwiązań elewacji od strony Rynku, tak by nie psuć otoczenia wizualnie budowlą niepasujacą do otoczenia.

12 stycznia urząd informował, że od jednej ze stron postępowania wpłynęło odwołanie od decyzji, a akta przekazano do wojewody małopolskiego.

Wyjatkowe miejsce na mapie Krakowa

W petycji powraca argument, że Stare Dębniki to nie tylko atrakcyjna lokalizacja, ale "żywa, historyczna dzielnica" z rynkiem pełniącym wciąż funkcję miejsca spotkań i targu. To rzeczywiście część Krakowa, która długo zachowywała charakter dawnej podmiejskiej miejscowości – włączonej do miasta na początku XX wieku. Wciąż są tu piekne zabytkowe wille. Jedna z nich związana jest z postacią Karola Wojtyły - późniejszego papieża. Ważną kwestią jest bliskość terenów rekreacyjnych ważnych nie tylko dla mieszkańców Dębnik, ale większej części Krakowa, bulwarów wiślanych i Parku Dębnickiego z Pałacem Lasockich, który jest jednym z rozpoznawalnych obiektów tej okolicy.

Warto "walczyć o swoje"

Dębniki mają świeże doświadczenie sporu o zieleń i skalę proponowanych zmian. Jesienią 2025 roku głośno było o planach związanych z Pałacem Lasockich i dojazdem w rejonie ul. Tynieckiej/Szwedzkiej – mieszkańcy obawiali się wycinki drzew oraz zmian utrudniających dojście na Bulwary Wiślane.

Tamta sprawa zakończyła się korzystnie dla protestujących: po krytyce miasto i inwestor doszli do porozumienia, by zrezygnować z budowy planowanego skrzyżowania i nie wycinać drzew, a sam pałac ma przejść remont, natomiast funkcja hotelowa ma powstać w innym układzie, nie kosztem zieleni.

To przykład, że presja społeczna i nagłośnienie tematu potrafią zmienić przebieg inwestycji – nawet jeśli formalnie wiele zależy od dokumentów i procedur.

fot. Wikimedia Commons

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka